Ekskluzywna kuracja Aktywnym Kolagenem Morskim PRAEL

W pewnym wieku – absolutnie nie warto już wspominać w jakim ;) – nasza skóra starzeje się. Jesteście w szoku? Ktoś Wam wreszcie otworzył oczy? Tak, ja też myślałam, że będę wiecznie młoda, dopóki nie zobaczyłam zmarszczek wokół ust. Na razie tylko dwóch, ale cała drżę na myśl, co będzie dalej i czy wytrzymam to psychicznie, gdyż nie jestem gotowa na starość i nieradość…

To nasze starzenie wynika z niedoborów kolagenu, spowodowanych ograniczonymi możliwościami jego wytwarzania przez nasz organizm wraz z upływem czasu. A ten płynie nieubłaganie…
To fakt niezaprzeczalny i można by rzec, że nic na to nie poradzimy, lecz gdy dowiedziałam się o PRAEL – kosmetykach z Aktywnym Kolagenem Morskim, który cieszy się ogromną popularnością w świecie dermatologii kosmetycznej, postanowiłam wypróbować je w nadziei,  że oszukam przeznaczenie i będę cieszyć się gładką oraz elastyczną skórą bez ingerencji skalpela. Choć nie powiem, ten Chodakowskiej byłby wskazany na wiosnę…

„Skuteczność Aktywnego Kolagenu Morskiego warunkowana jest zachowaniem w procesie produkcyjnym jego wyjątkowej trójhelisowej budowy, która jest najbardziej zbliżona do budowy kolagenu ludzkiego. Pod wpływem temperatury ciała ludzkiego i kontaktu z wodą łańcuchy Aktywnego Kolagenu Morskiego rozpadają się na krótkie oligopeptydy zawierające aminokwasy, wywołujące reakcję nadprodukcji własnych włókien kolagenowych skóry.” – mówi dr Marzena Lorkowska-Precht, lekarz medycyny estetycznej, specjalista medycyny antiageing.

A ja mówię „Wow!” Efekty widoczne są natychmiast!

Cały proces pielęgnacji PRAEL to 4 proste kroki, które po krótce Wam przedstawię.

1. Pierwszy krok to oczyszczanie specjalistyczną pianką High Effective Cleansing Foam. Pianka dzięki specjalnemu dozownikowi jest bardzo wydajna, ma niezwykle przyjemny zapach i nie spowodowała u mnie przesuszenia skóry, jak inne pianki (dlatego żadnych nie używam), natomiast ładnie zmatowiła skórę, zapewne dzięki ekstraktowi z oczaru odpowiedzialnego za regulację wydzielania sebum.

2. Kolejny krok – dla mnie najprzyjemniejszy – to spryskanie twarzy nawilżającą mgiełką Flash Moisture Mist. Nie dość, że osobiście kocham wszelakie wody termalne, mgiełki i wszystko co cudownie schłodzi twarz i przy okazji ją nawilży, to dodatkowo ta mgiełka zawiera cynk, który ma właściwości gojące, zatem drobne wypryski znikają już po kilku dniach stosowania. Dla mnie geniusz – nawet gdybym się nie zdecydowała na zakup całej kuracji, to mgiełka byłaby zdecydowanym must have. Ponadto mgiełka idealnie przygotowuje skórę pod dalsze zabiegi.

3. Następnym i zdecydowanie najważniejszym etapem jest nałożenie serum z aktywnym kolagenem morskim Collagen Youth Support Serum. Nakładamy go na lekko wilgotną skórę – ja robię to jeszcze przed wyschnięciem mgiełki – i wmasowujemy delikatnie, dzięki czemu – jak już przeczytaliście wyżej – dojdzie do reakcji rozpadu trójhelisy kolagenowej na pojedyncze aminokwasy, a te spowodują głęboką regenerację naszej skóry. Efekt jest natychmiastowy, skóra jest ładnie ściągnięta, ale bez efektu maski, czyli idealnie!

4. Ostatnim krokiem jest intensywne nawilżenie skóry za pomocą kremu na dzień bądź na noc, w zależności oczywiście od pory dnia, w której wykonujemy pielęgnację. Proszek z pereł zawarty w rozświetlającym kremie na dzień Illuminating Day Sollution powoduje matowienie i wyrównanie kolorytu skóry. W jego skład wchodzi także zielona herbata, która jest silnym antyoksydantem, tonizuje i reguluje cerę mieszaną czy tłustą oraz kwas ferulowy, który działa przeciwstarzeniowo. Krem świetnie się wchłania, dzięki czemu stanowi idealną bazę pod makijaż, gdyż nawilża, ale nie wyświeca się i wygładza cerę.

Z kolei odżywczy krem na noc Revitalising Night Solution przywraca równowagę skóry i spowalnia procesy starzenia dzięki zawartości bajkaliny, która już setki lat temu była znana w tradycyjnej medycynie Dalekiego Wschodu ze względu na swoje właściwości zdrowotne. Idealny dla skóry wrażliwej, zawiera ekstrakty z aloesu i owoców granatu, które łagodzą podrażnienia.

Ta kuracja wydaje się być dla mnie idealna. Mam skórę lekko starzejącą się (haha!), jednak w dalszym ciągu skłonną do wyprysków, mieszaną, świecącą się tam, gdzie wcale tego nie potrzebuję i wszystkie etapy pielęgnacji PRAEL są skrojone na miarę moich potrzeb. Na dodatek wszystkie te kosmetyki są kosmetykami naturalnymi, nie powodującymi uczuleń. Oczywiście należy liczyć się z wyższą ceną, bowiem marki premium zawsze kosztują więcej, jednak naprawdę wydaje mi się, że warto!

Jeszcze na koniec dodam, że w większości kosmetyków stosuje się sproszkowaną postać kolagenu, którą można łatwo przechowywać i transportować, ale jego działanie na skórę jest zdecydowanie słabsze. Aktywny Kolagen Morski zawarty w kosmetykach PRAEL zachowuję swoją naturalną strukturę dzięki zastosowaniu unikatowej technologii oraz specjalnie zaprojektowanym opakowaniom, które chronią kosmetyki przed wysoką temperaturą oraz dostępem światła. Mimo wszystko, należy pamiętać, by serum trzymać w lodówce.

5

1 Komenterz w “Ekskluzywna kuracja Aktywnym Kolagenem Morskim PRAEL”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.