W tym szaleństwie jest metoda, czyli jak zaskoczyła mnie IKEA w nowym katalogu

Znacie ten lekki dreszcz podniecenia, gdy, przestępując z nogi na nogę, czekacie aż pani w lodziarni wręczy Wam ulubiony słony karmel w wafelku, a ona zawiesza gest w połowie, bo właśnie ktoś krzyknął coś do niej z zaplecza? Gdy kończy się lato, każdego roku, z tą samą niecierpliwością czekam na nowy katalog IKEA, nie
mogąc się doczekać świeżych, pomysłowych propozycji marki na nowy sezon.

Nie inaczej było w tym roku. Lato ledwo się zaczęło, a już pakujemy plecaki dzieciom do szkoły i za chwilę będziemy otulać się ciepłymi pledami. Znów idą zmiany, a ja (jak to ja, już doskonale znacie mnie z tej strony :)) co chwila rzucam swojemu salonowi spojrzenia pod tytułem: przygotuj się na wszystko! Choć tak naprawdę w moim specyficznym mieszkaniu z dużą ilością okien, mam dosyć małe pole do manewru jeśli chodzi o przemeblowania, więc gram sobie głównie dodatkami.

Nowy sezon zwiastuje zawsze zmiany aranżacji, bowiem lubię, gdy dom nadąża za naszymi potrzebami. A te są zmienne, nie tylko ze względu na sezonowość. My coraz młodsi, dzieci coraz starsze, czujecie to samo? :)

Aż podskoczyłam z ekscytacji, gdy niedawno okazało się, że czeka mnie małe, twórcze wyzwanie i znów będę coś zmieniać. W sumie, odkąd się wprowadziliśmy, właściwie nie przestaję urządzać naszego mieszkania, a ono wciąż nie jest do końca urządzone. Tak to jest, gdy kobieta zmienną jest i nie potrafi się zdecydować. Ale wiecie co? Nie złoszczę się, bo zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie w tym szaleństwie jest metoda: dom się zmienia tak jak my i to jest najlepsze!

Oto jeden z powodów, dla którego nowy katalog IKEA jest tym, na co czekam zawsze we wrześniu z wypiekami na twarzy. W tym roku rzeczywistość wyprzedziła marzenia: to katalog czekał na mnie! Zostałam zaproszona na uroczystą premierę katalogu IKEA 2018/2019, by osobiście odwiedzić siedem domów, które w tegorocznej propozycji marki przedstawiają pomysły dla kilku odmiennych stylów życia. Nic dziwnego, że home, który w elektronicznej wersji katalogu przyciągnął moją uwagę jako jeden z pierwszych, to propozycja pod hasłem „Otwórz się na zmiany”. Po szybkim przewertowaniu stron, miałam już jakąś wizję wszystkich siedmiu wnętrz i z ciekawością udałam się do Warszawy, by podejrzeć jeszcze więcej nowych rozwiązań.

Na miejscu okazało się, że home, który mam sfotografować i spróbować i przenieść część pomysłów do swojego mieszkania to dom „Otwórz się na zmiany”! Moja radość była równie duża, co zaskoczenie, gdy weszłam do pomieszczenia zaaranżowanego w klimacie kompletnie innym od tego, który widać w katalogu. To zupełnie nie mój styl – pomyślałam, przez chwilę zastanawiając się przez które okno uciekać! :) Postanowiłam jednak podejść do tego zadaniowo i podjąć wyzwanie, traktując je jako dobre ćwiczenie z wyobraźni.

Aranżacja pokazowa naprawdę mnie zaskoczyła. Dom #6 składa się to mnóstwo pięknych, ciepłych, ciekawych produktów, które na evencie zostały pokazane we wnętrzu mocno odbiegającym od tego katalogowego. I choć bliższe jest mi wnętrze zaaranżowane na zdjęciach w katalogu, po przemyśleniu stwierdzam, że wniosek bardzo mi się podoba: nie ma czegoś takiego jak styl IKEA. Każdy z nas stworzy inną, swoją i tylko swoją aranżację, używając tych samych produktów. Są one na tyle uniwersalne i pomysłowe, że pozwalają na ogromną dowolność. I to jest świetne! Jaki więc jest ikeowski Dom #6, do którego chcę Was dzisiaj zaprosić?

Ja widzę go jako miejsce pełne sprytnych, pomysłowych rozwiązań, które nie przytłaczają formą, a dyskretnie wychodzą na przeciw codziennym potrzebom mieszkańców. To wnętrze rodziny, która docenia dobry design, na równi stawiając funkcjonalne rozwiązania. Proste, klasyczne formy zyskały tu trochę zabawny rys, mrugają do nas okiem (np. przez intensywną, głęboką żółć klasycznych w kształtach dodatków czy wyrastającą – trochę jak trzecia ręka – rączkę stolika).

Podoba mi się bezpretensjonalna elegancja tego domu i uniwersalne rozwiązania, które łatwo dopasować do swoich potrzeb: przenośny stolik, regał z kółkami, wielofunkcyjne meble wypoczynkowe z możliwością dowolnego rozmieszczenia poduszek oparciowych, pufy, które w każdej chwili można odwiesić na bok. Wszystkie te produkty pozwalają na dużą swobodę aranżacyjną, ułatwiając stworzenie wnętrza, które zaspokoi potrzeby domowników, ale trzeba mieć na nie pomysł. Same, dzięki prostym, kompaktowym kształtom, nie narzucają gotowych scenariuszy.

Dom #6 ma do zaoferowania także sprytne rozwiązania dla osób, które lubią ułatwiać sobie życie dzięki elektronice. Panele świetlne LED, które można grupować na różne sposoby i osiągać rozmaite efekty estetyczne, są sterowane bezprzewodowo – możemy je przyciemniać i zmieniać barwę oświetlenia bez wstawania z sofy. W propozycji IKEA na nowy sezon znajdziemy także bezprzewodowy czujnik ruchu i bramkę, która, w połączeniu z aplikacją, pozwala programować pojedyncze lampy i całe ich grupy, bawiąc się w ten sposób oświetleniem w domu i zmieniając klimat w zależności od nastroju i okoliczności. Ciekawym i bardzo funkcjonalnym pomysłem jest też ładowarka telefoniczna wbudowana w wyspę kuchenną – plączące się kable nie są ani estetyczne, ani wygodne. Może kiedyś pomyślę o takim rozwiązaniu?

Ja zwróciłam uwagę szczególnie na stonowane formy i spokojną kolorystykę – w naszym domu i tak już dużo się dzieje. Nasze dzieci, my i Popcorn wypełniamy go treścią w 100%, dlatego lubię, gdy ramy dla tej treści są dyskretne. W salonie, który jest absolutnym centrum tego naszego czteroosobowego wszechświata (sześcio – licząc zwierzaki…), znalazł swoje miejsce stolik BURVIK. Znalazł, to w sumie za dużo powiedziane. On będzie go permanentnie szukał! Dzięki wbudowanemu uchwytowi łatwo go przenieść i myślę, że rzeczywiście będzie wędrował pełniąc wiele różnych funkcji.

W prostych, białych ramkach RIBBA zawisły obrazki w stonowanych kolorach, które wycięłam z większych plakatów dostępnych w IKEA. Feeria barw, którą do naszego salonu wnoszą dzieci powoduje, że często stawiam właśnie na białe, neutralne dodatki. Nowością w naszym salonie są też wazony GLITTRIG, które same w sobie stanowię piękną dekorację. W tym sezonie zdecydowałam się jednak na małe przełamanie kolorystyczne, podążając za trendem z domu #6. Intensywnie żółty zegar STOLPA (nie tyka i ma podświetlenie na czujnik dotykowy!) pomoże nam rozświetlić ciemne jesienne popołudnia. Przekonała mnie jego minimalistyczna forma. W połączeniu z nieco szalonym kolorem tworzą ciekawy, designerski dodatek.

Znacie moje zamiłowanie do tkanin, koców i kocyków. Nadchodząca jesień, to wyjątkowo dobry pretekst, żeby wejść w posiadanie kilku kolejnych poduszek (ja wybrałam GULLKLOCKA) i ciepłego pledu (ODDRUN). Miękkie w dotyku tkaniny i stonowana kolorystyka nadają wnętrzu przytulności i ciepła, których tak bardzo już niebawem będziemy potrzebować. A gdyby ktoś chciał jeszcze bardziej otworzyć się na zmiany, proponuję mu tę oto lampkę DRÖMMINGE, która doda charakteru każdemu wnętrzu, nie tylko dziecięcemu.

Lubię te swoje nowe dodatki, wybrane już z myślą o jesieni. Jeszcze się im przyglądam, przestawiam, przekładam i przewieszam, ciesząc się z tego, jaką zmianę wprowadzają do wnętrza tak drobne zabiegi. W katalogu IKEA 2018/2019 jest zdanie, które bardzo mi się spodobało: „Dbając o swój dom, dbasz o siebie i swoich bliskich”. To stwierdzenie jest mi niezwykle bliskie i naprawdę skutecznie pozwala odeprzeć sceptyczną minę domowników na wieść o kolejnych zmianach aranżacji.

Pierwszy jesienny szlif jest. Czuję, że to jeszcze nie koniec nowych „porządków” w salonie, ale dzięki temu o wrześniu i październiku myślę z czułością.

Dajcie znać koniecznie, czy podobają się Wam te dodatki, które wybrałam? :)

 

6
9 Komentarzy w
“W tym szaleństwie jest metoda, czyli jak zaskoczyła mnie IKEA w nowym katalogu”
    • O ja o ja, jeszcze tu skomentowałaś! Dziękuję kochana! Właśnie tak strasznie się go bałam, a okazał się świetnym dodatkiem! Jak się okazuje, naprawdę można mieszać ze sobą style i coś zupełnie „od czapy” dać tam, gdzie pozornie nie pasuje :)

  • JA zakochałam się w pudrowych różu i we wszytskich dodatkach w tym kolorze myśle że wyglada obłednie do szarego :) Kasiu skąd beton architektoniczny na ścianie? i polecasz?

    • Ja już pudrowy róż przechodziłam, więc doskonale Cię rozumiem hihi.

      Beton to http://www.concreate.pl/ – jeden z niewielu producentów na polskim rynku produkujących w 100% betonowe płyty. Chyba tylko dwie takie firmy są, reszta płyt ma dodatki piasku itp. Oczywiście, że jestem zadowolona! Wygląda świetnie :)

  • Musztardowy to jeden z moich ulubionych kolorów. Cudownie podkreśla końcówkę lata i pozwala płynnie przejść do barw jesiennych. Bosko i subtelnie dobrałaś dodatki. A Twoje mieszkanie jest jak zawsze obłędne.

  • Witam, bardzo podoba mi się aranżacja salonu, jest bardzo w moim klimacie. Od razu wpadła mi w oko szafka RTV, czy mogłabym prosić o info, gdzie mogę taką dostać? Jest idealna.

    • To niezbyt dobra informacja :) w takim razie muszę szukać czegoś podobnego. Dziękuje za info :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.