Zmysłowe przyjemności, radość dawania i szczypta świątecznej magii u Diora

Przytulić się do jego policzka i poczuć ten jedyny zapach. Otworzyć drzwi do domu i wyczuć świąteczną woń choinki. Zamknąć oczy, by przywołać wspomnienie wakacji i poczuć morską bryzę zmieszaną z zapachem ciepłego piasku. Zmysłowe podróże, w jakie zabiera nas zapach, to zdecydowanie jedne z najprzyjemniejszych doznań, choć rzadko na co dzień zdajemy sobie z tego sprawę. Siła zapachu jest niebywała, a ja bardzo, ale to bardzo lubię z niej czerpać. Tak, chyba mam w sobie coś z hedonistki. Odwołując się do tej części swojej natury z radością przyjęłam pierwszy bożonarodzeniowy prezent w tym roku – zaproszenie na premierę świątecznych kompozycji zapachowych przygotowanych przez Francois Demachy pracującego dla marki Dior.

Eleganckie wnętrza apartamentów mieszczących się na 50 piętrze przy Złotej 44 były wymarzoną oprawą dla prezentacji grudniowych nowości Diora. Nadchodzące święta stały się okazją do wspomnień pierwszego butiku marki przy paryskiej Avenue Montaigne pod numerem 30, w którym – w czasach gdy pracował tam Christian Dior – w grudniu wszędzie wisiały świąteczne wieńce i połyskiwały choinkowe ozdoby.

Do świątecznej magii dom mody Dior dorzucił wyszukaną elegancję swoich zapachów, wśród których w tym roku prym wiedzie nowość: Rose Kabuki i stworzył niezapomniane świąteczne popołudnie w… połowie listopada. Wystarczy dać się zaczarować.

Inspirowany bardzo charakterystycznym, nieskazitelnym makijażem teatru Kabuki  zapach, okazał się dla mnie sporym zaskoczeniem. Różane nuty to zupełnie nie moja bajka, nigdy za nimi nie przepadałam, bo wydawały mi się zbyt mdłe. Tymczasem w nowej propozycji Diora subtelna woń orientu i ostra nuta piżma sprawiły, że ten zapach jest bardzo nieoczywisty. Ujął mnie, podobnie jak Rose Gipsy, w którym delikatną, pudrową różę, także podkręcono ostrzejszymi, ożywczymi nutami korzennych przypraw.

Te zapachy zamknięto nie tylko w perfumach, ale i w kolekcji pięknie pakowanych, eleganckich mydeł w płynie, balsamów i kremów do ciała. Oj, trudno się oprzeć tym małym dziełom sztuki i nie zafundować sobie choćby takiej odrobiny luksusu…

A jeżeli nie macie pomysłu na prezent, autorska kompozycja grudniowych propozycji Diora to może być to. Obdarowując kogoś pięknym zapachem, tak naprawdę dajemy mu dużo więcej: chwilę relaksu, zmysłowej przyjemności i totalnego odprężenia, o które dziś tak trudno. Proste i efektowne. To, co lubię najbardziej.

Miło tak się rozmarzyć, a nawet trochę porozpieszczać w tym tym grudniowym szaleństwie. Coś nam się w końcu od życia należy, prawda?

Ktoś ma ochotę na kąpiel w płatkach róż? :)

 

 

1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.