Halo?

 

Ponad trzy lata jestem mamą. Przez ten czas płakałam setki razy, martwiłam się tysiące, a śmiałam miliony. Tych zabawnych momentów na szczęście było najwięcej. Zresztą po co pamiętać to, co złe. Lepiej zawsze skupiać się tym, co dobre i piękne. Bo świat jest taki, jakim go widzimy. Tylko od nas zależy, jak będziemy go postrzegać…

Najpiękniejszą percepcję mają małe dzieci. Z reguły nie znają strachu, wstydu, nienawiści. Są nieskalane doświadczeniami.

Uwielbiam tę słodką niewinność. Bardzo często, gdy Tosia zrobi jakieś głupstwo, czy zachowa się nieodpowiednio, nie strofuję jej nadmiernie (głównie dlatego, że zamiast pouczać pękam ze śmiechu), by nie zatraciła swej dziecinnej naturalności. Oczywiście, że są momenty, gdy musi znać granice, wtedy zdecydowanie tłumaczę jej błąd, ale czasem naprawdę warto odpuścić, wyluzować…

Niedawno Antka była u babci. Gdy zadzwonił telefon, nikt oprócz niej tego nie słyszał. W związku z tym pobiegła do pokoju i go odebrała:
– Halo?
– Dzień dobry, czy mogę rozmawiać z panią Dorotą?
– To przyjdź tu i gadaj! – rzuciła tekstem i słuchawką.

Jakie to proste. Przecież chciał gadać, prawda!?
Pan zadzwonił na komórkę. Stąd o tym wiemy.

Zapisuję sobie takie historie.
Na pamiątkę.

Jak wtedy, gdy przez godzinę opowiadała mi, co ma w sklepie. Bitą godzinę (nie żartuję) gadała jak najęta, wymieniając swój asortyment. Gumy o smaku miętowym, gumy o smaku pokrzywowym, gumy o smaku „kluskawkowym”, torty takie siakie i owakie, ciasta i ciasteczka… W końcu zapytała co chcę kupić, więc odpowiedziałam, że gumy malinowe, a ona: „Przykro mi, zamknięte. Proszę przyjść jutro”.

Najwyższy poziom trollowania ma opanowany do perfekcji.

Obok historii wszelakich, mam także zapisaną całą listę słówek, które Tosia wymyślała, gdy uczyła się mówić.

I właśnie w tym kontekście chciałabym zrobić dzisiejszy konkurs z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka.

Podzielcie się w komentarzach zabawnymi historiami w wykonaniu Waszych dzieci, bądź śmiesznymi słówkami i powiedzonkami. Napiszcie także, którą nagrodę wybieracie. A jeśli dopiero spodziewacie się dziecka, lub interesuje Was prezent dla kogoś bliskiego – dajcie znać, którą nagrodę byście chcieli i dlaczego.

Ogłoszenie wyników 1 czerwca.
Sponsorem, tak jak i wczoraj, jest sklep Muppetshop.

Do wygrania:

1. Ręcznik basenowo-plażowy – Lodger Bubbler
2. Pluszak – Quax
3. Kapcie z oddychającą podeszwą – Collegien
4. Naklejka na ścianę – Chispum
5. Swaddler – Lodger

MUPPETSHOP_MINIMALIV_KOLAZ_D_DZIECKA-01

 

PS. Gdyby ktoś miał jeszcze ochotę, przypominam także o wczorajszym konkursie z okazji Dnia Mamy: tutaj.

PS2. Więcej zdjęć już niebawem!

WYNIKI

Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Macie fantastyczne dzieciaki. Można się uśmiać do łez, czytając ich teksty! Niestety tym razem nie mogłam nagrodzić wszystkich.

1. Ręcznik basenowo-plażowy Lodger Bubbler wędruje do: Karoliny Milewskiej oraz Eweliny
2. Pluszak Quax do Izuli
3. Kapcie Collegien do M., Irki, Ewy, Olgi
4. Naklejka Chispum do Mai, Kasi i Agi

Pozostałe uczestniczki dostaną od nas nagrody niespodzianki.

Zatem wszystkie dziewczyny poproszę o imiona, nazwiska, numery telefonów dla kuriera i adresy do wysyłki na maila: hello@minimaliv.com.

Miłego dnia! :*

 

 

20
29 Komentarzy w
“Halo?”
  • Padłam i wstać nie mogę, Tosia jest niesamowita :D

    Co do konkursu, to ostatni tekst mojego 3 letniego Michała:
    Zrobił kupe, spuścił wodę i powiedział : ” i wszystko poszło na marne”
    ze słówek najciekawsze to okiekiekaka – ogórek, picimini-piwnica i śniczka – świeczka :P
    Jeśli chodzi o nagrodę wybieramy swaddler bo za niecałe 2 miesiące do Michała dołączy jego młodszy braciszek Antoś! :)

  • Historia z tamtego tygodnia.
    Długo oczekiwana i ważna wizyta u specjalisty. Oczywiście przyjechaliśmy przed czasem. Nerwy. Rejestracja, formularz. Wszystko gra. Idziemy. Mamy pierwszy numer, nikogo nie ma. Czekamy. Wyznaczona godzina zbliża się. Nerwy ogromne jak zawsze. Choć w duchu się cieszę, że jesteśmy pierwsi. Myślę sobie, załatwimy szybko bez długich godzin czekania. Uff. Pani Doktor jeszcze nie ma. Sytuacja opanowana. Syn grzeczny , siedzi w wózku, spokojnie czekamy. Nagle sekundy przed wejściem krzyczy : KUPA. I cały mój spokój prysł. Okej, mówię, szukamy toalety. Rozpoczynam kurs po przychodni. Ja, wózek, syn w wózku, torba jedna, druga. Samochodzik gdzieś spada. Lecimy do łazienki. Szukamy. Widzę, jest. Zajęta. Ło matko. Zaraz mamy wchodzić a tu zajęte. Pani z rejestracji krzyczy z oddali, że tam jeszcze na końcu korytarza jest druga toaleta. Zmieniam kurs. Cichy z wózka spadają Lecimy.
    Jest druga łazienka. Pełno ludzi w korytarzu. Czekają na jakieś zabiegi. Pani otwiera mi drzwi. Wjeżdżam z całym majdanem. Rozpinam syna z szelek. Wyciągam z wózka. Ściągamy spodenki, majtki. Biorę Go na ręce, czuję, że pot mi wyskoczył wszedzie gdzie to możliwe. Trzymam Go nad toaletą w celu wiadomym. I wtedy w tym momencie syn mówi piękne słowo : żartowałem.
    Myslałam, że padnę na brudną toaletową podłogę.
    Mój troll. Tak Go często nazywam :-)
    Ubrałam Go, jedziemy po wąskich korytarzach z powrotem. Mokra jestem. Denerwuję się, że minęła nasza kolej.
    Uff. Nie ma nikogo. Czekamy.
    Akcja zakończona :-))

  • Odgrażałam się na Fejsie, że mam miliony historii, ale wystartuję tylko z jedną, żeby było uczciwie.
    Siedzę sobie Kluską (lat 2,5) w domu podczas gdy Ojciec Dzieci i Precel (lat 4) polują na obiad u Chińczyka.
    – Kluseczko – mówię – pobaw się chwileczkę, a Mama jednego maila wyśle.
    Po chwili słychać dziwne popiskujące dźwięki. Zza rogu wychodzi Kluska. Podśpiewuje pod nosem. Jest kompletnie naga. Na nogach ma kalosze. Kalosze wypełnione są po brzegi wodą. Woda chlupocze i nieco się rozlewa na parkiet przy każdym kroku.
    Zamieram nad klawiaturą. Podśpiewywanie staje się wyraźniejsze.
    – Jesteś szalona, mówię ci, jesteś szalonaaa…”

    Codziennie mam takie akcje, ale pewnie dobrze wiesz jak to jest, bo Tośka też jest nieco szalonaaa :)

    • Ach, no tak – nagroda! Przydałaby nam się naklejka do zapisywania szalonych pomysłów

  • Śmieszna ta Tosiunia. Ja mam taką śmieszną siostrę.

    Ale jesteście podobne. Tosia jest Pani kopią. O mnie mamie też tak wszyscy mówią.

  • Pracuję w przedszkolu, a oprócz tego mam 3,5 letnią córkę :), śmiesznych sytuacji z udziałem dzieci jest mnóstwo :) oto jedna z nich: mówimy o pracy różnych ludzi, pytam kim chcieliby zostać jak dorosną, pierwszy podnosi rączkę do góry 5-letni Piotruś i mówi: proszę Pani ja jak dorosnę chcę być pilotem i wtedy Panią przelecę :)

  • A nagrodę wybieram nr 3, córka idzie do przedszkola i kocha chodzić na boso i chciałybyśmy wypróbować kapcioszki być może pokocha chodzenie w pantoflach do września :) a historii mam sporo tylko muszę odgrzebać zeszyt :)

  • Jestem mamą od niespełna trzech lat. Moja Gaba jest wygadaną dziewczynką,ale asertywności od Tosiulki to mogłaby się uczyc!Uśmiałam się z tym sklepem!…co do konkursu to miałyśmy ostatnio śmieszną sytuację-jako miłośniczki psów.Szła chodnikiem Pani z psem pudlem olbrzymim wyczesanym na watę cukrową(Pani też chyba przed wyjściem długo się tuningowała), obok my w trampkach z naszym goldenem. Gaba pyta „Mamusiu co to?”, ja,że pies po czym Gaba najmniej dyskretnie jak tylko potrafi” O nie…pies to nie jest ..może to banek(czytaj.baranek). Mina Pani bezcenna…Z serii przekręcanych słówek też kilka było np. „ponosaj”-powąchaj, „kudzika”- kukurydza, „mandzinka”-mandarynka, „bujek”-wujek, „szelek”-Leszek. Śmieszne i urocze jest to,że jak czasami sama dla żartu używam tych zamienników-ona z miną najbardziej poważną na świecie mnie poprawia!:)Fajnie w ogóle jest byc mamą:) a co do nagrody gdyby ktoś to jednak przeczytał i jeszcze postawił na pudle to wybieramy kapcie lub naklejkę ścienną:)

  • Jeszcze zapomniałam o ostatnim hicie, byli u nas znajomi, a Gaba „mamuś daj mi hujanogę ,chcę pokazac jak jestem mistrzem kierownicy” wszyscy mało nie padli..

  • Jako że mój synek póki co” trolluje” tylko półuśmieszkiem w asyście wydawanego pod nosem „tssssss” kiedy go upominamy, przytoczę drobne anegdoty związane z moimi bratankami (sztuk 3), którzy byli bardzo zafascynowani całą moją ciążą, rosnącym brzuchem, a teraz i swoim kuzynkiem :)
    Latem, gdy byłam w ciąży, odpoczywaliśmy rodzinnie w ogrodzie, a maluchy zbierały owoce z krzaczków. W pewnym momencie podbiega bratanek z porzeczkami w dłoni i mówi „patrz ciociu ile porzeczek!” Na to ja głodna wiecznie ciocia mówię „a czy mogę się poczęstować porzeczką?” – „tak” słyszę. Poczęstowałam się i mówię „Dziękuję, dzidziusiowi też na pewno będzie smakowało”…bratanek spojrzał na mnie ze zmarszczonym czołem i wskazując na kilka porzeczek w mojej dłoni odpowiada „ale….czy one wytrzymają do Grudnia?”… :) Drugi bratanek powiedział mi „Ciociu, uważaj, nie łykaj pestek, bo dzidziuś urodzi się z drzewem na głowie!” (o zgrozo ;) A kilka dni temu jadąc z moim bratankiem i wspomnianym dzidziusiem 17-miesięcznym już , słyszę pytanie (bardzo poważne!) – „A czy Filipek jest kosmitą?Tak napisali tu w książce”

    A nagrodę wybrałabym zdecydowanie nr 4, właśnie dla jednego z moich bratanków, fana malowania, rysowania i kolorowania wszelakiego, który właśnie niezwykle dzielnie rozpoczął pewną walkę, którą na pewno wygra, bo nie ma innej opcji! Podejrzewam, że przez jakiś czas często będzie zmieniał otoczenie poza domem, nie mogąc wrócić do swojego pokoiku, więc pomyślałam, że taka naklejka bardzo by go ucieszyła, takie coś własnego, co mógłby wszędzie ze sobą zabierać, na czym zostawialibyśmy mu wiadomości i na czym wyrażałby siebie w chwilach zarówno słabości jak i radości <3

  • Uśmiałam się z tych historyjek do łez. Zwłaszcza ze sklepu. Madame w sklepie ma ostatnio coś do zjedzenia, szczoteczki do zębów i pajęczyny w szerkoim wyborze kolorów. ;o)
    ***
    Madame też już ma 3 latka skończone i zbieram różne jej zabawne tekściki. A do konkursu dam taki:
    Akcja dzieje się w kibelku:
    – Skończyłaś? – pytam córcię, bo coś długo siedzi.
    – Nie. Musze pomyśleć! – słyszę zza drzwi.
    – A o czym? – pytam zdziwiona.
    – Jak działa koparka, bo nie wiem.
    ***
    A z przekręcanych słówek to moje ulubione:
    polizować – polizać
    tobeletka – torebka
    lyżafa – żyrafa
    piknik – pingwin
    iszłam – szłam
    pawły – pawie
    kłaska – kiełbaska
    talek Malek – dziadek Marek
    apteka – biblioteka

    Wybieram kapcio-skarpetki ;o)

  • Witam, jestem mamą 3- letniej Zosi, miłośniczki mleczy:).
    Zosia: mamo, zerwałam tego kwiatka na polu. Ja: czemu? Zosia: był taaaki piękny, że musiałam go zabrać do domu!
    Na ewentualną nagrodę wybieram nr 3.
    Pozdrawiam, Ania

  • Przepiękne jest to zdjęcie!!!
    Moja Milla ma dopiero 14 mscy, więc mówi dopiero kilka słów, a mi najbardziej się podoba jak za każdym razem bawiąc się ‚ludzikiem’ z klocków lego Duplo mówi do niego dumnie TA-TA…ona na serio mysli, że to jej tata haha

  • Wybieramy się z Tosią do lekarza, na bilans dwulatka, od rana mówię jej gdzie idziemy i co pani doktor będzie robić. Przed samym wyjściem pytam ją gdzie teraz idziemy, a ona z pełnym zaangażowaniem i powagą odpowiada: No do leżaka mamo!!

    Ze wyrazów prezkręca: lew, lwy – lew i lewy, pieniążki-bimboszki.

    Ostatnio też słyszałam: Mamo, podgrzej te mleko w zimnej wodzie, bo jest za gorące. :D

    • A na ewentualną nagrodę wybieram numer 1, przyda się na nasz tegoroczny wypad nad morze

  • Córa bierze do kąpieli lale. Lale szmacianą. Lala wymyta, wytarta, leży na ręczniku bo jako szmacianka schnie po takiej kąpieli dwa dni :). Wpada syn: „Gdzie jest lalka?”, ja na to: „Schnie po kąpieli”. Młody: „mama, co ty gadasz, ona jest sucha jak kabanos”.
    Ściskam!
    Aha, i wybieram kapcie. Może moja hippie córka, która najchętniej chodzi nago i na bosaka założy w końcu jakieś buty. Szczególnie, że przygoda przedszkolna tuż tuż :)

  • Kiedy byłam w ciąży wierzyłam, że zapamiętam wszystko co związane z dzieckiem, wielkie pierwsze razy, pierwsze ząbki, wszelkie daty, a także lapsusiki słowne. Jak we wszystkich aspektach macierzyństwa rzeczywistość okazała się odmienną. Dynamika zmian i bogactwo wydarzeń przerosło możliwości mojej głowy dlatego zapisuję w kilku miejscach, skrzętnie -głęboko wierząc, że kiedyś to uporządkuję i podaruje mojemu synowi jak sam zostanie tatą.
    Z top listy:
    „Wiesz mamo ptak to jest taki staroczesny dinozaur”
    „Ta bajka jest niepodobalna mamo” A dlaczego?” „Bo mi się nie podoba”
    „Psy lepiej omijam,. Są jadowite niektóre”
    „Jak człowiek śpi to się zmienia dzień”
    i ostatni hit:
    „Zegarmistrz to mistrz od zegarów, a ja jestem mistrzem w byciu Piotrusiem”
    Pozdrawiam
    ps. Wyglądasz jak starsza siostra Tosi na ty m zdjęciu :)

  • To znów ja :) i tym razem moja córka:
    Julitko jakie zwierzę daje mleko? – krowa – odpowiada dziecko,
    Julitko a kto znosi jajka? – tatuś – odpowiada szybko córka ;
    – chyba kura- mówię, tatuś nie znosi jajek
    – właśnie że tatuś znosi jajka – upiera się dziecko
    – nieprawda – to kura znosi jajka – ja upieram się przy swoim :)
    TATUŚ ZNOSI JAJKA!!! krzyczy Julitka – z samochodu do domu znosi mamusiu – dodaje spokojniej , te jajka które przywozi od babci……
    ufffff odetchnęłam bo już myślalam że o czymś nie wiem :) pozdrowienia dla Tosi

  • Widzisz, a u nas kryzys ostatnio. Wszystko było nie tak – totalnie. Ryczeć mi się chciało, nic więcej… Kilka dni temu napisałam o tym, wypłakałam się nad tabletem i … przeszło. I choć starałam się granic nie narzucać, po prostu tym razem musiałam. Nie wiem dokładnie co się stało. Może to była pewnego rodzaju próba sił? Najważniejsze, że znów mogę przytulić te małe stopy bez obawy, że usłyszę „Mamo, zostaw, idź sobie!”.
    Swoją drogą – Maksowi co jakiś czas mówiliśmy, że On musi iść do przedszkola, a my do pracy. W rezultacie – żeby łatwiej było to przyjąć – Maks chodził do przedszkola, do swojej pracy. Młodemu jednak coś nie pasowało, w związku z czym to teraz my chodzimy do przedszkola – czyli takiej pracy ;) Ogarnianie rzeczywistości przez dzieci jest fenomenalne!

  • Miałam nie brać udziału w Waszym konkursie bo nic nie przychodziło mi do głowy do wczoraj…. kiedy to byliśmy na zakupach i źle się poczułam na tyle źle że zamówiłam wizyte jak najszybciej i pojechaliśmy prosto z zakupów tłumacząc mojej 2,5 letniej Lilli że jedziemy do lekarza bo mama źle się czuje na co moja kochana córeczka odpowiedziała „mamusiu jestem zmęczona musze do doktora” na co mój luby ‚jak jesteś zmęczona to idź spać, chyba że źle się czujesz to możesz iśc do lekarza” na co ona spokojnie „NIE! mówie że jestem zmęczona i musze do doktora” razem z mężem nie mogliśmy przestać się śmiać w samochodzie mimo potwornego bólu popłakałam się ze smiechu ;) dodam że moja córeczka nigdy nie była u lekarza i jedynie bawimy się w niego w domu ;) pozdrawiam :*
    PS. Tekst już zapisany w pamiątkowej książce ;)

  • Moja prawie 4-latka wsiadając do windy z naszą Panią sąsiadką zapytała mnie przy niej ostatnio: Mamo dlaczego ta Pani jest taka brzydka?”.
    Odpowiedzieć prawdę? Zachować się taktownie i zaprzeczyć? Zauważyć, że uroda to nieistotna sprawa?
    Zdębiałam.
    Często moja mała sprawia, że blednę z własnej niewiedzy.

    P.S. Kapcie z oddychającą podeszwą – Collegien

  • Sąsiadka przygląda się mojemu półrocznemu synkowi i zastanawia głośno do kogo jest bardziej podobny, do mojego męża czy do mnie, rozmowie przysłuchuje się moja starsza córka, chwilę zastanawia i odpowiada oburzona: – Jak to do kogo, do mnie jest podobny.

    Synek jeszcze nie mówi, a starsza niewiele słów przekręcała, ale z tych jej śmiesznych większość została w naszym języku do dziś:
    mała poduszka – bibusia
    królik – kuliś

    Kapcie

  • Jeśli mogę, to chciałam jeszcze doskrobać coś do swojej odpowiedzi (wczoraj tak się spieszyłam, bo coś mi się ubzdurało, że do północy do 30-stego konkursik):)

    Kiedyś córa musiała usłyszeć rozmowę domowników i w konsekwencji zadała rozbrajające nas pytanie:
    -„Mamo, co to znaczy, że ciocia doprawia wujkowi rogi? Soli je czy pieprzy?”. I znów co tu odpowiedzieć?

    Sytuacja komiczno-nietaktowna pojawiła się również dzięki Hance na kolędzie, którą przyjmowaliśmy ostatnio. A wszytko zaczęło się od tego, że Hania z ekscytacją pochwaliła się księdzu, że ma wszy!!! (oj -miała), Wszyscy zgromadzeni przesunęli się delikatnie na drugą część pokoju, a Ksiądz spokojnie powiedział: „Nie martw się, ja też miałem kiedyś wszy”. Na co Hania ze zdziwieniem zapytała: „Ale gdzie Pan miał wszy, przecież Pan nie ma włosów?”… Cóż, po kolędzie odetchnęliśmy z mężem z żażenowaniem i poszliśmy tępić wszy córki. A wieczorem Hania namalowała Księdza. Brakowało mu połowy włosów, bo jak powiedziała: „zjadły je wszy”.

    :)

  • Już chwilę temu to było…. teściowa ubrana w białą, pikowaną kamizelkę, pochylona plewiła w kwiatkach. Mój mały przygląda się z daleka i mówi „mamo beee” (tzn. Mamo baran!) a stojący obok nas starszy o rok Mikołaj mówi „Adaś to nie baran, to młoda tygrysica!” …. Pół godz zachodziliśmy się ze śmiechu :)

    Adaśko jeszcze nie mówi dużo ale na każdego wujka mówi -ajo.

    Nagroda która nam się marzy to baranek lub naklejka :)

  • Pewnie już za późno na stanie w kolejce po kapcie Collegien, ale dorzucam się z moim ulubionym tekstem Ewkowym. Te opuszczenie ramionek, wzdech, pełna powaga i oświadczenie: – Trudno być gwiazdą, gdy chce się siku…
    :D
    Nie sposób się nie zgodzić. Bardzo trudno :)

  • Bardzo dziękuję, dopiero zobaczyłam i strasznie się cieszę na myśl o uśmiechu bratanka :) Jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy! :)

    • Przy okazji pozwolę sobie Was zaprosić i do nas na englishmuminwroclawtown.wordpress.com :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.