Natura to nasza przyszłość. Niezwykła podróż do świata Yves Rocher

Z Yves Rocher znam się od dawna.
Pamiętam, że na 18 urodziny dostałam w prezencie wodę perfumowaną i gruszkowy żel pod prysznic. Przepadłam wtedy dla tych zapachów, a także składu kosmetyków. Poczułam się niezwykle ekskluzywnie, będąc właścicielką takich wspaniałości i tak zaczęła się moja miłość do tej marki.

W tamtych czasach nikt nie mówił w Polsce o eko, bio, slsach i konserwantach. Nikt też nie miał i nie robił certyfikatów, bo nie były one do niczego potrzebne. Ludzie brali, co leżało na półkach i cieszyli się, że mają to na wyciągnięcie ręki. Kto by przypuszczał, że w tych wszystkich specyfikach kryją się szkodliwe substancje?

Yves Rocher również nigdy nie miało certyfikatów. I nie ma ich nadal, ani o nie się nie stara. A jednak jest marką, która dba o naturę i o wpływ jaki wywiera na otoczenie i stara się, żeby receptury były w jak największym stopniu oparte na składnikach naturalnych i stale je udoskonala, mając swoje wewnętrzne standardy, które w zdecydowanej większości są wyższe od tych, które trzeba spełniać, by taki certyfikat otrzymać. Dlaczego tak jest? Tego dowiecie się w dalszej części tekstu. Ale najpierw opowiem Wam, jak się tego dowiedziałam.

Kiedy dostałam propozycję wyjazdu prasowego do Francji od Yves Rocher, mojej radości nie było końca. To ogromne wyróżnienie dla mnie i mojej pracy, jako ambasadorki marki. Wspaniałej marki, której misja i wartości są szczególnie bliskie mojemu sercu. Marki, która dba o środowisko, sadząc rocznie kilkadziesiąt tysięcy drzew. Która angażuje się w ochronę świata roślin, działając na rzecz zagrożonych gatunków i finansuje różnorodne badania naukowe, a także od samego początku jest rodzinnym biznesem, wspierającym lokalnych przedsiębiorców. Marki, która jako pierwsza w Europie zaprzestała testowania swoich produktów na zwierzętach, zaczynając wykonywać testy In vitro. Wreszcie marki, która nie skupia się na zdobywaniu papierów, ale na tym, by – zachowując najwyższą jakość – móc docierać do wszystkich kobiet z bogatą ofertą i przystępnymi cenami.

Takie właśnie jest Yves Rocher.
Piękne i naturalne.
A ja bez cienia wahania polecam Wam ich kosmetyki!

Widziałam na własne oczy, sprawdziłam na własnej skórze.
I muszę się z Wami podzielić fascynującą historią marki oraz przybliżyć jej misję.

 

 

Na początku był krem…

Przenieśmy się do lat 50. ubiegłego stulecia. W małym miasteczku La Gacilly na południu Francji, mieszka Yves Rocher. Chłopiec, któremu w wieku 14 lat umiera ojciec, a on sam zaczyna pracę w sklepie tekstylnym swojej matki, mieszczącym się na parterze ich małego domu przy ulicy Rue St. Vincent.

Młody Yves Rocher od najmłodszych lat zafascynowany jest światem roślin i nie w głowie mu sukienki i kapelusze. Jedyne o czym myśli, to produkcja kremów, a każdą wolną chwilę spędza na obserwowaniu natury i odkrywaniu jej właściwości. Zdobywa pewną recepturę i w maleńkim pokoiku na poddaszu rodzinnego domu zaczyna swoje eksperymenty nad preparatami leczniczymi opartymi na wyciągach roślin. Wierzy, że jeśli coś ma działać, musi to być naturalne. Początkowo nikt nie wierzy, że rośliny mogą być w jakikolwiek sposób skuteczne. Syntetyczne kosmetyki zalewają rynek. Jednak Yves Roche wie, że to jedyna droga do sukcesu. Nie myli się. Jego pierwszy kosmetyk leczniczy z ekstraktem z ziarnopłonu okazuje się strzałem w dziesiątkę. To krem… na hemoroidy – problem dość powszechny. Po pierwszych udanych transakcjach Yves Rocher nabiera rozpędu. Ze względu na ogromne zainteresowanie oraz ilość zamówień ze zwykłego domokrążcy staje się prawdziwym przedsiębiorcą i zmienia formułę sprzedaży na wysyłkową. Wieść o jego cudownym kremie trafia do Paryża. Tam też Yves Rocher otwiera swój pierwszy sklep.

 

 

Dziś marka Yves Rocher to numer 1 we Francji. Ponadto jest obecna w 110 krajach i rozpoznawana na całym świecie. Marzenie Yves Rocher się ziściło. Jego produkty są powszechnie dostępne, a ich ceny przystępne. Jest to możliwe dzięki kontroli produkcji od początku do końca. Począwszy od botaniki i upraw, a skończywszy na produkcji (także opakowań) i dystrybucji swoich własnych produktów bez korzystania z pośredników (głównie sprzedaż internetowa). Jest to jedyna światowa marka działająca w oparciu o taki model. Dlatego możemy cieszyć się prawdziwie ekologicznymi kosmetykami bez wydawania wielkich pieniędzy.

„Odkrycie właściwości roślin nie jest naszym największym osiągnięciem. Naszą dumą jest udostępnienie tych właściwości wszystkim.” Yves Rocher

 

 

Wszystko zaczyna się w laboratorium

To właśnie tam, w Paryżu, po wymyśleniu koncepcji, naukowcy opracowują składy chemiczne kosmetyków. Miałam okazję odwiedzić to laboratorium i zgodnie z recepturą wyprodukować swoją własną szminkę! Było to przeżycie nie do zapomnienia. Świetna zabawa w miejscu, gdzie kosmetyki, których używam i które kocham dostają swoje życie.

Wizyta w laboratorium i rozmowa z naukowcem Yves Rocher przypomniała mi to o fakcie, że człowiek jest częścią natury, zatem jeśli coś ma nam pomóc w walce z czasem, czy złym wpływem środowiska na skórę to tylko rośliny. Ciekawostką jest, że laboratoria zatwierdzają składnik roślinny dopiero wtedy, gdy zostanie udowodniona jego nieszkodliwość i skuteczność działania. Każda formuła jest testowana pod kontrolą dermatologiczną i zdarzało się, że po 4 latach ciężkich prac nad daną rośliną i kosmetykiem okazywało się, że nie można wprowadzić produktu na rynek, bo nie spełnia on wewnętrznych norm i standardów marki. Jak widać, w przypadku Yves Rocher chodzi o coś więcej niż pieniądze. Wizja i misja pozostają bez zmian…

 

 

Siła tkwi w roślinach

Kolejny proces powstawania kosmetyków Yves Rocher to uprawa roślin, które następnie będą wykorzystywane w produkcji. Jak już wspomniałam Yves Rocher wspiera lokalny biznes i większość roślin wykorzystywanych do produkcji uprawia się w La Gacilly, rodzinnym miasteczku Yves Rocher (trzy fabryki marki dają zatrudnienie 10 tysiącom osób, w tym pracownikom sezonowym).

Odwiedziłam istną świątynię świata roślin – ogród botaniczny Yves Rocher w La Gacilly. Uprawia się tam rośliny, z których następnie naukowcy czerpią wiedzę, badając je i pracując na nich. Namacalnie poznałam niektóre rośliny wykorzystywane w kosmetykach Yves Rocher, a łącznie w ogrodzie jest ich ponad 1100 gatunków. Musze przyznać, że przepadłam w bogactwie flory i naturalnych zapachach tych roślin. Jak się okazuje, jeśli kosmetyk niesamowicie pachnie, wcale nie oznacza, że jest syntetyczny i perfumowany.

Yves Rocher od dziecka wierzył w zbawienną siłę natury, a jego myśl jest kontynuowana do dnia dzisiejszego. A dziś już wiemy, że siła roślin polega na tym, że pomiędzy rośliną a człowiekiem istnieje 27% zbieżnych genów. Dzięki wieloletnim badaniom i pracom nad jedną konkretna rośliną, naukowcy Yves Rocher potrafią wydobyć z niej wszystko, co najlepsze i zastosować to w danym kosmetyku, gdzie naturalne składniki stanowią 90-95% całości.

 

 

Tak bardzo eko

Dlatego właśnie kosmetyki Yves Rocher są tak bardzo ekologiczne. Cały proces ich powstawania to naprawdę ogromne przedsięwzięcie. To, co mnie bardzo zaskoczyło podczas wizyty w siedzibie marki, to fakt, z jaką wielka pasją pracują ludzie na każdym szczeblu zawodowym tej korporacji, a także w każdej dziedzinie, od pracowników biura, przez ludzi pracujących w fabryce, po panie przesadzające rośliny i podlewające grządki w szklarni przy ogrodzie botanicznym. Wszyscy wierzą w to, co robią i naprawdę było to odczuwalne na każdym kroku. Nie ma tu miejsca na kłamstwo, czy jakiekolwiek manipulacje.

Na uwagę zasługuje fakt, że marka Yves Rocher posiada fundację, która zajmuje się ochroną środowiska i wspiera edukację ekologiczną. W 2007 roku fundacja rozpoczęła akcję sadzenia drzew, których do 2015 roku posadziła aż 60 milionów! Kolejnym celem jest posadzenie 100 milionów drzew. W Polsce, w ramach projektu „Sadzimy dla dobra planety” posadzono już 350 tysięcy drzew, głównie na terenach przemysłowych (Śląsk i okolice Częstochowy).

Recycling oraz innowacyjne opakowania kosmetyków pozwalają na ograniczenie ich wpływu na środowisko: zużycia plastiku oraz ilości odpadów. Np. nowe flakony Wygładzającego mleczka do demakijażu i Tonik dodający blasku z gamy Serum Végétal pozwala na zaoszczędzenie około 20 ton plastiku w ciągu roku, co zobrazować można jako około 750 000 plastikowych butelek o pojemności 1,5 l. Firma posiada również opakowania éco-przyjazne w gamie produktów Plaisirs Nature, dzięki czemu np. eco tuby zawierają 25 % plastiku mniej niż poprzednio.

 

 

Poczuć magię roślin na własnej skórze

Najwspanialszym i najprzyjemniejszym punktem wyjazdu z Yves Rocher, była wizyta w La Grée des Landes – eko-hotelu SPA Yves Rocher w La Gacilly. Niesamowicie ciekawe miejsce, w którym namacalnie można poznać filozofię marki i na własnej skórze poczuć zbawienne działanie roślin. Położony na wzgórzu i oddalony od cywilizacji hotel, jest ostoją ciszy, spokoju i pełnego relaksu w duchu slow.

Osobiście zachwyciła mnie architektura tego miejsca. Budynek jest bardzo minimalistyczny, skonstruowany tak, by nie naruszyć panującego w okolicy ekosystemu, a korzystać z jego dobrodziejstw. Został zaprojektowany, aby wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu. Pokoje gościnne umieszczone są nisko pod wzgórzem, aby móc regulować temperaturę bez użycia klimatyzacji i ogrzewania. Hotel zasilany jest energią słoneczną, a internet dostępny jedynie w lobby przy recepcji.

Niezmiernie smaczne posiłki w hotelowej restauracji przygotowywane są na bazie składników sezonowych, pochodzących z lokalnych upraw ekologicznych. Niejednokrotnie kucharze posiłkują się uprawianym na tyłach hotelu własnym ogródkiem. Na miejscu wytwarza się miód pochodzący od pszczół zamieszkujących ule w hotelowym ogrodzie. Podobno w ciągu kilku lat od wybudowania hotelu La Grée des Landes populacja pszczół zwiększyła się o ponad połowę, co jest dosyć niezwykłe, bowiem zazwyczaj przy tego typu przedsięwzięciach – dzieje się wprost odwrotnie.

Zdecydowanie pobyt w La Gacilly zaliczam do tych łączących przyjemne z pożytecznym. Dowiedziałam się wielu mądrych rzeczy o samej marce Yves Rocher, ale także roślinach, naturze, ekosystemie, a także odpoczęłam, mając okazję skorzystać z zabiegu spa, jakim był masaż całego ciała oraz obcując z ciszą i spokojem, jaki tam panuje… Mogę śmiało powiedzieć, że ten punkt wyjazdu podobał mi się najbardziej…

 

 

Dziękuję Yves Rocher!

Za to, że tworzysz tak wspaniałe kosmetyki.
Że dbasz o środowisko i nie testujesz produktów na zwierzętach.
Dziękuję, że uczysz ludzi szacunku do przyrody i matki natury, tłumaczysz, że ziemia jest naszym domem, o który musimy dbać.

Dziękuję, że dzięki Tobie spędziłam cudowny czas w Paryżu i La Gacilly, w towarzystwie cudownych dziewczyn: Doroty, Agaty i Marty.
Dziękuję, że mogłam ponownie spróbować najlepszych makaroników na świecie.
Dziękuję, że mogłam poszerzyć swoją wiedzę o roślinach i ekologii na innej szerokości geograficznej.
Dziękuję, że mogłam jeść pyszną francuską kuchnię i wypić hektolitry kawy.

To wszystko było wspaniałym przeżyciem i nie zapomnę go na bardzo długi czas.

Nie zmieniaj się.
Nigdy.
Bo piękno jest w Tobie, a Ty dajesz je wszystkim kobietom!

 

 

3
2 Komentarzy w
“Natura to nasza przyszłość. Niezwykła podróż do świata Yves Rocher”
  • Świetny post! Od dziś każdy kontakt z kosmetykami Ives Rocher będzie niepowtarzalnym moim romansem z naturą.

  • Super wpis, jednak nie przesadzałabym z tą naturalnością i ekologicznością tych kosmetyków. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy lepszy i przeczytać skład. Sama używam kosmetyków z YR ale patrzę na nie realnie.
    Plus za nietestowanie na zwierzętach, co i tak nie liczy się na rynku chińskim.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.