Poppy

 

Poznałam ją w niesprzyjających sympatii okolicznościach.

Na każdym kroku słyszałam jaka jest beznadziejna. Plotki na jej temat urosły do rangi potwora, który wychodzi nocą spod łóżka i straszy niewinne dzieci. A ja, jak to dziecko, w potwora wierzyłam. Bo przecież taki człowiek to nie człowiek. Tylko zło wcielone!

Informacje, które do mnie docierały, zaburzyły trzeźwą ocenę sytuacji. Dałam się ponieść fali uprzedzeń i popłynęłam z prądem nienawiści. Aż w pewnym momencie uderzyłam o skałę. Moje negatywne nastawienie rozbiło się na milion drobnych kawałków i utonęło w przepastnych wodach wewnętrznej wrogości.

Bo niby skąd ta niechęć? Dlaczego ja, człowiek emocjonalny, aczkolwiek trzeźwo myślący, zaufałam innym, a nie sobie? Dlaczego, zamiast zbudować jej własny obraz poparty doświadczeniem, pozwoliłam by zrobili to za mnie postronni ludzie? Tym bardziej, że dawała sygnały… Wystarczyło zaufać. Sobie i jej.

Człowiek to czasem jest głupi. Uważa, że wie wszystko, nie mając pojęcia o niczym. Ale taki zacietrzewiony w swoich racjach i wyobrażeniach, że nie dopuszcza do siebie myśli, iż może być inaczej. I tapla się w tym błocie. I śmierdzi coraz bardziej. A ileż można wytrzymać w smrodzie?

Potrzebowałam oczyszczenia. Zmycia z siebie brudu opinii publicznej i wyrobienia własnej. Postanowiłam poznać ją bliżej. Odłożyć na bok wszystko, co słyszałam i przekonać się na własnej skórze kto zacz.

Zrobiłam pierwszy krok. Ona drugi. I tak chodzimy ze sobą od dłuższego czasu…

Okazała się cudowną kobietą. Taką z krwi i kości. Która zaśmieje się i zapłacze. Przeklnie, gdy trzeba. Prosto w twarz wypali, co myśli. Czasem bez zastanowienia. Czy innym się to nie zdarza? Kobieta z charakterem, a takie lubię najbardziej. Kolorowa, z całą gamą emocji. Pięknych emocji, które czynią ją prawdziwą. Bez żadnej pozy i udawania. Bez konfabulacji i naginania rzeczywistości. Bez zbędnego teatru jednego aktora. Zwykła dziewczyna, niezwykła w swojej prostolinijności. Szczera, otwarta, radosna, tryskająca pozytywną energią, zarażająca nią innych. Szczęśliwa matka i żona. Kobieta sukcesu.

Kobieta, która, jak wszystkie, miewa gorsze i lepsze dni. Która się zezłości, ale wyciągnie rękę, bądź wyciągniętą dłoń uściśnie. A nie odrzuci i skreśli na całe życie. Kobieta, która ma tak twardy tyłek, że jak kopniesz, to nogę możesz złamać.

Ale czy ty to wszystko wiesz?

A czy pomyślałeś, że pozory mogą mylić?

Tak łatwo sądzić po pozorach. Osądzać ludzi bez krzty analizy. Jednocześnie wymagać od innych, by rozumieli i zbadali problem, bo przecież „ty wcale nie jesteś i nie masz tak, jak im się wydaje”.

Łatwo też rzucić kamieniem, dać w policzek, nie nadstawiając własnego. Bo i po co przemyśleć, skoro można od razu skrytykować. Ale gdy już bezpodstawna krytyka dotyczy ciebie, bronisz się rękami, nogami i ciętym językiem.

Lubisz rzucać oskarżenia. Lubisz sobie ulżyć, wyzywając kogoś od najgorszych. Lubisz oceniać. To takie przyjemne… Ale czy naprawdę ci z tym dobrze? To w czymś pomaga? Najbardziej jednak lubisz dawać upust swoim uprzedzeniom. Czy wiesz, że najczęściej wynikają one z braku tolerancji, okrutnej zawiści, chęci zysku, dominacji i innych paskudnych pobudek? Powiesz, że jesteś tylko człowiekiem. A ja ci odpowiem : „tylko i aż”.

Więc zachowuj się jak człowiek i nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. A jeśli chcesz publicznie wylewać na kogoś pomyje, to pomyśl, że ktoś może tak samo potraktować ciebie. W jakiejkolwiek sytuacji. Jak się wtedy poczujesz?

Zastanów się co robisz, bo ocenianie czyjegoś postępowania, wyglądu, podjętych decyzji w kompletnie niekonstruktywny sposób, byleby tylko komuś dowalić, to jedna z najgorszych ludzkich cech. Obrzydliwa, obleśna, wstrętna, czyniąca potwora tylko i wyłącznie z ciebie. To cecha charakteryzująca ludzi słabych, zakompleksionych, nieszczęśliwych. Ludzi, którzy, nie znając własnej wartości, dowartościowują się ubliżaniem innym.

Zastanów się, czy jesteś dobrym człowiekiem. Na zewnątrz pięknie, a w środku pogorzelisko. Piekielny ogień nienawiści spalił w twej duszy spróchniałe resztki człowieczeństwa.

Możesz jej nie znosić. Ale czy masz konkretny powód?

Bo ja go nie miałam.

Za to dzisiaj mam wiele powodów, by ją uwielbiać…

Tak naprawdę Poppy jest tylko symbolem. Bo na jej miejscu mógłby być każdy. Ty również. A co by było, gdyby role się odwróciły?

 

DSC_9878DSC_9868DSC_9849DSC_9858DSC_9863DSC_9819DSC_9694DSC_9677DSC_9690DSC_9650DSC_9946DSC_9951DSC_9943DSC_9956DSC_9995DSC_9983DSC_9988DSC_9982DSC_9809DSC_9661DSC_9664DSC_9634DSC_9621DSC_9633

 

 

89
47 Komentarzy w
“Poppy”
  • Ludzkie uprzedzenia wynikają przede wszystkim z zawiści – nie rozumiałam i nadal nie rozumiem, jak można nie lubić/obrażać/krzywdzić kogoś, kogo nawet się nie zna…

    • Nie lubić – to jeszcze wytłumaczalne. Ale obrażać, czy krzywdzić? To już absurd… Zresztą nawet tych, których się zna krzywdzić jest słabo. Obrażać to już co innego – jeśli są podstawy, na przykład w odwecie, potrafię obrazić. Zrobiłam to kilka razy w życiu – w sensie tak z podstawami, bo bez podstaw to zdarzało mi się nagminnie jak byłam młodsza. Błędy młodości ;)

  • Dlatego ja nigdy niwe slucham.afer,aferek,tych komentarzy plenych jadu bo wg mnie świadczą tylko o autorze :) Póki nie poznam kogoś osobiscie staram się nie oceniać – choc wiadomo bywa różnie :) Ale Marlena moim zdaniem wzbudzą sympatię,a Ci co tak źle o niej piszą po prostu jej zazdroszczą :) Urody,rodziny,popularnosci :)

    P.S. Przepiken zdjecie!! Zakochałam się!

    • Ja też mam dziwne wrażenie, że to o zazdrość i zawiść chodzi. To znaczy można jej nie lubić, jak każdego! Nie ma ludzi, których kochaliby dosłownie wszyscy, bo wszyscy jesteśmy różni. Ale boli to wnętrze drugiego człowieka. To, że jego jedynym celem jest dowalić, dosrać, obrazić…

  • Piękne słowa, piękne wsparcie w nie-najlepszym momencie i piękna prawda…

    My też poznałyśmy się z Marleną w niesprzyjających okolicznościach, zupełnie inaczej Ją sobie wyobrażałam….. któregoś jednak wieczoru zasiadłam przed laptopem i zajrzałam na Jej bloga….wsiąkłam bez reszty na całą noc. Okazało się, że to wrażliwa, ciepła i choć bardzo emocjonalna Kobietka to kieruje Nią dobro i ogromna miłość do Najbliższych….a to cechy na miarę złota i coraz rzadsze w dziwnych czasach jakich przyszło nam żyć;)

    Pozdrawiam cieplutko Dziewczyny!

  • Pojechałaś tym wszystkim wstrętnym zawistnym babom równo :). Ale dobrze, masz 100% racji. Może w końcu coś dostrzegą, czegoś się nauczą. Nie należy nikogo oceniać źle bo coś nam się wydaje, albo coś słyszeliśmy tak samo jak książki nie należy oceniać po okładce:). Trzymam kciuki za MM. Pozdrawiam.

  • Bardzo dobry i mądry tekst. Najczęściej ludzie wyrabiają sobie opinie o kimś na podstawie dziwnych treści zasłyszanych gdzieś tam, bo skoro „Kaśka” tak powiedziała, to znaczy że tak jest i jak ona jej nie lubi, to ja też! To takie płytkie i bez sensu.
    Pozdrawiam.

  • Mira, mistrzostwo! Zdjęcia mówią wszystko, jesteś niesamowitą portrecistką duszy. A z M miałam podobnie, fala stereotypów na początku zalała i mnie, teraz kocham i wielbię dozgonnie :)))

  • Szapo ba …
    dawno nie czytałam lepszego tekstu, prawdziwego, szczerego …
    dawno nie miałam „gęsiej skórki”, gdy tekst się (o zgrozo) kończył …

    miałam Was okazję poznać tylko przelotem, w biegu … żałuję …

    • Mogłaś do nas podejść i pogadać ;) My się do Was przysiedliśmy, ale chyba nikt nie chciał z nami rozmawiać. Ups!

  • Ludzie generalnie lubią rąbać innym dupę. Kilka razy przekonałam się już o tym, że potrafią coś nawet stworzyć, pozmyślać, byle tylko daną osobę jeszcze bardziej oczernić. Życie. Słuchając takich rzeczy można być do kogoś uprzedzonym, ale mam nadzieję, że każdy ma jednak swój rozum. Albo chociaż jego resztki, które pozwalają jednak wyciągać wnioski z własnych obserwacji, nie kierując się jedynie tym, co usłyszą od innych. O Marlenie też już czytałam różne rzeczy. Dobrze, że piszesz o swoich odczuciach, to może otworzy niektórym oczy, a przynajmniej będą mieli okazję poczytać też inne zdanie.

  • Bardzo mądry tekst. Ja Marleny nie znam osobiście, ale od kiedy zaczęłam czytać jej bloga, polubiłam ją. Nie wiem jaka jest w rzeczywistości, znam ją tylko z tego, co pokazuje. Jednak nie rozumiem, jak można kogoś tak nienawidzić, wiedząc o nim tak niewiele. To wszystko przez zazdrość. Niektórzy nie ruszą tyłka, ale innym zazdroszczą sukcesu. Mam nadzieję, że znajdzie się wiele osób, które będą wspierać Marlene w tym trudnym okresie, tak jak Ty to robisz. Pozdrawiam

  • Ja również od zawsze prowadzę walkę z uprzedzeniami, ocenami.. ale to tylko taka moja mała wojenka. Tak mnie to drażni potwornie! Nie znasz, nie wiesz – nie oceniaj! Ale prawdą jest, że jedna jaskółka wiosny nie czyni ale jak jest już ich więcej.. Dlatego super, że o tym piszesz. I to w tak niezwykły sposób!
    Pozdrawiam!

  • Wiesz, uprzedzenia czasem biorą się z tego, że ludzie czasem coś chlapną, a potem smród niesie się latami. To tak jak Makóweczki kiedyś – że jej dzieci będą biegać po DDRkach, bo tak i reszta świata ma się do jej dzieci dostosować i to będzie wina rowerzysty, jak mu wpadną pod koła. Ciekawe dlaczego po jezdni im biegać nie wolno. Człowiek czasem coś palnie, a potem zdziwiony, że go ludzie nie lubią, choć przecież to tylko słowa. Jak się przez chwilę zastanowić, to się przyznaje krytykantom rację. Nie oznacza to jednak z marszu, że krytykowany człowiek jest z gruntu zły i głupi. No ale do tego trzeba trochę dojrzałości :)

    • Tak, powiedziała to niedawno i nie sądzę, że ten smród będzie niósł się latami. Z tego co pamiętam mówiła, że u nich to jedyna droga pod domem i dlatego akurat po niej chodzą, bądź jeżdżą rowerkami jej dzieci. I chyba nie chodziło o dostosowanie się pod jej dzieci, ale każdy zrozumiał to sobie inaczej. I OK. Ale post był nie o tym. Można mieć odmienne zdanie, można się ze sobą nie zgadzać, ale nie obliguje to nikogo, by drugiej osobie ubliżać. Poza tym nie sądzę, by Ciebie wszyscy uwielbiali, więc to działa w obie strony :)

  • Żyjemy w czasie kultu powierzchowności chyba – tak mi się przynajmniej wydaje. Opakowanie częściej ważniejsze jest niż zawartość.

    I jak zawsze miło tu u Ciebie :)

  • Pięknie napisane.Gratuluję Ci, że odważyłaś się wyjść poza uprzedzenia. Sama parokrotnie zastanawiałam się jaka jest ta Marlena w prawdziwym życiu . ;) Pomyślałam sobie, że może i ja powinnam się wzbić ponad moje uprzedzenia na temat innej blogerki. Którą od razu skreśliłam, może niepotrzebnie…

  • Zgadzam się z komentarzem lavinki i podpisuję ręcyma i nogamy. MM bardzo fajnie i ciekawie prowadzi bloga, dodając piękne zdjęcia, trzeba to przyznać otwarcie. Niestety traci sporo na wciąganiu się w głupie słowne przepychanki i podsycaniu zamieszania na swoim profilu FB. W jej poście o domowych lodach napisała, że niestety musiała dodać do nich cukier, bo dzieciaki inaczej nie zjedzą… spoko, nic zego w tym nie ma, ale gdy wyniknęła afera z nadwagą Lenki, to w którymś komentarzu na fejsbuniu już pisze, że Lenka jest najzdrowiej jedzącym dzieckiem na ziemii uwielbiającą „Lyby i blokuły”. Więc jak to jest? Bo dla mnie to są zaczątki hipokryzji.
    Każdy ma swój rozum i swoje zdanie, nie jestem z tych, które wierzą w to co piszą inni. Ja MM nie znam i oceniać jej jako osoby nie będę. Jeśli chodzi o jej bloga, którego poczytuję, to bardzo mi przeszkadzała promocja innych blogów o podobnej tematyce… np. tego bloga. Przestało mi to przeszkadzać, gdy najbardziej znana Portugalska Mama Blogerka zorganizowała spotkanie, w którym to opowiadała o sobie i dawała rady na sukces. Za 3 godzinne spotkanie grupowe sobie życzyła około 250€. No sorry… o wiele bardziej podoba mi się taka niezobowiązująca bloggerska przyjaźń, a MM jest jej ambasadorką. Dzięki niej poznałam blog Wikilistki, który jest mi baaardzo bliski. Dziękuję.

    • Odnosząc się do hipokryzji Marleny, i tego, że daje dzieciom cukier powiem jedno. Gdybyś wiedziała ile słodyczy pochłania moja Tośka, to byś mnie przekreśliła. A jednocześnie powiem, że uwielbia ryby i owoce. To czyni ze mnie hipokrytkę? A czy jedzenie cukru wyklucza jedzenie brokułów i ryb? Może Lenka je więcej ryb niż cukru, nie pomyślałaś?

      Osobiście widziałam, jak Lenka wzgardziła lodem i frytkami na rzecz ryby, podczas gdy Antka wcinała frytki, aż jej się uszy trzęsły. Z czym więc masz problem, Matko Polko? Serio dla Ciebie hipokryzją jest napisanie, że dziecko się zdrowo odżywia, a jednocześnie podanie mu trochę cukru czy słodyczy? A może także uważasz, że Lena jest gruba?

      Co do promocji innych blogów nie rozumiem Twojego stanowiska. Masz ból dupki, że Twojego nikt nie poleca? Marlena poleca inne blogi i to jest właśnie wspaniałe! Pomaga mniejszym od siebie koleżankom. Nie rozumiesz tego?

      I proszę pokaż mi gdzie na swoim blogu Marlena poleciła MÓJ blog. Czekam na link.

      Odnośnie portugalskiej mamy blogerki. Kolejny ścisk dupki, że jest przedsiębiorcza i zarabia? Chyba nie masz pojęcia jak np. amerykańskie blogerki zarabiają na prowadzeniu szkoleń z… blogowania! 250 euro? Mało! Chyba się wybiorę.

    • Minimaliv, Dzieki za Twoją odpowiedź.

      W poprzednim komentarzu napisałam „W jej poście o domowych lodach napisała, że niestety musiała dodać do nich cukier, bo dzieciaki inaczej nie zjedzą… SPOKO NICZEGO ZŁEGO W TYM NIE MA”
      za minięcie się z prawdą wzięłam, wypowiedź MM że jest najzdrowiej jedzącym dzieckiem na świecie. Poczułam się lekko oszukana jako czytelniczka, rozumiesz? Zdenerwowałam się, że właśnie Pani Marlenie zdarza się często „chlapnąć” jakąś nieścisłość. Moje zdanie…

      Nie uważam, że Lenka jest gruba. Uważam że jest pięknym dzieckiem i nie będę siać fermentu w tym temacie.

      Jeli chodzi o promowanie przez Panią Marlenę innych blogów, to napisałam przecież, że Z POCZĄTKU MI SIĘ to nie podobało, ale ZMIENIŁAM ZDANIE, bo jednak przyjaźń z tego wynikająca jest tego warta. Masz rację, to jest wspaniałe, zgadzam się! Nigdzie indziej tego nie spotkałam! Sama to potwierdzasz, tą waszą więź tym postem/komentarzem stając tak stanowczo po stronie MM. Uważam, że to piękne i podoba mi się takie altruistyczne podejście, a nie zdzieranie kasy z czytelników, bo Marlena ma potencjał, żeby takie akcje prowadzić, jednak wybrała dla siebie inną drogę rozwoju. Rozumiesz o co mi poszło? Mam nadzieję, że wyraziłam się jaśniej tym razem.

      Jak Pani Marlena poleca Twój blog, pytasz… wiedz że właśnie od niej tutaj trafiłam, z wakacyjnego postu z plaży. Możesz też trafić na ten konkretny post z fanpage makóweczek na facebook.

      A o mój ból dupy nie martw się, nie chcę i muszę być sławną bloggerką, ważne, że spełniam się jako mama. Amerykańskie bloggerki też mnie nie interesują, zbyt daleko od domu… A Portugalska Mama bloggerka niech sobie będzie przedsiębiorcza nie boli mnie to (i również czytam jej bloga). Z tym, że nie jestem na tyle głupia, żeby za te jej wynurzenia płacić. Pozdrawiam Was dziewczyny.

    • To nie było polecenie, ale ok. I cieszę się, że tyłek Cię nie boli. Z Twojego komentarza wynikało po prostu inaczej. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Może przez to „no sorry…”. I w sumie nie wiem co ma portugalska blogerka do polecania się na blogach…

      I dlaczego piszesz raz Marlena, a za chwilę Pani Marlena? :P

      Pozdrowienia.

    • A jeszcze odniosę się do tych nieszczęsnych lodów, bo w sumie nie odpowiedziałaś. Uważasz, że jeśli ktoś się zdrowo odżywia, to już nie może jeść też cukru? W domowych lodach? Raz na jakiś czas? To zbrodnia? A oczywistym jest, że dzieci jedzą słodycze i to wcale nie wyklucza zdrowego odżywiania, w sensie jedzenia warzyw, ryby, owoców zamiast fast foodów.

      Poza tym napisałaś, że podpisujesz się rękami i nogami pod tym, co napisała Lavinka. czyli pod czym? Że jak Marlena napisze, że dzieci jedzą cukier to smród się za nią będzie ciągnął latami? Bo tego też nie rozumiem…

    • Minimaliv, przepraszam, że trochę zajęło mi żeby Ci odpisać. Trochę jestem zalatana, przy pakowaniu, tłumaczeniu dokumentów, prezentami dla bliskich itd. Dziś w nocy lecimy do Polski z Małą, to będzie jej pierwsza podróż… mam już spakowane pół domu… i jestem pewna, że o czymś na bank zapomnę
      1. Piszę „Pani Marlena”, bo wódki z Nią nie piłam, no i przedrostek ten wyraża również szacunek… który na pewno mam do MM. Z drugiej strony, czytając bloga… i ten post również mi to potwierdził, że to równa babeczka z krwi i kości. Wielkiej różnicy wieku też między nami nie ma, stąd „Marlena”. Rozdarta jak młody Werter normalnie ;) :)
      2. Nie uważam… i przede wszystkim nie mam prawa oceniać, tego co Maczki mają na talerzu. Marlena jest ich Mamą, Ona zna swoje dzieci i wie najlepiej jak je uszczęśliwić. Się wtrącać nie będę. Moja Kropcia ma 11 miesięcy i nadal muszę ją piersią karmić. Mleka modyfikowanego, żadnego nie tknie. Po tak długim czasie mojego mleka jest już malutko. Ostatnio więc zaczęłam mieszać mleko modyfikowane, ze smakowym, które ma w składzie cukier… i co? NIC. Tylko tak udaje jej się wypić. Przecież jej nie odejmę od ust i diety nie wprowadzę. Odniosłam się do komentarza Lavinki, w znaczeniu…człowiek, czasem coś powie, bez złych intencji, a potem może wyniknąć afera, albo się ktoś urażony poczuje, bo źle zrozumie. Lavinka dała przykad drogi rowerowej pod blokiem, a ja… nie samych w sobie domowych lodów, ale wypowiedzi MM, że Lenka jest najzdrowiej jedzącym dzieckiem na ziemii. Po prostu przypomniałam sobie fotki Marleny z insta w fastfoodzie i ten wpis o cukrze w lodach… Czytałam dzisiaj nowy post MM o nawykach żywieniowych Maczków i wiele mi wyjaśnił. To Maks jest Frytkowym Potworkiem, a nie Lenka i to pewnie dzięki niemu te wizyty w fastfoodach, a mój tok myślenia trochę pofolgował nazbyt wprzód.
      3. Portugalska bloggerka… Muszę nawiązać trochę do przeszłości, aby spróbować Ci wyjaśnić moje odczucia. Podczas ciąży pisałam prywatnego bloga dla najbliższych z filmikami USG itd. Nigdy jednak nie miałam doświadczenia i nie mam zbytniego rozeznania w blogsferze. Po urodzeniu Dianuchy blog Marleny był pierwszy na jaki trafiłam. U Diany po urodzeniu pojawił się naczyniak na przedramieniu… i tego szukałam w necie, a MM zamieściła post o naczyniaku i malformacjach Lenki. W tak prosty sposób zaczęła się moja historia czytelnicza. Mojego bloga zaczęłam pisać w maju-więc jestem świeżyna. Stało się to po tym gdy moja córcia wbiła się na podium na nową twarz kosmetyków dla dzieci w ogólnokrajowym castingu. Ma polską urodę, która jest tutaj dosyć egzotyczna i pomyślałam, że ten konkurs dobitnie udowadnia, że Portugalczycy chcą ją oglądać. Druga myśl… blogowanie to może być fajne hobby, bo zmusza do wyjścia do ludzi, bo daje satysfakcję, bo wymaga aktywności i kreatywności… do tego super wygląda w CV, na pewno będzie to wyróżniające (akurat byłam na etapie szukania nowego zatrudnienia). Takie były moje pobudki do pisania, a nie fejm, czy współprace z firmami.
      Masz rację, być może słowo „promocja” innych blogów jest zbyt silne i przesadzone. Totalnie nie rozumiałam jaki jest cel Marleny. Głupia byłam, wiem … chodzi po prostu o PRZYJAŹŃ. Kiedy to skumałam zupełnie zmieniłam linię frontu. Olśniło mnie właśnie po tym zaproszeniu od portugalskiej mamy blogerki na „kawę”… chyba kontener kawy ;)
      Mój pierwszy komentarz był pochwałą postawy Marleny, a nie odwrotnie. „No sorry” odnosio się właśnie do tej portugalskiej przedsiębiorczej bloggerki. Patrząc na to, co się dzieje w PL- koleżeńska postawa między mamami, wypady z dziećmi, albo na piwo… w Portugalii się z tym jeszcze nie spotkałam. Zjechałaś mnie trochę po brzytwie w Twoim pierwszym komentarzu, a ja nie jestem tutaj po to, żeby hejtować. Czułam się zobowiązana się obronić i wyjaśnić. Buziaki wielkie.

  • Bo kiedyś żeby poznać człowieka trzeba było go spotkać, pogadać, zobaczyć. Dziś w dobie internetu najpierw oceniamy z wierzchu (bo to co widzimy o człowieku w internecie to tylko wierzch) dopiero potem – jeśli mamy oczywiście taką możliwość poznajemy go osobiście. Ten sam tekst tysiąc osób zinterpretuje na tysiąc sposobów, więc nie ma czasem co się dziwić, że autor oceniany jest potem na tyle samo kartek. A jeszcze jak do tego dojdą komentarze innych osób, plotki to już mamy „obraz”. Fałszywy? Nie wiemy dopóki osobiście nie poznamy „modela”.
    Od kilku dni czytam kolejny mądry tekst na kolejnym blogu (u Ciebie ostatnie dwa czy trzy to taki łańcuszek dobrych dających do myślenia wpisów) i muszę przyznać, że człowiek ma tę wadę największą: najpierw robi, potem myśli. Mam to samo, chociaż staram się zwalczyć to w sobie. Uczę się od lepszych – chociażby od Ciebie . Ale nie słodzę, tylko ze smutkiem przyznaję się w sobie do tego, że takie teksty często dotyczą też mnie. Niestety :(

  • Nie wiem skąd się wziął tak negatywny wizerunek Marleny, ale jak dla mnie ona jest wspaniałą, piękną kobietą. Odnosi sukces, bo ciężko na to pracowała i pracuje dalej. Piszę piękne teksty robi niesamowite zdjęcia, ma piękne dzieci i cudownego męża, czy tym sobie zasłużyła na takie miano „potwora”? Nie poddawaj się Marlena :)
    A tak w ogóle to dobry wpis- taki prawdziwie przyjacielski :) Tak trzymać dziewczyny

  • o rannnyyy….Antosia, jej uroda, cudowne policzki i spojrzenie napełniają mnie mega chęcią posiadania córeczki! Przydałaby nam się taka pięknisia z takim charakterem:)

  • Wszystko to oczywiście trzyma się kupy ;)
    Wiadomo, że aby kogoś oceniać, trzeba przejść tę samą drogę, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie czyichś przeżyć i emocji ..ale pewne mechanizmy działają jak resentyment. Jakże trudno „nam’ nie przypisywać przywar, przyklejać etykiet.

  • uwielbiam Twoje teksty ,to jak łatwo się je czyta,no i ,że można po przeczytaniu trochę o nich pomyśleć ……:) Pozdrawiam Was Dziewczyny :)

  • Niestety dziś, gdy życie wirtualne zaczyna być równie ważne, jak prawdziwe i ludzi zaczyna się oceniać przez pryzmat tego, jak się ich widzi w tym pełnym pozorów i obłudy świecie. Przypomniałaś oczywistą rzecz, która niestety dla wielu oczywistą być przestała: oceniaj dopiero, kiedy naprawdę poznasz. Fajnie, że się poznałyście :).

  • Świetnie napisane, szczere, proste, ludzkie, emocjonalne.
    Zdjęcie Państwa Poppich wymiata. Przepiękne.
    Jeśli to nie problem to proszę o namiar na wianuszek Antki, pilnie dla Zośki potrzebuję:)

  • BTW – bo wiem, że miałam się nie odzywać, ale ten jeden raz nie wytrzymałam.
    Świetny tekst, zgadzam się z każdym zdaniem, natomiast zastanawiam się: i kto to pisze?

    „Ale czy ty to wszystko wiesz?

    A czy pomyślałeś, że pozory mogą mylić?

    Tak łatwo sądzić po pozorach. Osądzać ludzi bez krzty analizy.

    Łatwo też rzucić kamieniem, dać w policzek, nie nadstawiając własnego. Bo i po co przemyśleć, skoro można od razu skrytykować.

    Lubisz rzucać oskarżenia. Lubisz sobie ulżyć, wyzywając kogoś od najgorszych. Lubisz oceniać. To takie przyjemne… Ale czy naprawdę ci z tym dobrze? To w czymś pomaga? Najbardziej jednak lubisz dawać upust swoim uprzedzeniom. Czy wiesz, że najczęściej wynikają one z braku tolerancji, okrutnej zawiści, chęci zysku, dominacji i innych paskudnych pobudek? Powiesz, że jesteś tylko człowiekiem. A ja ci odpowiem : „tylko i aż”.

    Więc zachowuj się jak człowiek i nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. A jeśli chcesz publicznie wylewać na kogoś pomyje, to pomyśl, że ktoś może tak samo potraktować ciebie. W jakiejkolwiek sytuacji. Jak się wtedy poczujesz?

    Zastanów się co robisz, bo ocenianie czyjegoś postępowania, wyglądu, podjętych decyzji w kompletnie niekonstruktywny sposób, byleby tylko komuś dowalić, to jedna z najgorszych ludzkich cech.”

    Przykre, bardzo… Bo mogłabym do Ciebie pisać w swoim imieniu Twoimi własnymi słowami…

    • Ilonko droga. Ja nie osądzam Ciebie po pozorach. Daliście mi z mężem już wystarczająco wiele powodów, żebym wyrobiła sobie o Was zdanie. No i przede wszystkim miałam z Wami kontakt, a nie wyrobiłam sobie zdania na Wasz temat, bo ktoś GADAŁ. Wyrobiłam je sobie sama! Po kilku sytuacjach i po tym, co widziałam, między innymi Waszych rozmowach z Anią.

  • Nie znam Mamy Makowej osobiście. Widzę jej zdjęcie w profilu z pięknym, naturalnym i zarażającym uśmiechem. Takim, co to chmury przegania i serce koi, a czytam, że jest fałszywy i na pokaz. Ja ten uśmiech uwielbiam, przez ten uśmiech nie potrafię się „uprzedzić”. ;o)
    Pięknie opisałaś i sfotografowałaś Mamę Makową. Czytając jej posty odnisłam wrażenie, że jest bardzo emocjonalna i trochę w gorącej wodzie kąpana. Tak jak piszesz, czyli jednak jej Marlena „z reala” i Marlena z bloga to a sama osoba. ;o) Pozdrawiam Was obie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.