Chcę wyrzucić dziecko przez okno!

 

Było to niedługo po tym, gdy wróciliśmy do Polski. Tosia skończyła pół roku i powoli przestawała być bobasem, który jedyne co robi, to słodko leży na macie, gaworzy, pije mleko i śpi. Zaczęła pojmować rzeczywistość, a ja chyba nie byłam na to przygotowana.

Szukaliśmy mieszkania w Warszawie i na ten czas zatrzymaliśmy się u mojej kochanej Dorotki. Byliśmy akurat na śniadaniu w Żywicielu. Zobaczyłam tam mamę z córeczką, która niedawno nauczyła się chodzić i dzielnie maszerowała z kąta w kąt. Jak to mam w zwyczaju, zagadałam do mamy. Z takich przygodnych rozmów często wynika coś ciekawego. I tym razem nie było inaczej. Ta miła kobieta podjęła temat i zaczęłyśmy rozmowę. Do dzisiaj pamiętam z niej tylko jedno zdanie: „Są takie momenty, że chcę ją wyrzucić przez okno”.

To stwierdzenie było tak mocne, że wryło się głęboko w moją pamięć. Do tego stopnia, iż zaczęłam je powtarzać jak swoje własne. Właśnie tak. Że jest tak strasznie, iż mam ochotę wyrzucić Tośkę przez okno! Bo macierzyństwo to cholernie ciężka sprawa. Hardkor, z którym mierzy się najtwardszy zawodnik. Rodzic.

A rodzic się wścieka.
Tak, wściekam się.

Bo ile można wysłuchiwać jęków, że ona coś chce? Ile razy można powtarzać, że ma zrobić to, albo nie robić tamtego? Jak bardzo trzeba być silnym, by ze stoickim spokojem nie reagować na płacze i utyskiwania bez wyraźnego powodu? Bo akurat ma taki humor…

O tej rozsadzającej od wewnątrz irytacji matek (ja bym dołączyła jednak też ojców) zaczęto mówić głośno. I dobrze. Ale samo mówienie nie powinno być celem. Gadanie nie wystarczy. Chodzi o to, by znaleźć źródło frustracji i umieć sobie z nią poradzić. Bo często to nie dziecko stanowi jądro problemu, a jest jedynie iskrą zapalną. To wcale nie jego jęki i stęki są powodem naszego agresywnego zachowania, a zgoła inne czynniki, o których możemy nie zdawać sobie sprawy.

Zaczęłam przyglądać się sobie. Analizować swoje zachowanie od czasu, gdy urodziłam Antkę. I naprawdę, gdy jest mi źle, gdy mi ciężko sobie z czymś poradzić, gdy coś mi się nie podoba, denerwuje, odbija się to na niej. Wtedy jej zachowanie może mnie rozwścieczyć. A gdy czuję się świetnie, jestem spokojna i szczęśliwa, wyspana i wypoczęta, wtedy nawet jej zdarta płyta nie robi na mnie większego wrażenia.

W życiu każdego przychodzi taki moment, który kolokwialnie można nazwać „zmęczeniem materiału”. Chwila, kiedy mamy dość, moglibyśmy rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. I wiecie co? Powinniśmy to zrobić. Nawet jeśli te góry, to noc spędzona u przyjaciółki. Popołudnie na mieście z aparatem w dłoni. Wino u przyjaciela. Samotny spacer ulicami miasta. Impreza na mieście suto zakrapiana alkoholem. Z dala od faceta, żony, dziecka, zabaw w chowanego, czytania książek, wieszania się na spódnicy, gotowania obiadów i naczyń w zlewie.

Nie bójmy się uciekać. Ta ucieczka bowiem może okazać się kluczowa w znalezieniu prawdziwych problemów. Może dojdziemy do wniosku, że jesteśmy nieszczęśliwi, bo mamy złą pracę i zamiast siedzieć za biurkiem, wolimy zamiatać ulice. Albo nie mamy jej wcale i czas oddać dziecko do żłobka nawet, jeśli pensja pokryje jedynie czesne. Może zrozumiemy, że koleżanka z dwójką dzieci też nie jest idealna i przestaniemy się na niej wzorować. Albo stwierdzimy fakt, iż nie musimy już poświęcać dziecku mnóstwa czasu, bo nic mu się nie stanie, jak posiedzi trochę u babci. A życie może wyglądać inaczej i dziecko niczego nie psuje, ani w niczym nie przeszkadza, tylko trzeba COŚ zmienić. W sobie!

Nie bójmy się uciekać. Ta ucieczka bowiem może nas uchronić przed myślą o wyrzuceniu dziecka przez okno. Przed frustracją i wściekłością. Pozwólmy sobie na chwilę odpoczynku i zapomnienia. Bo nawet najtwardszy zawodnik, taki jak rodzic, może przegrać. Sam ze sobą.

Idę zrobić coś dla siebie, a Wy?

 

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak fotografia dziecięca fotografia rodzinna fotografia portretowa studio foto minimaliv

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

DSC_2739

Księży Młyn Łódź Polska Famuły Koci Szlak

Famuły na Księżym Młynie.

0
23 Komentarzy w
“Chcę wyrzucić dziecko przez okno!”
  • Osobiście wolę określenie, że to ja „wyskoczę przez okno” w tych momentach bezsilności. :P
    U siebie zauważyłam dokładnie to samo, zwłaszcza teraz jak jestem w drugiej ciąży, dwuletni Mi częściej wyprowadza mnie z równowagi, bo właśnie mam mniej mocy, jestem zmęczona i najchętniej po prostu poszłabym gdzieś i się położyła z książką. Więc zaczęłam korzystać z momentów w których ktoś jest chętny do pomocy i wczoraj byłam nawet na koncercie BRODKI ( w końcu mi się udało! ). Dzisiaj mam tyle siły pomimo wystającego brzucha i upału na dworze, że mogę góry przenosić. Warto pomyśleć czasem o sobie. Ja mam z tym problem, ale uczę się powoli to zmieniać nie tylko dla siebie, ale dla całej rodziny, bo to Oni cierpią najbardziej gdy chodzę skwaszona i zła na cały świat bo „ZNOWU MUSZĘ!”.
    Dziękuję za ten tekst! Buziaki! :*

    • Brawo! Właśnie nie musimy musieć, bo jak odpoczniemy to będzie się nam zwyczajnie chciało! :)
      To ja dziękuję za komentarz! :*

  • Tak, dziś mam zamiar zacząć robić coś dla siebie (koniec sesji,mam nadzieję!) i w związku z tym mam ochotę siąść wieczorem do Twojego bloga i przejrzeć od deski do deski, fascynujesz. :)

  • Mam tak często, mimo że nie jestem mamą. Spełniam prośby ludzi dookoła, bo czasem muszę, choć zazwyczaj po prostu chcę. I czasem płaczę, bo każdy czegoś wymaga, a ja nie znajduję miejsca na własne potrzeby czy zachcianki. Na szczęście zauważyłam to już jakiś czas temu i coraz mi lepiej. Staram się nie zwariować. :) Jest czas na wszystko.

  • No fajnie, że pamiętasz też o ojcach – dzięki :)

    Kurcze, jest chyba tak, że człowiek potrzebuje zwyczajnie odpocząć, odetchnąć innym powietrzem, doświadczyć innego otoczenia …
    A i jeszcze tęsknota jest chyba czymś co nas mocno napędza i motywuje. I jakże zadziwiające jest to, że zwykle wystarczy zaledwie te kilka godzin i już taka mama (tata :) ) chce wracać z powrotem do ‚swojego’ świata.

  • Jezu, Mira wyjęłaś mi to wszystko z ust ! Serio ! Mam nawet w wersjach roboczych tekst pt. Czasem mam ochotę uciec :D , ale jakoś bałam się , że zostanę ogłoszona wyrodną matką :/

    • Żadną wyrodną! Musimy robić coś dla siebie, uciekać i odpoczywać, bo umrzeć można! Ten chwilowy egoizm tylko na dobre nam wyjdzie. Zatęsknimy, wrócimy i będzie jeszcze piękniej! ;)

  • Nie jestem matka, więc nie mam poglądu na macierzyństwo z perspektywy matki, a jedynie z perspektywy człowieka. Każdy z nas jest ma prawo do zmęczenia i gorszych chwil, ale te chwile, nie są składowa bycia dobrą matką :)
    Ps. Mira, dwa zdjęcia mnie powaliły…5 i 12 Jesteś mistrzynią :*

  • Koci szlak, Księży Młyn, fabryki Schiblera i wszystkie posiadła wodno-fabryczne wzdłuż ukrytej dziś rzeki Jasień- wspaniałe miejsce z niesamowitym potencjałem! Świetne zdjęcia! Pozdrawiam ;]

    • Nawet nie wiedziałam o rzece Jasień!
      Tak, potencjał ma ogromny. Nie pokazałam na zdjęciach odrestaurowanych budynków. Zrobili je przepięknie. Ale czekam, aż zrewitalizują całą okolicę. Póki co, fascynuje mnie to stare, z klimatem i duszą.
      Dzięki Szejk!

  • Miałam taką fazę fazę, że chciałam „wyrzucać dzieci za okno”. Teraz, gdy większość dnia spędzam przy laptopie głównie pracując, mam ochotę „wyrzucić za okno laptop”. Przy dzieciach wypoczywam.

  • W tekście 100% racji, skupię się jednak na zdjęciach, bo wciąż tu do nich wracam :) Czy nie myślałaś by wystawić któreś z nich do konkursu National Geographic? To ze staruszką jest genialne!

    • Kochana moja, nie wiem jakimi słowy wyrazić to, co teraz czuję. Jest mi tak miło, że się zapowietrzam! :) Ale do konkursu NG to jeszcze mi daleko… ;)

  • Ja też z frakcji, że sama mam ochotę wyskoczyć, zniknąć, uciec. ;o)
    Na szczęście mam swoją odskocznię – ceramikę. 3h w piwnicy bez zasięgu i świat wraca na właściwe tory. W wakacje, kiedy pracownia jest zamknięta, jest gorzej. Ratuję się wyjazdami (wspólnymi), ale nie zawsze możemy sobie na nie pozwolić i zakupami, ale one nie cieszą tak bardzo i zwykle (matki podobno tak już mają) dotyczą córy, nawet jak w planie były dla mnie. :oP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.