Naciśnij klamkę

 

Znamy się niewiele ponad rok. Ale myślę, że zdążyliście już trochę mnie poznać. Mało piszę, co u nas. Mało tu naszego prywatnego życia, bo to tylko moje nudne życie i mam nieodparte wrażenie, że ono zupełnie nikogo nie interesuje!

Bo czy to warte opisania, że spieramy się z Luckiem, kto ma założyć dziecku buty przed wyjściem do przedszkola? Bo on musi jeszcze wejść do toalety, a ja znaleźć w ogromnym bałaganie Tośki jakąś gumkę do włosów, bo zima jest i jej się te złote pasma elektryzują i nie wiem już jaki szampon kupić, by tak się nie działo (przegląd szamponów by się przydał), ale się dzieje, a ona się wścieka, bo ją „włosy swędzą”, więc skacze po przedpokoju i kurtki to ona w życiu nie założy, bo jej gorąco przy minus dwa, więc tylko sweter, a jak sweter to w ten sposób, bo tak jest fajnie, bo wszyscy się śmieją, a ona lubi być w centrum uwagi.

I czy warto pisać, że na żywo mówię takim ciągiem, jak w powyższej i w tej linijce, a gdy piszę, to staram się skracać zdania do minimum, bo jeśli zasuwam strumieniem myśli, to gubię wątek, dorzucam milion dygresji, często przeklinam, używam mowy potocznej, emocjonuję się i zapominam, co chciałam powiedzieć, a tutaj nie wypada, dlatego staram się pisać poprawnie, ładnym językiem? Ale może przez to tracę. Bo nowoczesnym trzeba być i slangiem napierdzielać, by do ludzi dotrzeć. Może powinnam? Pisać slangiem i o tym, co u nas. No i ten przegląd szamponów zrobić.

Nie wiem.

Ale wiem na pewno, że chciałabym kiedyś pokazać te słowa mojej córce. Napisać odręcznie, albo niech będzie – nawet wydrukować, spiąć w brulion i wręczyć jej zeszyt z dopiskiem „ważne”. Razem ze zdjęciami i muzyką. Razem ze wszystkimi pamiątkami z dzieciństwa, które zbieram dla niej od urodzenia. Łącznie ze szczelnie zapakowanymi ciasteczkami z pierwszych urodzin oraz nożyczkami, którymi położna przecinała jej wędzidełko w drugim tygodniu życia. Jej płacz bolał bardziej, niż skurcze porodowe.

Z takim zamysłem zakładałam tego bloga. By pisać o rzeczach ważnych. Dla mnie. Z nadzieją, że może kogoś zainteresuję i będzie to ważne także dla niego. Że istotne i da do myślenia. Nie tylko Wam, ale głównie mnie samej. Bo cała składam się z błędów, które popełniam na każdym kroku. Na szczęście nie ma ludzi idealnych, a dostaję mnóstwo sygnałów, że komuś pomogłam, otworzyłam oczy, sprawiłam, że się zatrzymał…

Dlatego też nie piszę często. Nie mam miliona tematów, a nie chcę zarzucać Was zapchajdziurami i prywatą. Choć i tak wiecie o mnie mnóstwo. Czuję się odpowiedzialna za to, co tutaj czytacie i nie chcę pisać „na odwal się”, ani reklamować produktów, których w gruncie rzeczy wcale nie potrzebujecie. Dla mnie rozwój wewnętrzny jest ważniejszy od świata rzeczy.

No i ja nie umiem o ciuchach, kosmetykach, wyprawkach, nowościach, gadżetach. Nie potrafię, cholera, bo mnie to nie kręci. I czasem mnie ściska w środku, że inni robią to tak dobrze..

Dokładnie rok temu napisałam na jakiejś grupie blogowej, że zakładam tę stronę, ponieważ nie wiem, co zrobić ze swoim życiem. Po tych dwunastu miesiącach nadal mnie nie oświeciło. Może to jeszcze nie pora. Dlatego piszę. Z pasji. Lepiej, gorzej, ale piszę. Wkładam w to serce i czas. W teksty, zdjęcia… Nie czerpię z tego praktycznie żadnych korzyści, poza pięknymi znajomościami, satysfakcją, że ktoś to czyta, komentuje, zostawia po sobie ślad, zgadza się ze mną, bądź spiera.

Czasami myślałam sobie, że to wszystko jest bez sensu. I może jest. Ale, jak już pisałam, czasami bezsens może być całkiem sensowny…

Dlatego, jeśli uważasz, że to, co robię, ma jakikolwiek sens, zagłosuj proszę na mój blog w konkursie Blog Roku 2014 (koszt smsa 1,23 zł). To podobno szansa, a wygrana otwiera wiele drzwi. Wystarczy nacisnąć klamkę. Dziękuję!

 

socialImgTw

 

PS. Dostałam wczoraj taką wiadomość od osoby, która zna mnie osobiście: „Myślałam dziś o Twoim blogu pod prysznicem (przysięgam, nie jest to wyznanie less, po prostu obecnie to jedyne miejsce, gdzie jestem sama) i wiesz, wiele rzeczy mnie tam wkurzyło, więcej zachwyciło, a mianownik jeden – nic mnie nie zbrzydziło. Bo jesteś super fajna, czasem nad-intensywna, czasem wkurwiająca, ale zawsze jesteś sobą”.

Jestem.
Zawsze.

 

 

21
47 Komentarzy w
“Naciśnij klamkę”
  • „To podobno szansa, a wygrana otwiera wiele drzwi” tylko do czego te drzwi? Do reklamodawców, których na blogu nie widzę i zakładam, że nie dlatego, że ich nie masz, tylko dlatego, że ich nie wpuszczasz. Do płatnych kampanii, których i tak robić nie będziesz?? Gdzie byś chciała dzięki nim trafić?
    Pozdrawiam ciepło.

    • Hej Linkaa.

      Do czego? Do tego, by więcej osób czytało treści, które uważam za ważne i istotne. Zresztą nie tylko ja, jak się okazało przez ostatni rok. Żeby dotrzeć do większej ilości rodziców i dzielić się swoim światopoglądem. Piszę dużo o szkole, o zmianach w niej, o wychowaniu, o empatii. Dla mnie empatia to klucz do zmiany świata i budowania wspaniałego społeczeństwa opartego na wzajemnym szacunku i tolerancji. Może to za mało. Ale taką chyba sobie wyznaczyłam misję :)

      Pozdrawiam! :*

  • Mira, ja tego bloga mam w ulubionych własnie dlatego, że jest taki jaki jest. Jak bym chciała przeglądu szamponów i prezentacji pięknych i zupełnie zbędnych must have’ów to wystarczy 2-3 kliknięcia i mam takich blogów całą listę. Zglądam tu po Twoje mądre słowa i piękne zdjęcia. Dziękuję, że jesteś jaka jesteś. :o)

    • I dlatego startuję w tym konkursie. By dotrzeć do więcej takich osób, jak Ty. Dziękuję, że jesteś ze mną! :*

  • Z całego serca życzę Ci abyś wygrała, abyś była w pierwszej dziesiątce, dwudziestce, setce. Zagłosowałam oczywiście.
    I nie wiem jakie drzwi otworzyłyby się przed Tobą. Myślę, że byłoby ich wiele, a Ty wybrałabyś te, które Ci ospowiadają.
    W każdym razie wiem jedno. Twój blog poprzez konkurs i jego zasięg ma szanse, na przekazanie innym, że właśnie szampon nie jest ważny. Jest nawet najmniej ważny. A to byłaby już wielka wygrana.
    Ty to nam, swoim czytelnikom, pokazujesz.
    Mam ogromną nadzieję, że trafisz do wielu, którzy Cię nie znają. Lub do tych, którzy znają, ale czasami kocyk, czapka lub inny gadżet przesłaniają wiele.
    Ja szukałam bloga bez rankingów, bez przeglądu dupereli, bez nachalnych wpisów sponsorowanych.
    Znalazłam Twój i osiadłam tutaj.
    Piszesz o sprawach ważnych, od Ciebie wiele się nauczyłam i cały czas uczę. Jak traktować swoje macierzyństwo, co jest najważniejsze. I mimo, że nigdy nie przepadłam w gąszczu tych wszystkich porad, rankingów, nowinek i reklam, to Ty mnie dodatkowo utwierdziłaś, że to właściwa droga.
    Dziękuję.

    • Nie udało się, moja wierna czytelniczko! Ale to nie koniec świata. To tylko konkurs. Mam swoje plany i chcę się rozwijać. Mam nadzieję, że uda się to bez bycia w dziesiątce, bez tytułu… Ściskam Cię gorąco! :* ♥

  • a ja chciałam podpowiedzieć,że na elektryzujące włosy może pomoże szczotka Tangle teezer?Przeczytałąm o niej u innej mamy i kupiłam-dla siebie bo u mnie dwa,łyse(narazie) chłopaki.Świetnie rozczesuje skołtunione włosy i sprawia ,że sie nie elektryzują.Przynajmniej u mnie.A blog fajny.

  • Rozczarowana pustotą, niewyobrażalną hipokryzją i ordynarna komercja bijącą z innych innych, podobno sławnych blogów moge tylko cichutko zaśpiewać: ten blog jest „…kreską słoneczną na ścianie. Jak fotografia wszystkich wiosen”.
    No dobra…bez zbytniej ckliwości i poezji: głos juz oddałam, a razem ze mną stado matek-wariatek-korporatek. A powyższe wpisy utwierdzają mnie w miłym, ogrzewającym serce uczuciu, że jest cała rzesza ludzi, która nie zidiociała do cna i chce czegoś więcej niż afirmacji wszechogarniającej pantagruelicznej konsumpcji i onanizowania się własną wspaniałością.
    Dla nas już wygrałaś.

  • Jak zobaczę u Ciebie przegląd szamponów, to przysięgam, że więcej do Ciebie nie zajrzę!
    Głos już oddałam (ze swojego i małżonka telefonu) i mocno trzymam kciuki, żeby Ci się udało.
    Tylko… przed chwilą spojrzałam na aktualną pierwszą trójkę w rankingu i podobnie, jak ktoś we wcześniejszym komentarzu, zastanawiam się dokąd te drzwi prowadzą…

  • Zagłosowałam przed chwileczką :) bo Twój blog , to przełom w blogowaniu. Takiej treści szukałam, od słowa pierwszego do ostatniego. I to ja dziękuję, że mogłam na Ciebie zagłosować.

  • Jestem raczej w wieku babci niż mamy, choć ani dzieci, ani wnuków nie mam, ale lubię tu zaglądać. Dlaczego? Podobają mi się piękne bezpretensjonalne zdjecia i z radością czytam teksty napisane ładną, staranną polszczyzną. W dodatku mądre, dalekie od samozachwytu i pędu za marnymi codziennymi dobrami. Po prostu – wysoki poziom. Proszę go nie zniżać dla taniego poklasku, lecz nadal być sobą.
    Obiecałam sobie, że w tym roku na nikogo nie zagłosuję, ale złamię dane sobie słowo, dla Pani i dla tego bloga..

    • Pani Aniu, jeśli nie będę miała już o czym pisać, po prostu zamknę bloga. Bo pisanie o szamponach to nie moja bajka. Nie neguję takich blogów, po prostu to nie mój klimat. A Pani obecność tutaj, u mnie, jest dla mnie ważniejsza od smsów i konkursów. Z całego serca dziękuję. Nie udało się, znalazłam się na szczęśliwym 13 miejscu i nie żałuję! :) Pozdrawiam gorąco!

  • Strasznie bym chciała , żebyś dotarła jak najwyżej, żeby ktoś docenił to co piszesz, bo robisz to świetnie. I to nie chodzi o sławę czy o pieniądze , ale o Twój styl bycia, to o czym piszesz na prawdę dociera do ludzi, a na pewno wiele osób jeszcze tu nie dotarło. Wśród blogów parentingowych jesteś taką perełką, która pośród innych wyróżnia się strasznie pozytywnie.
    pe.es no musisz książkę wydać

    • Kochana bardzo Ci dziękuję za wsparcie. Nawet nie wiesz jak! To o wiele cenniejsze od głosów i wygranej w konkursie.
      Książkę? A o czym ja miałabym pisać? :))) Buziaki!

  • Koleżanka spod prysznica ma rację :D Nie zawsze się zgadzam, ale uważam, że powinnaś znaleźć się co najmniej w pierwszej trójce, dla równowagi. Ale też tak sobie myślę, że na Ciebie jeszcze nie wymyślili odpowiedniej kategorii. Pozdrawiam!

  • nie no nie skończę, masz moje smsy, męża i córki, mimo iż uważam że ten blog roku to mało sprawiedliwy jest. A na blogu chętnie poczytałabym o filmach o tym co o nich sądzisz, o książkach i twoich przemyśleniach na ich temat i o innych rzeczach też chętnie poczytam. bo o życiu piszesz pięknie.

    • Przemyślę tematykę w takim razie! No i może wyjdę zdjęciowo z Tośki, żeby nie tylko dziecko tu było! ;)

  • Masz swoich ludzi na mieście ;-) normalnie tego nie robię, ale aż miło się robi jeśli jedna blogerka w imię wiary we wspaniałość tej drugiej pikietuje, żeby głosować. Wysłałam. Powodzenia ;-)

  • Polecam szczotkę Tangle Teezer i szampon Babydream (bez SLS i silikonów). Od kiedy pamiętam, moje włosy elektryzowały się jak szalone i doprowadzały do szewskiej pasji i mnie, i moją mamę. Dopiero na starość TT i Babydream mi pomogły – i na alergie, i na elektryzujące się włosy :-) Szampon nie ma silikonów, więc na początku włosy wydają się bardziej szorstkie niż były dotychczas, ale szybciutko nabierają naturalnego blasku i są naprawdę super (nikt mi nie wierzy, że używam tylko szamponu), a przede wszystkim NIE ELEKTRYZUJĄ SIĘ! Warto umyć w szamponie szczotkę i gumki do włosów. A, no i pamiętać, żeby wszystkie nowe czapki, szaliki itp. najpierw potraktować płynem do płukania, potem nosić. Mam nadzieję, że trochę Tosi pomogę – wiem, co to za koszmar, te „swędzące włosy” :-)

  • Zaciskam kciuki :)
    Ps. ja obecnie jestem w ciąży , a dotarło do mnie, że zamiast czytać te mądre książki których kupiłam/dostałam tony to blogi czytam – Twój w pierwszej kolejności :) – znak czasów chyba…

    • Nie, nie, to ja dziękuję, że mam Was, czytelników, odbiorców moich treści. Bardzo dziękuję! :*

  • Dobre pytanie… Nie pamiętam dokładnie jak trafiłam, wydaje mi się ze chyba musiałam coś wpisać w wyszukiwarkę, bo był to jeden z pierwszych blogów, które odkryłam w ciąży i teraz ciagle do niego wracam i czekam na każdy kolejny wpis :) no i jest jeszcze instagram ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.