Za chwilę dalszy ciąg programu…

 

Bo przychodzi taki moment, że trzeba odpocząć. Dać sobie wolne i czas na przemyślenia. Płynie on wtedy inaczej, a myśli leją się wartkim strumieniem świadomości.

Wiem doskonale, że lepiej działać, niż myśleć. Jednak czasem po prostu się nie da. Potrzeba zawieszenia, a nawet kroku wstecz, żeby ruszyć naprzód.

Czas jesieni to dobry moment na zwolnienie i analizę niedalekiej przyszłości. Na kumulację energii, która uciekła wraz z ostatnim promykiem słońca. U niektórych wprawdzie już zima, ale za moim oknem jeszcze śniegu nie widać. Jest natomiast szaro, buro i ponuro, więc myślami błądzę za tym pięknym jesiennym złotem. I czekam na szron na szybie o poranku.

Nieuchronnie nadchodzący koniec roku skłania do refleksji. Moje myśli biegają wokół planów, celów, a przede wszystkim ambicji. Bo to od nich się wszystko zaczyna. Gdy brakuje ambicji nie ma celów. A gdy tych nie ma – planów także brak. Wszystko jest miałkie i nijakie. Jak ta jesień za oknem.

Ja mam ambicje. Nawet nie wiem, czy nie nazbyt wydumane. Zawsze w tyle głowy kołacze mi myśl, którą powtarzam sobie, a i Wam już ją kiedyś pisałam: „Oczekiwania są źródłem rozczarowań”. Tylko, czy to zwalnia nas z oczekiwań wobec siebie? Ta dobra fraza powinna chyba dotyczyć wszystkiego, co poza nami, gdzieś obok. Gdy chodzi natomiast o nas samych, czy możemy od siebie oczekiwać zupełnie niczego? Nawet kosztem rozczarowania? Czy wtedy osiągniemy jakikolwiek cel?

Po raz kolejny stoję na rozstaju. Znów nie wiem co dalej, w którą stronę iść powinnam. I zawsze wtedy nachodzi mnie kolejna błyskotliwa myśl: „Musisz odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubisz robić? A potem zacznij to robić.” ;)

Lubię blogować, ale blogowanie w takiej formie, jak dotychczas średnio ma sens. Pochłania ogromne ilości czasu, nie dając nic w zamian. Choć w sumie ono daje, lecz ja nie biorę. Z zasady. Może to błąd. Może czas zmienić swoje nastawienie? W końcu blogowanie to naprawdę ciężka praca!

Lubię fotografować. Lecz, czy dobrze mi to wychodzi? Nie umiem stwierdzić tego obiektywnie. Nie znam się na tym kompletnie. Niedawno, ktoś bardzo ważny ocenił moje zdjęcia (dziękuję Magda!). I wtedy też zaczęłam zastanawiać się, czymże jest talent? Predyspozycje stanowią jakieś 20% sukcesu. Reszta to harówa! Ciężka praca, która może doprowadzić nas tam, gdzie sobie wymarzyliśmy. Moje marzenia są bardzo skromne. Najważniejsza jest satysfakcja i wewnętrzne poczucie, że się udało. Poczucie szczęścia i spełnienia. Do tego moja droga bardzo daleka. Czasami zazdroszczę tym wszystkim samozwańczym fotografom (to jakaś plaga wśród blogerów) przekonania o własnym geniuszu. Zdecydowanie powinnam być bardziej bezczelna…

Oprócz bycia bardziej bezczelną muszę ruszyć z miejsca. Noworoczny czas, majaczący z dala na horyzoncie, sprzyja wszelkim postanowieniom. Mam ich na przyszły rok wiele. A Wy?

 

DSC_2613Untitled-1DSC_2596Untitled-2DSC_2583DSC_2602Untitled-5DSC_2660-RecoveredUntitled-4DSC_2705-Recovered

 

Oprócz postanowień mam dla Was także KONKURS.

Możecie wygrać zestaw 20 samodzielnie skomponowanych cotton ball lights (bądź zestaw już gotowy – jak wolicie) od zaprzyjaźnionej firmy Cottonove Love. Jej właścicielka to anioł, nie kobieta! Polecam zarówno kulki, jak i firmę. Jeśli ciężko Wam zdecydować się na jakąś kompozycję, Agnieszka nie spocznie, a doradzi, skomponuje, pomoże do momentu całkowitego zadowolenia klienta.

Co musicie zrobić, by wziąć udział w konkursie?

1. Skomponować własny zestaw 20 świecących kulek (które później macie szansę wygrać) w specjalnym kreatorze [klik tutaj],
2. Zapisać plik (kliknąć pobierz w prawym dolnym rogu kreatora),
3. Wysłać mi swoje dzieło na e-maila: hello@minimaliv.com,
4. Dać znać w komentarzu, że bierzecie udział w konkursie.

Chętni mogą dopisać, gdzie powieszą swoje kulki, czyli jakie będzie ich przeznaczenie.

Konkurs trwa do 18 grudnia do godziny 23:59. Ogłoszenie wyników w piątek 19 grudnia. Wygra osoba, której zestaw spodoba mi się najbardziej.

Powodzenia i czekam na Wasze piękne kompozycje!

Do miłego!

 

WYNIKI:

Zgłoszeń było mnóstwo, co przerosło moje wszelkie oczekiwania. Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Niestety dzisiaj sznur lampek może trafić tylko do jednej osoby i jest nią Ewa Jagusz.

Chciałabym jeszcze przyznać od siebie wyróżnienie i przypadnie ono Aleksandrze Królak.

Drogie czytelniczki, serdecznie Wam gratuluję i proszę o kontakt mailowy.

Miłej nocy!

 

 

51
121 Komentarzy w
“Za chwilę dalszy ciąg programu…”
  • Zdecydowanie powinnaś być bardziej bezczelna, faceci mają więcej tupetu, jeśli ktoś ich chwali od razu przechodzą do działania, a my rozważamy, analizujemy, dumamy i to nas gubi. Zbyt krytycznie siebie oceniamy.
    I masz rację musisz zmienić nastawienie do blogowania! Tak jak rozmawiałyśmy już tysiąc razy ;)
    Takie kulki na przykład, bardzo fajna rzecz!

    • Myślałam nad tym długo. I niestety nadal uważam, że nie mogę robić czegoś, jeśli nie uważam się w tej dziedzinie za dobrą. A niestety nie mam w sobie tyle tupetu, żeby być zakochaną w swoich zdjęciach. Zresztą takie samouwielbienie do niczego nie prowadzi. Ja chcę się rozwijać i nie upajać się tym, co robię, a iść dalej. A kulki… Tak, świetna rzecz! ;) :*

    • Kochana, czy Ty wiesz, że wygrałaś konkurs? Dla tej Twojej siostry te kulki, rozwaliłaś mnie mailem. Odzywaj się wreszcie!

  • Lubię blogować, ale blogowanie w takiej formie, jak dotychczas średnio ma

    Ciężko mi się z tym zdaniem zgodzić.
    Ktoś wyżej napisał, że czekał 18 dni.
    Wiesz co? Jest wiele blogów, na które po 18 dniach ciszy już bym nie zajrzała, bo zwyczajnie bym o nich zapomniała.
    A na Ciebie czekam.

    Jakiś czas temu pisałam u siebie o moich ulubionych blogach, nie mogło tam zabraknąć Twojego. Jak chcesz to mogę podrzucić linka.

    • Już pisałam u Ciebie, ale pozwolę sobie raz jeszcze. Jestem dumna, że jesteś moją czytelniczką. Dziękuję!

  • Nie znam się w ogóle na fotografii i co tam Ci po mojej opinii, ale powiem, a co, też będę bardziej „bezczelna”
    Twoje zdjęcia są ma-gi-czne, niepowtarzalne, robią mi dobrze na mózg,

    • aaa.. i też zrobiłam swoje kule. aaaale zabawa! mam ze sto wersji, najlepszą już ślę :)

    • Lucy na mózg to robią mi dobrze Twoje teksty. One dają mi wiarę w to, że dobre blogi istnieją. Jesteś objawieniem, ale ludzie są słabej wiary ;)

  • Ja też czekałam na wpis. Na zdjęcia. I nie wpis o kolejnych propozycjach prezentowych. Nie chcę stosu zdjęć, które nie wyrażają nic.
    Ja chcę Twoje zdjęcia. Nie muszę nic o Was nic wiedzieć, aby ze zdjęcia Twojego wyczytać wszystko. Jak tata z Tosią siedzą i robią tatuaże, albo jak jechaliście do lasu z siekierką. Te zdjecia mówią wszystko. O Was jako rodzinie. Jakich pięknych rodziców ma Tosia.
    Nie cierpię lansu, epatowania tym wszystkim co się ma. I pewnie tak jest,że większość lubi ten cały jarmark. Wszędzie to samo. Ja nie. I dlatego pokochałam Twojego bloga. Za treści, za zdjęcia. Nie pamiętam z innych tak wiele, jak z Twoich wpisów. Zawsze będę pamiętać, aby nauczyć syna tego, aby był empatycznym człowiekiem, bo przecież to On może być kiedyś naszym laryngologiem. Albo nauczycielem. Za to Cię cenię, za wpisy pełne mądrości.
    I wiem to doskonale, że choć byś chciała taki styl utrzymać, to z takiego stylu nie da się utrzymać :-) doskonale to rozumiem. Skądś trzeba brać na ten ksylitol do ciasteczek :-) sama jestem na rozdrożu i w głowie po jednej stronie jest to co lubię robić ale niekoniecznie mogę na tym zarobić. A po drugiej stronie coś na czym pewnie zarobię ale lubić nie będę.
    Jesteś dla wielu Twoich wiernych czytelników wielką wskazówką. Wiem to, czuję. I nie wskazujesz jak lansować, kupować, konsumować. Ale jak pięknie żyć. Wielkie słowa. Ale ja tak czuję. Twoje wpisy o szkole, lekarzach, pomaganiu. To wszystko pamiętam. Z innych zaś blogów pamiętam tematy prowokacyjne i zajadłą kłótnię w komentarzach pod wpisem.
    Życzę Ci abyś znalazła złoty środek, abyś nie zatraciła tego, za co Cię czytelnicy cenią. Nie zatracisz, wiem to, jesteś zbyt mądra, aby dać się zatracić. Życzę Ci abyś połączyła jedno i drugie. Zarabiaj kupę kasy, ale też karm nas takimi wpisami jak dotychczas.

    • Tylko pewne rzeczy się po prostu nie sprzedają, a nie ma co ukrywac pisanie, zdjęcia, to tez praca, w pewnym momencie samo robienie tego dla przyjemności nie wystarcza. Mira pisze o zmianie, bo to co robi do tej pory jest piekne, ale nie przynosi dochodów. Nawet nie wiesz jak bardzo mierzi mnie wszechobecny konsumpcjonizm, niestety ludzie tego pragna tym żyją. jets wiele blogów, które spływają produktem, pokazywaniem rzeczy, sprzedają ciuchy, kosmetyki, zabawki i wiesz co, czasami kopara mi opada jak dziewczyny się tym jarają. Nie ma na to spodobu. To przerażające, ale piekno I madrość to sprawy niszowe, boli strasznie, ale tak jest. Jesli chcesz zarabiać we współczesnym świecie musisz podporządkowac się temu, ze wszystko sprowadza się do roli transakcji.
      Chcę żeby Mira pisała, ale też widzę ile ją to kosztuje pracy, szkoda, że tak niewielu ludzi to docenia.

    • Ale wiecie co dziewczyny? Ja to wszystko sobie przemyślałam. Czy naprawdę prowadzenie bloga musi odbywać się tylko dla pieniędzy? To przecież może być zwykła pasja! Tak po prostu! Tak, jak ktoś robi na drutach, gra na perkusji w garażu, chodzi na wystawy. Tak ja po prostu sobie prowadzę bloga. I tyle! Zrozumiałam to już i z tego komcia zrobię post, by podzielić się tą opinią z czytelnikami. Ha! Love you girls! :)

  • Na fotografii się nie znam, ale Twoje zdjęcia mnie zawsze zachwycają. Mimo, że nie komentuję postów, to jednak zawsze jak jest nowy to przyjdę i pozachwycam się zdjęciami :)

  • Zakochałam się w tych kulach od pierwszego spojrzenia, dają niesamowicie ciepłe i przyjemne światło, mam już jeden zestaw kul w sypialni w kolorach szarości ale ten kolorowy, który stworzyłam na potrzeby konkursu pięknie by wyglądał w pokoiku mojej małej brzuszkowej, która przyjdzie na świat za 2 miesiące, byłby to dla niej piękny prezent urodzinowy:)

  • Dla mnie to głupie że Ty się zastanawiasz czy się nadajesz.. na priv wyślę Ci „książki” która teraz czytam.. pisz bloguj bo w Tobie jest geniusz którego innym brakuje, tu nie ma bylejakości!!! Oczywiście że biorę udział w konkursie :)

    • Matko, a ja jeszcze tych książek nie kupiłam! Dzisiaj biegnę do księgarni, bo potrzeba mi motywacji, zwłaszcza teraz! :*

  • Uwielbiam Twoje wpisy i jeszcze bardziej zdjęcia, które doskonale je uzupełniają. Wierz w siebie i w swoje możliwości i nie bądź dla siebie taka surowa (napisała perfekcjonistka, która także wymaga bardzo wiele od siebie ;)). Podziwiam to, co robisz i to prawda, że pisanie bloga, to harówa. A już pisanie dobrego bloga, to praca podwójna. Spisanie myśli, zrobienie zdjęć, ich obróbka zajmują ogrom czasu. Trzymam kciuki, żebyś wiedziała w jakim kierunku chcesz podążać i żeby Ci się to udało. Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy.

    Biorę udział w konkursie.

  • Zaglądam tutaj często, chociaż nigdy nie zostawiam komentarza, ale dzisiaj Twój wpis sprawił, że muszę się włączyć :) uważam, że to, co robisz jest super, w Twoich tekstach jest dużo mądrych przemyśleń, dają dużo energii i nadziei, a zdjęcia są magiczne (to określenie się przewija we wcześniejszych komentarzach, ale mam dokładnie to samo skojarzenie). Uwielbiam Cie czytać, zainspirowałaś mnie swoim blogiem – mam podobne odczucia, aby coś zmienić w życiu i zacząć w końcu robić coś, co będzie mi sprawiało przyjemność i nakręcało, a wydaje mi się, że Twój blog jest właśnie dla Ciebie czymś, co Cię nakręca. Nie tylko Ciebie, ale z pewnością też Twoich czytelników :) Powalczę o kule, czemu nie? biorę udział w konkursie!!

    • A wiesz, że to prawda? Potrzebowałam czasu, żeby to zrozumieć i Wy, moi czytelnicy, bardzo mi w tym pomogliście. Blog nie musi być platformą do zarabiania. Ja pieniądze mam. Na tyle, żeby mieć co jeść, kupić dziecku nową sukienkę i książkę. Wyjechać na weekend za miasto. Mam. Więcej mi nie trzeba. I tak mam ogromnie dużo! I mam rodzinę. Nie tylko Lucka i Tośkę. Mam przy sobie mamę, siostrę, przyjaciół. Czy ja muszę zarabiać na blogu? Nie. To może być czysta pasja. I żałuję, że słuchałam podszeptów pewnego chochlika, który ciągle mi gadał do ucha, że zarabiać trzeba. A trzeba, to żyć w zgodzie ze sobą i robić to, co się lubi. Nakręcać siebie i innych – tak jak piszesz! Pieniądze będę zarabiać inaczej :) Gorące uściski!

  • Biorę udział w konkursie, a kule powiesiłabym nad łóżkiem przy ramce ze zdjęciami żeby stworzyć niesamowity nastrój :)

  • Nigdy wcześniej nie komentowałam, ale widzę że tu się ważą przyszłe losy jednego z moich ulubionych blogów!

    Dla mnie Twoje teksty i zdjęcia to odtrutka na te wszystkie przesłodzone blogi idealnych matek o ich idealnych wystylizowanych dzieciach – wszystko w kulcie rzeczy materialnych. Niestety takie są najczęściej polskie blogi – przypomina mi to trochę rosyjskie zamiłowanie obnoszenia się z kasą – a łatwiej to zauważyć patrząc na naszą scenę blogową z zagranicznego dystansu.

    Teraz trochę motywacji: pięknie piszesz – ciepło, mądrze, „o czymś”, lub zupełnie o niczym, ale zawsze z duszą. Zdjęcia robisz zupełnie profesjonalnie (mówi Ci to producent sesji zdjęciowych ;) – może w tę stronę mogłabyś rozwijać swój ‚biznes’? Portfolio masz już zbudowane!

    Wierzę, że znajdziesz swoją drogę i balans między zarabianiem na blogu a pisaniem go dla przyjemności. Na wszystko potrzeba czasu, a na rzeczy wysokiej próby tym bardziej. To nie plastikowa zabawka z chińskiej wtryskarki ani zupka instant. Kropla drąży skałę – rób swoje wytrwale, a w końcu dojdziesz do miejsca w którym nikt nigdy wcześniej nie był.

    (nieśmiało zgłaszam się do konkursu – uwielbiam te kule!)

    • Świąteczny czas służy przemyśleniom. A moje są takie, że na blogu nie trzeba zarabiać. Ej, serio, nie trzeba! Zakładałam go dla przyjemności, z pasji, rozwijam się fotograficznie i czego mi więcej potrzeba? Zarabiać można inaczej. A Ciebie w tym Berlinie to odwiedzimy. Bo tak się do niego zbieramy i zbieramy i dotrzeć nie możemy. (The Kooples nas wzywa! Ha!) Ale po nowym roku to już pewniak! :) :*

  • Ach nadrabiam zaległości, jakim cudem tak mi się tu wiele ich u Ciebie uzbierało? Ten tekst jest trochę o mnie. Też co roku staję i spowiadam się sama przed sobą. I co roku pytam siebie: Dlaczego nie robię wciąż tego, co kocham zawodowo? I natychmiast pojawia się pytanie drugie : Ale co ja kocham najbardziej?
    Bloguję owszem i lubię to, nawet bardzo ale nie widzę w moim przypadku możliwości „życia z bloga”… to nie dla mnie! Mam inny charakter, nie potrafię pisać na siłę. Ale wiesz na co liczę? Że kiedyś ktoś dzięki blogowaniu da mi pewną szansę gdzie będę mogła spełniać się i w ten sposób zarabiać. Chcę by mnie ktoś zauważył! Może będę pracowała z dziećmi, może organizowała eventy a może otworzę sklepik z książkami. Może będę szyła? A ktoś mi pomoże i umożliwi rozwój! ? Może… W tym roku znów tego nie wiem! Ale, ale plany mam oczywiście ambitne.
    A ja mam już takie kule w domu ;) To dam szanse innym. Pozdrawiam i wracam do szycia…. A pokój Antki boski!

    • A wiesz, że ja też nie umiem na siłę? I nie chcę. I nie mam zamiaru. I wystarczy sobie pewne sprawy przewartościować. I jest dobrze. Bez spiny, na luzie, dla pasji. Szyj! Uściski ślę! :*

  • Zdjęcia przepiękne, jak wszystkie Twoje – podziwiam stale :)
    W konkursie udział biorę bardzo chętnie. Nie wiem, gdzie bym umieściła kule, gdybym je wygrała, są tak uniwersalne, że wszędzie się odnajdą.
    Pozdrawiam
    k.

  • Pamiętasz jak pisałaś o uprzedzeniach??? Więc ja ich nie mam :) ;) Czytam, oglądam, podziwiam i biorę udział w konkursie bo zdjęcia mnie zakręciły maksymalnie i mam mega chrapkę na kule ;)

    • Pamiętam, że nie dane nam było się poznać, chociaż mamy wielu wspólnych znajomych…pamiętam dużo zamieszania o nic, negatywne emocje i burzę w szklance wody… ale pomimo że moja pamięć nie posiada właściwości gumki do ścierania nigdy Cię nie negowałam, wręcz przeciwnie, podziwiam Twoje lekkie pióro i mądre teksty, oraz kibicuje Ci jako Mądrej Matce. Życzę Ci samych pozytywnych myśli i ludzi wokół w tym nadchodzącym :) oraz kolejnego Słońca na Twoim własnym prywatnym niebie :)

    • O rany, to ja już nie wiem o co chodzi. Pisałam-pytałam, czy pamiętasz moje teksty. Bo zawsze rozczula mnie, gdy mój czytelnik pamięta jakiś stary tekst i miękną mi wtedy kolana! Nie rozumiem nic, ale fajnie, że mnie nie negujesz, bo w sumie dlaczego byś miała. Przecież się nie znamy!?

      Szczęśliwego Nowego Roku! :*

    • hehheh :) Teksty pamiętam jak najbardziej, gdyż czytam regularnie i się zachwycam :) osobiście się nie znamy, ale znasz mojego Męża (na pewno coś Ci mówi Pixelbunny;)) Pozdrawiam i wszystkiego co najlepsze życzę!

    • No pewnie, że znam Konrada! Ale w takim razie tym bardziej, razie jakie Ty miałabyś mieć do mnie uprzedzenia? :D
      Miłego dnia Ewelina! Pozdrów ciepło Pixela! :)
      Buziaki i do przeczytania!

  • ja tez do Ciebie wracam, choć podczytuje na bezczela czyt. nie komentując :) więc nie pisz proszę ze coś Ci nie wychodzi, zdjęcia na pewno do tego nie można zaliczyć

    B Ą D Ż!!!!!!!

    no i biore udział, kule są boskie!!!!!!!

  • biorę.
    zdecydowanie bądź bardziej bezczelna :) zresztą mam ten sam problem :)
    kule kororowe dla Dziedzica a turkusy brązy i szarości – działkowo.

  • Wiesz, zaglądałam tu, nie komentując. Podziwiam zdjęcia, z przyjemnością czytam wpisy. Przy jednym popłynęły mi łzy, których nie hamowałam. Mam nadzieję, że tak jak napisałaś w tytule – dalsza część programu nastąpi i program będzie miał jeszcze wiele sezonów.
    Dałaś mi do myślenia tym wpisem. Bo ja dopiero zaczynam blogować. I o ile jakoś nie mam wielkiego problemu z pisaniem, raczej muszę skracać (baaardzo skracać) swoje wywody, bo nikt by nawet do połowy nie wytrzymał, o tyle zdjęcia to nie moja bajka. Nawet nie mam aparatu. Czy uda mi się kogoś zainteresować, przyciągnąć bez zdjęć lub z fotografiami kiepskiej telefonowej jakości? Cóż, najwyżej będę pisała „sobie a muzom” :)
    Fajna jesteś. Fajną masz rodzinę. Poukładaj sobie tam wszystko i pisz. Pisz i cykaj fotki :)

  • Wydaje mi się, że jest przesyt blogów parentingowych, przez co też większość robi za waciki i barter. Firmy mają taki wybór że mogą sobie bimbać.

    • Kasia, jak myślisz, mój blog jest parentingowy? Bo się zastanawiam… W sumie trochę piszę o dzieciach, ale chyba bardziej o takim jakimś życiu codziennym, rodzinnym… Sama nie wiem… No i w ostatnim, noworocznym wpisie wyraziłam swoje stanowisko. Nie będę dążyć do zarabiania na blogu. Niech to zostanie moją pasją – tak się zaczęło i tak chcę, by było. Już sobie wszystko poukładałam w głowie, a też przede wszystkim barter i waciki w tyłku zawsze miałam ;) Buziaki! :*

  • Kradnę bezczelnie Twój tekst do siebie. Chwilowo czuję podobnie. Tylko dodatkowo przedświąteczny szał zaatakował także moją firmę (to dobrze), a pierwsza rocznica śmierci Mamy (wczoraj) moją głowę. Więc tak, kradnę, bo siły brak nawet na napisanie, że chwilowo pisać nie będę.
    No i czekam na Twój powrót, na energii odzyskanie, bo zdecydowanie do Ciebie lubię zaglądać najbardziej!

    • Ja to Cię uwielbiam, wiesz? I jak będziemy następnym razem nad morzem, to koniecznie musimy się spotkać! :*

    • To byłby prawdziwy zaszczyt <3 A myślę, że i Tośka z Maksem by się dogadali ;)

  • Biorę udział w konkursie. Wiadomość jest już na mailu. Zdjęcia przepiękne. Pamiętaj, nigdy nie wątp w to co robisz. Pozdrawiam cieplutko!
    PS. Kto pracuje przez cały dzień, ten nie ma czasu na zarabianie pieniędzy ;) Taka myśl (nie moja) na podsumowanie ;)

  • Trzeci raz dzisiaj wracam do Ciebie! Raz pooglądać zdjęcia a za chwilę, by coś nowego wyczytać z tekstu. Jestem pewna, że szybko znajdziesz i obierzesz nowy kurs. Ale nawet wtedy pozostanie ten mocny fundament, przyciągający ludzi, czyli Ty. Pozdrawiam :)

    • Kochana, już wszystko sobie poukładałam w głowie. (Ostatni wpis, noworoczny – tam wyjaśnienie, może czytałaś)… Nie chcę się spinać, nie chcę się stresować, chcę, by to byłą dla mnie przyjemność i pasja – jak do tej pory. Takie proste, a tyle czasu potrzebowałam, żeby to zrozumieć! :) Buziaki kochana! :*

  • Jesteś pięknym człowiekiem i nie mam wątpliwości co do tego, że Tośka wyrośnie na równie wartościową osobę. Nie wierzę w żaden talent, raczej w konsekwentną (nie ciężką) pracę. Twoje zdjęcia są pełne wrażliwości. Czy to wyczucie jest wrodzoną predyspozycją? Być może, ale możliwe, że jest to po prostu konsekwencją Twojego uważnego patrzenia i odczuwania świata. A czas na spokojny oddech jest ważny. Odpoczywaj.

    • Ciekawe, co piszesz. Nie zastanawiałam się nad tym, wręcz wierzyłam, że każdy rodzi się z jakimś talentem, ale przecież ten talent to tylko predyspozycje – tak jak mówisz – konsekwentna praca to klucz do sukcesu.Tylko ta praca u mnie to raczej z pasji wynika właśnie, że ja biorę ten aparat i pstrykam. Tak po prostu! Jak czuję. I z jednej strony myślę, że to dobre, a z drugiej trochę jednak czas zacząć robić zdjęcia przemyślane, z koncepcją. Ale to nie z Tośką. Ona jest mała, jej nie ustawię nigdy… Uściski gorące! :*

  • Jestem kolejną osobą, która tu zagląda często, ale nie komentowała do tej pory, ani jednego Twojego wpisu.
    Mea culpa! bo przecież wiem z własnego doświadczenia, jak dużo daje człowiekowi takie namacalne zauważenie, że to co robimy na blogu, jest dostrzegane, pomocne dla kogoś, czy po prostu komuś dało miło spędzić chwile w necie.
    Piszesz ciekawie, robisz bardzo dobre foty. Całość ma swój klimat i pozytywnie wyróżnia się na tle blogowego światka. Sporo ludzi jest tego zdania co ja, sądząc po stanie licznika Twojego fanpage :) To nic złego, że chcesz przekuć pracę na blogu na coś bardziej wymiernego. To przyjdzie, zobaczysz. Jesteś dobra w tym co robisz i masz za sobą grono oddanych czytelników. Tylko nie poddawaj się :)
    Pozdrawiam ciepło z zimnego Wiednia.

    • Bardzo dziękuję, bardzo! Nawet nie wiesz, co robisz, gdy piszesz mi takie słowa. Tak bardzo ważne dla mnie ostatnimi czasy, kiedy tracę wiarę, że to, co robię ma jakiś sens. ale ja go odnalazłam. Dzięki czytelnikom właśnie. Już wiem, że to pasja, że ja lubię coś napisać, wrzucić zdjęcia. Ja nie muszę na tym zarabiać. W ogóle. O tym jest właśnie ostatni post i chcę się tego trzymać, rozpoczynając kolejny rok blogowania. Dziękuję Ci bardzo. Bardzo! Ściskam mocno! :*

  • Fotografie zawsze masz bezbłędne! Też długo byłam zbyt niepewna, by zacząć robić zdjęcia dla innych. Ktoś mi powiedział, że przecież nic nie stracę i tak się stało. Zyskałam. Materialnie prawie wcale, bo jestem jeszcze na tym etapie niepewności, że głupio brać mi za to pieniądze, ale bardzo miło jest sprawiać przyjemność. Dając też zyskuję wiele.
    I ustawiłam się w kolejce po kule :)

  • Z wielu udało się wyłuskać ten jedyny. Do którego wracam i patrzę i czytam. Minimaliv, Twój blog przyciąga uwagę w gąszczu zalewających mnie każdego dnia informacji. Każdy tytuł skłania do kliknięcia. Teksty skłaniają do refleksji, a zdjęcia są zawsze dopieszczone i wykonane w fenomenalnej estetyce. Dobra robota! Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i obrane ścieżki.
    Chętnie wezmę udział w konkursie. Jeśli spłynie na mnie fala szczęścia, kule zostaną podarowane w prezencie córce mojej cioci. Chyba, że będzie to miłość od pierwszego wejrzenia, wtedy zostaną u mnie, powieszę je w sypialni :) Pozdrawiam ciepło.

  • Mira, o jak ja Cię rozumiem!!!!! Z pisaniem, z robieniem zdjęć, z poczuciem bezsensowności tego wszystkiego i widokiem pustego portfela przy tym wszystkim, co dzisiaj nie jest bez znaczenia. Mój facet, patrząc na mnie przyklejoną do laptopa, wiele razy pytał, czy daje mi to jakąś korzyść w ogóle? Czy opłaca mi się psuć wzrok? A ja na to: finansowej nie, ale miło jest, gdy widzisz zwiększającą się liczbę odwiedzających stronkę. Tylko po jakimś czasie pojawia się pytanie, co dalej? Czy prowadzenie blogu / strony uznamy później za osiągnięcie życiowe, o którym będzie warto opowiadać dzieciom? Czy bycie w tym najlepszym, otwiera nam drzwi do kariery, rozwoju, podwyższenia poziomu życia? Ja osobiście odpowiadam na te pytania NIE. Daje satysfakcję, ale tylko w połowie. Ja ciągle czuję, że czegoś mi brakuje, że to jednak nie do końca to… Internet jest super sprawą do pochwalenia się swoimi umiejętnościami, wzbudzenia dyskusji na ich temat, ale …. chyba na tyle. Zawsze pojawia się osobiste odczucie: każdy zadowala się czymś innym. Jednym wystarczy, że zobaczą kilka komentarzy pod swoimi wypocinami; inni potrzebują tysiące lajków, a są też tacy, którzy muszą po prostu wystukać na klawiaturze to, co im siedzi na wątrobie. Szanuję każdego z tych ludzi, bo (tak jak napisałaś – to jest praca, pochłaniająca czas, energię, serce).

    Trochę chaotyczny ten mój komentarz dzisiaj, ale w skrócie chciałam Ci powiedzieć, że jeśli „stanęłaś w miejscu”, to moim sprawdzonym sposobem jest odpuszczenie sobie na chwilę… Zastanów się, po tej chwili, czego Ci brakuje? Za czym tęsknisz? Bez czego nie funkcjonujesz prawidłowo? Czy to będzie blog? Czy to będzie fotografia? Zobaczysz, że odpowiedź sama wejdzie do serca. A może znajdziesz w tym czasie coś zupełnie nowego??? ;)

    Wiesz, że uwielbiam Twój minimaliv. Wielokrotnie samo komentowanie Twoich postów jest prawie jak pisanie bloga, bo tematy, jakie podejmujesz, są na tyle mądre, że zmuszają (mnie) do zastanowienia się, takiego porządnego! I nie kiedy taki komentarz mógłby być postem samym w sobie. Zawsze miałam potrzebę pisania i wiele razy pomyślałam: po co mi mój blog? Wejdę do Miry, skrobnę komentarz, wyleję na ekran, co mi w duszy gra i odetchnę :) I tak jest :) I za to Ci dziękuję :) Bo to daje mi dowód, że moja obecność w internecie nie potrzebuje poklasku, pochwał i lajków. Tylko ja po prostu lubię się wygadać – wypisać!!!!! A Ty mnie słuchasz – czytasz. Tak ja ja Ciebie. I chyba o to powinno w tym chodzić….

    P.S. Biorę udział w konkursie! Chłopaki mi się pchają na świat i fajnie by było dać im pierwszy prezent pod choinkę ;) Cmok!

  • Bywam tu, śledzę Twój blog i podoba mi się w nim to, że nie idzie w jednym nurcie z resztą…zdjęcia zawsze mnie zachwycają, bo mają jakąś głębię..często niewidoczną na pierwszy rzut oka, na którą nie patrzy się przez pryzmat wszechobecnego konsumpcjonizmu i pędu za tymi wszystkimi dobrami. Mimo, wszystko zawsze piękne i w estetyce i w przedmiocie.
    Przyłączam się też do konkursu. Chciałabym tymi kulami zaakcentować małą przestrzeń dla nowego członka rodziny, któremu nie będzie dane mieć własnego pokoiku. A, że bez światła nie ma życia, chcę je dla Niego. I trochę też dla siebie :)
    Pozdrawiam

  • Uwielbiam Twój blog, inspirujesz mnie codziennie, potrafisz zatrzymać mnie w biegu, przemyśleć wiele spraw. dziękuję Ci za to. I dzięki Tobie sama wróciłam do pisania :)) stworzyłam pamiętnik dla moich córek, na przyszłość, aby kiedyś mogły zanurzyć sie w przeszłości :)
    zapraszam:
    http://wezowypamietnik.blogspot.com/

  • Biorę udział w konkursie – dla niej <3 Powiesiłabym Cotton Love przy łóżeczku naszej córci, która w Święta przychodzi na świat :)

  • Byłam już wczoraj, ale nie miałam czasu nic napisać. Siadam raz jeszcze póki „przychówek” śpi.
    Do Ciebie zaglądam wyłącznie po zdjęcia i teksty. Te pierwsze są magiczne a te drugie mądre i przemyślane. Od reszty – tej komercyjnej, marketingowej, reklamowej, parentingowej – jak zwał, tak zwał – mam inne miejsca, w tym swoje.
    Minimaliv to dla mnie kandydat do tytułu „Blog roku” w kategorii publicystyka, społeczeństwo. Mam nadzieję, że wystartujesz! Pozdrawiam serdecznie :*

    PS
    Kiedy Cię czytam, nie mam wątpliwości, co lubisz robić ;)

    • O kochana, to dowaliłaś z tym Blogiem Roku! :) Muszę się zastanowić, może wystartuję, tak po prostu, żeby dotrzeć do większego grona odbiorców. To zawsze jakaś promocja, a ja taka niszowa jestem! :D

      Dziękuję za dobre słowo. Buziaki! :*

  • Czasem dobrze jest się zatrzymać. Ja mam takich chwil zwątpienia bardzo wiele, a conajmniej raz w mmiesiącu. Przez brak efektów właśnie. A może i przez brak wsparcia… Wiesz, czasem tu zaglądam i wiem na pewno, że pisać powinnaś. Gdy tu jestem wyciszam się, a niewielu ma taką moc ;)

    Zgłaszam się do konkursu i pozdrawiam ciepło :)

  • Jesteś inna niż wszyscy, jednorazowa i unikatowa, warto tu być …

    of course biorę udział w konkursie bo czasami każdy lubi poleciec w kulki :P

  • Zabierałam się trylion razy za bloga…Nie dla pieniedzy, nie dla sławy ( ;) ) lecz zeby zapisac czas, ktory ucieka przez palce :( Nie wyszło… Ale dużo ich czytuje, oglądam, czasem czerpie inspiracje i wiele się dowiaduje :)
    Nigdy nie biorę udziałów w konkursach… wiec teraz powinnam napisac-nigdy nie brałam :) Ale w tym chciałabym wziac udzial :) Dla niej, nie dla siebie :) Pozdrawiam

    P.S. A przeznaczenie lampek? Jeśli się uda to ozdobią jej ścianę nad łóżeczkiem. A później jej pokoik :) Ona uwielbia kolorowe światełka :)

  • Biorę udział w konkursie ;-) Kulki będą fajną alternatywa dla lampki nocnej w ‚nowym’ mieszkaniu ;-)
    Na Twojego bloga zaglądam od czasu do czasu, dla refleksji, dla wpisów o tych ważniejszych w życiu rzeczach, na fotografii się nie znam, ale wg mnie zdjęcia są piękne!

  • I ja również wzięłam udział w konkursie. Projekt do Ciebie poleciał. A znając cottonballsy to będa wędrowne :)

  • Uwielbiam CBL! :) oczywiście biorę udział w konkursie – projekt właśnie „się wysyła”, a jeśli udałoby się wygrać lampki, to za jakieś pół roku zawisną w okolicy łóżeczka naszego Dzidziusia… :)

  • Z ogromną przyjemnością biorę udział w konkursie:)
    Stworzyłam zestaw kul do sypialni :)

    P.S. Zdjęcia kul magiczne :) Uwielbiam :) nie tylko zdjęcia ale i kulki :)
    Pozdrawiam

  • A i oczywiste,że biorę udział :-) cotton jest obowiązkowe w każdym domu to jak mycie zębów -) musi być i już…teraz czekam wraz z juniorem na rozwiązanie
    Pozdrow

  • Bierzemy udział w konkursie może w końcu uda się wygrać te cudeńka do pokoju córeczki :)

  • Wooow! Ale cudne zdjęcia! :)
    Swój sznur też wysłałam :)
    Powiesiłabym go w dużym pokoju żeby ciepłe światełko dodawało klimatu w zimowe wieczory :)

  • Dołączam do zabawy, bo cotton ball lights od dawna są marzeniem mojej córki. Czyli spełniłabyś właściwie dwa marzenia, bo moim marzeniem jest móc spełniać marzenia mojego dziecka :) Kulki byłyby pięknym prezentem gwiazdkowym…

  • Tyle ciekawych rzeczy w Internecie – cieszę się, że trafiłam na Twój blog – zdjęcia cudne :) Też robię zdjęcia na własny użytek – uważam, że wychodzą mi całkiem niezłe :)
    Wysłałam własną kompozycję kul – połączenie szarości z fioletem, które uwielbia ostatnio mój 10-letni syn, więc miałby je do swojego pokoju, a gdy mu się znudzą, to i ja chętnie je przygarnę :)

  • Uwierz, że warto. Ja sama długo bałam się zrobić ten pierwszy krok. Uważałam, że moje zdjęcia są zbyt słabe, by ktokolwiek mógł za nie płacić. Z drugiej strony oglądałam masę, co tu dużo mówić, kiepskich, potwornie kiczowatych zdjęć fotografów, którzy mieli zapełnione grafiki na kilka miesięcy do przodu – więc ktoś to kupował, a ktoś inny brał za to pieniądze. Masz swój styl. Specyficzny. Naturalny. Ja sama nie znoszę stylizowanych sesji, na tłach fotograficznych. O wiele bardziej wolę zabrać moich modeli do lasu czy na łąkę. Albo niemowlaki w koszach i czapkach z uszami… To dnie dla mnie. Pewna mądra fotografka powiedziała mi: „Albo przebijesz się ze swoim stylem i naturalnością, albo będziesz, by się utrzymać robić to, co wszyscy i to, co niezgodne jest z Twoim poczuciem estetyki.”

  • Biorę udział, a gdy wygram…. powieszę jednego dnia na karniszu, gdzie mój zestaw oparty na przyjemnych, ciepłych kolorach doskonale uzupełni wygląd salonu, kolejnego dnia w pokoju dziecięcym, bo uwielbiają światełka, a gdy już uda mi się odzyskać mój sznur, udekoruje nim świąteczny stół. Lapki będą centralną częścią jego dekoracji i delikatnie doświetlą świąteczne przysmaki, które planujemu na te święta :)

  • Bardzo chcę wziąć udział w zabawie,
    zaraz w dobry nastrój się wprawie.
    Cotton ball ligts sprawią, że każdy dzień będzie wyjątkowy,
    te magiczne kulki przyprawiają mnie o zawrót głowy;).
    Chcę urządzić córeczce pokoik idealny,
    z kulkami świetlistymi będzie niebanalny.
    Pragnę zawiesić sznur kulek kolorowy,
    Majeczka będzie miała pokój bajkowy.
    Wybrałam kremowe, różowe, fioletowe,
    do gustu przypadły mi również groszkowe.
    Sznur pięknych kulek chciałabym w córci pokoju powiesić,
    by każdy mógł oko na nich zawiesić;).
    Cottonove Love sprawia, że każde dziecko jest wyjątkowe, zawsze ma piękne dodatki stylowe.
    Cotton light balls to moje i córci marzenie,
    prosimy o pomoc w jego spełnienie.
    Bardzo chcemy wygrać nagrodę śliczną,
    i mieć w pokoju atmosferę magiczną.
    Ładnie podziękujemy i się bardzo uradujemy:))
    Zdjęcie Majeczki z Love- kulkami nadeślemy
    i ładnie podziękujemy;)!!!

  • Chętne biorę udział w konursie :)
    A cottonove kule umieściłabym w pokoju mojej mamy.
    Właśnie tam brakuje takiego przyjemnego, ciepłego światła
    Pozdrawiam serdecznie

  • Trafiłam przypadkiem na tego bloga, i trwam w olśnieniu…Wyrywa mnie z niego konieczność – muszę, po prostu muszę wziąć udział w konkursie, bo muszę, po prostu muszę mieć takie kulki! Biorę więc udział w konkursie :) Pozdrawiam i czekam na nowe posty, takie jak ten, muzyka wyrwała mnie z rzeczywistości…

    • Zdecydowanie biorę udział w konkursie! Z kolei mniej zdecydowanie mogę powiedzieć, gdzie powieszę „moje” kule…gdyż są tak fajnym gadżetem, który w nietuzinkowy sposób ozdabia każde wnętrze, że trudno się zdecydować na jedno rozwiązanie. Myślę, że może zwisałyby z półki na książki, albo ozdabiały bujany fotel. Oczywiście jest też opcja z łóżeczkiem dziecka..no i wolnostojący wieszak na ubrania też byłby dobrym rozwiązaniem…ach te dylematy!!….na pewno by się nie kurzyły, tego akurat jestem pewna!!:-)

  • Zdecydowanie biorę udział w konkursie! Z kolei mniej zdecydowanie mogę powiedzieć, gdzie powieszę „moje” kule…gdyż są tak fajnym gadżetem, który w nietuzinkowy sposób ozdabia każde wnętrze, że trudno się zdecydować na jedno rozwiązanie. Myślę, że może zwisałyby z półki na książki, albo ozdabiały bujany fotel. Oczywiście jest też opcja z łóżeczkiem dziecka..no i wolnostojący wieszak na ubrania też byłby dobrym rozwiązaniem…ach te dylematy!!….na pewno by się nie kurzyły, tego akurat jestem pewna!!:-)

  • Zajrzałam do Ciebie przez konkursowy banner, przeczytałam posta i się zamyśliłam. Dopadają mnie takie dylematy czasem- może to kwestia hormonów, że się człowiek zaczyna zastanawiać nad kierunkiem, w który to wszystko podąża? Nie zawsze lubię te myśli- czasem z chęcią zażyłabym jakąś tabletkę. która wyłączyłaby mi to całe myślenie. Mam wrażenie, że tak byłoby łatwiej:)
    PS. Oczywiście na kule mam chrapkę, w końcu to przez nie Cie odwiedziłam;)
    Pozdrawiam wieczornie i serdecznie!

  • Widziałam te kule po raz pierwszy jakiś tydzień temu i bardzo mi się spodobały. Wchodzę tu i bach… Konkurs! Chciałabym je bardzo mieć w sypialni ;-) Wysyłam swój projekt.

  • Nie mogłabym nie wziąć udziału w takim. Dzięki konkursowi trafiłam na Twój blog. Uwielbiam fotografie. Niestety jestem całkowitym amatorem. A Twoje zdjęcia piękne i zdecydowanie masz co uwieczniać.

  • Nie mogłabym nie wziąć udziału w takim. Dzięki konkursowi trafiłam na Twój blog. Uwielbiam fotografie. Niestety jestem całkowitym amatorem. A Twoje zdjęcia piękne i zdecydowanie masz co uwieczniać. Pozdrawiam serdecznie, Magda

  • a ja dwa razy wysyłałam ( z góry przepraszam, jeśli będzie dublet), ale nie dostałam potwierdzenia odbioru, a mam to w automacie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.