Duch

 

Siedzieliśmy wczoraj w nocy w salonie, podczas, gdy Antka już spała. Nagle usłyszeliśmy jej płacz. Zerwałam się szybko z kanapy i pobiegłam do jej pokoju.
– Mama, tam siedzi pani – usłyszałam, przekraczając próg.
W jednej sekundzie oblałam się zimnym potem, a moje ciało pokryła gęsia skórka. Nie dałam jednak niczego po sobie poznać. Położyłam się obok niej na łóżku.
– Gdzie, kochanie? – spytałam szeptem.
– Tam – wskazała palcem na ciemny róg pokoju.
– Nie widzę. Powiedz, gdzie jest ta pani?
– Siedzi na moim stołeczku ze skrzydłami motyla.
Spojrzałam w miejsce, gdzie stoi krzesełko. Było zupełnie czarno. Mój wzrok nie przyzwyczaił się jeszcze do ciemności.
– Antosiu, tam nikogo nie ma…
– Już poszła do domu – oznajmiła, a jej głowa opadła na poduszkę.
– Jak ta pani wyglądała? – spytałam nie tyle zaciekawiona, co przerażona.
– Miała duży brzuch…

Są teorie, które mówią, że dzieci mają większość wrażliwość i są w stanie zobaczyć to, czego my dorośli nie możemy pojąć zmysłami. Że ich podświadomość nie odrzuca tego, co rozum uznaje za niemożliwe. Teorie biologiczne natomiast głoszą, że mózgi dzieci pracują na innych częstotliwościach, niż mózgi osób dorosłych. Nie wiadomo jednak, czy dzieci w rzeczywistości widzą duchy, czy mają jedynie halucynacje…

Mam nadzieję, że to halucynacje, albo coś się Antce przyśniło. A jeśli widziała ducha, był to duch jesieni, którego szukamy od kilku dni w parku. Może wczoraj go znalazła…

 

Autumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids PhotographyAutumn Minimaliv Poland Kids Photography

 

Czy Wasze dzieci widziały kiedyś ducha? A może Wy osobiście macie doświadczenia w tej materii?

 

56
60 Komentarzy w
“Duch”
  • Mój Czarek też ciągle coś widzi. Przechodzą mnie ciarki za każdym razem, kiedy mówi do mnie „mamo! Boję się ducha”. Zawsze mówię, że jestem przy nim i nie musi się bać. Czasem, że duchy nie są złe. Ale czy na pewno?

    • Jeśli duchy istnieją, to myślę, że są i dobre i złe. Jak ludzie. Z tym, że w tym ezoterycznym świecie wszystko pewnie jest silniejsze, więc złe duchy są jeszcze gorsze od ludzi. Dlatego nie chcę wierzyć w duchy! Wolę bać się żywych. Ci też potrafią być paskudni ;)

  • o matko, o matko, o matko! co za zdjecia!

    co do duchów, to moja Polka też kiedyś tak miała, miała ze 3-4 lata, w nocy strasznie zaczęła krzyczeć i powiedziała że pokoju jest „ktoś”, patrzyła ciągle w jedno miejsce i krzyczała (była mega histeria), a kiedy ją przytuliłam i po chwili podniosła wzrok od razu spojrzała w tym samym kierunku i dalej krzyczała „on ciągle tu jest!” – myślałam że się … tzn. ze umrę z strachu …
    to było jden jeden, jedyny raz

    • Matko, znowu mam gęsią skórkę. Bardzo strachliwa jestem! I najgorsze, że gdy chodzi o dzieci, nie można sobie pozwolić na strach, bo trzeba je chronić. Doznałam tego wczoraj, gdy nogi miałam jak z waty i bałam się spojrzeć tam, gdzie wskazywała, ale właśnie troska o Tosię i moje racjonalne myślenie wygrało. Tam nic nie ma! Ale czy nie było naprawdę…?

    • Tak. I później bałam się spać w nowym mieszkaniu!

      Na szczęście póki co, jesteśmy w starym, więc mam świadomość, że się stąd wyprowadzamy. Jak zobaczy coś w nowym, to dosłownie się posram. Także przez Ciebie! :*

      Dziękuję Kochana bardzo, bardzo!

  • Ja wierzę w szósty zmysł. Ale wierzę właśnie, że to zmysł. Funkcja mózgu, której nie znamy, więc nie nazywamy. Dzieci mają lepszy kontakt ze swoją podświadomością, więc możliwe, że i więcej widzą/doświadczają. Jestem raczej duchosceptykiem, ale ufam intuicji i wiem z doświadczenia, że podsuwa mi ona różne obrazy, które czasami mogłabym wziąć za urojenia lub… duchy.

    Zdjęcia zaczarowane.
    Nawet czapka twojego męża wygląda magicznie!

    Poproszę namiary na te gofry :)

    • Agata, też jestem sceptyczna. Tak chyba jest, dopóki nie doświadczy się czegoś na własnej skórze…

      Lucek nie jest moim mężem, a goframi można się zajadać u nas w Łodzi w parku Julianowskim. Kiedy przyjeżdżasz??? :)

  • Tak właśnie jest. Będąc w ciąży z J. byłam na kursie i jedna z uczestniczek opowiadała o swoich proroczych snach. Myślałam, że chce zwrócić na siebie uwagę i po prostu koloryzuje. Po czym sama w tej ciąży doświadczyłam 3 snów proroczych, które się w dodatku zrealizowały. Dostałam nauczkę.

    Co do Lucka – jak zwał, tak zwał ;)

    A do Łodzi się muszę wybrać, fakt, ale nie prędzej niż w listopadzie. Cały październik mam gości!

    • Z tymi gośćmi, to dobrze, czy źle? Lubisz tłumy? ;)

      No to listopad sobie rezerwuj. Łódź offowa czeka! :)

    • A może pani z wielkim brzuchem to przeczucie mamy z wielkim brzuchem??? ;) Super fotki!!! Co do duchuów, to mówię, że nie wierzę, póki nie muszę zostać na noc sama w domu. Wtedy robi się tak jakoś strasznie…. Cmok!

    • Marta, a może ona widziała Ciebie? Wpadłaś do nas posiedzieć na stołeczku ze skrzydłami motylka? Trzeba było zostać na herbatę! :D

      No już właśnie na FB się śmiałam, że byłyby jaja, gdyby to było prorocze widzenie :P

      Gdy człowiek jest sam w ciemnościach, to wszystko wydaje się jakieś straszniejsze. Teraz masz maluchy w brzuchu, to Ci pewnie raźniej… :*

  • Ja generalnie nie wierzę, ale miałam taki czas w wieku nastu lat że przez 2 tygodnie co noc budziłam się z wielkim krzykiem i nigdy nie wiedziałam co mnie tak przestraszyło…

  • Nie lubię tłumów, ale lubię swoich gości. Też dlatego, że przyjeżdżają małymi grupami :) Stąd wychodzi, że cały miesiąc zajęty :)
    A Łódź w listopadzie na pewno będzie piękna :D

  • Kiedy Franek miał trochę ponad rok pierwszy raz poszliśmy wszyscy razem na cmentarz odwiedzić grób jego babci, która zmarła kilka lat wcześniej. Hubert mu opowiadał o swojej mamie, że byłaby nim zachwycona, itp. Wróciliśmy do domu, Hubert miał dyżur w gazecie, więc po południu zostałam sama z małym. W czasie obiadu Franek nagle się odwrócił, wyciągnął rączkę i powiedział „baba”. I szeroko się uśmiechnął. Wrócił do jedzenia, ale po kilkunastu sekundach znowu się odwrócił, znowu wskazał w to samo miejsce palcem, i znowu powiedział „baba”. Zrobił tak jeszcze kilka razy, za każdym razem się uśmiechając i patrząc w jedno miejsce. Mimo, że był środek dnia, a młody się nie bał, miałam zimne dreszcze.

  • O mamuniu jakie zdjęcia magiczne, jak obrazy, cudo, piękne winiety, kolory, taka cisza z nich bije, a w tej ciszy pulsujące serce.
    A duchy to mieszkają u mojej babci, wszyscy ich doświadczyli łącznie ze mną, wzrokiem, słuchem, materialnymi dowodami, więc już nie podważam.

  • Przedziwna sprawa, chociaż skrzydła motyla i brzuch bardziej pasują do wiosny niż do jesieni :) Może duch wiosny się stęsknił i przyszedł w odwiedziny.
    Może to jednak był sen?

    • Mo, ale ta pani nie miała skrzydeł motyla! Stołeczek jest ze skrzydłami motyla. Mam nadzieję, że to był sen, bo serio byłam przerażona… Swoją drogą, jesień też może być bardzo płodna! ;)

  • A ja myslę, że coś w tym jest, może to irracjonalne i cięzkię do pojęcia bo wykracza poza nasz umysł i nie ma sensownego wytłumaczenia, ale przeczytałam kilka książek na temat życia po życiu, i w kazdej z nich było napisane, że dzieci czesto widza duchy i są to prawidze duchy a ich znakiem rozpoznawczym było wlasnie to, że pojawiały się w rogach pokoju, lub w rogu nad łóżkiem. Bardzo czesto po dokładniejszym opisie przez dziecko rzekomego ducha okazywałol się, że była to jego babcia, lub ciotka czy wujek którego nie zdążyło poznać. Mimo wszystko i ja bym się chyba zesr…. ze strachu :)

    • Właśnie napisałam wyżej Mo, że mam nadzieję, iż to był tylko sen… Teraz, to co piszesz, ten róg pokoju mnie… zaniepokoił! :O

  • Witaj MINIMALIV

    Stworzyłaś piękny bajkowy klimat, życzę powodzenia i sukcesów w rozwoju bloga.
    Trafiłam tutaj kilka miesięcy temu, po tym jak zobaczyłam gdzieś Twój komentarz i sobie pomyślałam „Co to za dziamgate babsko, a co mi tam wleze do niej, i tak sobie zahaczam czasem o Wasza bajkę”

    Co do duchów to one istnieją ;) Mnie sprowadzają czasem na ziemię, jak robię coś co czego będę żałowała, uczą nas, kierują, podsuwają pomysły. Wystarczy sie rozejrzeć dobrze.

    • O rany, tak dziamgałam? Hahaha! Pamiętasz może, gdzie i kiedy?
      No, wiem, czasem coś chlapnę jęzorem i się mądruję, staram się robić to z głową, ale może mi nie wychodzi ;)

      Nie wiem, czy chcę się rozglądać, tak strasznie się boję, naprawdę…!

    • No wyżej Magda pisała, że jej roczny Franek widział zmarłą babcię… Ale jak coś u Was się pojawi, to dawaj koniecznie znać!

  • O kurcze! Historia + zdjęcia przenoszą mnie w klimat 1.listopada…swoją drogą jestem maksymalnie ciekawa co tam/kto tam właściwie siedział…Pozdrawiam!

    • Haniu, nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Mam nadzieję, że jej się coś przyśniło. Coraz bliżej święta zmarłych, może to taka aura… Pozdrowienia i uściski!

  • Kilka lat temu miałam spotkanie z pewnym facetem. Widziałam go bardzo wyraźnie, rozmawiał ze mną, chociaż jego głosu nie było słychać. Oczywiście okazało się, że nie był to facet z krwi i kości. To był duch. I nigdy więcej nie chcę przeżyć tego koszmaru! Do dzisiaj śpię przy zapalonym świetle i jak sobie to przypominam, to normalnie łzy mi napływają do oczu :/ Byłam trzeźwa, ja go naprawdę widziałam.

    • Tak, w nocy. Facet mnie obudził. Gdybym tego nie przeżyła, to bym nie uwierzyła. Chciałabym, żeby to był film, bo takie rzeczy zostają potem w głowie na długo ;)

  • Ja z tych niewierzących. Ale jak Jaś miał 1,5 roku i jeszcze nie mówił bardzo płakał, kiedy przekraczaliśmy próg mieszkania wujostwa. Jak ciotka z wujkiem byli u nas czy u dziadków to wszystko było okej, ale jak my tam jechaliśmy to przeraźliwie płakał. Nie byłam w stanie go uspokoić, więc przestaliśmy tam jeździć.

    Miałam sytuację jak Jaś mi też powiedział – w sumie z rok, może dwa lata temu – że obok mnie przeszedł Pan i usiadł na naszym fotelu i pyta czy się może z nim pobawić.
    Wiesz, ja mieszkam w kamienicy z początku XX wieku tu nie jedna osoba umarła. :D

    Ale miałam też sytuację dość komiczną jak wprowadziliśmy się do tego mieszkania, ja umyłam już podłogi, na drugi dzień miały przyjechać meble. Zgasiłam światło, a tam na ścianie na przeciwko okna mała rączka …
    Zapaliłam światło, rączki brak. Zgasiłam, rączka widoczna. Zapaliłam światło, podeszłam do ściany rączki brak.
    Zaczęłam krzyczeć, że ja tu nie będę mieszkać, mój tata jeszcze śmiejąc się mówił, że to pewnie Hitlerowcy …
    Okazało się, że odbiłam na szybie moją rękę i odbijała się na ścianę, bo obok okna jest latarnia. :)

    • Noemi nie strasz mnie, bo my się właśnie przeprowadziliśmy do starej, pożydowskiej kamienicy! Nie chcę żadnych duchów na moich fotelach hahaha.

      A historia z ręką niezła, dobrze, że rozkminiłaś tę kwestię, bo zawału byś dostała! ;)

  • autentyczna historia z mojej rodziny kilka miesięcy temu: 3 letni Igor stracił w wypadku 2 miesiące wcześniej tatę. Chłopiec raz w tygodniu ogląda ulubioną bajkę Myszkę Miki zawsze o tej samej godzinie, uwielbia też kąpiele i zawsze przedłuża wyjście, tego dnia mama kąpiąc Igora słyszy od niego: mamusiu wychodźmy już bo właśnie zaczyna się bajka (na zegarze co do minuty godzina zaczynającej się bajki), mama zdziwiona pyta: Igorku skąd wiesz, że zaczyna się bajka? – Tauś mi powiedział, o tam mamusiu stoi w kącie z uśmiechem pokazując pusty róg łazienki…………..chyba nie muszę pisać nic więcej

  • Post idealny na Zaduszki :) Jestem ciekawa, czy mieszkasz w domu z dziada pradziada, czy w wynajmowanym. Ja mieszkam w starym rodzinnym i z duchami czujemy się swojsko. Jak rodzina, to przecie nie będzie robić ambarasu. A że czasami się pokaże? Zapal świeczkę, jak się to powtórzy :)

    • Kochana, tamto mieszkanie, w którym to się stało, to zwykły blok na osiedlu. Więc żadnej aury wokół tego nie ma… Za to obecnie przeprowadziliśmy się do starej pożydowskiej kamienicy! Mam nadzieję, że paradoksalnie nic takiego nas tu nie spotka, bo umrę!

      Tobie pokazują się duchy? W jaki sposób???

  • A ja wierze;) Nas tez odwiedzal duch, na szczescie dobry. Wiele razy Manka biegala po domu smiejac sie i mowiac, ze bawi sie z „panem”… jak byla mniejsza , to czesto gaworzyla lub chichrala sie do „powietrza” . teraz ma prawie 4 latka i ten duchowy swiat zanika. czytalam, ze dzieci zawieszone sa miedzy swiatami. widza swiat, ktorego my dorosli nie potrafimy zobaczyc. zdolnosc ta zaczyna zanikac gdy dziecko uczy sie porozumiewac i rozumiec „nasz” swiat (tak jakby mozg nie mial sily ogarniac na raz obu swiatow)
    mi tez sie zdarza poczuc czyjas obecnosc. czasami jest to blogi stan, ale kilka razy wyszlam z domu, bo nagle ogarnial mnie bezpodstawny strach…

    • Matko, ja tej pani, którą widziała Antka RAZ (albo jej się przyśniła) przelękłam się bardzo, a co dopiero, gdyby widziała kogoś ciągle. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy, bo jestem obrzydliwie strachliwą osobą! :)

  • Zdjęcia są MEGA! Kolory, kadry, wszystko! A pierwszy portret Tosi – mistrzostwo po prostu.
    Ja bym się zapewne ze strachu zes…ła gdyby mi Madame zafundowała taką atrakcję, zwłaszcza nocą i jeszcze najlepiej jak jesteśmy same… Nie lubię być straszona, nie oglądam, nie czytam horrorów, nie lubię „strasznych historii”. Mimo, że nie wierzę w duchy i nigdy ich nie spotkałam, takie rzeczy tkwią we mnie, gęsią skórkę wywołują i spać nie dają.

    • Czy ja wiem. Po takich historiach / filmach mam po prostu koszmarne sny. 100 razy gorsze od pierwowzoru. Żaden fun, więc odcinam źródło.

  • Hmmm ja zawsze mówię, że wolę wierzyć niż potem umrzeć ze strachu choć i tak pewnie bym się z….. już czytając te wszystkie historie mam gęsią skórkę. Mam nadzieję, że nad moją M. czuwa córka znajomych, Sandra zginęła w wypadku chwilę przed swoimi 18 urodzinami, moja znajoma do dziś mówi, że zanim przyszła policja powiedzieć, że zginęła słyszała jak otwierają się drzwi jak ona wchodzi jej głos (przyszła pożegnać się z rodzicami…).
    Za to moja M. ostatnio kilka razy wspominała o panu o_O z czego ost. raz u mojej mamy i chwilę wcześniej jak jechałyśmy samochodem same twierdziła że jest tu pan co ma takie inne buty… ona ma 2,5 roku….

    • Lucek mówi, że robisz sobie ze mnie jaja, że mnie wkręcasz. Jak i wszyscy inni, którzy piszą te historie. Nie może uwierzyć, że to naprawdę ludzi spotyka… A jednak tyle tych opowieści, że jest to co najmniej dziwne! I jeszcze Twoja córka, która widzi pana… Wymiękam!

  • Siedzę w domu, bez męża, dzieci śpią, jest późno. Chyba nie muszę pisać co czuję po przeczytaniu postu i komentarzy??

    PS. Kocham te Twoje zdjęcia! :*

    • Nic mi nie mów, Tośka wspomina o tej historii dosyć często, więc non stop mam gęsią skórkę! :*

  • ten sen to może to dla Was omen – w końcu zobaczyła ducha brzuchatego, może będzie rodzeństwo u Antoniny ?

  • Nie ma w zwyczaju pisać bzdur ;) Sama tak jak mówię wierzę bo wtedy czuję się pewniej ale strach jest wiadomo. Pracuję w szpitalu nasłuchałam się opowieści pracowników od lekarzy ze specjalizacjami po sprzątaczki o różnych dziwnych historiach, które miały tam miejsce….Skoro niektórzy wierzą w to, że jest coś po śmierci to chyba wniosek nasuwa się sam :)

    • Ależ ja nie mówię, że Ty bzdury piszesz! Tylko, że są tak niewiarygodne, że Lucek do mnie zagadał, że sobie jaja robicie! To był taki komentarz na to, że to wszystko jest niewiarygodne, czaisz? ;) Nie wiem, jak to napisać… ;)

      A opowiedz jakąś historię ze szpitala pliz! :*

  • Lepiej nie bo dziś ja sama w domu z Martynką jestem a K. w pracy haha ;)
    WIesz szpital to jednak miejsce gdzie czasami się przychodzi i się już ,,zostaje” więc słyszałam mnóstwo historii o gasnących światłach, uczuciach chłodu, płaczach w pustych salach, wariowaniu sprzętu na oddziale zazwyczaj wołany jest i był od kilku lat kapłan szpitalny z parafii którą widać z okien Klinikii i większość z tych syt, się nie powtarza….

  • Czy ja zawsze muszę poczytać wieczorem o takich rzeczach. Sama na siebie jestem zła. Ostatnio, też wieczorem, no bo jak by inaczej, ogladalam dokument o chlopcu, ktory twierdzi, ze juz kiedys zyl i ze szczegolami opowiadal o tamtym zyciu. Bezsenna noc.

    A tak przede wszystystkim, przepikny blog, przepikne zdjecia.
    pozdrawiam
    Monika

  • To niesamowite. Dzieci mają kontakt z czymś, o czym my dorośli nie mamy pojęcia i nie chcemy nawet wiedzieć! Mój syn lat sześć poinformował mnie parę dni temu: „Mamo, jak nikogo nie ma w pokoju i jestem smutny, to taki pan głaszcze mnie po głowie” Struchlałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.