Potrafię, mogę, spróbuję!

 

Jeszcze kilka lat temu marzyłam, by cofnąć czas. Powrócić do przeszłych wydarzeń. Stanąć ponownie na rozstajach dróg, spojrzeć na kierunkowskazy i pójść w innym kierunku. Dziś już nie mam takich ciągot. Jestem tu, gdzie jestem i jeśli mi źle, to wiem, że muszę przystanąć, pomyśleć, zastanowić się… Nie nad tym, co zrobić, by zmienić przeszłość, lecz jak zmienić przyszłość. A na to jest tylko jeden sposób. Działać. Tu i teraz.

Dzisiaj widzę jak na dłoni, że życie to ciąg zdarzeń wzajemnie na siebie oddziałujących. Jedna decyzja powiązana jest z drugą, niejako ją wywołując. To człowiek tworzy swoją rzeczywistość. To, gdzie znajdujemy się w danym momencie nie jest kwestią przypadku. Na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, lecz gdy zagłębimy się w zdarzenia naszego życia, dostrzeżemy, iż wszystko, co nam się przytrafia, to po prostu nasze decyzje. Lepsze, gorsze, prowadzące nas do momentu, w którym się znajdujemy…

Nie możemy mieć pretensji do innych, do całego świata. Możemy je mieć tylko do siebie. A i to niewarte jest naszego czasu i energii. Nie ma sensu skupiać się na swoim nieszczęściu. Trzeba ruszyć z miejsca. Wiem, że nie jest to proste. Droga do celu człowieka zanurzonego w swoim strachu i obawach będzie o wiele trudniejsza, ale nie jest niemożliwa.

Zawsze powtarzam, że nasza głowa jest centrum naszego wszechświata. To w niej się wszystko zaczyna, ale i kończy. Pracując nad sobą, pracujemy nad swoim życiem. Jego jakość zależy od naszego myślenia, a w rezultacie nastawienia.

Bardzo długo tkwiłam w marazmie. Nie wiedziałam, co zrobić ze swoim życiem. Zwolniłam się z pracy, rzuciłam wszystko i wyjechałam za granicę. Okazało się jednak, że nie potrafiłam odnaleźć się na obczyźnie. Zmieniałam kraje, miasta, uciekałam od problemów, od świata, od siebie. A nie tędy droga do szczęścia. Moja przyjaciółka powiedziała mi wtedy, że nigdzie nie będzie mi w życiu dobrze. Że jedynym miejscem, w którym odnajdę spokój będzie moja głowa. I miała rację.

Robiłam w życiu różne rzeczy. Miałam przeróżne prace. Nigdy żadna z nich nie była tak trudna, jak praca nad sobą.

Niektórzy rodzą się szczęściarzami, inni muszą do wszystkiego dochodzić sami. O ile szczęściarze mają w życiu łatwiej, to ci, którzy muszą wszystko sobie wypracować, osiągają większą satysfakcję i samozadowolenie. A jeśli na dodatek odnajdują w swoim działaniu pasję i powołanie, stają się większymi szczęściarzami niż ci z urodzenia.

Ale jak znaleźć to, co sprawia nam w życiu przyjemność? Na to pytanie odpowiedziałam już na początku: Działać. Tu i teraz. Próbować, szukać, zaczynać, kończyć i zaczynać od nowa. Nie uda się raz, drugi, trzeci, za czwartym okaże się, że to jest właśnie to! A może dopiero za dwudziestym…

Nasze życie jest pełne możliwości. Musimy tylko nauczyć się je dostrzegać, a później wykorzystać. Dopóki jednak nie zaczniemy działać, nie dowiemy się, jakie możliwości już zostały nam dane, a jakie jeszcze inne zrodzą się z naszego działania.

Podobno wszystko jest możliwe, a ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia. Dlatego mam w swoim notesie kilka postanowień, które jeszcze niedawno wydawały mi się kompletnie nieosiągalne. Dzisiaj wierzę, że mi się uda.

Nie boję się też porażek. Zrozumiałam, że są nieuniknione. Nauczyłam się wyciągać z nich wnioski, a nie poddawać się i rzucać wszystko po jednym potknięciu. Staram się także podchodzić do siebie z większą pobłażliwością, co w praktyce oznacza tyle, że nadal, gdy coś robię to chcę, by było najlepsze na świecie. Ale przynajmniej rozumiem, że droga do tego nie jest ani krótka, ani prosta. Dzięki temu daję sobie większe szanse. Nie grzebię swych marzeń z góry zakładając, że i tak znajdzie się ktoś lepszy ode mnie. Pewnie znajdzie, a ja sama nigdy nie osiągnę doskonałości. Jednak muszę próbować. Muszę działać!

Ja już zamieniłam „nie potrafię, nie umiem, mam obawy” na „potrafię, mogę, spróbuję”!

Teraz uczę tego moje dziecko…

 

Minimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children PhotographyMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Tari Bari Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Tari Bari Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Tari Bari Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska ŁódźMinimaliv Kids Children Photography Off Piotrkowska Łódź

 

Sukienka Antki – nosweet
Trzewiki – Chupeta Paris

18
33 Komentarzy w
“Potrafię, mogę, spróbuję!”
  • Przeczytałam pierwsze zdanie i… poczułam taką bliską duszę… Bo ja dokładnie takie same miałam kiedyś marzenia. I dokładnie tak samo jak Ty myślę teraz. Tylko, że Ty ujęłaś to wprost cudownie. I jednyne co najpierw chciałam napisać w komentarzu to: „och”.

    • Bo myślę, że mamy podobne dusze. My dwie, my wszyscy. Ci wrażliwi, którzy gorzej radzą sobie z rzeczywistością i ciężej im wszystko przychodzi, chociażby dlatego, że myślą, analizują i długo im zajmuje dojście do tego, że nie analiza przeszłości (choć warto wyciągać wnioski, ale na bieżąco), nie cofnięcie się w czasie, ale właśnie działanie jest kluczem do sukcesu. Dzisiaj dokładam do tego cieszenie się chwilą, życiem, tym, co się ma, a nie tym, co chcemy mieć. Ściskam mocno! :*

  • Przeczytałam Twój post w momencie, w którym moja głowa zajęta była zmartwieniem, że nie dam rady, nie podołam, nie umiem. Powtarzam sobie, że podołam, że się uda, że jestem dobra.

    Mam słabość do czerni w dziecięcej szafie.

    • Oj dasz radę, naprawdę! Tylko w to uwierz! Ludzie wierzą we wszystko, w Boga, w duchy, w kosmitów (w to akurat wierzę i ja hehe), a tak ciężko im przychodzi wiara w siebie samych. A przecież my sami dla siebie jesteśmy najbardziej namacalni. Nie Bóg, nie duchy, nie istoty pozaziemskie…

      Tosi pięknie jest w czerni – takie mam zdanie :)
      Buziak!

  • Wiesz, że takich ludzi jest bardzo niewielu. Ja zawsze byłam, jestem i mam nadzieję na zawsze pozostanę optymistką. Uwielbiam ten optymizm w sobie i tą wiarę, że wszystko jest możliwe (życie czasami uciera mi nosa, ale bez tego nie byłoby tak ciekawie), to pomaga mi się uśmiechać. Uwielbiam rozpamiętywać, rozmyślać, nawet po latach wyciągać wnioski, ale nigdy nie robię tego w tonie użalania się nad sobą. Zawsze powtarzam, że wszystko w naszym życiu jest efektem naszych działań, starań i nigdy nie jest za późno by podjąć walkę o lepszego siebie.

    Jesteśmy matkami, nasz optymizm przekłada się na nasze dzieci, nasza wiara daje im siłę, przykładem pokazujemy im jak żyć.

    • Ależ bo wiadomo, że nie wszystko nam się uda. Jakby wyglądało nasze życie, gdyby wszystko nam się udawało? Toż to utopia! Chodzi o to, by umieć przegrywać i walczyć o wygraną.

      Tak, nasze działania posuwają nas do miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Niektórzy osiągają sukces i spełnienie dopiero pod koniec swojego życia. Ale czyż nie warto szukać nawet i całe życie, byleby tylko znaleźć w końcu to spełnienie? :) Pozdrowienia!

  • Ale mi potrzeba takich słów. Wiem, że od głowy od naszego myślenia zależy wiele i ciągle z tą swoją głową „walczę”. Obawy, wątpliwości… Dziękuję Ci za ten wpis! :*
    A Antosia to druga Mama! :)

  • „Zawsze powtarzam, że nasza głowa jest centrum naszego wszechświata” takie proste, a jakie trafione. Bardzo dobry, bardzo motywujący tekst. Daje pozytywnego kopa. Zgadzam się z Tobą – jeśli się postaramy, możemy zmienić nasze życie. Często to tylko kwestia wrzucenia myślenia na inne tory, więc niech Nas te nasze głowy nie ograniczają :)

    Zdjęcia piękne, jak zawsze u Ciebie.

    • Właśnie, tylko głowa nas ogranicza, nasza wyobraźnia. Sztuką jest pozbyć się tego myślenia i uświadomienia sobie, że nie ma granic, że możemy wszystko. A nawet jeśli nie wszystko, to chociażby to, co sobie zaplanowaliśmy ;)

      Dziękuję za komplement! Uściski! :*

  • Absolutnie urzekające zdjęcia. Cudownie Tośce w czarnym kolorze.
    Ja od zawsze wiem, że można wszystko, ogranicza nas tylko umysł. Działania powinnyśmy uczyć się od naszych dzieci one nie znają ograniczeń, dopóki my im ich nie przekażemy. Trzeba walczyć o siebie, zawsze, choćby to była walka z wiatrakami, to dla własnej satysfakcji warto.

    • Aga, dziękuję! :*

      Ale powiem Ci, że ja każdego dnia uczę się tylu rzeczy od Tośki, że sama się sobie dziwię. Ja na nią patrzę i chce mi się żyć, chce mi się działać, chce mi się cieszyć pierdołami! Ona się cieszy pierdołami, ona pobawi się kartonem, patykiem, cieszy się z błahostek. A ja się cieszę razem z nią. Dawno straciłam taką beztroskę, a przyszło w pewnym sensie zmanierowanie. I te ograniczenia, o których piszesz. Wiadomo, inne priorytety, gdy myślisz, że jesteś taka ważna, taka dorosła… A teraz tańczę z nią na ulicy, bawię się w berka, wygłupiamy się jak dwie wariatki. To jak mogę robić to, to wszystko mogę! W dupie mam gadżety, w dupie drogie ciuchy i setki bibelotów. To takie przyziemne. Liczy się życie! Spędzanie ze sobą czasu, podróżowanie, spacerowanie, spotykanie się z Małymi Draniami! :)

      Naprawdę potrzebowałam dziecka, by to wszystko zrozumieć i by uwierzyć w siebie. Dlatego Twoja konkluzja jest cholernie istotna. Do zobaczenia! :*

    • Uzależnienie, ale jakie dobre! Niedestrukcyjne! :)

      Dziękujemy Ci kochana i zdrowiej szybko. Chcę Cię niedługo zobaczyć! :*

  • Moja córka to dojrzała, mądra kobieta, która wie czego chce! Jestem pełna dumy, córeczko! A zdjęcia – zachwycają, wzruszają, porywają serce i umysł! Cieszę się, że jesteś nastawiona na rozwój, to gwarantuje sukces. Obiecuję, że niedługo o tym napiszę.

    • Mamuś, takie słowa od Ciebie są najważniejsze ze wszystkich im podobnych i dodają mi skrzydeł. Latam nad ziemią, naprawdę. Dziękuję po stokroć! ♥

  • Sukcesem jest samo próbowanie. Buduje ono pewność siebie i poczucie własnej wartości. I kiedy zacznie się próbować, to człowiek się dziwi, że do celu, który chciałby osiągnąć są jeszcze kilometry, a tu już jakieś dziwne zadowolenie z siebie się pojawia i więcej wiary w siebie i przekonania, że dam radę. Najtrudniejszy pierwszy krok…

    • Dokładnie. Samo rozpoczęcie działania, gdy czasem tak ciężko ruszyć z miejsca to już sukces. Ale ludzie, bojąc się porażki, nawet nie podejmują wyzwania. A ja właśnie po latach ponownie zaczęłam próbować, mam porażki (owszem), ale naprawdę przekuwam je na coś dobrego, uczę się na błędach. Kiedyś każda jedna porażka to był gwóźdź do mojej trumny i przyszedł moment, że całkowicie się poddałam ze wszystkim. Byle pierdoła mnie załamywała. Nie chciałam żyć. Dzisiaj nie chcę pamiętać siebie z tamtych czasów. Dzisiaj żyję pełnią życia. Jaram się nim! :) Pozdrowienia dla Was moi drodzy! :*

  • Jakbym czytała o sobie. Też kiedyś szukałam wyborów, decyzji. Dziś jest tu i teraz. I to dzięki Zosi spełniam swoje marzenia :) dzieci mają magiczną moc!

    • Mają. Potwierdzam. Aczkolwiek ja miałam również załamania jak już Tosia była na świecie. Potrzebowałam pracy nad sobą, naprawdę. Dzisiaj doceniam, dostrzegam przede wszystkim. Bo jak głowa chora, to i dziecko nie pomoże. A jak się wszystko sobie w tych szufladkach poukłada, pogodzi się z losem i ucieszy z tego, co ma, to dopiero to dziecko dodaje skrzydeł i jest jeszcze i jeszcze lepiej. Jest najlepiej! :) Cieszę się, że Ty wypracowałaś sobie to tu i teraz. Spełniaj się kochana. Trzymam kciuki! (Jak masz ochotę to możesz zdradzić kawałeczek marzenia, choć jednego :))

  • Einstein powiedział, że rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia. Chociaż właśnie jak napisałaś to ona nas najbardziej ogranicza. Ludziom wygodniej jest narzekać, że nie da się, że nie mogę, bo żeby coś osiągnąć trzeba włożyć w to wysiłek, pomyśleć, przeanalizować. A wygodniej jest ponarzekać niż ruszyć dupcię i wziąć sprawy w swoje ręce.
    Też tak kiedyś miałam. Bałam się wielu rzeczy, że nie podołam, że nie ogarnę, że nie potrafię. Ale kurcze życie jest jedno i szkoda je zmarnować na biadolenie. Wzięłam się w garść, zaryzykowałam i zobaczymy co z tego będzie. Na razie jestem na początku drogi. Myślę, że trzeba znaleźć swój punkt zaczepienia i się go trzymać i dążyć do celu. Ale to wszystko musi zacząć się od tego co w głowie a później maszyna już sama się napędza :)
    PS. Pięknie tam u was w Łodzi, uwielbiam takie klimaty. Ściskam mocno!!

    • Kochana, Ty do dzisiaj nie zdradziłaś co takiego robisz! Czasu nie masz, mało Ciebie, to musi być coś poważnego! Jestem taka podekscytowana Twoją drogą do sukcesu. Będę trzymać mocno kciuki, ale wiem, że to nawet niepotrzebne. Bo skoro poukładałaś sobie wszystko w głowie, potrafiłaś zaryzykować (a to już duży sukces), to reszta przyjdzie z czasem. I racja. Zazwyczaj nic nie przychodzi ot tak. Wszystko trzeba sobie wypracować.

      Do Łodzi musisz kiedyś wpaść, no musisz no! :) Buziaki! :*

  • Moim zdaniem, jeśli ktoś nie jest optymistą, to nigdy nie będzie.
    Po prostu nauczył się narzekać i tak mu wygodnie.
    Ja jestem optymistką, na szczęście.

    • Nie zgadzam się Agnieszka. Ania Przybylska, która dzisiaj odeszła była okropną pesymistką. Fakt, że dopiero pod wpływem bodźca w postaci choroby nauczyła się żyć i patrzeć na świat optymistycznie, ale robiła to. Zmieniła się. Ja również się zmieniłam. Jeśli możesz nauczyć się narzekać, to możesz się także tego oduczyć. To tylko zły nawyk, a te można i trzeba zmieniać. Da się Aga! :) A ja się również cieszę, że masz w sobie optymizm. Oby na zawsze! Buziaki.

  • Jeden z najlepszych tekstów jaki czytałam i śmiało mogę powiedzieć: w życiu! Dowód: wydrukowany i wisi na ścianie!!! Idealnie wpisuje sie w tok myślenia / drogę jaką obrałam i do tego ma w sobie piękną, czystą moc motywacyjną! MISTRZOSTWO! Z resztą od jakiegoś czasu jestem wierna fanką Twoich tekstów i zdjęć… Są bardzo autentyczne… i aż chciałoby sie wybrać z Tobą na kawę, na pogaduchy takie życiowo-filozoficzne, bo „Mądra Kobieta” jesteś -*
    Muszę, po prostu muszę udostępnić link to tego tekstu u Nas…

    • O rany, ależ mi miło! Właściwie to nie mogę wyjść z szoku po Twoim komentarzu! :)

      Kochana, no Tobie to chyba się udaje cudownie, to co sobie wymarzyłaś, zaplanowałaś. Masz moc, masz wiarę w siebie i to jest piękne! To czyni cuda.

      No tę kawę to kiedyś możemy wypić na Offie, czy gdzieś… ;)

      I oczywiście, udostępniaj, dziel się, niech ludzie biorą z tego co tylko chcą. Choć pięć minut radości i wiary w siebie. Później ten czas będzie się wydłużał, a oni wyjdą ze swojej strefy komfortu i zrobią coś ze swoim życiem. Bo wielu jest takich, że boi się tego, co kryje się za zakrętem. A tam jest kolejna droga, którą trzeba przejść. I kolejny zakręt. Bo takie jest życie. Warto przeżyć je dobrze i mądrze, nie tkwiąc w jednym miejscu, a później plując sobie w brodę, że się nie spróbowało. Trzeba działać. Tobie się to udaje. Gratuluję! :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.