Po co łapać króliczka?

 

Konkurs Blog Roku jak zwykle wzbudził wiele kontrowersji. Fala rozgoryczenia zalała internetowy światek. Że cebula, że oszustwo roku, że dno dna, że głupota, bo te cholerne smsy…

Rozumiem smutek tych, którzy otrzymali za mało głosów, jak i tych, którzy wylecieli z pierwszej dziesiątki w ostatniej chwili. Jakbym wydała tysiaka na startery, była pewna wygranej, a później spadła z piedestału, też bym się wściekła. Na siebie. Że ułańska fantazja uśpiła moją czujność, a przeciwnik wyciągnął cięższe działo.

Otóż, tak sobie leżę z chorą tchawicą, krtań też mi niedomaga (na szczęście z zatokami trochę lepiej) i rozmyślam. Jak zwykle za dużo, jak zwykle nie wiem po co, ale te myśli same mi się w głowie kotłują. Próbowałam je nawet zdusić w zarodku, biorąc do ręki fenomenalną pozycję Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości, ale nawet czytanie o tym, że wrażliwych zakończeń nerwowych łechtaczki jest od 6 do 10 razy więcej niż na największym prąciu, nie pozwala oderwać się od tematu, który doprowadził mnie do kilku konkluzji. I śmiało mogę powiedzieć: lepiej późno, niż wcale.

Wczoraj przez internet przelała się fala screenów, cytatów, tekstów, postów na temat beznadziejności konkursu Blog Roku. I ja nie twierdzę, że jest to dobry, czy zły konkurs. To tylko konkurs. Prywatnej firmy, z własnymi zasadami. Nikt nikogo do udziału nie zmusza. Zabawa całkiem jak w „Mam Talent”. Tam też widzowie wysyłają smsy. I nie zauważyłam, by wszyscy utalentowani przegrani, pikietowali przeciwko Tefałenowi i samemu konkursowi.

A wystarczyło tak naprawdę przeczytać regulamin. Nie widziałam nigdzie zapisu „nie wolno kupować starterów i wysyłać na siebie smsów”, czy „nie wolno kupować głosów na Allegro”. Dlatego plotki, że złapano kogoś wystawiającego aukcję pozostaną nadal w sferze plotek. Onet, w ramach dobrych relacji z uczestnikami, nie napisze, że ma to głęboko. Wyrazi ubolewanie i poinformuje, że sytuacja jest monitorowana. A prawda jest taka, że sprzedaż pakietu smsów, setek starterów, czy usług od firm wyspecjalizowanych w takich konkursach, jest całkowicie legalna. Kwestionowane są jedynie systemy masowego wysyłania wiadomości i bardzo słusznie. Pewnie dlatego, że nie zasilają one konta fundacji.

W związku z tym, nie ma co się oburzać, ani użalać na formułę konkursu, bo ta jest jasna, klarowna i prosta. Chcesz – bierzesz udział, zgadzasz się na reguły gry. Nie chcesz – nie zgłaszasz się. Tyle.

Myślę, że jeśli ktoś chce zarabiać na blogu, dotrzeć do reklamodawców, bądź szerokiej publiczności, to może zainwestować w kupno głosów. Podejść do tego zwyczajnie marketingowo. Nie wiem kto, co, jak i za ile, ale chciałabym zwrócić Waszą uwagę, że to naprawdę nie jest oszustwo. Bo jak piętnować coś, co jest w 100% zgodne z regulaminem? A że regulamin taki, a nie inny? Cóż…

Inwestujesz w reklamę, którą masz dzięki dostaniu się do pierwszej dziesiątki. Płacisz za to, by dostać się na główną stronę Onetu. Czy jest w tym coś nieuczciwego? Zupełnie nic. Więc nie ma co się emocjonować. Tak, jak pisałam na swoim fan page’u: nie widzę różnicy pomiędzy żebraniem o głosy, a kupieniem ich sobie. To tak, jakbym błagała sąsiada, albo zapłaciła mu złotówkę, żeby wysłał na mnie smsa, tyle, że nie muszę się prosić, idę do kiosku i kupuję starter. A wszystko zgodne z zasadami, jakie ustala organizator. Przecież gdyby chcieli zrobić inaczej, już dawno by coś wymyślili. Najwyraźniej, taka formuła im odpowiada i albo bierzemy w tym udział, albo nie.

Dlaczego więc mówimy, że to nie fair, że to straszne, cebulackie i obrzydliwe? Przecież każdy ustala swoje reguły, a jeśli nie łamiemy prawa i działamy zgodnie z regulaminem – to… „kto bogatemu zabroni”?

Świat nigdy nie był, nie jest i nie będzie sprawiedliwy! Zwłaszcza w kapitalizmie. I należy na to spojrzeć z pokorą, przemyśliwując następnym razem, czy po prostu warto walczyć, bo może ta walka jest z góry skazana na klęskę, gdyż zasady są zwyczajnie głupie, a konkurs nie jest w ogóle prestiżowy. A wtedy nie ma sensu narażać czytelników na zbędne koszty. Wpłata na różne fundacje jest tutaj czynnikiem maskującym naszą „porażkę”. W końcu „i tak te pieniądze idą na fundację”. Chociaż tyle…

Może ktoś kiedyś wymyśli konkurs oparty na innych zasadach i wtedy wszyscy będą szczęśliwi? Ach, zapomniałam, że nigdy nie da się wszystkich zadowolić…

Dlatego, drodzy blogerzy chcący zarabiać na blogach. Zainwestujcie pieniądze i dostańcie się w przyszłym roku do czołówki którejś z kategorii Blog Roku. Tylko nie płaczcie, gdy przypadkiem wylecicie w ostatniej chwili z rankingu. Ktoś może po prostu wydał więcej. A może miał więcej fanów i większe zaangażowanie?

Jeśli jesteście przeciwni – nie bierzcie udziału. Nie róbcie reklamy firmie, która według Was, robi beznadziejny, niesprawiedliwy konkurs.

Ale nie oburzajcie się!

To, że pieniądze idą na dzieci, bardzo ułatwia zmierzenie się z faktem, że prosiło się czytelników, przyjaciół, rodzinę, znajomych o wysyłanie smsów, a nie udało się wygrać. Mimo wszystko, cudnie wiedzieć, że ma się takie wsparcie. Tak zwyczajnie. Bo jeśli ktoś nie jest nastawiony tylko na marketing i zarabianie grubej kasy, nawet po przegranej będzie cieszył się z każdego jednego oddanego głosu.

Nie wszyscy, którzy tu zaglądają, czytają moje posty na Facebooku, dlatego powtórzę, co napisałam na fan page’u:

Kochani! Chciałam Wam wszystkim ogromnie podziękować. Za głosy, za dobre słowo, za wsparcie, którego przez ostatni tydzień dostałam tyle, że nie sposób go upchnąć po kieszeniach.

Podobno tylko wejście do dziesiątki daje wymierne wyniki. Może i tak jest, lecz czasem od wyników cenniejsze jest poczucie spełnienia. Ja się spełniłam. Zaszłam wysoko dzięki Wam, ale także z niemałą pomocą przyjaciół, znajomych i rodziny – to fakt! I każdemu z osobna bardzo dziś za to dziękuję!

Dobrze wiedzieć, że ma się przy boku tylu dobrych, kochających ludzi, których obecność i wsparcie jest cenniejsze od wygranej.

Nie wiedziałam też, że tylu blogerów mnie czyta i poleca! To było dla mnie ogromne zaskoczenie!

Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że wygrałam ten konkurs. I jestem dzisiaj najszczęśliwszą osobą pod słońcem! Tym bardziej, że skończyłam na szczęśliwym miejscu 13!

Dziękuję Wam wszystkim!

Mój blog nie zostanie Blogiem Roku. Ale…

Po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni?

 

DSC_7051

Zdjęcia z sesji pod koniec lata. Chyba obrobię i pokażę ich więcej…

 

 

19
36 Komentarzy w
“Po co łapać króliczka?”
  • Może i tchawica i krtań w rozsypce, ale – moim zdaniem – głowa zupełnie zdrowa ;) Czyli staram się powiedzieć, że się zgadzam z tym, co piszesz. Sms wysłałam, nie żałuję, chciałam, to wysłałam, nie czułam się namówiona, tym bardziej nikt tego smsa ode mnie nie wyżebrał. Jesteś 13. Też pięknie! Gratuluję (raz jeszcze).
    PS I tak, pokaż więcej zdjęć z tej sesji :)

    • Olga ja za każdy ten głosik dziękuję! Dziękuję po stokroć! To dla mnie bardzo wiele znaczy. A konkurs, jak konkurs. Każdy rządzi się swoimi prawami, swoim regulaminem. Nie ma o co się spinać, tylko wyciągnąć wnioski.

      To jak już przestanę łzawić i dychać, zasiądę do biurka i zajmę się tymi fotkami, bo jest całkiem sporo i nawet mi się podobają ;) A i myślę nad konkursem, w którym nagrodą byłaby sesja mojego autorstwa dla kogoś z Was. Tylko, czy ktoś by w ogóle chciał…

    • Dooobraaa… Po „Tylko, czy ktoś by w ogóle chciał…” zaczęłam się jednak zastanawiać nad Twoją głową ;D :*

  • Sama prawda, nikt nikogo nie zmusza do startu w konkursie ani do oddawania głosów na kogokolwiek. Gratuluje zacnego 13 miejsca :)

    • Justyna po pierwszej części komentarza zamarłam. Umiesz robić suspens, nawet w tak krótkim zdaniu haha! ;)

  • Zazwyczaj się z Tobą zgadzam, ale tym razem po stokroć. Mało tego, za rok mam zamiar wziąć udział i dojść wysoko. 13 miejsce ? Jesteś na szczycie szczytów i w zgodzie ze sobą.

    PS Rozmazywalas (przepraszam, nie znam fachowych określeń) boki czy taka ładna głębia? Świetne zdjęcie! A ja sesję bardzo proszę!

    • Ania, chyba najlepiej zatrudnić jakąś firmę, niż bawić się w przekładanie kart ;)

      W życiu niczego nie rozmazywałam! Obrobiłam to zdjęcie w 3 minuty, dosłownie! Jestem chora i nic mi się nie chce. Fotka robiona obiektywem 50mm u schyłku lata. Tęsknię do ciepła, słońca i takich sesji. Przyjedź, to coś wymyślimy. Ciebie bym zrobiła tak „na pogańsko” ;)

  • Również się zgadzam i w podobnym tonie pisałam o tym u siebie. Dodatkowe spostrzeżenia, które piszę absolutnie bez złośliwości: 1. Pisała o tym Matka tylko jedna. W życiu bym nie pomyślała (a przyglądam się konkursowi i brałam udział pierwszy raz), że uzbieranie głosów jest takie ciężkie. Spodziewałam się znacznie większych liczb głosów. Trochę to przykre, że blogi z naprawdę dużym zasięgiem musiały prosić i przypominać. 2. Pamięta ktoś odcinek „Seksu w wielkim mieście”, w którym jeden z bohaterów zabierał dziewczynę na kolację do knajpki, gdzie nie mógł ich zobaczyć nikt z jego znajomych, bo się jej zwyczajnie wstydził? Tak trochę wygląda Onet, Niby robi konkurs, ale nie widzę, żeby promował go u siebie. I od razu uprzedzam ew. uwagi, nie liczę stronki Blogroku i fanpage, bo one skierowane są praktycznie do blogerów. 3. Konkurs bardziej dzieli, niż łączy. Tyle z ważniejszych, żeby już nie zanudzać. I wiem wiem, tak jak napisałaś – nikt nikogo nie zmusza. Grałam kiedyś w grę, w której kultowym zdaniem było: Nie podoba się, to nie graj :) Ps. Powiedzcie mi jeszcze jedno, bo ja nie mam prawa wiedzieć (a za chwilkę przejrzę sobie poprzednie edycje). Nadal mało jest w poszczególnych kategoriach blogów popularnych. Część po prostu w ogóle nie bawi się w takie konkursy?

    • Kochana, mój Lucek pracował dla firmy, która korzystała do swoich projektów social media z bardzo dokładnych badań. Niestety zaangażowanie społeczności z reguły jest bardzo marne, a co dopiero, gdy mają zrobić coś więcej, jak wysłanie smsa. Ja zaangażowałam tłum ludzi w to durne głosowanie, a i tak miałam o ponad połowę mniej głosów od finałowej dziesiątki. Dlatego oczywistym jest, że to zwykła gra, a nie żaden konkurs. Nie podoba mi się to, dlatego wzięłam udział po raz pierwszy i ostatni. Właściwie to nawet się trochę wstydzę sama przed sobą tego konkursu, bo po etapie głosowania uważam, że jest wiejski. Ale i tak się cieszę, że wzięłam udział, gdyż uświadomiłam sobie ilu mam życzliwych ludzi tj. rodzinę, przyjaciół, znajomych, a nawet innych blogerów, wokół siebie. A mnie chyba tyle póki co wystarczy ;)

      Na PS. nie wiem, jak odpowiedzieć, gdyż sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie! :)

    • Jeżeli 1 osoba na 100 czytelników wyśle SMS, to jest to bardzo dobry wynik :)

  • Twój blog do mainstreamu raczej nie należy, co niewątpliwie jest na plus wiec bądź dalej naszym alternatywnym, slow-parentingowym guru

  • Tylko dwa zdjęcia???!!!!
    myślałam, że mnie wyleczysz dawką cudownych zdjęć!!
    dla Ciebie byłam w stanie antybiotyk odłożyć na bok!!
    umarłabym.
    nie rób tego więcej ;p ;*

    • Kochana moja. Bo nie chciałam całej sesji wrzucać pod takim tekstem… Przypomniałam sobie o tych zdjęciach, gdy pisałam o króliczku. Będzie więcej, obiecuję! :*

  • Świetny tekst! Ja się oburzałam u siebie nie tyle na tych, co kupują głosy – każdy ma prawo. Bardziej na tę fale zawiści, jakieś chore akcje z niedziałającymi blogami i włamywaniem się na serwery. Kto chce niech bierze udział w tym konkursie. Dle mnie to dawno przekroczyło granicę dobrego smaku. I tyle :)

    • No właśnie. Ten konkurs, to taka trochę wiocha przez to, że już nawet sami organizatorzy mówią, że to legalne kupować głosy http://ogrodniktomek.pl/2013/01/przepis-na-blog-roku/. Gdybym wiedziała, nie brałabym udziału, albo zastanowiła się i gdyby mi zależało – też poszukała jakiejś firmy, która to robi… Ale skoro nie wiem, czy chcę na blogu zarabiać, może niech reklamę mają ci, którzy są tego pewni. Szkoda tylko, że niektórzy nie potrafią przyznać tego otwarcie, publicznie, tylko zasłaniają się wielką sztuką i tym, że niby wspaniale piszą, czy jeszcze co innego. A ja patrzę na niektóre te blogi i mam zero szacunku. Bo wolę już, gdy ktoś mówi szczerze, że robi to dla kasy i tyle. A nie kreuje siebie na wielkiego pisarza. Nic nie poradzę – nie znoszę hipokryzji ;)

  • Po pierwsze: czekam niecierpliwie na sesję, te 2 zdjęcia zaostrzyły mi apetyt na maksa.
    Po drugie: zapewniam Cię, że lista chętnych na sesję Twojego autorstwa jest długaśna! Nie wątp w swój talent!

    • Kochana, nakarmię Cię niebawem! :)

      Długaśna lista? Dawaj mi tu wszystkich! :)
      Zrobię chyba ten konkurs, spróbuję…
      Buziaki! :*

  • Zdrowe podejście do rywalizacji to bardzo cenna umiejętność w dzisiejszych czasach:) Warto próbować, warto się starać, ale jak się pamięta, że liczy się droga, to życie jest chyba jednak łatwiejsze :) Pozdrawiam i życzę zdrowia:)

    • Może czasami lepiej iść, niż spocząć na laurach…

      Ze zdrowiem już lepiej. Tym bardziej, że wiosna za oknem! ;)

  • Witam :) ja choć nie startowałam osobiście, (nie czułam takiej potrzeby, pisze bloga dla siebie a nie liczby lajków na fb itd) a sms na innych wysłałam wg własnych upodobań, to i się z Toba zgadzam i nie zgadzam :)

    Jak mogę mieć swoje kulturalne zdanie, ( a chyba mogę co? ;) ) To, ja osobiście uważam że jeśli czegoś nie ma w regulaminie nie oznacza ze jest FAIR i że jest moralne. Dlatego ja konkursu nie bojkotuję bo dzieki niemu poznałam kilka fajnych blogów, ale mimo wszystko trzymam kciuki za tych uczciwych co sms nie kupowali i czytelników nie przekupywali.

    Pozdrawiam Aga

    A zdjęcia są.. brak słów!!!!!!!!!! obłędnie piękne.. jak nie z tego świata, a z książki z bajkami

    • Zawsze można mieć swoje zdanie. I fajnie, że je masz, bo ja mogę z nim polemizować! :)

      Jeśli chodzi o mój prywatny kanon wartości, to zgadzam się z Tobą w 100%. Ale jeśli chodzi o ten konkurs, to nie mogę się zgodzić z tym, że kupowanie głosów nie jest fair. Dlaczego? A dlatego, że jeśli coś jest zgodne z prawem, to prawo na coś pozwala, czegoś nie zabrania – to jak może to być nie fair? Jak może być to niemoralne, skoro sami organizatorzy publicznie namawiają do kupowania starterów?

      Niemoralne to jest organizowanie takiego konkursu i dopuszczanie do takich patologii. Pozwalanie na nadużycia. Niemoralne jest mydlenie oczu uczestnikom, że wszystko jest w porządku, że monitorują sprzedaż aukcji na Allegro (które też są legalne), a jednoczesne pozwalanie na kupowanie starterów. Z drugiej strony nie ma innej opcji, bo blogów jest za dużo i trzeba je jakoś wyeliminować. Dlatego dla mnie ten konkurs jest zwyczajnie głupi. „Jak będę chciała reklamy, to sobie kupię te głosy”! :)

      Dziękuję za docenienie zdjęć i miłe słowa. Nie wiem dlaczego, ale wstydzę się je tutaj pokazywać… ;) Uściski!

  • Dlatego napisałam ze i się z Toba zgadzam i nie :) bo dla mnie to w ogole nie powinien sie nazywac KONKURS skoro o wygranej nie decyduje wartosc bloga i jego docenienie przez czytelników, a zasobnosc kieszeni wlasciciela i autora bloga – powinno sie to nazywac PRZEGLAD BLOGOW :)

    A zdjęc nie masz sie co wstydzic :) no co TY!!!!! :) sa tak inne ale tak piekne ze oczu nie idzie oderwac

  • 13 pozycja ? Rewelacyjny wynik. Głowa do góry, bo jest świetnie. Ja też zdecydowałam się na udział w konkursie. Nie przeszłam do III etapu (słaby marketing, brak starterów i aukcji na allegro? – pomyślałam raczej, że to kwestia braku jakości i chodliwych tematów…,) ale myśl, że znalazł się ktoś, kto mimo wszystko zechciał oddać na mój blog głos – jest dla nie bezcenna. Bardzo jestem ciekawa, który blog zwycięży. Mam tylko nadzieję, że jakościowo będzie tak dobry, jak ubiegłoroczny zwycięzca. Pozdrawiam – M.

    • Ależ ja nie jestem załamana! Ja mam głowę w górze wysoko, wysoko! :) Bo ważniejsze od tego konkursu jest wsparcie najbliższych i świadomość, że oni są obok. I myślę, że ten konkurs to nie kwestia braku jakości ani chodliwych tematów, niestety… Buziaki! :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.