Polska masakra chińską siekierą

 

Staram się rozumieć ludzi.

Rozumiem, że ktoś może nie chcieć rodzić naturalnie, choć sama nie wyobrażam sobie mieć cesarki i modliłam się o to, by móc rodzić siłami natury. Rozumiem doskonale strach przed bólem, wizję długich godzin spędzonych na oddziale. Rozumiem, że ktoś zwyczajnie może mieć swoje osobiste powody.

Rozumiem, że można w ogóle nie chcieć karmić piersią. Dla mnie to najpiękniejsze chwile spędzone z dzieckiem, wygoda, szczęście (mózg wtedy jakoś inaczej pracuje), a dla innego obleśny proceder, który nie może mieć miejsca.

Rozumiem, że można nie chcieć dziecka i usunąć ciążę. Sama jestem za aborcją w kilku konkretnych przypadkach. Ale nawet te, w których nie jestem za, a raczej ja bym nie usunęła – także rozumiem.

Rozumiem kobiety palące i pijące w ciąży. Potępiam to całkowicie, żadna nie znajdzie u mnie poklasku. Lecz potrafię zrozumieć, jak bardzo są słabe, że nie mogą zapanować nad swoim ciałem i umysłem. Że, nosząc w sobie taki cud, jakim jest dziecko, wiedząc, że mu to szkodzi, kupują fajki i butelkę wina. Naprawdę rozumiem i współczuję. Dziecku, bo jest bezbronne i trute. Matce, bo jest słaba i może kiedyś sobie nigdy nie wybaczyć, gdy okaże się, że je skrzywdziła.

Rozumiem, że ktoś może chcieć, a ktoś nie chce szczepić dzieci. W końcu każdy decyduje o swoim dziecku, a i odpowiedzialności nasze państwo nie bierze za jakiekolwiek powikłania. Odpowiedzialność ciąży na rodzicu.

Rozumiem przeciwników in vitro. Rozumiem, że są tak zaślepieni w swym zacietrzewieniu i mają tak sprane mózgi, że nie obchodzi ich nic innego, jak czyjaś macica. A i ta czyjaś ważniejsza, niż ich własna. Nawet, jeśli jej nie mają, to roszczą sobie prawo do wszystkich macic tego świata.

Rozumiem matki, które publicznie wywalają na wierzch cycki do karmienia. Rozumiem, że to ich jedyny atrybut kobiecości i muszą zaznaczyć wszem i wobec swoją obecną rolę społeczną, bo może spełniają się tylko w tym jednym aspekcie. Rozumiem je, choć nadal uważam wywalenie cycka i wołanie czterolatka na karmienie w centrum handlowym za niezbyt przyjemny widok.

Rozumiem kobiety, które, mimo że bite i nękane, nie odchodzą od swoich oprawców. Rozumiem, choć w sekundę spakowałabym walizkę i tyle by mnie gnojek widział. Rozumiem, że one są inne, mają inne warunki, charaktery, możliwości.

Rozumiem tych, którzy mają na tyle ograniczone horyzonty, że gdy zwraca się im uwagę (bo na przykład zachowują się niekulturalnie), nie przemyślą sprawy, nie przeproszą, nie wpadną na to, że robią coś źle, tylko od razu atakują w swojej obronie. I dalej robią swoje.

Rozumiem, że można w ogóle nie chcieć mieć dzieci. Można lubić otaczać się rzeczami, siedzieć w domu i na nie patrzeć, kiedy ja wolę wydać te same pieniądze na dobre jedzenie, czy podróże. Rozumiem, że można nie lubić filmów Allena, czy twórczości Góreckiego. Rozumiem, że można woleć Audi od Mercedesa. Ja wolę. Prowadzić blog dla przyjemności, lub dla pieniędzy, czy prezentów. Albo zajadać się pizzą hawajską, kiedy dla mnie najlepsza jest zwykła margherita. Rozumiem, że można nie jeść mięsa, delektować się tylko korzonkami, bądź samym McDonald’sem.

Naprawdę to wszystko rozumiem. Akceptuję czyjeś wybory, decyzje, poglądy, zasady, styl życia. Mogę je oceniać w zaciszu swoich myśli, mogę przedstawić swój punkt widzenia (robię to na przykład na blogu), ale nie mam zamiaru na siłę nikogo do niczego przekonywać. Jeśli ktoś chce poznać moje argumenty – wygłaszam je. Jeśli moje argumenty nie trafiają – zwyczajnie odpuszczam. Nie psuję zdrowia swojego, ani czyjegoś. Nie marnuję czasu.

I w tym wszystkim najbardziej staram się zrozumieć tych, którzy nie rozumieją innych, krzywdząc ich przez to boleśnie. Staram się zrozumieć czyjeś ograniczenie umysłowe, brak empatii i wychowania. Przecież to nie jego wina, że jest debilem, czy chamem. Ktoś go takiego ulepił. Ktoś go przecież wychował. Staram się zrozumieć tę chęć dominacji, manipulacji czyimiś poglądami, nieodpartą potrzebę przekonania do swoich racji, włażenia w czyjeś życie z buciorami. Staram się zrozumieć, że można bardzo się nudzić i zamiast kosić trawę i sadzić kwiatki na własnym poletku, traci się czas na interesowanie się czyimś ogrodem…

Staram się zrozumieć, dlaczego tak bardzo przeszkadza nam, że ktoś może chcieć zrobić coś inaczej, żyć inaczej, umrzeć inaczej, czy nawet być inaczej pochowanym! Często nawet i tego nie potrafimy uszanować, przykładowo grzebiąc zmarłego po katolicku, gdy jego wola była zupełnie inna.

Ciężko mi zrozumieć tych, którzy nie rozumieją innych ludzi i do ostatniej kropli krwi, zdarcia gardła, bądź przegrzania łączy internetowych będą nawoływać do robienia wszystkiego w taki sposób, jaki im się wydaje słuszny. A gdy zrobisz po swojemu, to się obrażą, zwyzywają od najgorszych, albo będą życzyć śmierci. Twojemu psu, chomikowi, matce, Twojemu dziecku, Tobie.

Co takiego siedzi w ludziach, że nie mogą przeżyć, iż świat jest kolorowy, a my się różnimy i mamy inne poglądy? Serio, nie można już decydować o swoim życiu, zdrowiu, własnej macicy, albo własnym dziecku? Z jednej strony walczą o wolność i różnorodność. Chcą być wolni, mieć wolną wolę, wolne media, wolne państwo. A z drugiej – sami siebie ograniczają, narzucając innym swój światopogląd! Kompletna hipokryzja.

Staram się zrozumieć tych wszystkich skrzywdzonych na umyśle, ograniczonych, zacietrzewionych idiotów, ale gdy widzę coś takiego, albo takiego (autor przypomina mi o braku szacunku do odmiennego zdania i pięknie o niego walczy), to mam ochotę zrobić im teksańską masakrę piłą mechaniczną, albo chociaż polską masakrę chińską siekierą. Tak bardzo mi ich szkoda. Tak bardzo wiem, że nic ich nie zmieni. Tak bardzo ich nie rozumiem…

Chciałam, żeby Lucek ociosał mi pieniek. Okazało się, że siekiera za słaba. Potrzebna będzie piła. To znak!

 

DSC_1676Untitled-1DSC_1692DSC_1703DSC_1708DSC_1715Untitled-4DSC_1736DSC_1746DSC_1762Untitled-3DSC_1768DSC_1777DSC_1810DSC_1793DSC_1763-2Untitled-2DSC_1788DSC_1800

 

 

 

24
32 Komentarzy w
“Polska masakra chińską siekierą”
  • yhyym, czyli jestem idiotką bo tak jak Ty szanuję ludzkie wybory? bo dokładnie to samo miałam na myśli ubierając jednak w inne słowa?
    Zostałam właśnie postawiona w jednym rzędzie z ludźmi którzy grożą i obrażają innych… Dziwne skoro tekstem wołałam o szacunek dla innych…

    • a ja siedzę i ryczę (poważnie! bo ja beksa jestem!), bo zupełnie inaczej to odczytałam… poczułam jak ta która nie rozumie, nie szanuje, jak ta z którymi sama walczę…

    • A w życiu! Jakże bym mogła po tak pięknym Twoim tekście! Może przez te emocje nie zrozumiałaś! Ja przeczytałam u Ciebie o tych komentarzach i tym wszystkim i mi serce stanęło! Ty mądrze to i dobrze napisałaś! Twój tekst podałam po to, by świecił przykładem! O rany, rany, może to zdanie z linkiem zmodyfikować!?

    • nie wiem Kochana, się poryczałam i tyle hehe i jeszcze myślę czytając tekst, że co tu w komentarzu zostawić, chyba tylko „like ONE MIND”, no bo co więcej? a tu ryk! obuch w łeb i ryk… no nic… nieporozumienia się zdarzają :*

    • Już zmieniłam! Widzisz, sknociłam chyba to zdanie. Przepraszam, nie chciałam żebyś płakała! Ja w hołdzie to, a ta ryczy hahaha :*

    • znowu ryczę! ale ze śmiechu hahaha.. przez te emocje nie zauważyłam co w tym poście jest najważniejsze: MUCHY! hahaha.. a mina Tośki najlepsza :D

    • Te muchy w liści na ziemi wylatywały i ona się darła hahaha! W ogóle Tośka, to taki francuski piesek, że głowa mała. Próbuje ją namawiać do dotykania wszystkiego, poznawania, ale ona się albo boi, albo brzydzi. Nawet sztucznych węży, czy pająków! I tak miała od urodzenia, bo nigdy jej nie straszyłam niczym (raz w histerii policją – zła matka!), a gdy siedziała malutka taka roczna na ziemi i zobaczyła pierwszy raz w życiu pająka, to od razu się wzdrygnęła (mam to samo!) i nie chciała dotknąć. Taki typ chyba. Zamiast namiotów – hotele ;)

    • A wiesz, że ja też odebrałam tak tekst Flow Mum? :D
      Tylko coś mi się nie zgadzało, bo tekst boski i dotarłam najpierw do komentarzy.

    • o Matko Prezesa! czyli nie zwariowałam na początku? Mira dzięki Ci, żeś dopisała co trzeba bo bym była etatową psychopatką jakąś!!!! :*

    • Co mnie dziwi moje drogie dziewczyny, ponieważ oba teksty traktują dokładnie o tym samym. Piętnują to, co ja piętnuję! :) Ale oczywiście, rozumiem, że można było na to spojrzeć opacznie, więc poprawiłam.

  • Kocham różnorodność prawie tak mocno jak mojego męża, z którym jesteśmy jak czarny i biały, woda i ogień, słońce i deszcz. Totalne skrajności i to jest najpiękniejsze. Świat można widzieć nie tylko swoimi oczyma. Nie kumam niezrozumienia i braku szacunku dla różnorodności ale staram się. Serio.

    • My z Luckiem tak samo. Choć w większości kwestii się zgadzamy, to jesteśmy skrajnie inni. I pięknie się dogadujemy. No właśnie też się staram. Próbuję. Ale ta siekiera mi bliższa, niż zrozumienie dla kogoś, kto wiem, że i tak się nigdy nie zmieni… Ale może warto mieć wiarę?

  • Oczywiście wpis szczery jak każdy. Czuć to w każdym zdaniu, które piszesz. Mądre słowa. Wielu marnuje na to czas, niestety. Ja już boję się czasem rozmawiać, odpowiadać na pytania. Uważam, że niektórzy czekają tylko aby stanąć afrontem. I nie jest ważny temat, czepią się wszystkiego.
    A dziś lubię Cię za Roisin, baaaardzo. Moja ulubiona :-)

    • Ten kawałek tak bardzo mi pasował tutaj. Choć zupełnie o czymś innym, to jednak o prymitywnych instynktach, a to mi się tak jednoznacznie skojarzyło haha ;)

  • Jak ja chciałabym obcować z takimi ludźmi jak Ty. Mogłabym się wiele nauczyć. Podyskutować, rozmawiać po prostu.

  • Świetnie przedstawione sedno problemu. Ja często nie rozumiem, ale akceptuję. Po pierwsze dlatego, że do facto muszę – nie moje to wybory. Po drugie dlatego, że chcę – chcę mieć święty spokój i żyć w zgodzie z własnymi decyzjami, a nie z decyzjami innych.

  • Chciałabym zaznaczyć z góry zanim się wszystkie koleżanki blogerki na mnie rzucą: ja nie jestem tak tolerancyjna jak Ty, nie potrafię tolerować głupoty, chamstwa i przemocy, dlatego też absolutnie nie ma nic na usprawiedliwienie dla tych co grozili i pisali te ohydne rzeczy Matce tylko jednej.
    Jestem osobą bardzo spokojną, lubię polemikę, nie konflikty, nie znajdziesz wśród moich wypowiedzi hejtów, a jednak „śmiałam” kiedyś wyrazić odrębną opinię pod wpisem Matka jest tylko jedna, która została usunięta o.O pytam na messangerze zaciekawiona „dlaczego??” i otrzymuję odpowiedź „bo był głupi (…)” i blokada. Ja to wiesz wbrew pozorom mądra jestem… zignorowałam, ale potem zobaczyłam to:
    http://matkatylkojedna.blogspot.com/2014/11/najgorsze-teksty-na-blogu.html#more
    i teraz tak sobie myślę, że tak to w naturze bywa, że agresja budzi agresję.
    Powtórzę: nic nie tłumaczy tej burzy nienawiści, która na nią spadła, ale też nic nie tłumaczy blogerki piszącej do mnie „wal się” tylko dlatego, że mam nieco inne zdanie…

    • A ja się z Tobą linkaa zgodzę. Też uważam, że nic nie tłumaczy burzy nienawiści jaka dotknęła Matkę tylko jedną, i też nie ma we mnie zrozumienia i tolerancji dla podobnych zachowań.
      Zgadzam się z Tobą, że agresja budzi agresję. Ja też wiele komentowałam u Matki tylko jednej, zawsze na spokojnie i (jak sądzę) merytorycznie; zdarzyło się parę razy, że komentarze nie zostaly zamieszczone (trudno, przeżyję;)) lub zostały zamieszczone z sarkastyczną, nieuprzejmą odpowiedzią od Matki tylko jednej i na tym dyskusja się urywała. W tekście, o którym piszesz pytałam się, co z szacunkiem do normalnego,spokojnego i kulturalnego czytelnika, ale czytelnika nie zawsze zgadzającego się z opinią autorki bloga – odpowiedź (skrótowo) brzmiała: nie należy się nam szacunek. I sobie myślę tak jak Ty – to, co wysyłamy w świat, może do nas kiedyś wrócić. Jeśli nie traktujemy (normalnych!) ludzi z szacunkiem, oni mogą stracić szacunek do nas. Jeśli ranimy cudze uczucia i piszemy agresywnie – może to zrodzić agresję po drugiej stronie. Ale nie wiem czy ktokolwiek czasem się nad tym zastanawia?

      I powtórzę na koniec: nic nie usprawiedliwia uwag jakie padły pod adresem Matki tylko jednej; NIC absolutnie nie tłumaczy tej fali agresji i nienawiści, której padła ofiarą.

  • Też się często zastanawiam skąd się bierze ten hejt. Na początku myślałam, że to po prostu głupota i bezmyślność, ale zmieniłam zdanie. Ograniczona umysłowo osoba nie pluje jadem, taka raczej nawet po przeczytaniu mądrego, głębokiego tekstu, nie pokusi się o żadną refleksję tylko zapyta, skąd są te buty na trzecim zdjęciu. Myślę, że Ci wszyscy, którzy tak lubują się w obrzucaniu innych błotem to po porostu strasznie nieszczęśliwi, zakompleksieni, zazdrośni ludzie, którzy właśnie w internecie próbują podbudować swoje ego. Nie widziałam nigdy, żeby ktoś podszedł do kogoś na ulicy i powiedział: „jesteś brzydka” albo „masz chu….czapkę, zaje… cię”. Ale w internecie można wszystko, bo nie widać twarzy ani nazwiska. Podobnie jak Ty, staram się akceptować, mimo, że czasem nie rozumiem . I z wiekiem coraz lepiej mi idzie tolerowanie tego, czego ja sama bym nie zrobiła. Nie mam jednak i nie będę miała zrozumienia dla krzywdzenia innych ludzi, tego nic nie usprawiedliwia. Chętnie wysłucham opinii, nawet skrajnie innej niż moja własna, o ile jest wyrażona w kulturalny sposób. Na wszystkie inne lepiej przygotować sobie siekierę.

  • Ja nie akceptuję, li i jedynie toleruję. Nigdy, przenigdy nie zaakceptuję tego luzu jak ludzie mają w obrażaniu innych w sieci. Jestem leśnym dziadkiem. Nie rozumiem, nie ogarniam.

    • Ja też nie. Mój komentarz do tego był prześmiewczy. Że staram się zrozumieć debili. Bo są skrzywdzeni przez los. Współczuję im, naprawdę. I myślę kochana moja, że tolerować także się nie powinno… :*

    • Masz rację. Powinnam napisać „z trudem znoszę”. ;o)

  • Witaj „Dziamgate Babsko”

    Tak Cię kiedyś nazwałam, jako jedną z osób coś tam komentującą, wpadłam tutaj i zostałam na stałe :)

    Ja wielu rzeczy też nie rozumiem, i nie zrozumiem. Może dlatego, że nie obchodzą mnie wybory innych. Nigdy na siłę nie próbuje przekonywać do swojej racji. Bo jak wiadomo z nią jest jak z tyłkiem. Jesteśmy różni, satysfakcję dają nam zupełnie inne rzeczy. Coś co cieszy sąsiada, nie zawsze wprowadza mnie w narkotykową euforie, a wręcz przeciwnie. Ja zawsze powtarzam: „Dopóki mi ktoś krzywdy „w swych odmiennościach” nie robi (odmiennościach w moim mniemaniu) to po co mam to komentować.”

    Co do blogów to każdy wybiera sobie tematykę jaką chce. Jedni chcą pisać o depresji, inni o idealnych rzeczach, inny o majtkach i cyckach i wiecznie znajdzie się ktoś niezadowolony z tego o czym piszesz. Zawsze ktoś napiszę, że się sprzedałaś, że kiedyś było lepiej. Skąd w ludziach ta chęć „pomocy” i naprowadzania człowieka na dobre tory? Skąd oni wiedzą lepiej co nam potrzeba? Internetowe umoralniacze!

    Szczepienia, in vitro, aborcja, wychowanie, matka kontra matka, to zawsze będzie budziło kontrowersje. Ostatnio znalazłam gdzieś na IG zdjęcie z podpisem „Nie szczepie” zapytałam z ciekawości o powód (bo ciekawa byłam argumentów) to wyczytałam tylko bełkot pomieszany z agresją. No ludzie, ciekawość też jest zła. Internet serious buisness. Nie da się każdemu dogodzić. Dla mnie bluzgi pod postami są w ogóle nie do przyjęcia

  • Mira to wspaniale, że chciało ci się napisać ten tekst.Ponieważ ja i mój Arun mieszkamy na wsi jestesmy wciaż bombardowani niesprawiedliwą, bo niczym konkretnie nieumotywowaną krytyką. Nasze wybory, alternatywne sposoby wychowywania dzieci nasze poglądy – wszystko jest odbiwrane negatywnie, bo jest inne niz to, do czego ludzie przywykli. Wiem jak to boli i jak wku#%ia. Też chętnie chwyciłabym za siekierę, ale odpuszczam. Nie chce bć taka, jak oni. Miałam kiedyś rozgrzebać ten temat na blogu, ale zabrakło mi sił i wiary, że to cokolwiek zmieni. Serio czadowo, że ty i Justyna zechciałyście ruszyć tę hmm kupę :) Lucek, Tośka. Muchy – boscy. Hugs! I sorry za brak pl liter, ale pisze z kom. :/

  • Najważniejsze jest znalezienie złotego środka i chociaż już jak nie zrozumienie, to tolerowanie decyzji i postępowania innej osoby. Nie musimy się zgadzać. Ale nie narzucajmy nikomu swoich poglądów. Nie znamy życia innych by oceniać ich decyzje.

  • Całą drogę samochodem myślałam o tym tekście (może dlatego, że ja, w dość dalekiej perspektywie, ale jednak, nie wyobrażam sobie rodzenia naturalnie i karmienia piersią. Sorry, taki mamy klimat;)). I już napomknięcie o tym zaczyna falę „gromów” („oooo jeszcze ci się zmieni” – może zmieni a może nie zmieni, na dwoje babka wróżyła. Nie musisz się ze mną zgadzać, możesz uznać to za głupie, ale wysłuchaj mnie i spróbuj zrozumieć. Nie zgadzaj się, ale spróbuj zrozumieć.).
    W każdym razie ucieszył mnie ten post. Jedyne czego troszkę mogłabym się czepiać to to, ze z jednej strony rozumiesz, a z drugiej strony wartościujesz negatywnie (debil, idiota). Ale myślę sobie, że bez wartościowania nie da się żyć. Ktoś, kto mówi, że nie ocenia – nie mówi prawdy. Tak zbudowany jest świat, mamy to wpisane w naszą genetykę, bo gdybyśmy nie oceniali to pewnie gatunek by nie przetrwał.
    Staram się myśleć podobnie – też rozumiem w jakimś stopniu, a przynajmniej się staram. Jak nie rozumiem, to staram się tolerować. Czasem przychodzi mi to z trudem :) zwłaszcza jak oglądam „wiadomości”.

    „Spróbuj zrozumieć” – to najważniejsze przesłanie, jakie powinno się wpajać ludziom. „Spróbuj zrozumieć” – nie naśladować, nie zawsze wybaczać, nie zawsze się zgadzać, nie zawsze akceptować, ale zrozumieć – chociażby po to, żeby rozmawiać. Albo po to, żeby nie rozmawiać, żeby odejść, bo czasem lepiej odejść.

    • „Jedyne czego troszkę mogłabym się czepiać to to, ze z jednej strony rozumiesz, a z drugiej strony wartościujesz negatywnie (debil, idiota).” – No nie, nie tak, inaczej. Ostatnie zdanie jest kluczowe. Ja ich nie rozumiem! Dla mnie są idiotami, debilami. Ludzie, którzy życzą komuś śmierci, albo grożą, albo wyzywają od najgorszych są idiotami. Niestety, inaczej ich nie nazwę. Nie ma szans! Rozumiem tych, co mają inne zdanie. Nie rozumiem tych drugich, rozumiesz? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.