Kaski dla chomików

 

„- Będę produkował kaski dla chomików – mówi jeden młody człowiek do drugiego.
– Dla chomików? Taaa… jasne. Jeszcze spadochrony sprzedawaj. Przecież nikt tego nie kupi! Miałeś kiedyś chomika? To jest jak futrzasty oddział samobójczy! W małych kaskach? Wyobrażasz sobie witrynę sklepową ze stadkiem chomików, co lezą na wielkie drabinki, żeby poskakać w kaskach? Kto to kupi? O prawa zwierząt się upomną, wstyd na cały internet. Nie tylko dla ciebie wstyd, dla żony, córki w szkole. Zwariowałeś? Wiesz, ilu takich znam, co próbowali i skończyli prawie z zawałem z nerwów?
– Ilu?
– No… wielu.
– Eee… To nie takie oczywiste… – włącza się stojący dotąd z boku kolega. – Jeśli sprzedasz je ludziom w Polsce, a może i w USA albo w Unii i na każdym kasku będziesz miał jeden euro zysku, to jeśli kupi je 1% ludzi – będziesz milionerem! Znam cię, lubisz próbować i dajesz radę jak nikt inny. Masz wyczucie ryzyka, ja tego nie mam. Gdybym był tobą, atakowałbym! Zwłaszcza że ludzie najwięcej wydają na dzieci i zwierzątka domowe. Uderzaj w internet! Załóż domenę bezpiecznychomik.com za złotówkę, wstaw obrazek, oszukując, że to sklep, i w tło wrzuć licznik, a zobaczysz, ile osób będzie próbowało tam wejść w ciągu tygodnia. Nic cię to nie kosztuje, a od razu będziesz wiedział, czy warto! Nie ma na co czekać! Boisz się, że nie wypali? Przestań! To twój pierwszy biznes, więc pewnie nie wypali. Wypali piąty albo szósty, może czwarty. Atakuj, stary! Może za 15 lat będziesz odpoczywał w Kalifornii na wakacjach!”*

Koniec roku, to najlepszy czas, by podjąć pewne decyzje, ułożyć plan działania. By powiedzieć sobie: „Atakuj, stary!”. Zawsze śmieję się z pewnych ram, pokpiewam sobie z tradycyjnych wyznaczników. Mam gdzieś urodziny, imieniny, przełomowe daty (swoje, nie czyjeś – te szanuję). A mimo tego, zawsze to robię! Zawsze na koniec roku analizuję, myślę, postanawiam. Bo ten koniec roku i początek nowego ma w sobie jakąś magię. Kolejna nic nie znacząca data, ale jeśli nadamy jej jakiś szczególny sens, będzie ona dla nas wyjątkowa. I dla mnie chyba jest.

Nie, nie będę produkować kasków dla chomików. Ale coś sobie postanowiłam. Coś – z dzisiejszej perspektywy – właściwie nie do osiągnięcia. I postaram się… Chociaż nie. Źle. Wróć.

Gdy mieszkaliśmy w Cannes, spotkałam się pewnego dnia w kawiarni na bulwarze La Croisette z takim jednym facetem. Śródziemnomorski klimat, zapach kawy, bagietek, lazur i błogi spokój. Facet proponował mi pracę. Z całej rozmowy pamiętam tylko jedno. Gdy powiedziałam mu: „Postaram się to zrobić” przerwał mi i zawyrokował: „Nigdy nie mów, że się postarasz. Zawsze mów, że po prostu to zrobisz. Wtedy to zrobisz!”. Facet rozwinął swój ogromny biznes od zera. Całkowitego zera. Londyńska firma wysłała go w delegację do Cannes, ale szybko zdecydowała się wrócić go do Anglii. Jemu jednak spodobało się tam tak bardzo, że postanowił rzucić wszystko i zwyczajnie tam zostać. Kompletnie bez niczego. Dziś jest człowiekiem sukcesu.

A więc nie mówię, że się postaram. Ja po prostu to zrobię.

I życzę Wam, byście także zrobili to, o czym marzycie. Co sobie postanowiliście, lub dopiero postanowicie.

Powodzenia!

 

DSC_3259DSC_3260DSC_3274DSC_3280xxxDSC_3302DSC_3300DSC_3303DSC_3268DSC_3282DSC_3291DSC_3169-2DSC_3284

*Cytat pochodzi z książki Miłosza Brzezińskiego „Głaskologia”.

 

 

19
24 Komentarzy w
“Kaski dla chomików”
  • To takie proste. Wyciągnąć zeszyt w kratkę i zacząć rysować tuszem. Literka po literce. Że rzucę palenie. I schudnę w końcu. A w tym roku to już na pewno na wakację pojadę. I tą komodę wymienię w końcu. I kran w łazience naprawię. A do poniedziałku to już na basen na pewno. I tak chociaż raz w tygodniu kąpiel w samotności i taki czas tylko dla siebie. To cholernie proste. Papier wszystko przyjmie. Tylko, że ja sobie myślę. Czy ta siłownia, czy ten basen. Te pare kilogramów mniej i ten kran co wciąż kapie. To zasługują na przejście z nimi pod rękę w to umowne nowe !? Czy to nie jest tak, że ich przyziemność powinna zostać przyziemnością. Że niech sobie cieknie i do wiosny następnej. A te wakacje to kiedyś być może. Ale czy to warte tuszu na kartce !? Czy nie lepiej wejść w nowe z samym sobą !? Zamknąć oczy o dwunastej i poczuć, że prócz tego zmęczenia i szumu w głowie od kolejnego drinka to tak naprawdę nic się nie zmieniło. Kran dalej cieknie. Sąsiad drze się na środku ulicy z butelką szampanem w ręku. Zimne ognie iskrzą. Fajerwerki huczą. A my sami z sobą. Jak mantrę. Być szczęśliwym człowiekiem od świtu do wieczora. Znaleźć wszystko za co mógłbym podziękować za ten miniony świt co razem z dniem trwał aż do wieczora. Gdzieś pomiędzy świtem a zmierzchem ubrać tysiąc razy uśmiech. Wsunąć dobry humor do kieszeni. Żeby tak od świtu do zmierzchu. Codziennie. Od rana do wieczora. Codziennie od nowa. Ten uśmiech. To dziękuję za dobre. Bo świat nie zmienia się raz do roku. My sami zmieniamy go codziennie. =)

    • Kochana jak pięknie mi tu piszesz! I ja się z Tobą nie mogę nie zgodzić, ale wtrącę swoje „ale”. Zgadzam się, bo tak jak pisałam, dla mnie daty, przełomy to tylko umowa. I to na dodatek już przeszłość, której nie chce rozpamiętywać, gdyż z nadzieją patrzę w przyszłość, a żyję czasem teraźniejszym (nie raz o tym pisałam). Postanowienie tak zwane noworoczne mam już zapisane – nie na kartce tuszem, a w głowie i sercu. A, że dosłownie (sic!) zrodziło się przedwczoraj to napisałam, że tej ogólnie przyjętej przełomowej dacie można nadać jakiś sens i ja to robię. Tak po prostu. Bo mam cel. Na dzisiejszy dzień kompletnie nie do osiągnięcia. Ale pisałam niedawno taki tekst (nie wiem, czy czytałaś): „Nieuchronnie nadchodzący koniec roku skłania do refleksji. Moje myśli biegają wokół planów, celów, a przede wszystkim ambicji. Bo to od nich się wszystko zaczyna. Gdy brakuje ambicji nie ma celów. A gdy tych nie ma – planów także brak. Wszystko jest miałkie i nijakie. Jak ta jesień za oknem.” I nagle, wpada mi do głowy plan, pomysł, cel. I już mi lepiej! Bo ja jestem typem, który bez celu żyć nie może. Nie widzi sensu, poddaje się. Tym bardziej, gdy mój inny mały cel (patrz: post Słońce) po prostu się skończył. Ach, mogłabym tak pisać godzinami i posty nowe tworzyć, ale komu chce się to czytać… ;) Uściski ślę Pani Grey! :*

    • A Ty jaki masz plan kochana? Związany z fotografią? Na bank! Musisz mieć! Uwielbiam Twoje prace! :*

  • życzę również powodzenia cokolwiek to jest dla Ciebie. Jestem pewna , że zrobisz to dobrze. Sobie również tego życzę. Koniec starego roku i początek nowego to taki okres pozwalający, albo inaczej taki okres, który zachęca nas do planowania, który daje nam siłę i energię do działania. I niech ten stan utrzymuje się jak najdłużej, a myśli ” zrobię to” niech będą jak mantra powtarzane w głowie. :)

    • Właśnie, tak jak piszesz. Jakoś ten czas zachęca do planowania. Aczkolwiek sam w sobie nie zmienia wiele, lecz chociaż pozwala usiąść i przemyśleć co dalej. Bo, jak pisałam wyżej, planowanie i stawianie sobie celów leży u podstaw mojej zdrowej i szczęśliwej egzystencji. Już nie żyję tym, że „jakoś to będzie”. Teraz już czas coś sobie postanawiać i zwyczajnie do tego dążyć. I ja to zrobię i Ty to zrobisz Pati! :*

  • Kochana, zrobisz to!!! Bez dwóch zdań! Ja też kiedyś czegoś bardzo chciałam. Udało się po kilku latach. Dzięki stanowczości i wiary, że dopnę swego. Siła umysłu! Buźka, Miro kochana. Chłopaki pożerają mnie w całości. Nie mam czasu na net, kawę i kupę ;P

    • No to niesamowite, że Twoje starania przyniosły tak niesamowity finał. Coś pięknego! ♥

      Och pamiętam, ja z jedną Tośką miałam ciężko (też byłam zupełnie sama), a co dopiero z dwójką. Ale dlatego ja biegałam na spacery 10-godzinne, bo wtedy na dworze dużo spała, a ja chodziłam, piłam kawkę i miałam czas na net! ;)

      No i foto jest – udało się haha! Uściski Kochana dla Was wszystkich! :*

  • Mira szalenie przyjemnie czytało mi się Twoje ostatnie trzy posty (musiałam nadrobić bo ostatnio byłam offline). Odnoszę wrażenie, że słońce wróciło do Ciebie i to jaśniejsze niż kiedykolwiek, bo zarażasz optymizmem, spokojem i determinacją :) Wstawiam głaskologię na pierwsze miejsce lektur do połknięcia w najbliższym czasie :)

    • Moje słońce zgasło, ale mam jeszcze te dwa w domu i naprawdę wychodzę na prostą z celami, postanowieniami, decyzjami. Miałam ostatnio mętlik, tym bardziej w tym obrzydliwym szpitalu, potem zaraz święta, a przez ten cały czas mętlik w głowie, ale chyba wszystko się powoli układa, co niezmiernie mnie cieszy. Tak, żeby trochę spokojniej było i bym nie bała się podejmować wyzwań i ryzyka, bo bez tego to nigdzie człowiek nie zajdzie. Koniecznie połknij Głaskologię. Jest boska! Uściski! ♥

  • Jak to, komu chce się to czytać? Ja chcę to czytać. Mi się chce czytać zawsze i wszędzie.
    I zapewne, jest wiele osób, które chcą Cię taką i takiego bloga.
    Pisz , bo pięknie piszesz.
    I ogromnie się cieszę, że znalazłaś to czego szukałaś. Rozwiązanie.
    To, że masz na chleb i na sukienkę. I, że nie musisz na blogu zarabiać.
    To wspaniale, bo oznacza, że się nie zmienisz. Że nie wciągnie Cię wir reklamodawców, wir promowania.
    Że będziesz pisać tak jak do tej pory.
    A moje życzenia na nadchodzaczy czas:
    Utrzymaj w rękach to co masz :-)

  • To jest dokładnie sedno przypisywanych Disney’owi słów: Jeśli potrafisz o tym marzyć – potrafisz tego dokonać!
    Inaczej sobie nie wyobrażam. Kiedyś, bardzo juz dawno temu usłyszawszy, uczepiłam się słów: marzymy tylko o tym, co na prawdę jest w zasięgu naszej prywatnej osiągalności (brzmiało ciut inaczej, ale wiesz, że zawsze tymi słowami koloryzuję).
    Czas w moim świecie pokazuje nieustannie, że marzę i realizuję to co jest na wyciągnięcie mojej pracowitej ręki, a że przy tym cierpliwa jestem i nie poddawać się potrafię – zatem spełniam :)
    I Tobie za pomoc w tym nieustająco dziękuję!

    • A ja Tobie dziękuję Maryś, że mi to pokazujesz. Uczysz mnie, jak być cierpliwą i nie poddawać się z powodu byle porażki. Że zawsze masz czas, by porozmawiać, kopnąć w tyłek i podbudować. Konstruktywną krytyką zmobilizować do działania, do walki o lepszą siebie, o lepsze to, co robię. To piękne i takiego przyjaciela jak Ty można całe życie szukać i nie znaleźć. A mnie się trafiło. Mnie się udało. Czyż to nie największe szczęście? I czekam na Ciebie, a magiczny las czeka ze mną. Kocham! ♥

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.