Galindia, czyli jak ledwo uszłam z życiem…

 

Wybraliśmy się wczoraj na przemiłą wycieczkę do Galindii – krainy historycznego plemienia Galindów.

Rzekomo Galindowie zamieszkiwali obecne Mazury od V do XIII wieku przed naszą erą, ale rdzenna mieszkanka Iznoty Jaskółka mówi, że koczowali tam może z tydzień i to wszystko jedna wielka ściema.

Nie mam powodów, by jej nie wierzyć, tak samo jak Tacytowi i Ptolemeuszowi, ale kwestię sporów pozostawiam już tym rzymskim kronikarzom i Jaskółce. Niech się dogadają między sobą.

Od wejścia na teren wioski zostałam uprowadzona przez wodza i wsadzona do klatki. Ktoś musiał mnie uratować i wykupić. Jak mówi stare przysłowie niedźwiedzie: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. I już wiem, że na Jaskółkę nie mam co liczyć. Zostawiła mnie na pastwę Galindów, pokazując język. A wróżka, którą wczoraj odwiedziłam (nota bene jej babcia) mówiła, że mam uważać na fałszywego przyjaciela. Co jak co, ale babcia zna ją najlepiej!

O moje życie zawalczył więc Lucek, a Tośka zapłaciła za uwolnienie. Mogliśmy dalej zwiedzać grodzisko w atmosferze przyjaźni i przepełniającej nasze serca miłości…

 

DSC_3414DSC_3404Untitled-1DSC_3368DSC_3394DSC_3385DSC_3382DSC_3392DSC_3374DSC_3377DSC_3406Untitled-3DSC_3448DSC_3449Untitled-2DSC_3413DSC_3461Untitled-6DSC_3548DSC_3473DSC_3478Untitled-4DSC_3514DSC_3505DSC_3568DSC_3572DSC_3468DSC_3439

 

A jutro uraczę Was serią zdjęć naszych małych skoczków. Obrazy te mrożą krew w żyłach tak samo, jak historia mojego uprowadzenia!

10
10 Komentarzy w
“Galindia, czyli jak ledwo uszłam z życiem…”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.