Śmieci

Jakie to niesamowite, ile można się o sobie dowiedzieć od obcych osób…

Na przykład taka Mo. Napisała na blogu tekst o tym, że nie bierze udziału w akcji #JedzJabłka na złość Putinowi. Oznajmiła, iż nie kupuje ich w sklepach, bowiem są pełne pestycydów, ale rozkoszuje się tymi z babcinego sadu. Czym prędzej tłum Januszów Jedzących Jabłka pospieszył poinformować ją, iż jest „żałosną kretynką i wrogiem narodu, który nie rozumie, że jabłka są symbolem walki z Rosją!”. Szkoda, że nasze polskie owoce, jak te złote jabłka Hesperyd, są również symbolem niezgody. I niestety tylko Putin, niczym mityczny Parys, może rozwiązać ten konflikt.

A skoro jesteśmy już przy mitologii…

Bardzo mitologiczne jest również to, czego dowiedziałam się wczoraj o sobie samej. Mąż pewnej aspirującej blogerki (och, już sama nie wiem, czy aspiruje ona, czy może on) oznajmił innej blogerce, iż pojechałam do Gdańska pilnować dzieci jeszcze innej blogerki, by ta mogła szczęśliwie cieszyć się wolnym czasem spędzonym ze swym ukochanym. Z dziennikarza awansowałam zatem na opiekunkę. Na całe szczęście blogerka, której pociechy miałam przyjemność doglądać, jest na tyle łaskawa, iż pozwoliła mi niańczyć swoje dzieci ponownie. Tym razem na Mazurach.

Z Mazur przenieśmy się do Warszawy. W stolicy trwa właśnie nagranie programu „Mama kontra Mama”. I wszyscy już wiedzą, że blogerka, której dzieci przyszło mi pilnować, bierze udział w tym projekcie. Wiedzą wszyscy. Oprócz niej.

Z Warszawy blisko do Łodzi, więc autostradą jedziemy do miasta czterech kultur. Gdzieś, na jakimś osiedlu, w którymś bloku, mieszka pewna rodzina. Nasi sąsiedzi. Ludzie ci nagminnie wystawiają swoje śmieci na klatkę schodową. Zostawiają je przed drzwiami na noc, czasem worki upiększają blokowy krajobraz w ciągu dnia. Nie zagłębiając się w to, co w śmieciach siedzi, skupmy się na samym procederze. A ten śmierdzi.

Idzie więc Lucek grzecznie zwrócić uwagę miłym sąsiadom. Że to nieeleganckie, nieestetyczne, wręcz obleśne i psuje atmosferę. Otwiera On. Nie rozumie pretensji. Poleca Luckowi pogrzebać w worach i przekonać się, że nie ma w nich „niczego takiego”. Zastanawiamy się, czy to na serio, czy kpina. Po krótkiej wymianie zdań On zabiera śmieci i trzaska drzwiami Luckowi przed nosem. Kilka dni później słyszymy na balkonie jak On mówi do Niej, że jesteśmy czubkami. Nie mówią nam dzień dobry. Nie przyjmują paczek od kuriera. Już nie są naszymi sąsiadami. Są naszymi wrogami.

Tylko dlatego, że kulturalnie poprosiliśmy, by nie zostawiali śmieci w części wspólnej, zostaliśmy nazwani czubkami. Bardzo to cenna dla nas informacja.

I właśnie wszystkie informacje i PLOTKI, które możemy o sobie usłyszeć, są jak te śmieci. Śmierdzą. Trzeba je więc zwyczajnie utylizować i usuwać z przestrzeni publicznej…

Dzisiejsze zdjęcia bardziej adekwatne niż kiedykolwiek. Wszak plotkowanie to kompletna wieś. A kocham tylko tę jedną. Polską.

 

 

DSC_0293-2DSC_0271DSC_0335-2DSC_0288-2DSC_0291DSC_08011DSC_05022DSC_0394-2DSC_0750DSC_0892DSC_0609DSC_0302-24DSC_0735DSC_0752DSC_0366-2DSC_0299DSC_0435DSC_0490DSC_0864DSC_0691DSC_0449DSC_0444DSC_04473DSC_0732DSC_0337DSC_0338-2DSC_0778DSC_0268DSC_0904

26
56 Komentarzy w
“Śmieci”
  • Miałam koleżankę na studiach, która też tak wystawiała śmieci :D I też wiecznie o to wojowała z sąsiadami. A wystarczyło ruszyć dupę i wywalić worek do śmietnika i po sprawie.

  • Jak zwykle wszystko celnie i w punkt. A Tosia z kotkiem najsłodsza!
    Oczywiście jestem ciekawa kto to taki rozpuścił tą plotę o pilnowaniu dzieci, ale zapewne już niebawem się dowiem, he, he, he.
    PS: Na Proseco w Spółdzielni, na plotkach oczywiście ;))

  • A ja wystawiam śmieci… Ale tylko te nie z kuchni. Na przykład papierzyska, ciuchy i takie tam. Zawsze się i nas na klatce tak robiło… Raz wystawiłam i zaczęło śmierdziec…. Sąsiad mnie tak op…ył… I już tylko te nieśmierdzące… Lubię robić porządki do późna, mam trzy koty, male mieszkanie, a teraz jeszcze duży brzuch… Dlugo nigdy nie stoją… Mąż raniutko wynosi.
    Czy ma ktoś ochotę na jabłka? Z drzewa mojego, antonówka do oddania w ilości hurtowej, bo sama całego drzewa nie przerobię…

    • Ale sąsiad nie wie właśnie co jest w Twoich śmieciach! To nieestetyczne! Nawet, gdy mieszkałam w 30 metrowej kawalerce trzymałam śmieci w środku (tym bardziej te nieśmierdzące), albo wychodziłam zwyczajnie je wyrzucić ;)

    • Ja i z brzuchem wychodziłam wyrzucać śmieci, nawet wieczorami czy jak padało. Bo ani mi to w domu nie pasowało, ani na klatce schodowej. Jest jedno tylko słuszne miejsce worka na śmieci. Śmietnik!

  • śmieci – na wprost moich drzwi też stoją i śmierdzą okrutnie. sąsiad wystawił dziś rano, a ja za każdym razem gdy je mijałam zastanawiałam się pukać – nie pukać?? Nie zapukałam, bo ostatnio gdy zapukałam, się dowiedziałam, że balkon służy do trzepania dywanu z psiej sierści, która mi na pranie świeżutkie leci (radę też otrzymałam, żeby prania nie wywieszać:), więc pewnie klatka schodowa służy do wyrzucania śmieci do śmieci. brak słów…
    zdjęcia <3

    • Pukaj! Zawsze pukaj i zwracaj uwagę. To przecież część wspólna, masz prawo do przyjemnych zapachów na klatce schodowej haha! No i coś Ty, nie wiedziałaś, że balkon to tylko miejsce trzepania dywanów i rozpalania grilla? ;)

  • Oj problem znany chyba wszystkim! Ploty jak świat światem były, są i będą. Należy je po prostu utylizować, jak te śmieci. Zgadzam się jak zwykle Miro :).
    Zdjęcia urzekające! prawie jak u siebie w domu się poczułam :).

    P.S. Fajny z ciebie czubek ;))))).

    • Droga blogerko, muszę cię rozczarować :D Na weekend Mira była u mnie i nie powinnaś wtykać nosa w to, kto zajmował się dziećmi Marleny, kiedy Marlena miała weekend z mężem. Diżas!

  • Patrząc na to z boku jestem przerażona waszymi aferami, oskarżeniami itp. Lubię sobie poczytać, ale nie takie rzeczy. Jakieś smsy plotki to mam na plotek.pl. Jeśli ta plotka to prawda, bo wyjaśnienie nie padło to o co chodzi? Wyjaśnijcie to sobie prywatnie a nie tu jakieś wyciąganie brudów. A jeśli była opieka gdziekolwiek to chyba ta trzecia blogerka powinna przeprosić. Idę na spacer z moją Zosią, bo raczej piszecie o sobie, dla siebie.

    • Ewo, to jest tekst o plotkach, wyssanych z palca informacjach, kwestia niańczenia dzieci jest tu tylko dodatkiem i jednym akapitem tekstu. Po prostu dopełnia całości. Nie jest to więc tekst o tejże plotce, a generalnie o plotkowaniu. Poza tym nie napisałam kto, co i jak. To, że ta osoba się odezwała to już jej sprawa. Tekst jest sarkastyczny w stylu: „Jedna pani drugiej pani…”. Raczej chodziło o zjawisko na konkretnym przykładzie. Pozdrawiam!

    • Czytam to wszystko i nie wierzę. Zaczynam się was wszystkich bać. Piszecie o dzieciach a tyle nienawiści to nie widziałam nawet w polityce. Tu nie ma ironi a jakies dziwne gry.

    • Nie Ewo. To jest ironia. To jest wyśmianie wiejskiego plotkowania, bez weryfikacji informacji. A jeśli się boisz i nie możesz tego czytać, to do mnie nie zaglądaj. Będzie mi przykro, ale przecież siłą Cię tu nie zatrzymam.

  • Myślałam,ze tylko mnie ten gosc wszechwiedzacy i wszedziebedacy ,który jeszcze trochę ,a bedzie wyskakiwał z nawet mojej lodówki mnie denerwuje.

  • A ja zgadzam się z Ewą. To dość.. nieeleganckie, że wywlekacie takie historie Dziewczyny, że tracicie czas, aby coś takiego opisać. Pewnie miało być śmiesznie i inteligentnie-ironicznie, ale z mojej perspektywy to niesmaczne. Niestety niektóre parentingowe blogi coraz bardziej idą w tą stronę, co jest smutne. Takie jest moje zdanie.

  • Żyjemy w kraju, w którym sporo ludzi uwielbia zaglądać innym do garnka / do koszyka z zakupami /przez firankę do ogrodu . Paranoja. Ja też śmieciowe smrody utylizuję. Piona!

  • Żałosne.
    Czyli teraz z Ciebie dziennikarka i niania? :j D
    Ludzie są kompletne niezrównoważeni psychicznie. :P

    Co do śmieci, to ostatnio u mnie sąsiadka za drzwi wynosi niezawinięte, ŚMIERDZĄCE pieluchy osoby dorosłej , czyt. starszej :/
    To jest heca dopiero!

  • zakochałam się w koniu na biegunach, kotach i słonecznikach ;), wszystko mam a tego pierwszego to nawet żywego, pozdrawiam ze wsi :)

    • Żywego zazdroszczę najbardziej na świecie! Mnie się marzy mini stadnina! :)
      Pozdrawiam z miasta! :*

  • Moja znajoma też ma takiego sąsiada, co wystawiał śmieci na korytarz. Zwracała również kulturalnie uwagę-oczywiście jak grochem o ścianę. I wiecie co zrobiła? Postawiła swoje śmieci również obok jego drzwi :-) Reakcja była natychmiastowa-na co tylko powiedziała-skoro Pan wystawia śmieci na korytarz, to sądzę, że tu właśnie trzeba stawiać wszystkie :-P Od tamtej pory nigdy już nie było żadnych worków na klatce :-) Spróbujcie zrobić to samo :-)

    • My już nie mamy problemu, bo oprócz tego, iż się na nas śmiertelnie obrazili, to śmieci nie wystawiają. Więc tutaj było łatwiej. Ale znajoma poradziła sobie idealnie! :)

    • Też tak kiedyś zrobiliśmy. Trochę wstyd, bo jednak powinniśmy kulturom i godnościom osobistom, ale zadziałało. ;o)
      Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie radzą sobie z życiem w bloku. ;o)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.