Marzenie

 

Powiedziała, że jest głodna.
Poczęstowałam ją ciastem.

Powiedziała, że jest spragniona.
Nalałam jej herbaty.

Powiedziała, że mnie kocha.
Ucałowałam ją w czoło.

Powiedziała, że chce nauczyć się latać.
Dałam jej skrzydła…

Wręczyłam szczyptę magii, zmieszanej z nadzieją.
Niech szyje z nich radość na miarę dziecka.

Niech łapie w dłonie to, co nieuchwytne.
Niech puka do bram fantazji.

A drzwi otworzy jej szczęście.
Posypie skrzydła magicznym pyłkiem.
I nic już nie będzie takie samo…

Rzuciłam jej pod stopy marzenie, by mogła po nim stąpać.
Kto wie? Może kiedyś wzniesie się nad ziemię i nauczy latać…

„Jeśli pot­ra­fisz o czymś marzyć, to pot­ra­fisz także te­go dokonać.”
Walt Disney

 

Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74DSC_7645Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Chupeta ParisMinimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74 Chupeta ParisMinimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Chupeta ParisMinimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74Minimaliv Kids Photography Mofflo Numero 74

 

 

28
31 Komentarzy w
“Marzenie”
  • Nie znam słów, które lepiej opisałyby światło nad moja głową. W.D. wiedział co mówił, czynił o czym marzył. Jego filmy te jego i te spod skrzydeł imperium, które po sobie zostawił zawsze były dla mnie dowodem, że nic nie stoi na przeszkodzie poza nami samymi. Ograniczenia i bariery, które dyktują nam realia, otoczenie, bliscy – to tylko płotki, które można przeskoczyć, obejść, a nawet spalić jeśli sercu taka potrzeba…
    Marz i realizuj! Za każdy kolejny krok w chmury, w Twoje chmury kciuki trzymam, bo Towson – to sobie poradzi :)

    • Maryś, Ty jesteś najpiękniejszym dowodem na to, że warto marzyć i realizować te marzenia. Ty wchodzisz do głębokiej wody po szyję i niczym nimfa wynurzasz się na powierzchnię z efektami swoich marzeń. Jesteś dla mnie przykładem, że warto śnić o niemożliwym. Bo ten sen się w końcu ziści. Dziękuję! :*

  • Jestem totalnie zakochana w Twoich zdjęciach, są niezwykłe. Na pierwsze dwa mogę patrzeć godzinami.
    Najważniejsze to chyba nie zabijać marzeń naszych dzieci, często to my podcinamy im skrzydła, zabraniamy im marzyć, śmiejemy się z ich często dla nas nieosiągalnych pragnień. Przypomniał mi się cytat z jakiejś bajki dla dzieci, który tutaj pasuje chyba idealnie:
    „nie ma marzeń zbyt wielkich ani marzycieli zbyt małych”.

    • Ja jeszcze lubię to, na którym siedzi na trawie i patrzy na buciki…

      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dzieciom trzeba pomóc realizować marzenia, ale także pozwolić im marzyć. Cytat przepiękny, tak bardzo tutaj pasuje! :*

  • Chciałabym mieć dom gdzieś za miastem, chciałabym żyć blisko natury, z dala od miejskiego zgiełku, od betonowych ulic, chciałabym stąpać bosą stopą po porannej rosie i pić kawę o brzasku wygrzewając twarz w jesiennych promieniach słońca. Chciałabym by dzieci śmiały się tak często i głośno jak do tej pory i żeby nigdy nikt tego śmiechu im nie zabronił ;)

  • Pozwólcie dzieciom marzyć. Tak często nie mają szans na marzenia – zanim „zamarzą” – spełnia się… Rodzice, dziadkowie, ciocie, wujkowie nieba chcą przychylić. Ich troska i wielkoduszność, okraszone wielką miłością tworzą często gęstą, szkodliwą mieszankę zwaną nadopiekuńczością, nadgorliwością. I giną marzenia zanim się jeszcze narodzą. I dzieci niczego nie muszą: robić, wywiązywać się, brudzić ręce ulicznym błockiem, wreszcie marzyć. Skoro nie muszą marzyć, to jak nauczą się spełniać marzenia? Dorośli, pozwólcie dzieciom marzyć!

    • Zgadzam się całkowicie! Ja chyba pozwalam? ;)

      I błagam, Mamusiu, napisz gościnny tekst na mojego bloga. O czymkolwiek. Tak pięknie piszesz! ♥

    • Jestem absolutnie za gościnnym tekstem mamy Miry! Piękne podsumowanie ;)

  • Zdjęcia jak z bajki. Naprawdę. Mały elf, mała wróżka, gotowa by czarować. By wzbić się w powietrze. Rzucaj jej i nam pod stopy więcej takich cudów ;) I zaspamuję z premedytacją – bo nasze mrzenia podobne. Tylko nie w tak bajkowe zdjęcia ubrane. I w ogóle jeszcze niezbyt piękne bo z samych początków bloga. Ale o skrzydłach marzenie jest…

    http://www.rozamarzy.com/latac/

  • fajne fotki :) Moja mała ma 2- latka i wchodząc do szafy mówi że idzie do krainy wyobraźni, na razie do latania wystarczają jej rączki ale pewnie niedługo też będę szukała skrzydełek :)

    • Te skrzydełka są tak cudne, że dech zapiera! Tosia ma jeszcze jedne z H&M’u i bez porównania. Te są delikatne, gdy biegnie, wygląda jakby frunęła! Kup córce, sprawisz jej ogromną radość! :)

    • czy te skrzydełka na zdjęciach to są z H&M’u czy skądś indziej

    • Aniu, link do skrzydełek jest pod tekstem. To Numero 74, ale jeśli wolisz tańsze (ale naprawdę gorsze), znajdziesz je w H&M’ie. Tosia też je ma :)

  • Dziekuje, za slowa, ktore sprawiaja, ze znowu jest „swatlo nad moja glowa” (Marys).
    marielle

    • To ja dziękuję, że jesteś, że chłoniesz, że te słowa do Ciebie trafiają. Taki czytelnik to wielki skarb. To marzenie… :*

    • Bo życie piękne jest, gdy opiewa w prostotę. Do tego należy dodawać sobie szczyptę magii i jest wtedy bajecznie. Tak po prostu… Ściskam!

  • Czytam Cię regularnie od jakiegoś czasu więc myślę, że pora się ujawnić. Zacznę od tego, że Twój blog jest piękny, wyjątkowo relaksują mnie te chwile spędzone na czytaniu go i podziwianiu cudownych zdjęć. Uwielbiam ich estetykę i klimat. Sama lubię fotografować (choć bardzo amatorsko i do szuflady) więc wiem, że takie foty „same się nie robią”. Wiedz, że masz we mnie stałą czytelniczkę i nie mogę się doczekać efektów warsztatów o których wspominałaś wcześniej na blogu. Mam nadzieję, że opiszesz co nieco :)

    PS: Antonina jest absolutnie przecudowna :)

  • Jak pięknie, ach jak pięknie! Moje największe marzenie z dzieciństwa to to o lataniu, bardzo długo wierzyłam, że się spełni, bardzo… I patrzyłam w niebo nieustannie, z zadartą głową zazdrościłam ptakomi i ćwiczyłam, ćwiczyłam skacząc coraz wyżej, wchodząc coraz wyżej, chciałam wszystkim udowodnić, że ludzie jednak potrafią latać, mogą się tego nauczyć, gdy chcą, bardzo chcą. Przypłaciłam to szwem koło oka, ale to nic, bo to uczucie, gdy choć przez ułamek sekundy nie dotykałam ziemi było bezcenne.
    To dla tego marzenia kiedyś kupiłam Lunie te skrzydła, takie osrebrzone, księżycowe i ubieram ją w moje marzenie…
    PS cudowną mamę masz

  • zobaczyłam te skrzydła i tez kupiłam dla Hani , bo są skrzydłami motyla a nie Aniołka, a ja tak bardzo boję się gdy ktoś przyrównuje ją do Aniołka, choć to Anioły proszę co dzień o opiekę nad nią….
    ale nie o tym chciałam… weszłam i oniemiałam z zachwytu… pięknie, eterycznie i marzycielsko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.