Pyszne domowe chrupiące gofry. Przepis oraz garść Insta-wskazówek

Na leniwe niedzielne śniadanie (najlepiej do łóżka!). Na plotki z sąsiadką. Na wizytę niespodziewanych gości, gdy nie masz nic w lodówce. Na szybko. Na zimno. Na „nic mi się dzisiaj nie chce”. Na słoneczny poranek i deszczowe popołudnie. Nie ma! Nie ma takiej okazji, w której nie sprawdzą się gofry! Kocham tę prostotę i szybkość wykonania, połączone z efektem „wow”! Za każdym razem, gdy na stole ląduje świeża porcja z owocami, cukrem pudrem, albo domowym dżemem, wszyscy się nagle uśmiechamy, jak byśmy grali w miłym amerykańskim rodzinnym sitcomie, choćby pięć minut wcześniej w salonie toczyła się trzecia wojna światowa.

Gofry łagodzą obyczaje…

To jest właśnie sekret mojej kuchni – wchodzisz jak Bella Hadid, działasz jak Flash, wychodzisz jak Luke Skywalker po starciu ze Szturmowcami. Takie błyskotliwe akcje lubię najbardziej, gotowanie rosołu na wolnym ogniu zostawiam sobie na specjalne okazje, haha. A że kosztuje mnie to tylko 10 minut i – co najlepsze – nie może się nie udać, dbam by zawsze mieć w domu mąkę, jajka i proszek do pieczenia. Kto wie czy do Tosi nie wpadnie dziś spontanicznie pięć koleżanek? Albo czy nie najdzie człowieka na wieczór lenistwa z ulubionym serialem? Tak, świetna gospodyni domowa jest gotowa na takie wyzwania! A gdyby przyszła niehandlowa niedziela, to zawsze można wysłać Lucka na stację benzynową po mleko, prawda?

Dobrze wiecie, że nie umiem za bardzo gotować, ale gofry, pankejki, naleśniki i omlety mam opanowane do perfekcji. A nie, przepraszam, jeszcze ciasteczka owsiane wychodzą mi jako tako, ale gofry także zaliczam do kategorii „co podać do stołu, gdy przyjdą goście, a w domu nic nie ma.”

Pytaliście, prosiliście, nie mogę zatem pozostać głucha na te prośby i błagania :) Wychodzę naprzeciw Waszym oczekiwaniom i serwuję Wam na weekend pyszne, chrupiące, ociekające nabiałem i glutenem – gofry idealne! U nas zazwyczaj są na słodko, ale można i wytrawnie, na sucho, no można jak się chce…

 

Składniki:

  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 1 łyżka cukru waniliowego (jak mamy ochotę zaszaleć ze smakiem to nawet i cynamonowego)
  • 2 jajka
  • pół kostki roztopionego masła
  • 1 i 1/3 szklanki mleka

U mnie wszystkie te składniki są ekologiczne (zwłaszcza mąka i jaja), a już absolutnie pamiętajcie, by nie kupować cukru wanilinowego. Wiecie, z czego się go robi?

Przygotowanie:

  • Roztapiamy masło na wolnym ogniu i zostawiamy do ostygnięcia.
  • Mieszamy wszystkie składniki, na końcu dodając roztopione masło. To właśnie ono jest odpowiedzialne za cudowną chrupkość gofrów! W wielu przepisach znajdziecie olej roślinny, ale pamiętajcie – ani on zdrowy, ani smaczny. Dobre masło to klucz do sukcesu! :)
  • Rozgrzewamy gofrownicę i wlewamy ciasto. Pytacie mnie jakiej używam, otóż moim faworytem jest Tefal – Snack Collection. Jednego dnia macie gofry, drugiego panini, a trzeciego tosty. Wszystko z pomocą tego jednego urządzenia i wymiennym wkładom. Dla mnie hit!
  • Pieczemy gofry przez około 3 minuty, ale ja nigdy nie liczę czasu tylko zawsze sprawdzam, czy gofry mają już piękny, złoty kolor.
  • Dekorujemy, robimy zdjęcie na insta i możemy wcinać! :)

 

#Instatip:

Dostaję zawsze setki pytań odnośnie mrożonych owoców na zdjęciach. To jest ten moment, w którym rozwiewam Wasze wszystkie wątpliwości :)

„Jak Ty to robisz, że te owoce są takie oszronione?”

Mrożę je, wyjmuję i w zetknięciu z ciepłym powietrzem powstaje szron, który utrzymuje się na owocach bardzo krótko, więc jeśli chcecie zrobić fotki, to musicie się naprawdę spieszyć. Pamiętajcie, żeby jednocześnie zrobić szybko kawę, bo ta po chwili także nie wygląda apetycznie. Początkowo takie zdjęcia to walka z czasem, ale szybko dojdziecie do perfekcji.

„Czy Wy te owoce jecie? Przecież zęby można na nich połamać!”

Oczywiście, że tak! To są maleńkie owoce, przecież one się rozmrażają w minutę! To nie bochen chleba, albo pierś z kurczaka, które rozmrażają się pół dnia haha. Najbardziej uwielbiamy jeść maliny prosto z zamrażarki. Na luzie da się je pogryźć i są przepyszne.

„W jaki sposób uzyskujesz kształt takich małych gofrów?”

Po prostu wylewam na gofrownicę bardzo mało ciasta (na oko łyżkę stołową) i nie rozprowadzam go. Ciasto przybiera taki kształt samo i wychodzą nam małe, kształtne goferki, ukochane przez maleńkie rączki dzieciaków.

To, co, robicie dzisiaj gofry? Komu porcyjkę?

 

 

PS. Jeśli macie pytania to śmiało pytajcie, na wszystkie odpowiem i chętnie pomogę.

5
5 Komentarzy w
“Pyszne domowe chrupiące gofry. Przepis oraz garść Insta-wskazówek”
  • Dzięki za przepis, jutro wypróbuje! Z przepisu wychodzi porcja dla ilu osób? Ile mniej więcej gofrów można zrobić dając mniej ciasta? :)

  • Ehhh a ja nie mam gofrownicy…. A Ty co tydzień mnie męczy tymi pysznym zdjęciami 😂 siadam na neta i szukam gofrownicy dam znać czy dzieci polubia 😋 Twoje zdjęcia to bajka jeśli trudzisz się przy ich robieniu to napiszę Ci „męcz się dalej bo to miód na oczy” 😍😍😍😍😉😉😚

  • Dla mnie sekretem dobrych gofrów jest gofrownica. Musi mieć moc. Miałam takie urządzenie 3w1 z Lidla i dla mnie to było tragedia, z tego wychodziły podeszwy a nie gofry. Niedawno kupiłam taką półprofesjonalną, moc 1300W i magia, mega gofry jak z nadmorskiej budki:)

    PS. Ja polecam zamiast mleka i masła dać mleko kokosowe. W smaku bajka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.