Rozstanie

 

Po weekendzie w Krakowie byłam tak wykończona, że potrzebowałam kolejnego weekendu. Już na początku tygodnia. Bo czasem tak trzeba. Rzucić wszystko i wyjechać. I nawet jeśli to jeden wieczór, czy jedna noc, to warto się wyłączyć, odciąć, odreagować…

Uwielbiam podróżować pociągiem. Przykleić się do szyby, zamknąć oczy i pozwolić słońcu głaskać się po twarzy. Wsłuchiwać w stukot kół, które taktownie wyśpiewują pieśń podróżnika. Lub wyglądać przez okno, podziwiając uroki polskiej ziemi. Skąpane słońcem zboża, delikatnie kołyszące się na wietrze. Łąki, czerwonym makiem malowane. Dachy wiejskich chat, majaczące gdzieś na horyzoncie pod lasem. I tylko na każdej stacji czuć oddech cywilizacji, gdy zaskoczony internet przejawia swą aktywność powiadomieniami push w telefonie.

Polne drogi drzemiące pod błotną pierzyną po wiosennych ulewach. I dzieci, co radośnie skaczą w gumiakach po kałużach. Beztrosko uśmiechnięte twarze przywodzą na myśl uśmiech mojej córki. Tej, od której muszę chwilę odpocząć, uciec, choć na moment zapomnieć…

I chyba tylko matka wie, jak o to ciężko. Jak bardzo niemożliwym jest odcięcie się od dziecka. Połączone niewidzialną pępowiną miłości i myśli, stanowimy jedność. Chociaż dzieli nas odległość. Choć kilometry, które zostawiam za sobą uniemożliwiają nam fizyczny kontakt, z niezrozumiałych mi powodów czuję, pozostającą poza zasięgiem zmysłów i doświadczeń, metafizyczną więź z moją córką.

I chyba nikt, kto dzieci nie posiada, nie zrozumie, jak ciężko matce sięgnąć po nożyczki, by przeciąć nitki w miejscu zszycia. By rozerwać to, co pozornie nierozerwalne. Nie tęsknić. Jak trudno wyrzucić z siebie myśl, czy wszystko z nią dobrze, czy nie płacze, nie chce do mamy. Nie! Nie chce! Wspaniale spędza czas u babci. Świetnie bawi się z tatą. Je kolację, ogląda bajkę i idzie spać. A na drugi dzień wstaje i idzie do przedszkola.

Każde rozstanie jest bolesne. Bo choć chcę i muszę, ponieważ to niezdrowe być z kimś cały czas, a zwłaszcza z niesfornym dzieckiem, które coraz więcej rozumie, pokazuje charakter i ma swoje zdanie, to z trudem zostawiam je z innymi, by spędzić czas z przyjaciółką. A gdy już sobie siedzimy i rozmawiamy, popijając wino, tematy zawsze prędzej czy później schodzą na dzieci. Takie to te matki dziwne…

Rozłąka jest potrzebna. Gdy wróciłam, już po pół godzinie Tośka zrobiła kilka awantur. Ale przyjęłam je ze spokojem, nie wściekając się zupełnie. Z radością spoglądałam na mojego małego klona i po raz kolejny podziwiałam swoją mamę, że wytrzymywała to samo ze mną trzydzieści la temu. A gdy mój kochany urwis zapytał, czy może spać w jej ulubionej sukience, wyjątkowo się zgodziłam. Niech ma trochę przyjemności. Jak jej mama wczoraj.

 

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz fotografia rodzinna fotografia dziecięca kids photography

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

Alchemia Kraków Kazimierz

fotografia rodzinna fotografia dziecięca kids photography

Alchemia Kraków Kazimierz

fotografia rodzinna fotografia dziecięca kids photography

Zdjęcia robione w Alchemii w Krakowie

0
12 Komentarzy w
“Rozstanie”
  • chciałam oddechu od codzienności i wczasuję się teraz w domu rodzinnym, ale wiem, że jeden dzień bez Zołziny dałby mi tyle tlenu, co miesiąc urlopowania z nią u boku. ale jeszcze nie umiemy.. chyba.

    • Żartujesz Lucy? To ile ona ma? Bez jaj, nawet na noc nigdy jej nie zostawiłaś???

    • W sierpniu 2 lata. Zostawiłam ją dwa razy, bo miałam zaplanowane, konkretne wyjścia czyli wesela. W innych okolicznościach nikt się nie chce podjąć opieki bez mamy w tle, bo to okupione protestami Zołziny a wszyscy drżą przed jej gniewem (ja w sumie też). Mogłabym bez mego K., ale ja tak lubię z nim…

    • No to masz problem! :)

      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, serio. Ja też długo z tym zwlekałam, aż w końcu musiałam ją oddać mamie, bo musiałam spakować nasz cały dobytek. Z Tośką w tle to byłby koszmar. Więc potrzeba sprawiła, że się stało. I co? Było dobrze! Żadnego płaczu, akcji, może jakiś chwilowy smutek czy tęsknota. Moim zdaniem nie można tego przeciągać, bo źle to się skończy. Tak samo jak posyłanie do przedszkola, czy żłobka. Dziecko zaczyna rozumieć wiele i nie idzie chętnie do grupy, bo woli być z mamusią. I schody robią się aż do nieba. Dzisiaj jedna mama o tym pisała. Myślę, że bycie z dzieckiem cały czas daje przykre konsekwencje.

      A te wesela? To przecież we dwójkę, bez Zołziny?!

    • Wiesz.. to taki złożony problem. Na co dzień jestem z nią, bo nie mamy rodziny w pobliżu, na wyjazdach są próby przejęcia opieki, ale po trzech krzykach dziecko jest oddawane w moje ręce, bo ‚chce do mamy’. Gdy była mała to ulegałam jej potrzebom, bo uważałam to za konieczne, teraz chętnie bym przestała, ale wszyscy wkoło są przyzwyczajeni do spełniania jej oczekiwań i nie chcą brać na siebie jej niezadowolenia.
      We wrześniu panna idzie do żłobka, nie z konieczności finansowych czy organizacyjnych – tylko właśnie po to by nauczyła się funkcjonować beze mnie, a ja bez niej.

    • Ewa, także masz wątpliwości, czy to ok zostawiać dziecko? Jak najbardziej ok. Ja wróciłam i przestałam się wściekać, a ten weekend w Krakowie był ciężki jak nigdy. Zmęczenie materiału… Kolejny weekend bez dziecka, tylko z Luckiem! Jupi! :)

  • początki były spoko, młoda głównie spała, więc dużo byłyśmy razem. potem przyszła pierwsza myśl, potem druga, potem trzecia i wiedziałam, że będzie wielkie bum jak nie wyjdę na dłużej. 8 miesięcy i wróciłam do pracy. pierwsze dwa dni przepłakałam przed monitorem. potem mi przeszło. mała ma dwa lata. mam przerwę w pracy. i cieszę się bo nadrabiamy czas (jak to brzmi przy dwuletniej córce!). mam komfort babci pod ręką. wychodzę. także tego… rozumiem!

  • Mamą jeszcze nie jestem, ale patrzę przez pryzmat tego, że chyba każdy potrzebuje tego czasu wyłącznie dla siebie, na swoje potrzeby i zachcianki. Tak jak przebywanie z jedną osobą non stop, można się udusić. A takie odskocznie sprawiają, że ‚wracając’ jest jeszcze lepiej! :)

  • Ja wiem, że taki czas jest potrzebny, ale nie potrafię jeszcze zostawić Madame. Nie mam siły odciąć tych nici. Czekam na swój czas.
    Córa żłobkuje, ja pracuję, ale wyjeżdżamy razem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.