Hygge. Bo szczęście jest tu. I teraz

 

Wstałam wcześniej niż zwykle.
Wszyscy w domu jeszcze spali.
Postanowiłam wykorzystać tę rzadką chwilę ciszy w naszych czterech ścianach i delektować się nią możliwie jak najdłużej.
Za oknem panował półmrok, a świat budził się do życia w ten mroźny grudniowy poranek.
Zaparzyłam kawę i spojrzałam przez okno na pofabryczne budynki majaczące na horyzoncie.
Mgła spowiła moje aromatyczne, przemysłowe miasto swoją mleczną pianką. Świt spijał ją z rozkoszą z nagich drzew, a wzrok mój przykuła ogromna dziura w moich starych, ulubionych spodniach od piżamy.
Przypomniałam sobie, że podobno najlepsze rzeczy w życiu są za darmo.
Kocham Cię dziuro!

Puściłam z głośnika Johna Coltrane’a. Dźwięki saksofonu przyjemnie pieściły moje zmysły.
Zamknęłam oczy, upijając łyk kawy i pomyślałam, że to, co teraz przeżywam i czuję, to słynne hygge…

Bo szczęścia to chyba się trzeba nauczyć.
Albo sobie o nim przypomnieć.
Nie szukać bóg wie gdzie i w każdy kąt zaglądać w nadziei, że gdzieś tam się na nas czai.
A tak naprawdę życie na szukaniu tracić i móc go nigdy nie znaleźć…
Bo ono jest tuż obok. Piękne takie, banalnie proste.
O zapachu grzanego wina i świeżo upieczonej chałki.
W ciepły sweter odziane, tulące się w blasku świec do ukochanej osoby.

To hygge.
To sztuka!

I podobno najlepiej opanowali ją Duńczycy. Są mistrzami w stwarzaniu nastrojowej atmosfery, doświadczaniu i uważności.
Bo nie rzeczy są istotne, a to, co się przeżywa i czuje. Budowanie relacji i wspomnień…

To doprawdy niezwykłe, że ktoś to wszystko zbadał i opisał. A zrobił to w doskonały sposób. Meik Wiking, dyrektor Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze nie ukrywa, że ma najlepszą pracę pod słońcem. Bada, co czyni ludzi szczęśliwymi i jakie są tego skutki, by móc następnie podnosić jakość życia ludzi na całym świecie. W swojej książce Hygge. Klucz do szczęścia, zebrał i opisał wszystkie czynniki, które powodują, że Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie.

Książka ta jest źródłem wielu inspiracji do poprawy jakości swojego życia. Jest swoistą zachętą do przeżywania go tu i teraz, w gronie bliskich nam osób.
W dobie cyfryzacji i wszechobecnych mediów, kiedy jakość relacji międzyludzkich znacznie zanika, a rozmowę z drugim człowiekiem zastępuje klawiatura i emotikony, hygge jawi się jako lek na problemy współczesnego człowieka. Odkrywa przed nami swoją tajemnicę, wskazując na relacje społeczne jako najlepszy wskaźnik poczucia szczęścia w życiu.

W hygge ważnych jest wiele czynników. Odpowiednia atmosfera, natura, oświetlenie, jedzenie, muzyka, spokój… Ale najważniejszym jest, by przeżywać to z kimś bliskim. Bo jak to powiedział pewien samotnik z wyboru, który zrozumiał swój błąd, gdy umierał w samotności: „szczęście jest autentyczne tylko wtedy, gdy się nim dzielisz” (cyt. Into the Wild, reż. Sean Penn). Hygge. Klucz do szczęścia porusza wiele zagadnień związanych z budowaniem relacji. Przypomina, co tak naprawdę jest w życiu ważne i na czym powinniśmy się skupić, by być zwyczajnie szczęśliwszymi ludźmi.

Moim zdaniem ta pozycja powinna znaleźć się na półce każdego polskiego domu. Warto po nią sięgnąć częściej niż raz, by uświadomić sobie i utrwalić pewne reguły, dzięki którym możemy osiągnąć szczęście i pełne zadowolenie z życia. Bez zbędnego narzekania, tak typowego dla polskiej mentalności, i marnowania czasu w towarzystwie urządzeń elektronicznych, natomiast z poczuciem wdzięczności, równości, harmonii, komfortu i spokoju, w gronie ukochanych przez nas osób.

Po przeczytaniu książki byłam zachwycona, że ktoś w fantastyczny sposób spisał wszystko, co w moim odczuciu jest uosobieniem szczęścia. I na dodatek okazało się, że ma to swoją nazwę! Nie raz już bowiem tu pisałam, że prawdziwe szczęście, to nie to, co jutro. Nie to, co za tydzień. Bo jutra może nie być. Ale jest tu i teraz, a drobne przyjemności składają się na ogromną całość.

Na koniec dodam, że Hygge. Klucz do szczęścia to książka nie tylko o przyjemnościach, szczęściu i relacjach. To prawdziwa skarbnica wiedzy o Skandynawii, jej języku, historii, kulturze i designie. Polecam każdemu miłośnikowi skandynawskich klimatów oraz zwolennikom życia pełną piersią w realnym świecie, a także tym, którzy zagubili się w otchłani Internetu.

Idą Święta.
Czas radości, miłości, a przede wszystkim wspólnego biesiadowania i przebywania z najbliższymi.
To chyba najbardziej hygge okres w całym roku.
Spędźcie go mądrze.
Na rozmowach i przytulaniach.
Niech Wam się darzy, a relacje międzyludzkie zacieśniają.

Tylko w ten sposób ludzkość ma szansę przetrwania.
Gdy będzie szczęśliwa…

Pamiętajcie o tym.
Dla siebie i swoich dzieci.

Bądźcie szczęśliwi moi drodzy!
Bądźcie hygge!

Wesołych!

 

untitled-3untitled-1untitled-4untitled-5IMG_2467IMG_2466untitled-2IMG_2470

 

 

7
15 Komentarzy w
“Hygge. Bo szczęście jest tu. I teraz”
  • Jaki klimatyczny post! Dobrze, że przed rozpoczęciem czytania włączyłam zaproponowaną przez Ciebie muzykę. Idealnie pasuje do całej reszty. Zdjęcia – perfekcyjne. Hygge wyczuwa się u Ciebie jak nigdzie! :)

  • Welcome Back!! ;) Miło Cię widzieć i czytać… jak kiedyś … Kawał czasu ;)
    Mi zawsze mąż mówi, że nie rozumie dlaczego nie mogę znaleźć szczęscia w życiu codzinnym tylko ciągle za czymś gonie. Żeby się zatrzymać… i tak jak sobie myśle to jestem najszczęśliwszą mamą dwóch córeczek ale czasami mi cięzko… Nie wiem czemu… Czy to wynosi się z domu? Ja wieczna pesymistka a On optymista który uważa jak Ty że ważne jest tu i teraz a ja nie umiem tego u siebie zmienić… Może to dobry moment na kupienie tej książki? :) (Chociaż nie jest tak źle ze mną CHYBA :) )
    PS. Zdjęcia mistrzostwo!

  • Niesamowicie mądry, acz prosty w wyrazie artykuł. Szczęście – czy potrzeba nam czegoś więcej? Prócz wartościowego tekstu, zachwyciły mnie także fotografie. Gratuluje.

  • Ale nastrój! Mam ochotę wskoczyć tam z Wami pod koc.
    Na zdjęciach idealne Hygge, w tekście również, fajny klimatyczny, dyskretny post. Miło się zrobiło.
    Pisz, zwłaszcza tak z serca jak na początku, miło się Ciebie czyta. ,

  • Szczęścia można się nauczyć :)
    Zaś szczęście to te proste codzienne sprawy, momenty i rytuały. Przede mną lektura ksiazki hygge, ale juz wiem ze warto :-)

    Piekne zdjęcia.

  • Ostatnio rozmawiałam o tej książce z przyjaciółką. Okazało się, że czytała jakiś wpis na blogu i zdecydowała się kupić egzemplarz. :)))

  • Bardzo interesujący wpis, który zachęcił mnie do zapoznania się z tą książką co mam nadzieję w najbliższym czasie uczynić :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.