„Cyce na tablice!” – Jestem na NIE!!!

Akcja portalu Dzieci są ważne na Facebooku przelała czarę mojej goryczy na temat karmienia piersią dzieci w miejscach publicznych.

Cyce na tablice! – grzmi hasło serwisu.

Powód tego cyrku?

„Facebook zmienił politykę i od trzech tygodni zdjęcia kobiet karmiących piersią z widocznymi sutkami nie są blokowane. W regulaminie znajdziemy zapis: „Zgadzamy się, że karmienie piersią jest naturalne i piękne i cieszymy się, że dla matki jest ważne dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi na Facebooku. Zdecydowana większość tych zdjęć jest zgodna z naszymi zasadami”.” – czytamy w poście opublikowanym tutaj.

„Zobaczymy czy nam FB tego postu nie zablokuje. Jeśli macie ochotę, sprawdźcie też na swojej tablicy.” – dodaje portal.

Ta propaganda jest co najmniej żałosna. Podżeganie do wrzucania gołych piersi matek karmiących do sieci, tylko po to, by ukazać problem karmienia w miejscach publicznych (jaki problem?) szerokiemu gronu odbiorców, jest moim zdaniem nie na miejscu.

„Dzielenie się doświadczeniami z innymi”, nie oznacza wrzucania gołych piersi na tablice portali społecznościowych. Karmienie piersią to intymna relacja matki i dziecka, która powinna pozostać w sferze prywatnej tych dwóch osób. Nie wyobrażam sobie, aby jakaś kobieta wrzuciła zdjęcie swojej nagiej piersi z przytulonym do niej partnerem, który podgryza jej sutek, albo go ssie. Jak dziecko. Bo wizualnie obraz jest dokładnie taki sam. Cyc. Wielki cyc, którym kobiety karmiące, walczące o swoje prawa (jakie prawa?), epatują w miejscach publicznych i w internecie.

Wydaje mi się, że to wszystko za daleko już zaszło. Ta feminizacja wszelkich dziedzin życia, ten ruch eko-matek-wariatek (nie mam nic do eko-matek, chodzi mi o skrajności) jest chyba jawnym przejawem kompleksów. Kobiety, które nie spełniają się w żadnej innej dziedzinie, nagle są silne i mocne, bo są matkami i bardzo chcą to pokazać całemu światu. Walczą o wszystko ze wszystkimi. Są roszczeniowe, myślą, że im się należy, bo są matkami. Dlatego mogą wywalić cycki w restauracji, bo one karmią! Mogą taranować wszystkich wózkiem, bo one jadą! Mogą przeciskać się w drzwiach, bo one idą z dzieckiem, w dodatku na ręku!

Otóż nie, drogie „cycatki”.
Nie możecie świecić mi przed oczami swoimi nabrzmiałymi owocami, gdy jem obiad.
Jesteście takimi samymi uczestnikami ruchu jak wszyscy.
Czy widziałyście, by niepełnosprawny najeżdżał na ludzi, albo miał pretensje, że nie został przepuszczony w drzwiach?
Oni nie chcą litości, chcą być jak inni, dlaczego więc wy chcecie być tak inne od reszty?
Co wam da wrzucenie zdjęcia gołego cycka na Facebooka? Podbudujecie się tym obrazkiem? Lajkami pod fotką?
Co wy w ogóle chcecie osiągnąć?

Jakoś nigdy nie było problemów z karmieniem. Kobiety karmią od zarania dziejów i zawsze, ale to zawsze było to coś naturalnego i pięknego. Do głowy nigdy by nikomu nie przyszło, żeby ganić kobietę za to, że karmi na ławce w parku, albo w metrze. To wy rozdmuchałyście ten problem. Nawet jeśli ktoś zwraca na was (lub wam) uwagę, to pewnie dlatego, że właśnie siedzi sobie w knajpie na randce przy świecach z ukochaną, odwraca wzrok od jej… powiedzmy oczu, a po lewej widzi nabrzmiałą, mlekiem i miodem ociekającą pierś, którą właśnie wyjęłyście, by nakarmić swojego malca. Bez cienia żenady.

Robicie akcje publicznego karmienia na stacjach metra. Ryczycie jak jelenie na rykowisku w okresie godowym. O swoje prawa. Jakie prawa? Czy ktoś zabrania wam karmić? Czy jest takie prawo, które mówi, że jak nakarmisz w miejscu publicznym, to pójdziesz siedzieć?

A wystarczy się przykryć, trochę schować. Nałożyć chustkę, pieluszkę. Nie trzeba wywalać niczego na wierzch i obnosić się z tym. Zwłaszcza, że – nie oszukujmy się! – czasem widok piersi po urodzeniu i wykarmieniu nawet jednego dziecka nie jest obrazkiem estetycznym. Czy naprawdę wszyscy musimy to oglądać? Czy nie lepiej zostawić to dla siebie, dla dziecka, męża, kochanka? Kogoś, kto chce na was patrzeć? Bo ja, jeśli mam ochotę pooglądać ładne piersi, to kupuję Playboya albo Hustlera. Nie zachwycam się widokiem matki karmiącej, która za wszelką cenę pragnie pokazać swoją rodzicielską stronę życia. Tę intymną stronę. Może za chwilę się okazać, że pójdziecie krok dalej i będziecie wrzucać filmiki z porodów – bo to piękne, naturalne, prawdziwe i cudowne. Otóż nie. To wasza prywatna sprawa, tak jak karmienie.

Kobiety! Matki karmiące! Błagam, nie róbcie z siebie męczennic! Bo to tyle śmieszne, co żałosne.

Jeśli macie taką ogromną potrzebę pokazywania piersi, to zalogujcie się na Zbiornik. Tam anonimowo możecie wrzucać swoje zdjęcia i filmiki. Albo siadajcie na ławce w parku toples. Wrzucajcie na tablice swoje cyce – te niekarmiące. Bo jaka jest różnica? Żadna. To jest w dalszym ciągu ten sam cyc. Dlaczego więc tego nie robicie?

Sama karmiłam rok. To był najpiękniejszy czas spędzony z moją córką. Wspominam go z rozrzewnieniem. Bliskość, ciepło dawane sobie wzajemnie, wywołują we mnie uczucie miłości i przywiązania. Ta chwila, tak bardzo ważna dla nas obydwu – to była nasza chwila. Ani przez moment nie pomyślałam, by wrzucać takie zdjęcie na Facebooka, czy obnosić się z tym publicznie. A karmiłam wszędzie. W metrze, autobusie, przychodni, parku, restauracji, na ulicy! Nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi, bo robiłam to z głową i dyskretnie! Po prostu się zasłaniałam. I swoje dziecko, by zjadło w spokoju. Nie wyobrażam sobie, by ktoś musiał oglądać moje intymne miejsca tylko dlatego, że chcę udowodnić, iż jestem matką karmiącą. Nie mieszkam w afrykańskiej wiosce. Wydawało mi się, że wy również.

 

 

34
176 Komentarzy w
“„Cyce na tablice!” – Jestem na NIE!!!”
  • A M E N !!! Ja mam juz dość serdecznie tych akcji z wywalonymi „cycami”. Wszystko jest dla ludzi. Karmienie też.
    Ale tak jak piszesz…wszystko z umiarem.
    Nie uśmiech mi się jeść obiadu w restauracji visa vi wywalonych „bimabałów” bo matka ma takie widzi mi się.

    Też karmiłam [prawie] rok. Tez w miejscach publicznych. Zawsze dyskretnie zakrywając to co moje

  • Brak mi słów na ten cyrk! Podobnie jak wy Aniu i Miro karmiłam piersią Szymka blisko rok, Julkę krócej, ale oboje zdarzało mi się karmić w miejscach publicznych. Nie miałam najmniejszej ochoty wywalać cycków komuś pod nos! Dla mnie w dobrym smaku i kulturalne było taktowne zakrycie piersi pieluszką lub po prostu odkrycie tylko tego kawałeczka, który był niezbędny. Epatowanie nagością nie podoba mi się w żadnej sferze, a wmawianie kobieto, że karmiąc piersią powinny pokazywać „cyce” jest żałosne i idiotyczne! Zresztą już samo nazywanie piersi „cycami”, żeby hasło było chwytliwe jest poniżej poziomu…

  • Też się zgadzam. Nadal karmię. I dużo podróżuję oraz spaceruję.
    Karmię Małą w terenie dyskretnie, szukając miejsc, gdzie nikt, poza najbliższymi, nas nie widzi i nie przeszkadza. Nie dlatego, że boję się kary czy zwrócenia uwagi. Tylko dlatego, że to jest nasz czas i nasza intymna więź, którą nie mam ochoty dzielić się z obcymi. Dziecko potrzebuje spokoju, by się najeść, a ja spokoju – by karmić. A moje piersi to wciąż moje piersi, nie butla z mlekiem. I nie mam ochoty, by oglądał je ktokolwiek poza najbliższymi.

    • no wlasnie -szukamy miejsc -one powinny byc -to jest problem – jakis kat zaslona fotel -dziekuje -nie ma -karmimy dyskretnie tam gdzie jestesmy -foto porno-blokujemy -proste ;)

    • Też zdarzyło mi się karmić na ławce w parku, przy głównej ulicy, mały zgłodniał to co mam zrobić? Okryłam się kocykiem, żeby nikogo nie obrazić czy zgorszyć, ludzie różnie reagują, mi nerwy są niepotrzebne, małemu tak samo, To nasze intymne chwile z malcem i niech zostaną nasze. Karmić trzeba. Sama jak widziałam matki karmiące, to odwracałam wzrok ( jeszcze jako nastolatka)

  • Brawo! Karmienie w miejscach publicznych-owszem (przecież nie odmówię picia czy jedzenia niemowlakowi), ale faktycznie kampania społeczna w tej kwestii urosłą do roli farsy. Karmię już rok i sama lepiej się czuję, gdy moja pierś w miejscu publicznym jest przysłoniona a i mam pewien komfort gdy moje dziecko jest we mnie wtulone lub przysłonione i nie wystawiam go na widok publiczny: proszę państwa oto moje dziecko, które je. Może jeszcze przewinę je na ławce w centrum handlowym, żeby wszyscy widzieli jaką zrobiło kupę. Czas to powstrzymać .

  • Prawda, prawda i jeszcze raz prawda! Podpisuję się pod Twoimi słowami obiema rękami! Karmienie piersią to piękna sprawa, ale nie wszyscy muszą w tym uczestniczyć. Tak jak piszesz- wystarczy pieluszka czy kocyk i mało kto zwróci uwagę na to, że matka karmi dzieciątko.

  • AMEN.
    Ja mimo że nie karmiłam, rozumiem potrzebę karmienia w miejscu publicznym, ale nie rozumiem podciągania bluzek by było widać brzuch, i wywalać pierś ostentacyjnie. Przecież są bluzki gdzie tą pierś można ładnie wyciągnąć bez obnażania się i dać ją maluszkowi. Rozumie, oburzenie na brak miejsc do karmienia bo w restauracji jednak by się takie przydały bo dzieci też lubią spokój i brak gapiów, ale znam osoby co lubią publicznie to robić by pokazać:”Patrz ja karmię jestem lepsza od każdej kobiety co nie karmi piersią” ja się tak czuje przy tych akcjach. Chyba czują się lepsze i ważne.

  • najlepiej by kobiety siedziały w domu przy garach żeby kawałek sutka nie zraził i nie zgorszył tak wstrętnego i zniszczonego już świata … Brawo za głupotę ! a dzieci niech płaczą z głodu bo matka nie może naturalnie go nakarmić, lepiej chemicznym mlekiem , by zrobić dobrze miernym przeciwnikom natury

    • Droga Dominiko. Widać, że nie przeczytałaś uważnie tekstu, albo go nie zrozumiałaś. Na to już nic poradzić nie mogę. Pozdrawiam.

    • Wiedziałam, że znajdą się i tacy, którzy kompletnie nie zrozumieją o czym napisałaś. Brawo za ten tekst. Lepiej bym tego nie ujęła.

    • Ej, dziewczyno! Mój syn ma 15 miesięcy, karmię go publicznie (jakby to było nie wiadomo co) i post Miry odbieram pozytywnie :) ale też nigdy nie widziałam matki z całym cycem na wierzchu :). Swojego też wywalam przy bliskich ;).

      Radykalizm w żadną stronę nie jest wskazany. Po prostu róbcie swoje ;).

    • Dominiko, źle zrozumiałas tekst. Wykarmiłam trójkę swoich dzieci, bardzo to lubiłam, karmiłam tez wiele razy w miejscach publicznych, bo jakby to rzecz naturalna kiedy dziecko głodne, tyle że robiłam to tak, abym i ja i nikt poza nie był skrępowany, odpowiednia bluzka, biustonosz, pieluszka, maluch do mnie przytulony, a ja spokojna i wtedy taki widok jest piękny i naturalny, bo nie widać nic a i tak kazdy wie co jest grane. I w życiu nikt mi uwagi nie zwrócił, nawet w knajpie, a nawet często spotykałam się z miłym uśmiechem obcych, ot i tyle.

  • Ja też karmiłam wszędzie – zarówno córkę jak i syna. Robiłam to jednak dyskretnie – zasłaniając pierś bluzką czy pieluszką i oczywiście starałam się wybierać raczej zaciszne miejsce aby dziecko mogło zjeść w spokoju i aby nie rozpraszały go bodźce z otoczenia :) Nie wstydziłam się tego, ze karmie ale również nie robiłam tego w sposób ostentacyjny …

  • Masz rację. Owszem jestem wściekła, kiedy ktoś zwraca uwagę matce karmiącej, że ma gdzieś sobie pójść (GDZIEŚ) bo tu nie może karmić, jestem oburzona kiedy widzę miejsca dla matek karmiących w toalecie albo jej okolicach, ALE również zasłaniałam piersi zazwyczaj pieluszką dla własnego komfortu, bo z odkrytą piersią czułam się źle oraz ze względów higienicznych. I też mi nigdy nikt nie zwrócił uwagi – bywałam w restauracjach, na rynku w mieście, w przychodni etc… – ale pewnie nie zwracali, bo zasłaniałam ;)

  • Popieram i zgadzam się z Twoim tekstem. Kurczę, może rzeczywiście niech teraz każdy inny zacznie walczyć o swoje prawa do pokazywania nagości (bo tym jest w końcu cycek, karmiący czy nie) na portalach społecznościowych. Niech każdy wywala swoje cycki, panowie ptaszki! Zróbmy wielką fejsbukową „plaże” nudystów i walczmy o swoje prawa do chwalenia się tym! Wróćmy do bardzo dawnych czasów i zostawmy te wszystkie szmaty, spalmy na stosie i „ubierajmy” się tak, jak nas pan bóg stworzył ;-)

  • Piszesz o karmieniu piersią przez pryzmat seksu. Cycki kojarzą Ci się przede wszystkim jako obiekt seksualny i erotyczny, a właśnie jest odwrotnie. Cycek jest od karmienia dziecka a nie do seksu. Jakie blizny jakie rozstępy? Współczuje jeżeli masz blizny i rozstępy na cyckach. Facet bez koszulki też ma sutki, ale moje sutki jako karmiącej matki już są obrzydliwe? I pisze to matka karmiąca?
    Ja nie mam zamiaru się zakrywać bo więcej zachodu z tym niż to warte. Jak ktoś nie chce widzieć, to niech nie patrzy.

    • Serio? Porównujesz sutki faceta do tych kobiecych? Idąc tym tokiem myślenia może na plaży tak jak faceci siedźmy bez staników, przecież sut to sut co nie ;)

    • Bardzo wiele kobiet tak właśnie się opala. Leży na brzuchu, rozwiązuje górę od biustonosza, potem na chwile wstanie coś poprawić i widać np sutka, ktoś zobaczy i co? Prostestują wielce? Bez przesady, ile tego sutka podczas karmienia widać? 2 sekundy? Taaa facet pewnie zdarzy bonera złapać.

    • Anno, a ja nie mam ochoty patrzeć na Twój biust..i innych matek Polek też. Jesli masz z tym problem, to po prostu nie zabieraj dziecka w miejsca gdzie są ludzie. Dla mnie to obrzydliwe.baba z wyciągniętymi cyckami karmi dziecko, do tego sa odpowiednie miejsca,albo się zasłania proste.

  • A jak Kim Kardashian chodzi z gołymi cyckami z wózkiem po ulicy, to jej wolno. Napisz moze do niej. Zrob o to pretensje. A nie nam.

  • Obawiam się, szanowna Autorko, że nie rozumiesz…
    Cyc karmiący i ten niekarmiący,seksualizowany na potęgę, to nie to samo.
    Dziecko ma prawo zjeść, gdy jest głodne, napić się gdy jest spragnione i naprawdę, im mniejsze, tym krócej ma siłę czekać aż mama znajdzie „ustronne miejsce” by je nakarmić.
    Tu nie chodzi o nachalną propagandę. Tu chodzi o to, ze kobiety karmiące swe dzieci i owe jedzące dziecispotykają się z szykanami… A łatwiej by było tym wszystkim szykanującym po prostu nie patrzeć ;)
    Serio, nie podoba Ci si e? To nie patrz! NIe znam karmiącej mamy która wciskała by komuś piersi w pole widzenia na siłę. Ludzie zawieszają oko, na z reguły niewystającej zasłoniętej choćby główką maluszka piersi, a potem rozdmuchują aferę jak ci z dowcipnego inaczej obrazka, na którym tęczę na niebie (tę pogodową ;P) określano jawnąpropagandą LGBT :P
    Więcej luzu, droga Autorko.

    • Więcej luzu Tobie życzę Gosiu. Bo widać, że jesteś spięta. Nigdzie nie napisałam, że karmienie jest złe i nie odbieram dzieciom do tego prawa. Sama karmiłam rok. Czytałaś tekst? Jestem za karmieniem i to w miejscach publicznych, rozumiesz? Ale jestem na nie, jeśli chodzi o wrzucanie zdjęć takich jak Dzieci są ważne. Dziecko je z jednej piersi to drugą wywalasz na wierzch? Proszę Cię, słabo mi.

    • Polecam wejść w odnośnik w tekście, bo nie chce mi się tego tłumaczyć, skoro nie rozumiesz. I tak, są matki, które wywalają cycki. Tak, one istnieją! Może i Ty taką jesteś?

    • Jakie szykany masz na mysli? kamriłam dwójkę dzieci, także w miejscach publicznych i z żadnymi szykanami się nie spotkałam. Owszem, brkauje miejsc odpowiednich np. w galeriach handlowych czy ośrodkach zdrowia, ale to, że ktoś nie ma ochoty patrzeć na obnażoną pierś szykaną na pewno nie jest!

  • Bardzo dobrze napisane, ale wątpię, czy te napuszone mamuśki to zrozumieją. Rozpanoszyły się ze swoimi „prawami” jak kury na grzędzie i uwaga, bo ja mamą jestem i z drogi!

  • Promocja karmienia piersią powinna się odbywać w szpitalach (na oddziałach położniczych) w szkołach rodzenia.
    Może niedługo dojdzie do tego,że zwolennicy dużych rodzin zaczną uprawiać seks na ulicach? Te matki dają „przykład ” swoim dzieciom świecąc cycami na prawo i lewo. Dwoje dzieci karmiłam po roku czasu,NIGDY nikt mi nie zwrócił uwagi,że robie coś nie na miejscu,nasze „posiłki” wyglądały po prostu jakbym przytulała dziecko.
    Gratuluję tekstu :)

  • Zgadzam sie z autorką. Można karmić w miejscach publicznych ale wszystko z umiarem. Karmi wywala cyca i jej nie przeszkadza a jak skończy karmić to będzie sie zasłaniać żeby nikt nie zauważył. A co to za róznica czy kobieta karmi czy nie? Skoro karmiąca może wywalać to i nie karmiąca też. Ja nie miałam przyjemności karmić piersią ale teraz jak urodze o ile bozia da będę karmiła, nawet i w miejscu publicznym jak będę musiała ale można jakoś zasłonić. Chcąc nie chcąc pierś to też strefa intymna, którą sie powinno zostawić do patrzenia swojemu partnerowi a nie całemu miastu. Mój mąż na pewno niebyły zadowolony gdybym machała obcym ludziom a tym bardziej mężczyznom gołym cyckiem przed oczyma bo karmie.

  • To może jeszcze raz drukowanymi literami, należy droga autorko wytłumaczyć, iż nie jesteś przeciwna karmieniu piersią, tylko wywalaniu cycków na pokaz publiczny, bo JA KARMIĘ WIĘC MOGĘ. Mówimy o takich przypadkach, a nie o mamach szanujących własną intymność, które karmią gdzie się da ( i chwała im za to!) ale karmią ze smakiem, zapewniając i sobie i dziecku odrobinę intymności.
    Nasuwa mi się pytanie, czy One walczą o godne traktowanie gdy karmią publicznie, czy może o przyzwolenie na ekshibicjonizm ? Bo ni jak mi wywalony cycek, do intymności jaką jest karmienie dziecka, nie pasuje.

    • I dokładnie o to chodzi! Też nie rozumiem tej walki o epatowanie golizną. Kamrienie jest piękne. kamrić publicznie można, a nawet trzeba jak dziekco jest głodne. Ale piersi pokazywać nie trzeba, a już tka bemzyślnie jak na linkowanym zdjęciu na tablicy Dzieci są ważne szczególnie: jedną piersią karmi a drugą pokazuje :P

  • A kobiet wywalajacych cycki na lewo i prawo na swoich tablicach lasek gdzie widać cycki setki i pół pupy wam nie przeszkadza? Przeszkadza tylko to że ktoś robi taką kampanie???

    • Ale my rozmawiamy o rozkładówkach gazet, zdjęciach na fb, czy o estetyce i intymności, o jaką powinna zadbać matka karmiąca dziecko miejscu publicznym ? Bo ja tutaj widzę, bardziej niż subtelną różnicę, a Ty nie ?

  • Ja nie mogę. Żenada. Dlaczego Wy [niektóre matki] nie potraficie CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM? Radzę cofnąć się do szkoły podstawowej o.O
    Tekst jest świetny! I prawdziwy!
    I o WYWALANIU CYCKÓW NA WIERZCH!!!!! A nie o karmieniu. Dotarło?

  • Ja nie jestem matką, ale rozumiem, że mam takie prawa jak inni i nie decyduje o nich posiadanie dziecka, więc skoro kobiety-matki chcą wywalać cycki wszędzie, gdzie zapragną to ja też mogę przyjść np na plac zabaw i siedzieć tam z gołymi cyckami? I ich to nie zbulwersuje/ zniesmaczy/ nie zwrócą mi uwagi? To wszyscy zacznijmy pokazywać co mamy… Chodzi o takt. Niektórzy potrafią zachować się w zgodzie ze sobą a jednocześnie odpowiednio w danym miejscu, inni nie. Jestem za autorką i mamami, które karmią dyskretnie, w tym też przejawia się klasa.

    • Ktoś tu nie rozumie, ze akt karmienia jest wyzbyty jakiejkolwiek seksualności. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, patrząc na matkę karmiącą czuł zgorszenie. A więc nie sprowadzaj wszystkiego do absurdu porównując pokazywanie piersi podczas karmienia do celowego obnażania się na placu zabaw. To naprawdę śmieszne. Żadna kobieta karmiąca, nawet te, które popierają tą kampanię, na pewno nie czerpie przyjemności i rozbierania się w miejscu publicznym, ale musi, bo taka jest jej rola, i chciałaby, żeby to było uszanowane. W kampanii są pokazane takie zdjęcia a nie inne, może kontrowersyjne dla niektórych, żeby zwrócić uwagę na problem i dać do myślenia tym, którzy może kiedykolwiek choćby pomyśleli o tym, żeby zwracać uwagę kobiecie, że karmi w miejscu publicznym. A takich sytuacji nie brakuje. I to, że któraś z Was się z tym nie spotkała, to nie jest żaden argument. Wiele kobiet boi się karmić np. przy stoliku w restauracji i chowa się po kiblach, żeby komuś (jak to autorka pisze) nie zniesmaczyć randki. A może ją zniesmacza, jak tych dwoje się do siebie ślini i robi maślane oczy. Niech idą do kibla. Powtarzam jeszcze raz: Nikt nie chce cycków wywalać. To Wy chyba nie umiecie czytać ze zrozumieniem. A kobieta karmiąca piersią (nawet nie zasłonięta) to duża różnica niż niekarmiąca z gołymi piersiami. Jeśli ktoś nie widzi różnicy to współczuję.

    • Ale jakiej kampanii? To zwykłe podżeganie do wrzucania cycków na fejsa. Gołych. Mimo, iż dziecko, jedząc, zasłania główką wszystko, to drugi musi być na wierzchu, tak?

    • Tak,bo każda karmi jak potrafi. Nie każdej udaje się to zrobić tak dyskretnie jak Tobie (swoją drogą szczerze zastanawiam się, czy wiesz o czym piszesz, twierdząc, że nakarmiłaś dziecko przy innym pasażerze i on nie zauważył, ale może). Każde dziecko jest jednak inne. Nie każde da się nakarmić, tak, żeby nikt nie zauważył. Chodzi o to, żeby kobieta miała prawo zrobić to tak jak umie. a nie być ocenianą z każdej strony i krytykowaną. Jeśli w ogóle istnieją kobiety, które celowo się obnażają, żeby pokazać swój zeszpecony rozstępami i styrany karmieniem biust, to ja też jestem przeciwna. Ala śmiem twierdzić jeszcze raz, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Te zdjęcia, którym się sprzeciwiasz mają za zadanie zwrócić uwagę opini publicznej, zaszokować, bo inne metody nie działają. Metoda szokowa jest stosowana dość często np. w reklamie i osiąga skutek, bo tak już jest niestety, że w innym razie nikt nawet nie zwraca uwagi. I tylko o to chodzi.

    • A ja widzę, że dziecko rączką trzyma bluzkę w pobliżu tej strasznej, gołej, wywalonej na widok publiczny piersi. A może to ono odsłoniło mamie pierś. Dziecko na tym zdjęciu jest już większe. Takie rzeczy się zdarzają. I co wtedy? Toż to szok dla patrzących. Nie bądźmy śmieszni.

  • A ja uważam ,że takie jak Ty robią krecią robotę wypisując takie głupoty.Zdarzyło Ci się może raz czy dwa spotkać taką co to się nie zasłoniła i od razu wielkie halo.Ja karmiłam,ale unikałam karmienia w miejscach publicznych bo mimo,że nikt nic nie powiedział to czułam na sobie wrogie spojrzenia i muszę tu zaznaczyć ,że zawsze byłam szczelnie okryta.Wszystkie jesteśmy kobietami i powinnyśmy się wspierać,a nie ujadać jedna na drugą.Światem rządzą faceci,a im zawsze wszystko przeszkadza,nie musimy jeszcze my same robić sobie pod górkę.Czy to naprawdę taki wielki problem,że trzeba z tego powodu wypisywać żale i wzajemnie się obrażać?Początki przygody z karmieniem nie są łatwe i zanim dojdzie się do wprawy może się zdarzyć,że coś tam niespodziewanie się odsłoni więc bądźmy troszkę bardziej wyrozumiałe dla siebie samych.A jeśli chodzi o akcję na fejsie to też nie widzę problemu,przecież naszych postów i zdjęć nie oglądają przypadkowi ludzie tylko przyjaciele,a jeśli takowym przeszkadza to zawsze mogą je sobie zasłonić.Ja nie umieszczałabym takich zdjęć bo są dla mnie intymne,ale jeśli ktoś chce to proszę bardzo-nie zgorszę się.

    • ja uważam że nagonka na kobiety karmiące piersią jest masakryczna i nie dziwie się że tak mało kobiet karmi piersią ja osobiście karmię i raczej nie zdarza mi się to robić w miejscu publicznym bo poprostu nie czuję się z tym dobrze ale nie przeszkadza mi w żaden sposób jeśli inne mamy to robią więc nie wiem po co wiecznie obsmarowywać takie osoby trzeba być tolerancyjnym …. a jeśli chcesz widzieć same piękne obrazki i pieknych ludzi idealnych i obsmarowujesz kogoś bo ma rozsstępy zwisy czy jego ciało nie jest idealne albo kawałek piersi się wysuneło świerzo upieczonej mamie z rozkojarzenia i co tak bardzo cie to obrzydza ?? to co chciałabyś żeby tacy ludzie może chodzili w workach jak tak bardzo ci to wszystko przeszkadza …. Ja karmię piersią od 11 miesięcy i może raz karmiłam w miejscu niby „wyznaczonym ” dla kobie karmiących znajdowała się koło toalety i kosza z brudnymi pampersami powiem ci nie było to przyjemne karmić w takim miejscu zawsze na karmienie staram się wrócić do domu ale nieganie i nie potępiam matek które robią inaczej bo to moim zdaniem nie jest w porządku każdy ma swój rozum i jak komuś się nie podoba to niech nie patrzy na taką osobę…

    • Nie, nie chodzi o to wysunięcie z rozkojarzenia. Chodzi o jakąś dziwną walkę, jakby ktoś im karmić zabraniał. A nie jestem przeciwna karmieniu, wręcz… przeciwnie! :)

    • Bo zabrania! Ciągle słychać o takich sytuacjach.To,że Ty się z tym nie spotkałaś to nie znaczy ,że tak się nie dzieje.Takie akcje mają na celu powstrzymanie tego trendu bo niedługo się okaże,że rodząc dziecko będziemy musiały zamknąć się w domu na najbliższy rok lub więcej.A to dzieci przeszkadzają bo płaczą,a to ciężarna bo chce usiąść (a przecież ciąża to nie choroba),a to karmienie obrzydliwe…Kiedyś to wszystko było naturalne i nikogo nie szokowało-teraz wszyscy się nagle wrażliwi zrobili i wszystko ich szokuje.

    • To te matki mózgu nie mają, że nie potrafią odpowiedzieć: „odwal się ode mnie, ja karmię”? Takie męczennice z nich? Daj spokój…

    • PS. Tak, ludziom przeszkadza rozryczane i drące się dziecko. Nigdy w życiu nie narażałam nikogo, by tam, skąd mogę wyjść, musi słuchać serenady mojej córki! Jak jestem zamknięta w autobusie, to wysiadam na pierwszym przystanku. Jak ryczy w restauracji, to wychodzę. Innym miejscem jest przychodnia, ale nie muszę tego chyba wyjaśniać. Matka to nie święta krowa! Dziecko także! To tacy sami członkowie społeczeństwa, choć w wielu przypadkach uprzywilejowani (i dzięki bogu!!!) Mam jednak wrażenie, że te z cyckami na wierzchu tego zwyczajnie nie rozumieją. Wczuły się w rolę i myślą, że są paniami świata.

    • No i właśnie takie dziewczyny jak ty mnie doprowadzają do szału. Już się spotkałam z takim podejściem „oszczędzania” wszystkich dookoła. Kilka lat temu przyjechali do nas znajomi z Holandii. Chcieliśmy im pokazać okolicę i zabraliśmy na zwiedzanie zamku. Oczywiście przewodnik tylko po polsku więc musiałam im tłumaczyć – już tu zaczęły się schody bo paniusi to przeszkadzało. Za chwilę dziecko znajomych zaczęło zadawać pytania i się zaczęła jazda. Że z dzieckiem to w domu siedzieć a nie na wycieczki jeździć. Dodam, że staliśmy na końcu żeby nie przeszkadzać właśnie. Na szczęście inni paniusię „spacyfikowali”. Może wg ciebie należałoby się zamknąć w domu i przez trzy lata nie wychodzić. Kobieta w ciąży i matka małego dziecka to święte krowy i tak być powinno – należy im się miejsce siedzące w autobusie i pierwszeństwo w kolejce do kasy. Każda z nas inaczej ciążę przechodzi. Ja w pierwszej to mogłam góry przenosić a w drugiej jak postałam 10 minut to mi się słabo robiło. Podobnie jak wtedy gdy słyszałam teksty typu : ” A gdzie się pani tu pcha, ciąża nie choroba” od kobiet stojących w kolejce do kasy pierwszeństwa. Nie od dziś wiadomo że kobieta dla kobiety będzie najgorszym katem i największym wrogiem.

    • Dziewczyno! Mylisz sytuacje, pojęcia i w ogóle wszystko! Gdybyś przewertowała mój blog, wiedziałabyś, że chodzę i jeżdżę z dzieckiem wszędzie. Nie o tym mowa, ale nie staram się już tego tłumaczyć, bo szkoda klawiatury. :)

    • Zawsze musisz mieć ostatnie zdanie,często podkreślając to aż dwukrotnie jakby jeden post nie wystarczył.Pisząc bloga,musisz liczyć się z tym,że skoro masz włączoną możliwość komentowania będą zdarzać się opinie odmienne od Twoich (przypominam,że polecałaś bloga redakcji onetu i tylko dzięki temu zrobił się tu taki ruch).

    • Niech ostatnie zdanie należy zatem do Ciebie!
      Niczego nie polecałam żadnemu Onetowi, nawet nie mam pojęcia o czym piszesz!

  • Szczerze mówiąc, nie spotkałam nigdy kobiety karmiącej z wywalonym cycem. Od jakiegoś czasu sama karmię, staram się robić to dyskretnie, ale nie przykrywam się, bo moje dziecko bardzo to rozprasza, bawi się pieluszką zamiast jeść. Czasem coś widać, jak dziecko na chwilę odwróci głowę, ale wtedy staram się zasłoni pierś ręką, bo nie jestem w stanie zapinać i odpinać stanik, co kilkanaście sekund. We wszystkim trzeba znaleźć umiar. Rozstępów nie mam, nie lubię się rozbierać publicznie, ale czasem muszę nakarmić dziecko w miejscu w jakim bym średnio chciała. Dziecko nie poczeka, chce jeść tu i teraz, a ja nie zamierzam siedzieć zabetonowana w domu na czas karmienia. Równie dobrze można zakazać chodzenia w miniówach, albo wydekoltowanych bluzkach, bo nie mam ochoty oglądać ciała takich kobiet

    • Poczeka. Te dwie minuty, by znaleźć jakieś miejsce. Szukałam i zawsze znalazłam. Czasem wystarczy zboczyć z ulicy, odwrócić się, cokolwiek. A nie wyrzucać cyce na ulice. A tym bardziej na tablice. Już to widzę, jak później te matki lecą na każde zawołanie dziecka i ono nie zna żadnych granic. Szok.

    • nie kazde poczeka, moja corcia ma juz ponad 2 lata i od poczatku jest tak niecierpliwa, ze jesli nie zareaguje natychmiast to narobi takiego wrzasku, ze wtedy to dopiero beda sie wszyscy gapic. Na dodatek karmienie starszego dziecka, tak jak w naszym wypadku czesto ma wymiar chwilowej potrzeby bliskiego kontaktu, corka chce na rece i do piersi zwykle w miejscach publicznych gdy duzo sie dzieje wokoł. I jest to potrzeba, ktora zwykle zaspokoi minutka przy piersi, ze czasem wyciaganie i chowanie piersi trwa dłuzej :) Jak ktos nie chce widziec to niech nie patrzy. A dzieci czy młodziez? Mysle ze nie zaszkodzi im czasem widziec prawdziwe ludzkie ciało w prawdziwie ludzkiej pieknej funkcji, w przeciwienstwie do tych wyfotoszopowanych w mediach. Nie bedzie ich to ani dziwic ani szokowac, jesli dla przykład dajacej rodziny bedzie to naturalne. W ogole duzo sie „odnaturalizowało” w ostatnich czasach. Chocby widok martwego ciała, ktory kiedys był czyms bardziej naturalnym nie budzacym wstretu. Wracajac do biustow: Jakos madonny karmiace na obrazach czy rzezbach nikogo nie obrzydzaja, a pieluszka sie nie zakrywaja :)

  • Wiesz, zgadzam się z Tobą, że może jest lekka przesada z tymi „propagandami”, ale w zasadzie we wszystkich temat można doszukiwać się skrajności.. Powiem Ci szczerze, że ja karmiłam piersią w pizzerii tak, aby jak piszesz”obrzmiała pierś mlekiem płynąca” nie raziła innych, przykryłam skrupulatnie swojego malucha jak i swoją pierś, a mimo wszystko podszedł do mnie kelner, że „czy może pani przestać, bo to gorszy gości”.. No wiesz.. ja odpowiedziałam: nie, nie mogę, nie będę karmić dziecka w ubikacji przecież.. Proszę państwa gości przeprosić w moim imieniu i powiedzieć, że moje dziecko je wtedy gdy tego potrzebuje tak samo jak państwo goście, a jeśli tak bardzo to im przeszkadza to proszę ich poprosić, aby nie patrzyli w moją stronę.. I tyle. Państwo goście zjedli pizzę ze smakiem, a i mój szkrab najadł się do syta. Byłam lekko zła na tę sytuację przecież zrobiłam co w mojej mocy, aby nie było to dla nikogo gorszące, a i tak zwrócono mi uwagę. Więc te wszystkie kobiety walczące o możliwość karmienia w miejscach publicznym nie chcą WYWALAĆ CYCKÓW, by POZBYWAĆ SIĘ KOMPLEKSÓW lub OBNOSIĆ SIĘ Z MACIERZYŃSTWEM. Tylko naprawdę są z tego powodu szykanowane i potępiane…

    • No widzisz, właśnie tak. Jedna pisze, że w życiu nie widziała gołych cycków w knajpie, a ja widziałam. Ty zostałaś poproszona o przestanie, mnie się to nigdy nie zdarzyło, a naprawdę prowadzę dość aktywne życie knajpowo-wyjściowe i karmiłam naprawdę chyba wszędzie. Nawet w samolocie z pasażerem obok, który niczego nie widział. Nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi. Może jakby mi zwracali napisałabym inny tekst. Ale piszę taki, bo PRZESZKADZA MI WIDOK GOŁEJ PIERSI, gdy jem obiad w restauracji! Taki wywalony, a właśnie tego byłam świadkiem. Każdy ma jakieś doświadczenia i niech sobie o tym pisze. Kto mu zabroni? Ja napisałam o tym, bo straszne jest to zdjęcie na Dzieci są ważne. I na dodatek akcja propagująca wrzucanie takich fotek. PO CO? To jest moje kluczowe pytanie tekstu, na które nie uzyskałam jeszcze odpowiedzi…

    • A moim zdaniem jesteś niekonsekwentna – goły cycek w Playboy-u czy iście pornograficznym Hustlerze ci nie przeszkadza ale kawałek prawdziwej piersi w rzeczywistości już bardzo Cię gorszy i zawstydza. Masz problem z kawałkiem ciała i do tego dałaś sobie wmówić, że pierś to głównie atrybut seksualny. Nie chcesz oglądać karmiących koleżanek na Facebooku? To wyłącz sobie aktualności od nich. I dziwne, że nie masz problemu z męską ciążą gastronomiczną na plażach. To też przecież gołe ciało – ja brzucha na wierzch nie wywalam ale i innym nie bronię. Ich ciało-ich wybór.

    • Dodam jeszcze, że trafiłam nie raz na jakieś grupy „karmiących cyców” – swoją drogą te matki same z tego robią jakąś żenującą rzecz, nazwa cyce jest obrzydliwa, a przecież karmienie takie piękne – i te matki nie były za nic szykanowane. One się podniecają tym karmieniem i robią z tego takie przedstawienie jakby to była rola ich życia! Z naturalnej, normalnej kwestii zrobiły spektakl na Broadway’u!

    • Mnie też się zdarzyło 2 razy, że komuś nie pasowało, że karmię, chociaż dziecko było przykryte chustą. Raz na Targu Śniadaniowym – młoda kobieta, zresztą matka, upomniała mnie, że nie powinnam karmić przy jej dziecku (?!?), drugi raz w autobusie – starsza pani zwróciła mi uwagę.
      W zeszłym tygodniu, dla odmiany, spotkaliśmy w kawiarni grupę Hiszpanów, na wcieczce, którzy mnie bardzo za karmienie małej chwalili.
      Więc generalnie zgadzam się z przekazem tego co napisałaś. Nadal jednak wydaje się, że karmienie jest problemem w miejsach publicznych, bo mimo, że dyskretne – niektórych to razi.

      Z tym przejeżadzaniem przez chodniki i ustępowaniem miejsca to też nie zawsze jest tak, że każda kobieta z wózkiem żąda pierwszeństwa. Z drugiej strony – czemu miałaby zawsze ustępować?

  • Droga autorko tekstu! Czy wiesz ile kobiet w tym kraju karmi piersią przez pierwsze półrocze? Otóż tylko 14%! Jednym z powodów tej katastrofy niekarmienia jest to, że kobiety nie potrafią przystawiać niemowlę do piersi, nie potrafią go wykarmić, bo nie miały dobrych wzorców do naśladowania. Dawniej, w epoce preindustrialnej, dziewczynki od małego widziały karmiące matki i kiedy same dorastały i rodziły wiedziały jak się zająć dzieckiem. Było to dla nich równie normalne jak dla ciebie odkręcenie kranu. Dziś w przestrzeni publicznej coraz mniej karmiących kobiet, więc skąd młode dziewczęta mają czerpać wzorce, jeżeli nie widzą tego na codzień? Dodam jeszcze, że wsród pokrewnych nam małp wszystkie osobniki umieją karmić swoje młode, jedynie nie jest tak w przypadku małp trzymanych w niewoli. Nie mają one bowiem dobrych przykładów do naśladowania. Współczesne kobiety są niczym te małpy w niewoli i nie potrafią zajmować się swoimi dziećmi, co powinno być dla nich naturalne. Dlatego ważne jest, aby w miejscach publicznych kobiety karmiły, aby się ten wizerunek upowszechnił, bo może dzięki temu w przyszłości więcej kobiet będzie karmiło piersią.

    • Odnoszę wrażenie, że nie przeczytałaś ani jednego akapitu tego tekstu.

    • Też odnoszę takie wrażenie, bo autorka tekstu nie jest przeciwna karmieniu publicznemu. Z twojego komentarza wynika Dario, że może mamy dosadnie prezentować jak wygląda ssanie piersi, żeby każdy wiedział?

    • Przeczytałam, ale skoro tak wielu osobom zarzuca się niezrozumienie tekstu, to zalecam jego przeredagowanie.

    • Dziękuję, nie skorzystam. Uważam, że umiem pisać i robię to na tyle dobrze, iż większość rozumie. Jeśli trzeba Ci jak krowie na granicy to idź na pole. Do widzenia.

    • Wow! Ale kultura! Ani razy ci nie ubliżyłam, a ty mnie od krów wyzywasz. Super sobie wizytówkę wystawiasz. Oby mniej takich autorytetów. Już sobie idę. I tak za dużo ci statystyk nabiłam.

    • Lucjanie nie zrozumiałeś. Żeby inne kobiety, nasze córki wiedziały jak karmić dzieci,muszą widzieć jak to się robi, a nie tylko główkę dziecka. Moja mama pochodzi z wielodzietnej rodziny. Mam wielu kuzynów, na spotkaniach rodzinnych zawsze były jakieś bobasy przy cycusiach, widok zupełnie normalny, hormony, żadnej pruderii. Starsze rodzeństwo patrzyło z aprobatą. I zawsze jako dziecko rozumiałam różnicę dlaczego moja mama nie wywala cycków, a ciocia która ma bobasa wywala. Nie trzeba było nawet kilkuletniemu dziecku tłumaczyć jak króla na rowie. Sama jak karmię to staram się nie rozpraszać rodzinki na spotkaniach i robię to tak fajnie, że wszyscy patrzą mi w oczy a nie na cycka. Ale nie obrażam innych kobiet. Nie wiem czemu zawsze najbardziej podłe wobec siebie są kobiety. Prehistoryczna walka o mężczyzn i przetrwanie?

  • Tekst świetny! Tylko podejrzewam, że Ci do których jest skierowany nie zrozumieją
    Dla mnie karmienie jest naprawdę intymme i tylko nasze. Nie pptrzebuje nic nikomu udowadniać. A już na pewno nie zdjęciem piersi na fb. Przykre to jest.

  • A widziałaś kiedykolwiek tego ociekającego miodem i mlekiem ostentacyjnie wywalonego cyca, o którym z takim bulwersem wypisujesz? Bo ja nie, a karmię piersią od ponad 2 lat. Nigdy nie robię tego ostentacyjnie, co nie znaczy, że się chowam z tym moim nieraz i publicznym karmieniem. Jeśli mam czym, to się przysłaniam (o ile syn mi tego natychmiast nie wydrze, bo nie znosi nakrywania), jeśli nie mam, to lekko odwracam się od ewentualnych gapiów jeśli takowi w ogóle są. Dodatkowo ręką przysłaniam pierś, więc proszę Cię, bądź tak łaskawa i przestań bredzić, bo nie masz pojęcia o czym piszesz. Dziękuję za uwagę.

  • Szanowna Pani
    . Przeczytałam tekst 2 razy aby nikt mi tutaj nie zarzucił, ze źle zrozumiałam. Ja również karmiłam, zasłaniałam się pieluszką, niekiedy byłam zawstydzona etc. Ale mam jedno „ale” – moje piersi nadal są ładne. Nie każdej kobiecie robi się flak , rozstępy czy jak tam to Pani nazwała. Być może odbiegłam nieco od dyskusji ale zrobiło mi się nieprzyjemnie gdy wrzuciła Pani wszystkie kobiety do jednego worka z tym nieestetycznym wyglądem piersi.
    Z wyrazami szacunku
    Bożena.

    • Po pierwsze błagam nie Pani. Nie piszesz tu pisma do urzędu, tylko do żywej osoby! :) Po drugie przepraszam, jeśli poczułaś się wrzucona do jednego wora. Nie miałam takiego zamiaru. Pozdrawiam!

    • Przeanalizowałam to. I nie napisałam, że wszystkie piersi karmiące są brzydkie, tylko, że czasem tak się dzieje… Więc tym bardziej nie czuj się urażona! Ściskam!

  • Nie wiedziałam o takich regulacjach FB, dobrze uzyskać tą wiedzę.
    Co do samego tematu, popieram w sumie twoje stanowisko. Jako matka jeszcze karmiąca nie czuje, aby ktokolwiek albo cokolwiek miałoby mi przeszkodzić karmić jeśli MUSZĘ. I to jest to kluczowe zdanie, jeśli będę w parku to usiądę gdzieś w zacisznym miejscu i nakarmię, jeśli będę w restauracji, to cóż raczej pójdę do pokoju matki z dzieckiem, a jak nie będzie, i nie będzie gdzie pójść zrobię to przy stole, ale nigdy, a to prze nigdy nie wywale piersi tak aby cały świat mógł ją podziwiać. Tak jak piszesz karmienie to intymna relacja i dla mojego komfortu nie będę wywalać moich mlecznych cycków na świat. Zawsze zakrywam się pieluchą lub szalem. I w sumie czuje się nie komfortowo jak przy moim mężu inne kobiety to robią. Jednak jestem przeciwniczką szkalowania karmienia. Piersi teraz są wszędzie, na ulotkach, w TV, reklamie dachówek. Jak zwykle w każdej sprawie trzeba znaleźć kompromis.

    • Wiesz, tu też chodzi o to, że dzisiejsze matki robią z tego wielkie halo. Zamiast kulturalnie usiąść z boku i nakarmić (tak jak piszesz), to wywala taka swoje owoce na środku, bo ONA MUSI BO MA DZIECKO!!! A ja nie mam na przykład i może nie chcę oglądać jej piersi. ONA MA DZIECKO więc trzeba przepuścić ją w kolejce. ONA MA DZIECKO, więc ma większe prawa? A później stado rozwydrzonych dzieciaków, bo wszystko mają na zawołanie. Nic się nie stanie, jeśli dziecko pokrzyczy 2 minuty, a ona odejdzie gdzieś w dyskretne miejsce i zrobi to DYSKRETNIE z szacunkiem do dziecka także!

      A już najbardziej nie rozumiem tego, że raz robią z tego czynność fizjologiczną, zwykłą, nic specjalnego, a za chwilę karmienie urasta do rangi wniebowstąpienia. To niech się zdecydują.

    • Częściowo się z tobą zgadzam. Są takie sytuacje, w szczególności jeśli dziecko karmione jest tylko naturalnie, że po prostu bez względu na okoliczności trzeba nakarmić. Ale, tak jak zgodnie piszemy, wszystko można zrobić intymnie i z poszanowaniem obu stron.
      Co do Matek Krów, jak to już zostało określone. Jako matka maleńkiego dziecka nie wymagam jakiś szczególnych względów. Nie ukrywam, że miło mi jak ktoś mnie przepuści w kolejce i rozumie, że to iż stoję w kolejce z wózkiem, nie wynika z tego, że chce komuś świat uprzykrzyć, ale nie mam wyboru. Ja sama zawsze przepuszczam ciężarne, a jak tak się spojrzy z perspektywy, to z małym dzieckiem, szczególnie jak jest niecierpliwe, jest trudniej. Tu jak we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Nie pozbędziemy się matek z dziećmi, ale one muszą pamiętać, iż to że urodziły dziecko zmieniło ich życie, ale świat nadal toczy się dalej, szczególnie tego nie zauważając.
      Osobiście uważam też, że wydanie na świat nowego życia to coś pięknego i wielkiego i choćby z samego tego powodu powinno się mamy szanować. Mój mąż kiedyś powiedział (po porodzie), że każdy powinien to zobaczyć, bo dopiero wtedy doceni co kobiety robią. Z drugiej strony wiem, że są ludzie, którzy nie mają lub już odchowali swoje pociechy i chcą spokoju. To wszystko opiera się o wzajemny szacunek każdej strony.
      Dobra, ale zrobiłam dygresję :)

      A karmienie, cóż sądzę, że zależnie od sytuacji będzie traktowane jako coś fizjologicznego albo magicznego. Zwróć jednak uwagę, że to wielkie halo jest wokół karmienia piersią, a obecny świat jest tak pruderyjny, że pokazywanie piersi (tych nie karmiących i najlepiej z silkonem) jest nie mal nie zauważalne przez nas. Sam świat w sobie jest pełen konfliktów i chyba to jest taki jego element :)

  • Zgadzam się z Tobą. Karmić piersią można zawsze i wszędzie. Jednak ja też jestem zdania, aby robić to dyskretnie. Prawdę mówiąc nie rozumiem, jak można tak bezpardonowo pokazywać piersi. Jeżeli jedną karmię, to druga jest schowana, bo po co ktoś ma ją oglądać? Ja też tego nie rozumiem. Karmię już 9 miesiąc i nie wiem, kiedy będzie koniec mlecznej drogi. W sumie wydaje mi się, że dyskretne karmienie wzbudza większy szacunek i dzięki temu ludzie widzą, że to jest dobre i nikt tu nie chce nikogo na siłę przekonać do gołych cycków, tylko wartością nadrzędną jest podać pokarm swojemu dziecku. Oczywiście i niestety zdarzają się przypadki, jak ten opisany wyżej w pizzerii. No cóż, bywa i tak, są niestety różni ludzie. Poza tym ja też nie jestem za tym, aby upubliczniać zdjęcia dziecka i gołego cycka. Po co to komu? Żeby się pochwalić swoim biustem? Jakie mamy śliczne dziecko? Moje cyce są tylko dla moich mężczyzn (męża i synka), a zdjęcia mojego maleństwa mogą oglądać moi znajomi na profilu. Czy w ogóle ktoś myśli nad tym, że jego dziecko nie byłoby zadowolone ze zdjęcia, na którym widać je ssące pierś? Może lepiej wstawić je do rodzinnego albumu. To taka garść luźnych myśli i pytań, które mi się nasuwają w związku z tym całym zamieszaniem. Aha, rola matki to dla niektórych rola życia. Dla mnie to rola życia. Ale to nie oznacza, że muszę świecić cyckami. Wręcz przeciwnie.

  • Matka przeciwko matkom a to dopiero zart, ciekawe jak tolerancyjne sa te Panie w kwestii mam, ktore nie chca karmic piersia albo wybieraja porod przez cesarskie ciecie. A na goly cyc musimy sie godzic wszystkie w imię kobiecej solidarnosci?? Dziala dosc wybiorczo.

  • Należę do grupy na FB Karmiące Cyce na ulice, uzyskałam tam wiele wsparcia i sama także wspierałam. Grupa jest naprawdę niesamowicie pomocna. Ale przyznam szczerze, że karmiące mamy wstawiają tam na tablicę (grupa jest otwarta więc wszyscy zdjęcia widzą) właśnie zdjęcia które przedstawiają tylko i wyłącznie wielką pierś i małą główeczkę dziecka ssącego sutek. I pomimo tego, że jestem wielką zwolenniczką KP (DKP także) to jednak taki sposób propagowania i reklamowania naturalnego karmienia nie wydaje mi się zbyt trafiony. Większość zdjęć tam umieszczanych jest delikatnie mówiąc nieestetyczna. Widziałam piękne zdjęcia przedstawiające karmienie piersią, które według mnie zachęcają i pokazują jak niesamowicie piękny jest to akt i uważam, że właśnie one mogą KP propagować, w przeciwieństwie do wywalonych sfotografowanych komórką piersi z główką dziecka…

    • Elu, dziękuję Ci jak tylko mogę głośno i pięknie za ten komentarz. Dziękuję!
      Propagować coś trzeba z głową, a nie wrzucając takie fotki.
      Jeszcze raz wielkie dzięki, to bardzo ważny i mądry komentarz!!!

  • Teraz publicznie wyznam ci miłość,kocham cię za ten tekst.
    Jestem fanką karmienia piersią, byłam matka karmiącą, ale fanatyzm kp mnie przeraża. Stado rozjuszonych zwierząt rzuca się na każdego, kto wykaże odrobinę zdrowego rozsądku i powie każdy ma prawo do karmienia, ale nie ostentacyjnego wywalania cycków na widok publiczny.

  • Brak mi słów!! Dziewczyny, które jesteście przeciwne autorce wpisu na blogu „CYCE NA TABLICE” Przeczytajcie tekst ze zrozumieniem, przecież Ona nie ma nic przeciwko karmieniu piersią w miejscach publicznych, sama pisze że karmiła swoje dzieciątko rok i też w miejscach publicznych. Jej chodzi głównie o to, aby nie dać się ponieść propagandzie wstawiania swoich zdjęć z dzieckiem przy gołej piersi np.na facebook, czy inne portale społecznościowe. Po co to komu??

  • Bardzo lubię Twoje teksty. Są naprawdę konkretne! Ten też. Sama do niedawna byłam matką karmiącą i był to wyjątkowy dla mnie czas. Ale te chwile należały tylko do mnie i do mojego dziecka! I to właśnie było takie piękne i niesamowite…

  • Zgadzam sie. Jestem mama po raz trzeci. Po raz trzeci karmie piersią. Wszedzie gdzie synek sobie tego zyczy. Ale zawsze oslaniam nas pieluszka.

  • Ja zawsze starałam się karmić mojego synka dyskretnie, zasłaniając co trzeba i szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się z dziwnymi czy niechętnymi spojrzeniami. W ogóle nie widzę sensu w organizowaniu akcji typu Cyce na tablice. Wręcz wydaje mi się, że powinny być akcje To moje cyce i nic Ci do tego :) Mnie doprowadza do szału podejście wielu ludzi, którzy zaglądają mi prosto w cycki jak karmię synka. Nagle okazuje się, że jak mam dziecko przy piersi, to można się na môj dekolt bezkarnie gapić. Spotkałam się nie raz z tym, że ludzie bez skrępowania obserwowali jak karmię, gapiąc się na moje piersi. Zdarzało się też, że głośno ten fakt komentowali… Mało tego, członkowie mojej rodziny bez pytania cykali mi w tym czasie fotki! Dobrze piszesz, cyc to cyc. Ciekawe czy też by się tak bezczelnie wpatrywali w mój dekolt, gdyby maluszka przy nim nie było…

  • Karmienie relacją intymną? Jak ktos tak uważa to chyba ma coś z głową….intymne tomogą być stosunki płciowe a nie karmienie dziecka. Zaburzone postrzeganie przeznaczenia piersi.

    • Tak, dla mnie to jest sprawa intymna.

      Nie wiem, czy znasz znaczenie tego słowa, ale to intymny oznacza m.in. „mocno osobisty”. Nie wierzysz, polecam słownik.

  • I mi nie w głowie takie uliczne manifesty. Bo po co? Cyc jest mój i mojej córki. Nie potrzebuję ani zgorszonych spojrzeń, ani dowodów uznania, że jestem za*ebista bo karmię piersią. I właśnie na takie okazje mam super „dizajnerską” flanelową pieluszkę do zakrycia tego i owego! Ahoj! :)

  • Dyskusja, że hej, najlepsze to, że pod koniec coraz bardziej bojowo, aż strach. Po przeczytaniu tych komentarzy to już nie wiem co chciałam napisać taka jestem oszołomiona.
    Na początku się śmiałam, ale teraz to się boję.
    Nigdy nie karmiłam w miejscu publicznym, nie wiem czy to dobrze czy źle, ale zawsze miałam jakieś poczucie wstydu, ale nie z uwagi na karmienie właśnie tylko obnażanie. Nawet w domu wolałam robić to sama w pokoju niż z całą rodziną podczas uroczystych kolacji. Taki spokój, więź z dzieckiem, bliskość, takie chwile sam na sam, bardzo. Poza tym miałam takie wrażenie, że w tłumie dzieciaki nie chciały jeść, to pewnie też moje emocje, ale wszystko to sprawia że mam raczej stosunek ambiwalentny do mam karmiących w miejscach publicznych. Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Bardziej przeraża mnie ta dyskusja pod wpisem.

  • Nie podoba sie? Nie patrz! Tego typu akcje zawsze sa przesadzone zeby pokazac problem – a tu „problem” istnieje, zdarza sie ze karmiaca wyprasza sie z restauracji czy sklepu ze wzgledu wlasnie na fakt karmienia. Dziecko, ktore domaga sie jedzenia, nie rozumie, ba, ma gdzies zmysl estetyczny pana jedzacego romantyczna kolacje. Niech sobie pan patrzy gdzie indziej. Pani karmiaca nie wsadza mu cyca do talerza.

    • Mnie nigdy nie wyprosili, a karmiłam w restauracjach. Chodzimy do nich non stop. Szok?
      A dziecko może i ma gdzieś pana, ale za dzieci odpowiadają rodzice, więc bzdury gadasz. :)

  • Ale się uśmiałam! Niezła komedia z tego wyszła! Tekst świetny, spójny, logiczny, więc nie rozumiem dlaczego niektorzy go nie rozumieją!
    Jak tak dalej pójdzie, to na „tablicy” za cycem penis się pojawi…. Wtedy to dopiero zatracimy jakiekolwiek poczucie prywatności… O takk zamiast facebook będzie penisbook albo breastsbook :) Kurdę, może to nawet i dbry pomysł na nowy portal :D

  • Mialam nie komentowac, bo widze ze nie sa mile widziane komentarze, ktore nie popieraja Twojego punktu widzenia. Czytalam tekst i rozumiem, ze nie krytykujesz karmienia publicznego (chwala Ci za to), ze sama karmilas niecaly rok (chwala Ci za to) i ze nie podoba Ci sie to, czym nazywasz „wywalaniem cyca”…
    Skoro karmilas to pewnie wiesz, ze to nie jest latwa sprawa. Czesto wymaga wiele czasu by sie tego „nauczyc” (a niby takie naturalne – podoba mi sie komentarz powyzej, ktory tlumaczy dlaczego juz nie mamy tego w malym paluszku jako pokolenie), wymaga tez wiele poswiecen i wytrwalosci. Wyjscie na „ulice” i karmienie wymaga przelamania (w duzej mierze samo karmienie i jego kleska lub sukces siedzi w naszej glowie…) wiec takie akcje sa jak najbardziej potrzebne by pokazac kobietom, ze nie maja sie czego wstydzic. By pokazac kobietom, ze moga wrocic do lubianych czynnosci i nie siedziec w domu bo przeciez dziecko moze byc glodne. Wiem, nie jestes temu przeciwna, ale tlumacze skad te akcje i dlaczego sa wazne, bo wcale nie jest to banalny, rzadko spotykany problem u matek. Jak jeszcze dolozymy do tego, ze taka matka moglaby przeczytac np. tekst na tym blogu to zwiekszy sie ta „blokada” i ta niechec do wyjscia- bo krytykujesz cialo, ze rozstepy, ze cos zwisa, ze nie jest sie rozmiarowo estetycznym…najlepiej niech karmia w miejscach pubicznych tylko modelki i ich pokroju kobiety!
    Mowisz o tym, zeby karmic „dyskretnie”….zawsze mnie bardzo smieszy to okreslenie! W pierwszym miesiacu zycia mojej coreczki karmilam wlasnie „dyskretnie”, czasem odchodzac od stolu i idac do innego pomieszczenia, czasem przykrywajac coreczke (nagimnastykowalam sie nieraz!). Po pierwsze, zdalam sobie sprawe z tego jak wiele mnie „omija” z zycia spolecznego – miesieczny bobasek potrafi sscac 40-50min, wiec czesto wracalam do pustego stolu lub spotkanie sie konczylo, po drugie w pewnym momencie moja coreczka nie byla w stanie wytrzymac pod pielucha/kocykiem lub podobna przykrywka…. Pytam sie (retorycznie) czy Ty lub inna komentujaca tutaj osoba, ktora tak Cie wielbi za ten tekst i kocha na zycie, probowala kiedykolwiek zjesc obiad przykryta kocem…niezbyt to chyba przyjemne!
    Odniose sie rowniez do komentarzy pod tekstem, ktore wspominaja o bluzkach do karmienia, ktore przeciez wszystko zakrywaja! Karmie 16miesiecy i gdybym miala wypelnic szafe bluzkami/sukienkami „dla karmiacych” to chyba bym zbankrutowala, no i ograniczaloby moja „pasje” dla mody i ciuchow (w koncu tez jestem kobieta!).
    Kolejny punkt mojej wypowiedzi odnosi sie do tego, ze Ty, autorka, karmilas niecaly rok. Bardzo Cie za to chwale i gratuluje. Jednak nie masz doswiadczenia, z tego by wynikalo, z karmieniem wiekszego dziecka, ktore nie domaga sie tylko placzem, ale i lapkami – ciagnie, samo wyciaga piers, wklada pod bluzka (od dekoltu lub od spodu bluzki) wszystko by tylko dostac sie do upragnionego „cycusia”. Moze to uwazasz za „ostentacyjne wywalnia piersi”, jednak w takich sytuacjach naprawde niewiele matka moze. Czasem ktos zobaczy conieco (o zgrozo!) zanim dziecko sie przyssie, chociaz to sa krotkie sekundy.
    Powiem rowniez, ze bardzo razi porownanie zdjecia matki karmiacej swoja pocieche ze zdjeciem partnera „ssacego” piers kobiety. Chyba jednak potrafimy odroznic te dwie rzeczy? A ze zdjecia pokazuje ze cialo kobiety nie jest idealne? Juz o tym powyzej wspominalam, ale skoro sama w ktoryms komentarzu piszesz o tym ze sama masz rozstepy czy czegos tam za duzo ale tego nie pokazujesz. Wiec na zakonczenie zycze Tobie udanych wakacji nad morzem/jeziorem/rzeka czy basenem, zapewnie Cie rozpoznam, bedziesz ta dziewczyna ubrana w golf z dlugim rekawem i dlugich spodniach!
    Pozdrawiam i zycze dobrej nocy!

    • Droga Agato. Po pierwsze, w dalszym ciągu stoję na stanowisku, iż nie trzeba pokazywać cycków na fejsie, by propagować karmienie piersią. Po drugie, napisałam, iż czasem to widok taki a nie inny. Ja nie chce tego oglądać i to moje zdanie, Ty możesz mieć inne i chwała Ci za to. Po trzecie, nie karmiłam dłużej, bo dla mnie to obleśne oraz chciałam trochę pożyć i tyle. Tez możesz się z tym nie zgodzić i chwała Ci za to. Po czwarte, nigdy w życiu nie miałam specjalnych ciuchów i nigdy niczego nie pokazałam. Czy widzisz na tym zdjęciu mnie karmiącą w specjalistycznej bluzce? Ot, zwykły sweter. Nawet staniki miałam normalne. Po piąte, nigdy nie robiłam tego ostentacyjnie, bo to dla mnie niesmaczne. Możesz mieć inne zdanie i chwała Ci za to. Po szóste, pierś to pierś i czy przy dziecku, czy przy facecie jest taka sama, zmienia się tylko kontekst. Po siódme, nie wiem co mają rozstępy do wakacji, ale bardzo dziękuję. Chodzę w kostiumie. Nie pokazując cycków. Dobrej nocy!

    • Też nigdy ciuchów specjalistycznych nie posiadałam ale widzę różnicę między karmieniem przez dekolt bluzki gdzie cała pierś jest na wierzchu i od dołu bluzki gdzie ewentualnie widać kawałek brzucha. Więc jest ogromna różnica. Karmiłam syna prawie 2 lata, w tym 18 miesięcy dziecko nie chciało nic poza moim mlekiem więc karmiłam chyba we wszystkich możliwych miejscach i również nikt nie zwrócił mi nigdy uwagi. Nie zakrywałam się ani kocami ani pieluchami… Wg mnie to po prostu kwestia czy robi się to dołem czy górą i właśnie to robi największą różnicę…

    • Moze odpowiem komentujac Twoja odpowiedz by zachowac lad i porzadek :)

      Droga Agato. Po pierwsze, w dalszym ciągu stoję na stanowisku, iż nie trzeba pokazywać cycków na fejsie, by propagować karmienie piersią.
      – Trudno zmienic czyjes zdanie jednym komentarzem, nie mialam takich aspiracji. Mam nadzieje, ze moja wypowiedz dala komus z komentujacych troche do myslenia, tylko tyle.

      Po drugie, napisałam, iż czasem to widok taki a nie inny. Ja nie chce tego oglądać i to moje zdanie, Ty możesz mieć inne i chwała Ci za to.
      – Czasem to widok nieidealnego ciala, zgadzam sie, najlatwiej w zyciu zakrywac i pogrzebac to co nieidealne… wtedy niby nieistnieje…a jednak! Mozna to przelozyc na rozne rzeczy, sa kobiety, ktorym wychodza straszne zylaki w ciazy na nogach….idac Twoim tokiem myslenia tez powinny to zakrywac, bo przeciez nie masz ochoty tego ogladac!

      Po trzecie, nie karmiłam dłużej, bo dla mnie to obleśne oraz chciałam trochę pożyć i tyle. Tez możesz się z tym nie zgodzić i chwała Ci za to.
      – A wiec, O TO CHODZILO!!!! Wiedzialam, ze cos sie „kryje” za tym postem!!!! :) Mysle ze powinnasbyla to napisac w glownym artykule, bo to naprawde wiele tlumaczy w Twojej krucjacie. Nie mam zamiaru krytykowac Cie za to, Twoja sprawa, ale ciekawi mnie co takiego jest oblesnego w tym?

      Po czwarte, nigdy w życiu nie miałam specjalnych ciuchów i nigdy niczego nie pokazałam. Czy widzisz na tym zdjęciu mnie karmiącą w specjalistycznej bluzce? Ot, zwykły sweter. Nawet staniki miałam normalne.
      – Latem trudno sweter na siebie zalozyc, wiec sila rzeczy wiecej widac. Rowniez nie kupowalam zadnych bluzek wiec mam swoje normale: koszule trudno podciagnac, bluzki na ramiaczkach wiecej odkrywaja jesli podciagane do gory niz jesli dziecko sie przyssie „od gory”, sukienki przeciez nie bede tez naciagac nad glowe…. Mysle, ze kazda matka kieruje sie wygoda w momencie karmienia, a nie traktuje tego jako wielce oczekiwana okazje by zrobic striptease- w jaki sposob jest mi wygodniej w tym danym momencie nakarmic majac to a nie inne na sobie, a nie “ile ciala moge dzisiaj pokazac?”.

      Po piąte, nigdy nie robiłam tego ostentacyjnie, bo to dla mnie niesmaczne. Możesz mieć inne zdanie i chwała Ci za to.
      – Mysle, ze warto by bylo sie zaglebic w to dlaczego co uwazasz za takie niesmaczne…? Pomijajac slowo “ostentacyjne”, bo to jest mocno subiektywna ocena , czy po prostu nagie/ lub skrawek nagiego ciala powoduje wlasnie ten niesmak? Wspominasz o tym, ze w restauracji az czlowieka odrzuca na ten widok – moj umysl nie jest w stanie tego pojac…przeciez tu chodzi o jedzace dziecko a nie o akt seksualny ktory sie dzieje pod Twoimi oczami, przy Twoim stole!
      Mam nadzieje, ze nikt nie uwaza ze karmie swoje dziecko “ostentacyjnie”. Karmie i tyle.

      Po szóste, pierś to pierś i czy przy dziecku, czy przy facecie jest taka sama, zmienia się tylko kontekst.
      – No wlasnie, i to wlasnie kontekst czyni ze jedna rzecz nie ma sie do drugiej. Kontekst ma to do siebie ze gra decydujaca role w tym, jak cos postrzegamy – nie wazne o co by nie chodzilo.

      Po siódme, nie wiem co mają rozstępy do wakacji, ale bardzo dziękuję. Chodzę w kostiumie. Nie pokazując cycków.
      – Rozstepy ma sie nie tylko na piersiach, ja np. mam na udach (nie zwiazane zupelnie z ciaza czy karmieniem oczywiscie). Swoja droga rozstepy, ktore sie ma na piersiach nie sa calkowicie zakryte kostiumem. Ja idac na plaze nie zastanawiam sie nad tym czy widok moich rozstepow kogos zniesmaczy i moze zaloze krotkie spodenki by tylko ktos nie zobaczyl. Podejrzewam, ze tak postepuja chyba wszyscy, bo inaczej bysmy zglupieli i ukrywali sie w domu.

    • 1. OK.

      2. OK.

      3. Tak, właśnie o to, rozgryzłaś mnie! :) PS. To temat na osobny artykuł, nie chce mi się o tym pisać, więc nie piszę, proste. Tekst (nie artykuł, to nie portal czy gazeta) był o czymś innym.

      4. OK.

      5. Jakbyś przeczytała uważnie tekst, to byś nie pytała ponownie o to samo.

      6. Tak, dlatego uprawiam seks w sypialni, a nie na ulicy.

      7. Kup sobie taki kostium, który to zakrywa.

      Pozdrawiam!

  • …Wiesz kochana… dziękuję ci za ten post:) Gratuluję i pozdrawiam:) oraz bardzo chętnie będę zaglądać na twój blog w przyszłości.Rozumiem dlaczego pojawił się u ciebie bunt przeciwko tak przecież z założenia chwalebnej akcji. Ja też jestem zmęczona „akcjami”, chociaż jestem ogromnym zwolennikiem propagowania „dobra”. Najbardziej wstrząsają mną reklamy, albo kampanie w których dla dobra dzieci, „pokazywane są” dzieci, niektóre akcje są chwalebne, ale czy ktoś się zastanowił co się potem z takimi dziećmi dzieje? Oczywiście niektóre kampanie są zrobione z wyczuciem i taktem , a niektóre pozostawiają wiele do życzenia jak chociażby np. reklama bielizny dla małych dziewczynek jaworznickiej firmy Ballerina … ale to tylko jedna z wielu, o której akurat zrobiło się głośno w mediach…Takie dzieci nie są już anonimowe, ich twarze patrzą z bilbordów, a one mają swoje życie szkolne, podwórkowe i co? Jeśli mają odpowiedzialnych rodziców, którzy rozmawiają z nimi itp, to przetrwają,ale często nikt nie analizuje co dzieje się z ich psychiką i jaki to ma wpływ na ich przyszłość? Rodzice realizują swoje potrzeby i marzenia poprzez te biedne dzieci… Z karmieniem mam wrażenie jest podobnie. Często analizuję takie różne sytuacje i trwoga mnie ogarnia…Tak zazwyczaj kosztem dziecka realizujemy jakieś własne potrzeby, a świadomość tego faktu jest znikoma:) W różny sposób pisze się o karmieniu, matki z dumą piszą o tym jakimi są bohaterkami karmiąc 2, 3 lata, ojej! a niektóre 4…jakie to bohaterstwo…I jest to bohaterstwo w zestawieniu z tym procentem mam karmiących,który ktoś podał powyżej w komentarzach…Ale dlaczego zawsze musimy być tak skrajni w swoich decyzjach? Smutne jest też to, że w cywilizacji nastał teraz czas „mam prawo do prawa” co w skrócie oznacza „kosztem wszystkich i wszystkiego, ale wam udowodnię,że piłka jest okrągła”…to powinna być radość, że „mamy wolność słowa”, ale to chyba też powód do frustracji i zadumy nad ekshibicjonizmem czasów i samego człowieczeństwa…Wracając do karmienia…na moim blogu też kiedyś pisałam o karmieniu…i uderzyło mnie w pewnym sensie podobieństwo twojego posta do moich wcześniejszych przemyśleń:)cytuję fragment „denerwują mnie „laktacyjne bohaterki z wyemancypowanym macierzyństwem” obnoszące się na każdym kroku ze swoim szczęściem i nieomylnością…i piersiami, bo jeśli ktoś nie czuje w sobie macierzyństwa(nawet mimo, że ma dziecko)czuje się niekomfortowo w sytuacji, gdy jakaś kobieta nagle wyjmuje cyca i karmi…Dlaczego wmawiamy komuś kto tego nie chce, że to piękny widok? Jeśli nas coś denerwuje w naszym otoczeniu, to unikamy tego…czy matki karmiące nie rozumieją, że zmuszając kogoś na siłę, będą unikane?;) Karmienie może być piękne, ale zapytajmy czasami, czy ktoś ma ochotę oglądać nas w tak jednak intymnej sytuacji? Wiele kobiet jest nieprzekonanych, nie czują w sobie „pasji karmienia”, mogą więc zrobić sobie i dziecku więcej krzywdy zmuszając się do „roli karmicielki za wszelką cenę”, ulegając presji otoczenia. Miejmy odwagę powiedzieć „NIE’, jeśli tak czujemy. Ciąża, urodzenie i wychowywanie dziecka to już ogromne wyzwanie. Wiele kobiet nawet nie podejmuje chęci bycia matką (no oczywiście nie każdemu jest to dane, więc to jest inna sprawa…) Dlaczego więc same się tak usprawiedliwiamy i potępiamy? Możemy dawać naszym dzieciom bliskość, miłość, czas, zaangażowanie karmiąc butelką… Kochane dziewczyny mamy prawo wyboru, wolną wolę i możemy podejmować swoje, świadome decyzje! A czy komuś się to podoba, czy nie – to jego problem;)zapraszam do przeczytania całości:)tyle cytatu:)”. Zacytowałam fragment, bo mam małe dziecko i nie mam siły powtarzać się więc skopiowałam to co już przemyślałam kiedyś:))) W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że takie słowa jak intymność i dyskrecja nabierają nowego znaczenia…i bardzo subiektywnego…Przecież nikt nie przyzna się,że nie przemyślał do końca „rozkręcanej kampanii”, oczekujesz,że zawieszą swój pomysł „te cyce na tablice”? A może oczekujesz tak jak i ja chciałabym,aby mamy nie kierowały się czasami „tylko emocjami”,ale świadomością co do rzeczy, które robią i decyzji, które podejmują…I nie miały pretensji do 3, albo 4 latka,że rozpina im bluzkę i domaga się na przyjęciu „cyca”, TO NIE JEST WINA TEGO BIEDNEGO DZIECKA,że ma nieodpowiedzialną emocjonalnie rodzicielkę…Dziękuję ci za twoje NIE:) i gratuluję ram czasowych, najbardziej adekwatnych dla karmienia piersią…oczywiście moim zdaniem…każdy ma prawo do swojego.

  • Gratuluje Odwagi! Jestem w 100% na tak… mimo, że karmiąc piersią przed 6 miesięcy spotkało mnie wiele nie miłych komentarzy i próśb abym udała się z dzieckiem do toalety – raz kiedy byłam z Małą w Polsce na wakacjach ( w centrum handlowym na ławeczce karmiłam Małą osłonięta tetrą ale i tak pani w średnim wieku zwróciła mi uwagę, że powinnam udać się do toalety, na co zapytałam się grzecznie pani czy pójdzie kupić sobie bułkę w sklepie i pójdzie zjeść ją ze mną w toalecie? ), a kilka razy w Irlandii . Zawsze się zakrywałam tetrą bo w końcu to moje PIERSI i tylko moje i z tego co wiem zaliczają się do miejsc intymnych… Owszem mam piękne zdjęcia karmiąc dziecko piersią , ale są one NASZE PRYWATNE … Ale rozumiem problem, że nie ma miejsc komfortowych dla mam karmiących , takich nie przy toalecie… bo nie czarujmy się… jak wchodzimy do restauracji to ostatnim miejscem, żeby zjeść obiad będzie stolik przy drzwiach do toalety. Nie ma ich w Polsce i nie ma w Irlandii , ale ostentacyjne wyciąganie piersi i karmienie dziecka? Każda mama ma w torbie tetrę albo jakiś kocyk przecież, wystarczy lekko się osłonić… nic skomplikowanego. A mamy co piszą , że jak nie chcesz patrzeć jak karmię piersią to się nie patrz… proszę Was, wiadomo , że każdy będzie się gapił… lub zerkał , a wtedy będzie Wam przeszkadzał fakt, że się GAPIĄ… i tak w kółko. Nie bądźmy takie wojownicze… pomyślmy o innych ludziach którzy zapłacili za obiad lub za kawę a nie za oglądanie piersi. Nikt Wam nie każe karmić dziecka butelką… wystarczy delikatnie się zakryć, każdy będzie widział, że karmisz dziecko bez pokazywania publice tego pięknego aktu. Życzę wszystkim miłego dnia :)

  • Nic dodać nic ująć. Niestety te matki męczennice nie zrozumieją. Mam wrażenie, że one nie mają nic w życiu oprócz tego cyca, tego karmienia i pampersa ubrudzone kupą. Tak się kończy jałowe życie, bez pasji. Żeby w depresję nie wpaść to sobie znalazły kółko wzajemnej adoracji i myślą, że świat zmienią. Za kilka lat ich dzieci będą miały przechlapane, żeby inaczej tego nie napisać

  • Fajny tekst… trafiony w sedno sprawy.. NIE trzeba wywalac cycek na widok publiczny zeby nakarmic dziecko!! To jest intymna wiez miedzy matka a dzieckiem I tak powinno zostac!! Mieszkamy w UK, gdzie karmienie piersia jest bardzo propagowane, ale kampanie zachecajace sa subtelne, delikane i nastawione na wiez mama- bobo a NIE EKSPONOWANIE golych piersi… Miejsc dla matek karmiacych jest mnostwo – wszedzie… Ja sama mam 8letniego juz synka – piersia karmilam bardzo krotko ale PRZENIGDY NIE wystawilabym CYCA na widok publiczny… to moja intymnosc… Dodatkowo jak wychodzilismy z malutkim Davidem na dluzsze wyprawy i wiedzialam ze moge miec problem ze znalezieniem ustronnego miejsca, albo ze bedziemy spedzac dluzszy czas w parku (David urodzil sie w listopadzie – zima nie jest najlepszym czasem do karmienia piersa na podworku) to przed wyjsciem odciagalam mleko i karmilam go z butelki – wiec nie rozumiem powyzszych komentarzy mam ktore sie zloszcza, ze nie beda karmic dziecka „sztucznym mlekiem” – nikt Wam nie kaze tego robic wystarczy odrobina wysilku z ze strony mamy, aby zadbac o dziecko!!! Teraz spodziewam sie drugiego malenstwa, zostalo tylko kilka tygodni ciazy i bede robic tak samo, karmic piersia jak sie da, w raczej intymnych miejscach i GODNY sposob lub odciagac mleko…. szcunek do siebie jak rowniez wszystkich innych ludzi w moim otoczeniu to podstawa!!! Pozdrawiam autorke tekstu!!

  • Ja nikomu nie nakazuje zasłaniania ust jak je bułkę, hamburgera czy cokolwiek innego na ławce w parku czy w restauracji tak wy nie rzucajcie się na kobiety z piersią na wierzchu, dziecko też potrzebuje zjeść. Jestem młodą mamą i nie spotkałam się z dezaprobatą a karmiłam w różnych miejscach. Ostatnio karmiłam w restauracji, towarzyszyła mi koleżanka ze swoim synkiem i obok siedział pan w średnim wieku wraz z żoną i spożywali posiłek, byli na tyle uprzejmi że ucięli sobie z nami małą pogawędkę było miło i przyjemnie :) a co do zdjęć na portalach społecznościowych to się zgadzam „Co za dużo to nie zdrowo” .

    • Potrzebuje jeść, owszem, ja swoje karmiłam, nie głodziłam. Nie wrzucałam natomiast cycków na tablicę, ani nie wywalałam ich na ulicy czy w knajpie.

  • Zauważyłam droga autorko, że zarówno Ty jak i panie, które Cię tutaj popierają zarzucacie każdemu kto się z Wami nie zgadza, że nie zrozumiał tekstu. Otóż zrozumiał. Ja zrozumiałam. I wydaje mi się, że porównując dziecko przy piersi do mężczyzny przy piersi masz chyba jakiś spaczony obraz rzeczywistości. Kiedyś gołą kostkę uważano za sprośną. Ty to teraz robisz z piersią. Radzę samej mniej na Zbiornik wchodzić to Ci się nie będzie wszystko z seksem kojarzyło.

    • Nie, nie zrozumiałaś głównego przekazu, skupiłaś się na seksualnej stronie, a głodnemu chleb na myśli. :)

  • Karmię dyskretnie,nawet przy rodzinie, wyjątkiem jest mąż i nasze mamy… mimo to tekst do mnie nie przezmawia,jest napastliwy i agresywny, … co do patrzenia czy nie,pokazywania czy też nie, … kto ma oczy i wolną wolę sam decyduje na czym skupia wzrok, i czemu poświęca uwagę.

  • Czytam co nie które komentarze i nasuwa mi się myśl by niektóre mamy spróbowały swojego mleka to może trochę więcej logicznego myślenia by w tym wszystkim było… Każda mama uważa karmienie piersią za intymny moment, więc za nic nie rozumiem tych mam które wedle idei kampanii „cyce na tablice” wrzucają swoje zdjęcia na tablice fb ?!

  • Po pierwsze: tak, widziałam niepełnosprawnego najeżdżającego wózkiem na innego człowieka, co więcej widziałam wielu niepełnosprawnych, którzy byli roszczeniowi, i to bardzo. Więc nie generalizuj. To dla niektórych świetny sposób na życie: „mi się należy bo mam orzeczenie”.
    Po drugie: racja, wrzucanie zdjęć siebie karmiącej na fb to duża przesada, sama nigdy bym tego nie zrobiła i pomyślałabym swoje o kimś, kto tak robi, ale mam wrażenie, że zapędzasz się w drugą stronę. Nie jest tak, że karmienie w ustronnych zakamarkach miejsc publicznych jest w Polsce uznawane za normę. Nie jest. Polska jest pod tym względem niestety potwornie zacofana. Powiem więcej, im większe miasto tym gorzej. Jest potrzebna jakaś akcja uświadamiająca ludziom, że karmienie dziecka jest naturalne, o wiele bardziej niż dziunie z cycem wywalonym od tak sobie „dla ozdoby”. Trzeba to oczywiście robić dyskretnie, ale do jasnej cholery, kiedy widzę niektórych ludzi żrących w restauracjach też robi mi się niedobrze, bo zwyczajnie żrą nie zamykając japy, więc-rzecz gustu, Ciebie zniesmacza matka karmiąca z wywaloną piersią, mnie bardziej zniesmacza ktoś żrący lub żujący gumę z otwartą japą (wrrr). Podejrzewam, że agresywność akcji mam karmiących wynika z charakteru samej propagandy – chcesz, żeby Cię ktoś usłyszał – bądź głośny. Mimo, że nie do końca jest mi po drodze z „jeleniem na rykowisku” to jednak popieram akcje mam, może to coś zmieni w mentalności polskiej.

    • Podoba mi się Twój komentarz. Głos przeciw, a wnosi wiele do dyskusji. Dziękuję. Ale akcje są przeróżne i nie trzeba wrzucać cycków na fejsa, by propagować karmienie piersią. Ja propagowałam, a nie wrzucałam.

  • Cóż, przesadne pokazywanie piersi nie jest wskazane, a przecież dobrze robią to reklamy, plakaty, czy nawet spacerujące zwykłe kobiety, którym biust wylewa się z stanika, tym co mają zbyt krótkie spodenki, że pół tyłka widać i mało co c**kę i to jest erotyczne postrzeganie kobiety, to są te naganne sytuacje, ale te nie budzą kontrowersji i niesmaku….
    Karmienie piersi zaś jest czymś naturalnym. Żadna kobieta nie wystawia całej piersi, raczej stara się ją zasłonić i nie robi to po to by się nią chwalić a po to by zaspokoić potrzeby swojego dziecka, co jest raczej czymś normalnym(?). Można nie patrzeć, przejść obojętnie? Tak samo ze zdjęciami. Można je oglądać, można nie, to kogoś decyzja czy chce być wyśmianym, pochwalonym, czy zignorowanym. Jednak gdy nastolatki czy inne kobiety wystawiające na publiczny widok fotografii, które są niemal nagie i wulgarne nikt nie zdejmuje z tablicy…
    Idąc dalej takim tokiem myślenia, iż kobieca pierś karmiąca dziecko jest czymś erotycznym, to nie długo matki karmiące piersią na żądanie będą pedofilami…

    Jestem mamą. Karmiłam piersią. Parę razy zdarzyło mi się usiąść w parku i nakarmić dziecko. Parę razy zwrócono mi uwagę, ale ani razu nie zwrócił mi uwagi mężczyzna. Może dlatego, że mężczyzna wie co jest erotyczne, co może być nie smaczne, a co jest po prostu normalne i naturalne….

    • „Jednak gdy nastolatki czy inne kobiety wystawiające na publiczny widok fotografii, które są niemal nagie i wulgarne nikt nie zdejmuje z tablicy…” – i sama sobie odpowiedziałaś w zdaniu poprzedzającym to zdanie, czyli: „Można je oglądać, można nie, to kogoś decyzja czy chce być wyśmianym, pochwalonym, czy zignorowanym.”. To działa w dwie strony! :)

  • Popieram w 1000000000000%. Też jestem matką. Karmić piersią również karmiłam ale gdy musiałam to robić w miejscu publicznym było mi zwyczajnie niezręcznie. W centrum handlowym wolałam udać się do tzw. „pokoju matki” a gdy w domu ktoś nas odwiedzał wychodziłam do drugiego pokoju bądź zakrywałam pierś jak najbardziej się dało.

  • Ok zgadzam się ze to zdiecie jest niepotrzebne… Ale rozumiem ze matki karmiace walcza zeby moc karmic wszedzie. Nie zawsze da się zakryc cycka a naprawdę wiecej ludzi cie zbeszta za karmienie niz mozna sobie wtobrazic. Ludzie kometuja nawet jak NIC nie widac. Ja osobiscie mam to gdzies! Ale zdiecie o ktorym mowa owszem niepotrzebne i tez tego nie rozumiem. Pokazywania obu cyckow karmiac… Po co??? Poza tym tez nie rozumiem karmienia cyckiem 2-3 letnich dzieci… No coz. ..

  • po pierwsze!!! Jestem pełna podziwu dla matek karmiących nie cyc wywalających!!
    Po drugie sądzę że te co cycki wywalają mają w sobie pierwiastek ekshibicjonizmu jak również zwrócenia na siebie uwagi innych tym samym podniesienia swojej samooceny,
    Mam dwóch synów oby dwóch karmiłam przez 18-cie miesięcy, robiłam to wszędzie bo z maluchami różne rzeczy się dzieją.
    Jednak zawsze ale to zawsze kiedy karmiłam w miejscu publicznym dziecko i pierś były przykryte pieluszką, dlatego że nie sam proces karmienia mnie krępował ale fakt że przechodnie gapili się żeby chociażby dojrzeć skrawek piersi.
    Reasumując karmieniu dziecka piersią mówię tak, obnażaniem się w miejscu publicznym stanowczo nie.

  • Jako mama karmiaca zależało mi na tym aby moje dzieci byly najedzone i szczęśliwe. Robiłam to dyskretnie i z zachowaniem szacunku do naszej relacji. Nie zależało mi na tym aby pokazać CZYM karmię.
    Czy widzialyscie kiedys w restauracji gościa który komunikuje UWAGA BĘDĘ JADŁ WIDELCEM. Nasze dzieci nie komunikują, nie wymagają widowni. Potrzebują zjeść w spokoju. Nie ważne czym ale ważne w jakiej atmosferze.
    Karmienie dziecka jest czymś wspaniałym dla mamy i dzieciątka, dla całej reszty jest to całkiem zwyczajna sprawa, jesteś ssakiem, masz cycka, dajesz mleko, młode ssie. I przekonanie, że z tego powodu jest się jakimś 8 cudem świata i każdy powinien to zobaczyć jest chore. Wasz wybór, ale nie oczekujcie samym pozytywnych opinii.
    Przeczytałam wszystkie komentarze i śmiem twierdzić, że największy jad wychodzi z ust Mamusiek karmiących niż od ludzi, którzy szanują karmienie piersią publicznie, ale nie podoba im się widok roznegliżowanej piersi. Same sobie przysparzacie wrogów drogie mamuśki…
    Ciekawa jestem co na to za parę lat powiedzą Wasze dzieci.
    Wczoraj w centrum handlowym spotkalam panią która wyciągnęła pierś zawołała swoje 2 letnie dziecko, aby coś zjadło, po 2-3 min dziecku jedzenie się znudziło, więc znów zaczęło biegać po korytarzu, a mamuśka z wyciągniętym cyckiem czekała na dziecko komentując to słowami: „Choć tu zjedz, bo później nie będę miała czasu cię nakarmić”
    Przechidzaca obok nastolatka powiedziała do swojej mamy: o Boże ja nigdy nie będę karmiła piersią. Czy o taka naukę nam chodzi? Czy chcemy pokazać cycki czy więź jaka łączy mame z dzieckiem? LITOŚCI KOBIETY! Domagacie się szacunku, to zacznijcie same szanować siebie, swoje dzieci i innych, a nie będzie problemu..!

    • Ten komentarz podsumowuje to, co dokładnie leży mi na sercu w tym temacie. To po prostu niesmaczne. I nie, nie jest to ani piękne, ani naturalne. Siedzieć z wywalonym cyckiem na środku galerii. Dziękuję!

      A ja jeszcze się zastanawiam, czy faceci tych kobiet, które wrzucają fotki na fejsa w grupach o karmieniu, wiedzą o tym i popierają…

  • Fajnie napisane.
    Zwykle problem jest dlatego problemem, że ktoś tak go widzi. Dla innych nadal może być czymś normalnym zwyczajnym.

    Ludzie jako gatunek żyją całkiem sporo lat, mnóstwo pokoleń było przed nami. I jakoś udawało się mamom karmić swoje dzieci.

    I jeszcze jedna myśl:
    Mam wrażenie, że dzisiaj wiele zjawisk, „problemów”, tematów staje się kontrowersyjne nie dlatego, że istnieją (zawsze istniały?). ale dlatego, że ktoś (grupa) wpadł na pomysł, aby spróbować na nowo zdefiniować (przesunąć) granicę między prywatnością, a czymś ‚publicznym’. I często jest o robione mocno na siłę.

  • Krowy też nie noszą staników i nie walczą o swoje wyimaginowane prawa, a ich wymiona nie wydają mi się fascynujące.
    Piersi kobiety karmiącej zazwyczaj są nabrzmiałe i nie są widokiem przyjemnym. Liżące się pary w miejscu publicznym wywołują nawet obrzydzenie, bo zarówno nie będąc w danym momencie matką karmiącą, lub w ekstatycznym uniesieniu z chłopakiem nie czuję klimatu i najzwyczajniej nie jestem w nastroju.

    Te wszystkie czynności to intymność i powinna być chroniona, inaczej traci swoje piękno.
    Moim zdaniem taki wywalony opuchnięty i obgryziony cyc nie ma nic wspólnego z seksem, a wręcz odrzuca.

    Świetny artykuł. Karmiące matki postanowiły walczyć o prawa, które mają od zarania dziejów, wyważają otwarte drzwi. Myślę, że takie działaniem jest dowodem na swego rodzaju dewiacje, w większym lub mniejszym stopniu. Jak się matka sama nie akceptuje to szuka tej akceptacji u innych narzucając wszystkim wokoło swoje racje.

  • Zgadzam się w 100%, że obnażanie swoich „walorów: do karmienia jest ohydne. Jak też urodziłam dziecko ale nigdy nie zdażyło mi się karmić syna w miejscu publicznym piersią, bo zawsze brałam ze sobą butelkę z mlekiem i jak przyszła pora nakarmić to dostał butelkę z mlekiem (nie sztuczne). Jak widzę gdzieś na ławce lub w miejscu gdzie są ludzie to aż mi niedobrze na ten widok. Kobiety pomyślcie że nie każdy chce takie obrazki oglądać na ulicy.

  • Pamiętam, jak kiedyś zlinczowano mnie za podobne poglądy. Ale wtedy nie byłam jeszcze matką, więc można mnie było posądzić o stronniczość. Ale jak to zwykle w życiu bywa, wraz z urodzeniem dziecka poglądy na życie niespecjalnie mi się zmieniły i nadal uważam, że karmiąc mamy prawo do prywatności, a wywalanie cyca niemal innym ludziom na złość – to paranoja. Zwłaszcza, piękne że to zauważyłaś, ten widok nie zawsze jest przepiękny. Ja osobiście nie mogę patrzeć na fizjologiczne karmienie z bliska. No jakoś nie mogę, mimo że sama karmiłam tak przez kilka tygodni. Moje cycki podczas karmienia mnie nie obrzydzały, widok cudzych z bliska owszem (zwłaszcza na początku, jak wycieka siara). Na szczęście tylko parę razy miałam tę nieprzyjemność i jakoś przeżyłam ;)

  • No jak dla mnie to nie powyżej ale PONIŻEJ pasa. W zupełności się zgadzam ,karmienie kobiety piersią to relacja BARDZO intymna pomiędzy dwojgiem osób .W żadnym wypadku nie powinno się z tym obchodzić .Zrozumiałe jest dla mnie karmienie Matki Dziecka piersią w każdym miejscu publicznym (jeśli już nie ma wyjścia) pod warunkiem ,że pierś nie jest wywalona jak to ślicznie ujęłyście . Nie wyobrażam sobie karmienia piersią w miejscu publicznym zawsze starałam się zrobić to wszędzie tylko nie w takim miejscu gdzie wszyscy mogą to zobaczyć .I uważam że MAMA na ulicy przysiadająca z dzieckiem na ławeczce , wywalająca Cyca spod bluzki i bez żadnego wstydu pokazuje całą jego okazałość karmiąc malucha to choć poniekąd jest to naturalna sprawa -wywołuje u mnie lekkie nawet obrzydzenie. Nie rozumiem takich matek .jedna myśl mi się nasuwa -Taka matka bez zażenowania żadnego pokazująca Cyca na ulicy-musi mieć chyba jakąś satysfakcję z tego faktu ,że przechodzący młodzi faceci zerkają na jej Cyca może to ją dowartościowuje albo podnieca .Nie wiem .Ja ze swoimi się bynajmniej Nigdy Nie obnosiłam i też jestem przeciwna .
    W dodatku nie sądzę ,że ludzie marzą o takim widoku.

  • Ludzie jaki problem, że kobieta wywala cyca na gdziekolwiek podczas karmienia? Nie ma o co się denerwować bo piersi to nie genitalia. Wątpię, że ktoś się z tym obnosi, może mała garstka osób tym bardziej w Polsce. Gorsze jest to, że np. w teatrach rozbiera się tylko mężczyzn i zawsze pokazuje się ich gołych razem z genitaliami. Po co pokazywać te genitalia. Nie chcę patrzeć na takie nieestetyczne widoki, płacę więc wymagam. Czemu wtedy nikt nie protestuje? Oburza was pokazanie cyca, ale gdy na obrazach lub rzeźbach czy wystawach artystycznych pokazuje się męskie genitalia to wszystko jest w porządku, tak? Czy to dlatego, że są to męskie genitalia. Ciekawe czemu w spektaklach nie pokazuje się w takim razie tylko gołych aktorek i ich genitaliów, przynajmniej nagie łono. Logiczniej byłoby taką kobiecą nagość pokazywać niż męską, bo co najważniejsze nie widać genitaliów.Dlatego nie rozumiem oburzenia z powodu pokazania cyca. Cyce nie są tak intymną częścią ciała jak genitalia. Ostatnio w telewizji pokazywano znane kobiety uprawiające sport, które uważają, że ciąża to nie choroba ( słusznie ) i mogą biegać czy podnosić ciężary z brzuchem. To jest dopiero szczyt głupoty i niedojrzałość z ich strony bo narażają życie nienarodzonego dziecka. Może o tym powinien być wpis? Według mnie pokazanie cyca razem z brodawką i sutkiem na zdjęciu przy zachowaniu tamtych matek nie jest żadnym problemem i jeszcze żeby się temu przeciwstawiać. Proszę przestańcie ;)

  • Hahahah. Z moich kilku wpisów został opublikowany jeden i dziwnie skomentowany. Co za śmieszna cenzura. Cięcie tekstów jak przy aferach taśmowych. Ujawnia to co jej pasuje do kontekstu. Jak nie ma sensownej odpowiedzi to nie ujawnia komentarzy. Czyli jednak boimy się trafnej krytyki? No cóż , nie ma sensu siedzieć tam gdzie dyskusja jest manipulowana. Przypomina mi komunistyczne metody głoszenia jednej prawdy.
    Blog wzajemnej adoracji.

    • Zapomniałaś dodać, że bloga zapewne prowadzą rosyjscy agenci.

    • Moja droga u mnie nie ma moderacji komentarzy. Piszesz – pojawia się. Może się zagubiłaś? Poza tym jakiej krytyki droga Anito? Ty mnie krytykujesz? Nie zauważyłam!

    • Anito, moje komentrze, również zstały usunięte i dodstałam maila od właścicielki bloga, cyt. : „unęłam, bo mam prawo robić co chcę. To moje miejsce. Nie będę tego tłumaczyć tysiąc razy. Załóż swojego bloga i pisz sobie na co tylko masz ochotę! I będę usuwać ile mi się żywnie podoba. Możesz sobie mnie pouczać, zmuszać do niepisania, czy blokowania dodawania opinii, a ja i tak zrobię co uważam za słuszne. Nie widzę potrzeby blokowania niczego. Mam od tego magiczny przycisk TRASH” a teraz zobaczymy jak szybko zniknie ten komentarz. Ja już mam PrtSc i będzie wiadomo.

  • A przy tego typu dyskusjach zawsze przypomina mi się łacińskie powiedzenie : „de gustibus non disputandum est”.
    Dopóki coś jest zgodne z prawem to tak dyskusja ma tyle sensu co rozmowa o tym czy ludzie powinni się tatuować czy nie, albo czy jak kobieta ma celulit na dupsku to powinna nosić legginsy albo shorty i obrzydzać innym widok czy nie. Bo osobiście mnie to obrzydza. A sama nie mam celulitu ,ani żadnego rozstępu czy innego defektu i nie podoba mi się to, że muszę patrzeć jak kaszaloty obanażają się ze swoimi problemami. To jest okropnie niesmaczne…

  • Pingback: Afera | Minimaliv
  • Obrzydlistwo,wywalać cyce do karmienia w miejscu publicznym,a mamuśki zachowują sie jakby na poklask czekały,w głowie mi sie to nie miesci.Nawet moja mama która jest starszą osobą mówi że młodym matkom w dupach się przewraca.zawsze był to intymny moment i wybierała miejsce z dala od ludzi.Może jeszcze porody na przystankach autobusowych niech wprowadzą

  • Fajna jest ta Wasza wściekłość, na te matki. A najfajniejsze jest to, że guzik im zrobicie. Bo mogą sobie wywalać, jak chcą, gdzie chcą i kiedy chcą;) A Wam pozostaje głupie strzępienie języka, jak macie ochotę. hehehe

  • Chociaz post sprzed 2 lat ale jakze dzis aktualny…
    Wybuchla kolejna afera z matka ‚onanizujaca’ sie publicznie swoja karmicielska misja.
    Tak uzywam zlosliwych slow poniewaz juz nie mam sily..
    Brawo za powyzszy artykul, chcialabym zeby wiecej bylo tak normalnych matek.
    Ja juz jestem zmeczona tymi ktore lecza swoje kompleksy macierzynstwem, tymi ktorym naprawde wydaje sie ze wszystko wyglada dla wszystkich dokladnie tak jak wyglada to dla nich.
    swoja droga zastanawiam sie co to za macierzynska choroba ktora odbiera niektorym kobietom podstawowe umiejetnosci spoleczne, empatie itd.?
    Nie wiem dlaczego takie zgorszenie sieje wypowiedz osoby ktora nie chce ogladac nagich piersi. Podczas dyskusji z jedna zostalam niemalze zlinczowana a mamusia nie mogla wyjsc z podziwu jakim cudem jej matczyne piersi moga kogokolwiek razic..no jak? jak to? Moje piersi? Przeciez mi sie podobaja, pzreciez ja uwielbiam patrzec jak ssie moje dziecko jak to mozliwe ze caly swiat nie mysli, nie czuje tak samo jak ja? Nie potrafilam wytlumaczyc, mama dalej nie moze zrozumiec ze nie jest pepkiem swiata.
    dziekuje ci blogerko ze jestes normalna. Od razu zrobilo mi sie lzej bo juz myslalam ze swiat zupelnie zwariowal

  • O Boże, jak ja dziękuję za ten wpis!

    Odkryty z opóźnieniem, bo dopiero teraz, kiedy jestem w ciąży, temat karmienia niemowląt zaczął dla mnie istnieć. I czytając różne, coraz bardziej mainstreamowe artykuły i blogi szerzące religię wyciągania „cyca” (termin używany przez autorów, a raczej autorki) zawsze i wszędzie, najlepiej dopóki dziecko nie pójdzie do szkoły, nie mogłam powstrzymać się przed pytaniem, które tu padło: jakie kompleksy leczą kobiety macierzyństwem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.