Premierowo #1

Za co jesień daje się lubić?

A daje się? No pewnie! Szczególnie zanim przerodzi się w trochę zbyt długą jesienio-zimę trwającą do połowy marca… 

Wrzesień to zawsze taki czas, kiedy jeszcze trochę oglądamy się na lato, chcąc wycisnąć je do końca jak cytrynę, ale drugim okiem już spoglądamy na dojrzałe kasztany i miękkie szaliki w jesiennych lookbookach marek modowych. Choć trudno mi się rozstać z beztroskim, radosnym klimatem lata, jest kilka rzeczy, które są pewnym pocieszeniem, gdy dzień staje się coraz krótszy.

Po pierwsze, wczesną jesienią zawsze nachodzi mnie na zmiany aranżacji w domu. Ale to już wiecie, hehe. Po drugie, jedno z mych dzieci wraca do szkoły (znacie ten mem, gdzie wszyscy się smucą, że wracają do pracy po wakacjach, a rodzice są wniebowzięci? :)), a drugie właśnie zaczyna przedszkole. Po trzecie, pierwsza połowa września to czas, w którym z wypiekami na twarzy odpalam strony internetowe teatrów, portali i instytucji kulturalnych: nowy sezon to niezłe pocieszenie, gdy trzeba porzucić sandałki, lekkie sukienki i przesiadywanie z kieliszkiem prosecco pod gwiazdami.

No to dzisiaj dzielę się z Wami tytułami, na które czekam najbardziej w najbliższych tygodniach. Myślę, że jeśli uda mi się zapoznać z połową tych pozycji, będzie super – bądźmy realistami. Ale ambitne plany to chyba w ogóle domena wrześniowych porządków, prawda? :)

Wielka tajemnica wiary: złoto i dolary. „Kler” Wojciecha Smarzowskiego

Ze Smarzowskim jest tak, jak z wszystkimi reżyserami kina autorskiego: albo ich kochasz, albo nie znosisz. Ten twórca konsekwentnie sięga po tematy, które uwierają i pokazuje je w sposób dosadny do bólu, naturalistyczny, nie pieści się z widzem i nie zatrzymuje się tam, gdzie inni stawiają trzy kropki.

Najnowszy film wejdzie do kin już 28 września. Choć od dawna było słychać, że obraz zmierzy się z najtrudniejszym tematem: pedofilią wśród księży, zwiastun koncentruje się na innych grzechach duchownych. Na stronie dystrybutora czytamy wypowiedź twórców: „Nie kryjemy swego zafascynowania osobą papieża Franciszka, tak skrajnie niepasującego do dzisiejszego, zatraconego w konsumpcji świata (…) Franciszek krytykuje materializm, jednak duchowni udają, że tego nie słyszą. To aż prosiło się o refleksję filmową”. Tym samym reżyser zapewnia, że film nie jest antyreligijny, a piętnuje grzechy instytucji, które chyba uwierają wszystkich: wierzących i niewierzących. Bardzo jestem ciekawa tego obrazu.

Powrót do przeszłości, czyli „7 uczuć” Marka Koterskiego

„Wszyscy jesteśmy źle wychowani” – podtytuł nowego filmu Marka Koterskiego brzmi prowokacyjnie. Reżyser kazał nam czekać aż siedem lat na ponowne spotkanie z Adasiem Miauczyńskim, którego tym razem wysyła w podróż w czasie: cofając się do lat dziecięcych Adaś musi przerobić  lekcje z siedmiu ważnych emocji: strach, złość, smutek, radość, wstręt, zazdrość i wstyd. Podróż ta ma być dla bohatera szansą na poprawienie jakości swego dorosłego życia.

Cały koncept oparty jest o tezę, że brak umiejętności nazwania i właściwego przeżycia uczuć, skutkuje frustracjami, zagubieniem i trudnościami w nawiązywaniu relacji w dorosłym życiu. Wygląda więc na to, że „7 uczuć” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich rodziców! W roli Adasia, po raz pierwszy, Misiek Koterski. Premiera kinowa 12 października.

To the moon and back, czyli „Pierwszy człowiek” Damiena Chazelle’a

Czas na prawdziwie hollywoodzką produkcję, nie samym polskim filmem widz żyje! 12 października na ekrany wchodzi nowy film Damiena Chazelle’a z Ryanem Goslingiem, „Pierwszy człowiek”. Ten duet już raz pokazał, co potrafi, w musicalu „La La Land” (6 Oscarów, 7 Złotych Globów). Nowy obraz twórcy genialnego Wiplash’a opowiada historię Neila Armstronaga, pierwszego człowieka, który postawił nogę na księżycu. Nie zapowiada się to na typowy film biograficzny, ani na kolejny obraz dokumentujący historię misji Apollo 11, raczej trzymający w napięciu portret człowieka w – nieziemsko, rzec by można – trudnej sytuacji. Ten człowiek ma nie tylko zadanie do wykonania. Ma też rodzinę i cały bagaż ludzkich cech. Autorem scenariusza jest Josh Singer, nagrodzony Oscarem za świetny Spotlight. Przyznajcie, że wszystko to brzmi zachęcająco!

Ignoruj. Usuń. „Czyściciele internetu” Moritza Riesewiecka i Hansa Block’a

Wiedzieliście o tym, że tysiące moderatorów treści na Filipinach każdego dnia decyduje o tym, co pojawi się w internecie, a co przepadnie w otchłani nicości? Mark Zuckerberg obiecał kiedyś, że Facebook będzie bez ograniczeń dzielić się wszystkim z każdym, ale okazało się, że jest zupełnie inaczej. Internet nie jest wcale tak neutralny, demokratyczny i wolny, jak się nam z pozoru wydaje . Okazuje się, że media społecznościowe negocjują z niektórymi krajami dostęp do materiałów krytycznych wobec ich rządów – czytamy zapowiedź dystrybutora. Przez rozmowy z tytułowymi „czyścicielami”, twórcy filmu przedstawiają kulisy internetowej cenzury, stawiając jednocześnie pytanie, jak to możliwe, że wielkie internetowe korporacje, o niemal zerowej odpowiedzialności wobec swoich klientów, mają dziś władzę nieporównywalną z większością państw na świecie. To co, idziemy do kina?

Jak można być takim starym. „Ucho igielne” Wiesława Myśliwskiego

Nie wiem czy jest drugi tak bezpretensjonalny, skromny i przywiązany do jakości autor arcydzieł literackich. Na pewno nie ma drugiego, na którego książki tak czekam. A czekać trzeba długo: Myśliwski wydaje książkę co 5-10 lat, a każda jest wydarzeniem literackim. Już 17 października na półkach księgarń pojawi się „Ucho Igielne”,  zapowiadane jako powieść o upływającym czasie, niezwykłym spotkaniu młodości i starości, pokazująca jednocześnie kawał polskiej historii. Stęskniłam się bardzo za tą niezwykłą narracją, opartą o zderzenie kultury chłopskiej i metafizyki. Ciężko się mówi o książkach Myśliwskiego, żadna analiza czy próba syntezy nie zbliża się nawet do wyczerpania tematu. Jeżeli jeszcze nie mieliście w ręku Myśliwskiego, po prostu przeczytajcie. Jeżeli mieliście – wiadomo, że przeczytacie. Prawda?

Trzy siostry na irańskiej konferencji, czyli co słychać w teatrze

Mam wielką słabość do Czechowa, od zawsze. W Teatrze Jaracza w mojej rodzinnej Łodzi, Jacek Orłowski bierze na warsztat „Trzy siostry”. To kolejne spotkanie tych dwóch twórców na scenie Jaracza („Wujaszek Wania” wystawiony tu 17 lat temu to jeden z moich ukochanych spektakli do dziś!). Znów zobaczymy rewelacyjnego Bronisława Wrocławskiego i świetną Annę Sarnę, której będzie partnerować m.in. super zdolna Paulina Walendziak. Nie mogę się doczekać!

Fotorelacja z próby TUTAJ

Mam też wielką ochotę wybrać się do warszawskiego Teatru Dramatycznego, gdzie Iwan Wyrypajew reżyseruje swój najnowszy dramat, „Irańska Konferencja”. Okrzyknięty współczesnym Czechowem Wyrypajew jest niewątpliwie jednym z najbardziej interesujących twórców sztuki rosyjskiej (tworzą niezwykły duet artystyczny z Karoliną Gruszką). W najnowszym dramacie  na międzynarodowej konferencji poświęconej  sytuacji Iranu podniesiony jest temat na jakich zasadach mogą się porozumieć ludzie wychowani w odmiennych tradycjach religijnych i społecznych. Mam wielką nadzieję, że uda mi się wygospodarować jakiś weekend i skoczyć do Warszawy, bo czuję przez skórę, że to będzie coś, co zapamiętamy na długo. Gwiazdorska obsada! Prapremiera 14 września.

Więcej info TUTAJ

Zing! „Hotel Transylwania 3”

Last but not least, coś dla dzieci (i nie tylko, przyznajcie się kto jeszcze nie może doczekać?). Trzecia część mojej ulubionej bajki już 12 października w kinach. Cieszę się jak dziecko, naprawdę! Umówmy się, można sobie uciąć miłą drzemkę na „Barbie: Delfiny z magicznej wyspy”, ale „Hotel Transylwania” trzyma w napięciu i na żadnej innej animacji nie śmiałam się tak głośno! W trzeciej części chyba znów zadziała magiczne Zing! (Drakula sięgnie nawet po Tindera!), ale tym razem do niczego dobrego to nie doprowadzi…  Potworna gromadka wsiądzie na statek by udać się długi, wakacyjny rejs i możemy się spodziewać, że wynikną z tego POTWORNE kłopoty.

„re:member” Ólafura Arnaldsa – minimalistyczny orgazm dla uszu

Na koniec płyta, na którą bardzo czekałam. Wprawdzie już po jej premierze, bo ukazała się 24 sierpnia, ale nie mogłam Wam nie przedstawić jednego z moich najulubieńszych wykonawców i jego nowego albumu studyjnego „re:member”. Artysta wykorzystuje w nim nową, przełomową technologię Stratus, dzięki której zwykły fortepian staje się całkiem nowym, niezwykłym instrumentem i gdy uderza się w jego klawisze, Stratus generuje dwa inne dźwięki, tworząc nieoczekiwane harmonie i zaskakujące sekwencje melodyczne. Jeśli nie znacie Ólafura Arnaldsa to naprawdę nadróbcie, a ja polecam Wam bardzo jego płytę The Chopin Project, na której wraz z Alice Sara Ott totalnie czaruje słuchaczy swoimi nowatorskimi, eksperymentalnymi aranżacjami utworów mojego kochanego Chopina na fortepian, skrzypce i elektronikę.

Kochani, dajcie koniecznie znać czy też czekacie na jakieś książki, filmy i spektakle! Może coś polecicie? A może część Waszych typów pokrywa się z moimi planami?

Kolejna porcja zapowiedzi za miesiąc! Chcecie? :)

2
1 Komenterz w “Premierowo #1”
  • Też czekam na „Kler” i na…Hotel Transylwania, już od lipca, haha! Nie jestem fanką Ryana Goslinga, ale chyba mnie przekonałaś, brzmi fajnie! Teraz tylko znaleźć czas na to wszystko…Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.