Bez-Sens

 

Czasami bezsens może być całkiem sensowny.

Dzwoni do mnie przyjaciółka:

– Kaśka, wiesz co ostatnio przeczytałam? Że nastał koniec ery celów. Że cele są do bani i już nie chodzi o cel. Teraz chodzi o sens. Sens!
– A to nie jest trochę bez sensu? – pytam.
– Dlaczego?
– No bo co, jeśli ktoś ma sens, a nie ma celów?
– Jak ma sens, to znajdzie cele do realizacji sensu. Po co to utrudniać? – zdziwiła się.
– A co, jeśli nie ma sensu?
– No to właśnie musi go odnaleźć, inaczej wszystkie jego cele są bez sensu!

I w tym momencie stanęło mi przed oczami życie. Moje własne życie, które przed dwadzieścia kilka lat było takie bez sensu, z celami, które – jak się okazuje – też były całkowicie bez sensu, ponieważ były tego sensu pozbawione.

Miewałam w życiu bardzo złe okresy. Tak ciężkie, że pomagały mi jedynie leki, które uśmierzały chory ból istnienia. Te dobrze dobrane, pozwalają spojrzeć na siebie i wszystko wokół z lepszej perspektywy. Optymistycznej. Warto wykorzystać czas „na haju”, by nad sobą popracować. By ruszyć z miejsca. Nie wrócić po odstawieniu do tego, co było i po raz kolejny nie powiedzieć sobie, że wszystko jest bez sensu.

Po długich latach spędzonych na poszukiwaniu sensu, ten zapukał do mych drzwi. Zupełnie niespodziewanie wszedł nieproszony. Urodziłam dziecko. Kiedy nastąpił przełom, doszłam do wniosku, że cele bez sensu mają ogromny sens. Pozwalają przeżyć ten czas w pogoni za sensem. Bo odnaleźć go w dzisiejszym świecie nie jest łatwo.

Te cele bez sensu są małymi kroczkami, które musisz robić, by nie stać w miejscu. Iść powoli. Nawet na kolanach, ale iść. Nadawać wszystkim takim samym dniom jakąś wartość. Nie poddać się schematowi życia, ziejącego ogniem stagnacji. Pogłaskać chwilę i uśmiechnąć się do niej, jak do psa żywo merdającego ogonem na twój widok. On wszystko wybaczy i pozostanie wierny.

Idź.

Bo gdy wstaniesz i się rozpędzisz, zobaczysz sens we wszystkim, co robisz. Nastanie Twój prywatny koniec ery celów bez sensu.

W swoim życiu robiłam wiele rzeczy pozornie bez sensu.
I dzięki nim przetrwałam.

 

DSC_5442DSC_5635DSC_5439Untitled-9DSC_5503DSC_5494DSC_5447Untitled-2DSC_5548DSC_5610DSC_5603DSC_5560333DSC_5551DSC_5550DSC_5632DSC_5541DSC_5597Untitled-8DSC_5526Untitled-1DSC_5627Untitled-6DSC_5590DSC_5585Untitled-7DSC_5567-1Untitled-5DSC_5398

21
38 Komentarzy w
“Bez-Sens”
  • Matko! Czytam Cię cały weekend, z przerwami na bycie mamą i żoną… , i „bez-sensu” nie mogę się oderwać i jestem Ci bardzo za to wdzięczna. Dzięki za wzruszenie, za prawdę i Wasze piękno. Pozdrawiam z Piekar Śląskich. irka

    • Irka, bardzo Cię przepraszam, że odrywam od obowiązków! Musisz mi wybaczyć! :)

      Cieszę się, że tu jesteś. Dziękuję za ciepłe słowa! :*

  • Ja żyje bez celu, ale z sensem. Wiem ze jest sens w życiu bez celu, bo samo życie nim jest. Tym celem znaczy się. Bo to wcale nie jest takie proste żeby żyć . Żeby życie bez celu miało sens. Znajduje swoje cele żyjąc, to proste. To jak spacer leśna ścieżka, po której idąc, co chwila schylasz sie żeby zerwać przydrożny kwiat. Trzeba podążać własna ścieżka a cele same Cię znajda. Muszę jakoś nazwać ta filozofię, wymyśliłam ja zainspirowana Twoimi zdjęciami – mistrzostwo świata!

    • To mi się podoba: samo życie jest sensem. Czuję to właśnie w ten sposób. Cele pojawiają się i znikają, ale ten sens pozostaje, jeśli życie doceniasz. Jest niezmienny. Po prostu jest.

    • Ja właśnie chyba dopiero się uczę, że sensem jest życie. I mimo że od dawna rozumiem, że liczą się tylko te chwile, to jednak ten sens gdzieś zawsze ucieka… Ale od kiedy mam dziecko mi łatwiej. Dostrzegać to, co ważne. A nawet najważniejsze…

      Filozofię nazwij koniecznie i opatentuj. Chce być jej mentorem! :)))

    • Do mamy pisarki: bo w tej erze sensu chodzi o to, żeby cele miały sens. Nawet jeśli znikają i się pojawiają. Niestety czasami to naprawdę niemożliwe. Dobrze widzieć sens we wszystkim co się robi, bo wtedy jest to podszyte jakąś wartością, ale nie zawsze się da. Tak, jak napisałam. Robiłam mnóstwo bezsensownych rzeczy. Ale dzięki nim dotarłam do momentu, w którym wiem, dlaczego żyję. I to jest piękne. I to jest najważniejsze!

  • Jak ja Cię lubię czytać! Taka mądra!
    PS ale macie czadową zimę! U mnie na zmianę wiosna na minusie i jesień szarobura.

    • A ja uwielbiam, że mnie czytasz. Naprawdę! Bez czytelników ten blog by nie istniał…
      Już ta zima zelżała. Nie jest już tak pięknie. A szkoda. Dlatego niebawem kierunek: Bieszczady!
      Ściskam Cię mocno! :*

    • I ja też lubię tu przyjść i poczytać Twoje posty. Gdybyś kiedyś wydawała książkę to ja poproszę z autografem. <3

    • A ja bardzo dziękuję. Tym bardziej, że te świetne mi się nie wydają. Jakiś kryzys zdjęciowy chyba mam… :(

  • Wiesz, tym wpisem nadałaś sens mojemu czekaniu na to, co jeszcze w życiu bym chciała osiągnąć, a co jeszcze dość daleko przede mną.. Myślę, że nie tylko mi. Bo to czekanie też bez sensu się wydawało.
    Wspaniały wpis.

    • Bardzo Cię rozumiem. Bardzo! Tyle lat spędzonych na poszukiwaniach. Bo o co w tym wszystkim chodzi? No o co? I to przychodzi samo. Nagle. Zupełnie, jak szczęście. Tak po prostu. Nieproszone. Ale mimo wszystko, nie ma sensu czekać na to co może nadejść. Bo w ten sposób życie można stracić. A żyć trzeba. Dla siebie, dla innych. I to wszystko, co robimy w tym czasie, gdy czekamy – właśnie ma sens! Bo pozwala przetrwać. Dlatego patrzmy z nadzieją w przyszłość, nawet gdy nam się wydaje, że to wszystko jest bez sensu… :)

  • To są właśnie TE chwile. Poza nimi nie ma nic. Życie jest nudne, szare i smutne. Im szybciej to zrozumiemy ( nie będziemy się wiecznie buntować) tym będzie mam łatwiej.
    Nie wiem czy na temat, ale tak mi przyszło to to głowy teraz.

  • Kobieto Ty powinnaś robić profesjonalne sesje fotograficzne bo nie mogę przestać się zachwycać Twoimi zdjęciami. A do tego takie mądre przemyślenie, czuję że miałybyśmy o czym gadać przy kawce. Pozdrawiam serdecznie

  • Ja – od trzech i pół roku w domu z dzieckiem. Prosto ze studenckiego życia w Poznaniu, jak śliwka w kompot, w hardcorowe macierzyństwo pod zjednoczoną flagą Polski i Ukrainy. Szukam sensu, oj szukam…
    Pozdrawiam gorąco i dziękuję za wpis

    • Może właśnie życie niektórych polega na poszukiwaniu sensu? Bo widzą więcej, czują więcej i nie wszystko jest takie proste i jasne, jak dla reszty…? Nie dziękuj. Naprawdę. To ja dziękuję Tobie! :*

  • Sens bywa czasem bez sensu, więc lepiej mieć bezsensowne cele niż sensowne bezcele. O sensie to chyba w ogóle najlepiej rozmawiać po kilku głębszych… wdechach świeżego powietrza.
    Sens się miewa, jak szczęście.
    Buziaki z Berlina

  • Ja ostatnio z tą teorią na cele i sensy spotkałam się w kontekście edukacji. To znaczy, że system edukacyjny nastawiony jest na cel (otrzymanie wykształcenia) i po prostu trzeba się podporządkować środkom jakie są używane do jego osiągnięcia, nawet jeśli są one dla nas trudne czy bezsensowne (wkuwanie na pamięć bez zrozumienia, tak na przykład.)
    Ale można też edukację potraktować jako działanie sensowne samo sobie. Nauka sama w sobie może być ciekawa i zajmująca, a wtedy przyswojona wiedza jest jakby skutkiem ubocznym działania sensownego.
    Tak się zastanawiam czy nie napisać by o tym u siebie na blogu. Może kiedyś.
    Ale faktycznie, czasem człowiek ma gorsze dni i ciężko się otrząsnąć. To wtedy cel jako metoda może być pomocny. Pozdrawiam i życzę dużo sensu :)

    • Ja też się nad tym zastanawiałam i nawet rozmawiałam z moją mamą. Ale my bardziej w kontekście, żeby nauczycielom tłumaczyć, że nauczanie dzieci powinno być sensem, a nie celem. A jeśli celem, to z sensem właśnie. Czyli nie nastawiać się na cel sam w sobie, a po prostu uczyć dobrze i nowocześnie. Wtedy cele zostaną osiągnięte. I napisz o tym u siebie koniecznie, daj znać, udostępnię na 100%! Uściski! :*

    • A to mama też nauczycielka? :)
      Jak coś napiszę – na pewno dam znać. Po takiej zachęcie to może nawet całkiem niedługo się zmobilizuję:) Pozdrawiam

    • Czyli jest nadzieja:) Moja mama jest nauczycielką. Ale już na emeryturze. Ale jak na czasy w których zaczynała pracę i młodzież z jaką pracowała, ma dość otwarte podejscie do nauczania:)

  • Kiedyś ciągnęło mnie w dół siedzenie w domu z dziećmi….taki pozornie czas „bez sensu” , mało konstruktywny, nie ambitny …nudny wręcz.
    Ale przerabiając to w głowie po raz enty …zestawiając z moim czasem dzieciństwa ….zauważyłam nagle sens i wartość tego co mnie ciągnęło i w końcu odbiłam się od dna.
    „płynę”ku górze i mimo że jeszcze słabo widzę SWÓJ cel to , drogę moich dzieci widzę dość wyraźnie ….a moja choć równoległa jest coraz bardziej widoczna .
    Dziękuję za fajny tekst.

    • Mirko kochana, umknął mi Twój komentarz, wybacz!

      Tak mi się buzia uśmiecha, jak czytam, gdy kobieta odbija się od dna. Nie jestem żadną feministką, ale myślę, że mamy jednak trochę trudniej w życiu od mężczyzn. I chyba post o tym napiszę, w kontekście stosunku kobiet do… kobiet.

      Życzę Ci, byś ten cel, albo sens odnalazła. Wiem, że na to potrzeba czasu i pracy, ale wierzę w siłę kobiet. Wierzę w Ciebie!

      Ściskam najmocniej, jak tylko potrafię! :*

  • Nawet jeżeli coś nie ma sensu to i tak ma swój cel. Wiele osób odkryło swój sens po założeniu rodziny. Poczuli, że mają dla kogo żyć, że mają swój cel. Bardzo ładne zdjęcia, emanuje z nich radość i miłość. Te zdjęcia ukazują właśnie sens. Pozdrawiam

    • Bardzo dziękuję za miłe i ciepłe słowa! Dokładnie po narodzinach Tosi zrozumiałam, co jest w życiu ważne. Jakoś mi lżej na duszy z tą świadomością :)

      Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.