Przepis + Konkurs!

 

Znany dźwięk wyrywa mnie ze snu.
Nawet nie pamiętam co mi się śniło, ale chyba mnie to nawet cieszy.
Freud nie żyje, więc kto miałby mi wyjaśnić moje senne marzenia?
Słońce radośnie zagląda przez okno. Zerka na mnie, witając bezlitośnie palącym uśmiechem.
Nie potrafię odwzajemnić jego czułości, więc nakrywam się kołdrą. Jeszcze minutkę…

Brakuje mi powietrza, czuję, że za chwilę się uduszę…
Po co ja się w ogóle chowam? Ach tak, chcę oszukać przeznaczenie…
Mój coraz płytszy oddech uświadamia mi, że nie ma sensu walczyć z rzeczywistością.
Jednym ruchem ręki odrzucam pościel i wyskakuję z łóżka niczym młoda łania pędząca do swego daniela.
W drodze do kuchni potykam się o porozrzucane zabawki.
Stary plaster ma jeszcze na tyle krzepy, by przykleić mi się do lewej stopy, a klocek jest na tyle bezczelny, by wbić się w prawą piętę.
Nie miałam już siły sprzątać tego wieczorem…

Wstawiam wodę na kawę i zrywam kartkę z kalendarza.
No dobra, nie oszukam Was. Nie mam takiego kalendarza z wyrywanymi kartkami.
Ale jakby ktoś bardzo chciał mi taki kupić, to z chęcią przyjmę.
Tylko ten wiecie, z przepisami lub mądrymi myślami z tyłu karteczki…

Ciekawe co by było dzisiaj?

Kilkadziesiąt kilogramów kobiecego ciała, które przytuli, gdy smutno.
Dwie ręce, które pogłaszczą po główce, jednocześnie smażąc naleśniki i grając w memory.
Dwie nogi, które przemierzają codziennie alejki parków i stoją przy huśtawce.
Barki, które dźwigają słodki ciężar, gdy małe nóżki przestają być wygodnym środkiem transportu.
Dwoje oczu, które nie odwrócą się nawet na chwilę, by nie stracić widoku popisów tanecznych i skoków w dal.
Para uszu, które usłyszą najcichszy szept, wyrywający się przed snem z maleńkiej piersi.
Jedna głowa, przepełniona myślami o przyszłości.
Jedno serce, chowające okruszki szczęścia, by móc obdarować ich tysiącem każdego dnia.
Jedne usta, posyłające dziennie setki buziaków.
Milion uśmiechów na wszystkie okazje.
Szczypta płaczu, skrzętnie chowanego na chwile słabości.
Tona bezgranicznie wielkiej miłości, płynącej wartkim strumieniem rodzinnego życia.

Wszystko wymieszać, spojrzeć na to dzieło i nazwać Mamą.

Zaparzam kawę, upijam pierwszy łyk i słyszę za plecami jak co dzień rano:
„Mamusiu, szukałam Ciebie. Jesteś!”.

Dzień dobry nowy dniu!
Dniu Matki.
Jesteś wyjątkowy.
Taki sam jak każdy inny.
Bo każdy dzień jest wyjątkowy.
Każdy dzień jest Dniem Matki, gdy nią jesteś.

A przepis jest prosty. Nie trzeba go szukać na kartce z kalendarza…

Drogie Mamy!
Z okazji naszego święta, razem z Szept M przygotowałyśmy dla Was konkurs!
Na Wasze odpowiedzi pod tym postem czekamy przez tydzień.
Wszystkie szczegóły na plakacie poniżej.
Dokładnie w następny poniedziałek ogłosimy zwyciężczynię.
Polecam także polubić Szept M na Facebooku i udostępnić ten post, by inne mamy również miały szansę wygrać wspaniałą nagrodę.
Zapraszam!

 

konkurs_Minimaliv_Szept_M

 

Polecam również wpis o mojej mamie – TUTAJ.

 

0
19 Komentarzy w
“Przepis + Konkurs!”
  • To co robię dla siebie może się wydać dziwne,ale mnie w nie zapomnieniu o sobie pomaga wolontariat w Schronisku dla zwierząt. Odkąd Marcinek skończył pół roku ,jestem tam dwa razy w tygodniu. Wolontariat to nie tylko podawanie leków,sprzatanie woleir,głaskanie,oswajanie,to także spotkanie z przyjaciółmi mającymi podobną pasję,podobną miłość – zwierzęta. Dzięki temu odzyłam,2 razy w tygodniu wyrywam się z domu na kilka godzin,odpoczywam.Tak dla mnie to odpoczynek,zebranie myśli,czasem łzy nad kocim losem,ale uśmiech,że mogę zrobić coś dobrego .

  • aby być kobietą… przypominam sobie co dwa tygodnie, żeby posmarować nogi kremem ;) ćwiczę z Chodakowska, żeby oponka na brzuchu nie dzieliła mnie i męża we wspólnym uścisku ;) maluję paznokcie, żeby po kilku dniach z rumieńcem wstydu na twarzy płacąc za zakupy zauważyć, że połowa paznokcia już nie wyjściowa ;) kupuję gazetę, żeby udawać, że umiem czytać, oglądać swój jedyny serial i wyładowywać zmywarkę jednocześnie ;) maluję się mimo, że biuro moje w sypialni ma miejsce, zakładam sukienkę, by wieczorem wskoczyć w spodenki, maluję usta stojąc w korku, piję kawę z filiżanki…

  • Mimo tego, iż bardzo tego pragnę, wciąż nie jestem mamą, a każdy miesiąc budzi kolejne nadzieje na tą piękną chwilę…ale może u mnie wszystko ma mieć swoją kolej??
    Za 3 tygodnie wychodzę za mąż za świetnego faceta, który nie tylko jest moim mężczyzną, ale przede wszystkim moim Przyjacielem i tak sobie myślę, że może wpierw mam zostać żoną, zanim zostanę mamą? :) Zanim w pełni poczuję się kobietą…
    Nie mam konkretnej definicji kobiecości, bo dla mnie to połączenie bycia mamą, żoną/partnerką, to komplementy z ust ukochanego mężczyzny, to pochwała z ust dziecka i mina koleżanki na widok mojej nowej bluzki od Czary-Maryś, w której wyglądam bosko ;) Bo dla mnie poczuć się kobieco, znaczy wysłuchać przyjaciółkę w gorszych chwilach i powiedzieć „kochana, jak nie my kobiety, to kto inny da radę?” I mogłabym tak wymieniać jeszcze długo, jednakże pomalowanie paznokci też jest ważne, bo to taka kropka na „i” tej naszej kobiecości :)
    Wszystkiego najlepszego drogie Mamy
    Anna

  • Wstaję z uśmiechem rano. Robię starszej córci bułeczki z masełkiem czosnkowym, potem synkowi szykuję pyszne sadzone na sałacie i warzywkach, a najmłodszej księżniczce świeżutką bułeczkę z nutelką. I jak już śniadanko jest gotowe, budzę moje wspaniałe dzieciaczki. I czuję się prawdziwą mamą, najszczęśliwszą pod słońcem widząc ich szczęśliwe buzie rankiem. Po miłym poranku czas zając się własną osobą. Wchodzę do łazienki i robię się na bóstwo. Perfekcyjny makijaż, kolor oka dopasowany do dzisiejszej kreacji. Ciuszki nakładam i choć w ostatnim roku przez ciężką chorobę przytyłam, to staram się wyglądać młodo i zwiewnie. Buciki na nogi i gonię do pracy. Wychodząc zerkam w swoje odbicie w oknie i czuję się kobietą, podobam się sobie. Słyszę jeszcze głos starszej córci: „Super dziś wyglądasz.” Cóż więcej można chcieć. Jestem mamą i jestem kobietą i marzę by tak było zawsze.

  • być kobietą, być kobietą, każda z nas marzyła o tym, gdy była małą dziewczynką! :) jestem mamą 9 miesięcznej kobietki :) codziennie staram się być dla niej piekną kobietą. Tak dla niej, bo choć ona jeszcze taka malutka, nie rozumie tylu spraw, pragnę by wyrosła na wartościową i pewną siebie kobietę :) był w moim życiu książe z bajki, mówił, że kocha, że nie zostawi…zostawił nas … teraz ja odkrywam na nowo swoją kobiecość, nie poddaję się, walczę o dobre życie dla siebie i córci i wiem, że dam radę :) Każdy dzień to walka, by nie uronić łzy, pokazać córce piękno świata, pokolorować świat w tęczowe barwy. Zaczynam na nowo ale z każdym dniem silniejsza. Paznokcie pomalowane, włosy ułożone, oko podkreślone :) figura i po ciąży wróciła do normy :) Uśmiech na twarzy i głowa do góry :) i czasem i kawka (jeszcze ciepła ! :) i domowe Spa, gdy malutka śpi i śni o cudownej przyszłości :)

  • To mój pierwszy Dzien Mamy. Cudowne uczucie. Mela bo tak sie nazywa ta co wywrócila moje zycie so góry nogami ma 6 miesiecy. Siedzi, próbuje raczkowac, duzo sie śmieje a przede wszystkim chce zeby poświęcać jej mnóstwo czasu. Na szczęście jeszcze spi w ciagu dnia, tyle ze nigdy nie wiadomo jak długo. Podczas tylko chwil próbuje brać prysznic albo umyć włosy :) czasem udaje mi sie zabrać ja ze sobą na lezaczku i sobie gadamy a mama sie kąpie. Czesto maluje sobie paznokcie zawsze na czerwono. Robię maseczkę raz w tygodniu. Ale to wszystko to estetyka ciała a ja tez lubię estetykę duszy, wiec czesto sięgam po dobra książkę i to jest dla mnie największy relaks. A jeszcze jak moge czytać na tarasie z grzejacym słońcem i szklanka lemoniady to juz mega relaks :)

  • Wstyd przyznać,ale rzadko coś robię dla siebie. Jestem wiecznie znerwicowana,ciągle w biegu,ciągle do tyłu z zaległościami. Ale jest jedna rzecz, która jest tylko dla mnie. Moja strona,ludzie których dzięki niej poznaję. Dodają mi sił,wspierają gdy jest mi ciężko. A ja sama mogę podzielić się tym co myślę, co czuję,i dostać ogrom miłości w zamian <3 Bez szyderstwa,bez wyśmiewania,bez uznawania mnie za tępego dzieciaka, idiotkę,która się na niczym nie zna. Bo tak mam niemal na co dzień. I choć to jest wirtualny świat, daje mi siłę by zmierzyć się z tym co mi uszykował los. Nie mam rodziców którzy daliby mi wsparcie. nie mam rodzeństwa, bo sama byłam niechcianym dzieckiem. Ale żyję. Mam męża i dzieci. I choć on nie dba o mnie tak jak wzorowy mąż,nie ma czasu porozmawiać, to tutaj mam przyjaciół, którzy dają mi to poczucie,że jeszcze czasem jestem komuś potrzebna,że moje zdanie też się liczy i że coś potrafię. Choćby wygrać w kolejnym konkursie. Czasem wygrywając coś i dla siebie,nie tylko dla dzieci. By raz na jakiś czas,mieć prezent. Sama dla siebie go wręczając mówiąc- kocham Cię za to,że jesteś !!! Jesteś wyjątkową kobietą i zasługujesz na to co najlepsze !!!
    Czasem ćwiczę dla siebie. Bardzo rzadko,choć powinnam więcej. Czasem uda mi się nałożyć balsam na ciało w drodze od jednego do drugiego dziecka. Czasem kupię sobie perfumy. Raz w roku na imieniny. I czuję się wtedy wyjątkowo. Kobietą. Czasem porozmawiam z kolegą. Pozwolę sobie na niewinny flirt. Czasem puszczę oko do męża. I ogolę nóżki by wystawić do świata kolanka. Wieczorami,gdy cały dom śpi – staję przed lustrem i mierzę sukienki. Brzuch już się nie mieści,w biuście się nie dopinają – a ja mówię do siebie : Ty to masz cycki !!!! Niezła z Ciebie laska :) I mi wtedy tak dobrze. Bo mimo tego,że dzieci mi co nieco pozostawiły, to wciąż jestem kobietą. Nie tylko matką. Nie tylko sprzątaczką !! nie tylko głupim dzieciuchem za jakiego mnie mają !! Zapuszczam włosy do pasa, zakładam sukienki właśnie – cóż z tego,że nikt tego nie widzi? Cóż z tego,że nikt na mój widok nie zagwiżdże. Ja jestem kobietą !! Piękną i mądrą jak niektórzy mi mówią. I ja z całych sił pragnę w to uwierzyć. Staram się. Walczę o to. By słowa męża : teraz jesteś przede wszystkim matką !! złamać ,skruszyć, odeprzeć. Pokazać – nie !!! jestem przede wszystkim kobietą !!! Dopiero potem matką i żoną i kimkolwiek kto mnie zapragnie widzieć w jakiejś roli. Kobietą piękną i pewną siebie. Która ma całe życie przed sobą i może wszystko !!! Cokolwiek tylko zapragnie.

  • Zdradzę i ja mój sekret, nawet jeśli nie wygram własnej (ulubionej) sukienki ;)
    Kiedyś mój syn przekazał mi wrażenie swojej znajomej, która powitała go pytaniem „Czy twoja mama zawsze chodzi po domu w szpilkach?” No, nie. Nie zawsze – wtedy szykowaliśmy się na wesele, a ja chciałam przetańczyć całą noc – dlatego oswajałam swoje stopy z ich obecnością pomiędzy patelnią, a zlewozmywakiem ;)
    Moja codzienność rozpina się pomiędzy spodniami i wygodną bluzką. Maluję, rysuję wzory i kroję ubrania na ziemi i jest mi wygodniej gimnastykować się między fałdami tkanin w owych spodniach właśnie. Jak Gosia zauważam przy kasie z płomiennym rumieńcem, że moje paznokcie wolą zawinąć się w piąstkę :) I wtedy w głowie rysuję obraz siebie – kobiety. Ten obraz zawsze zaczyna się od sukienki, i choć po drodze przemykają rozmaite konstelacje ubioru – to na sukience się również kończy. Rysuję te wyobrażenia pomiędzy myślą, co ugotować dziś na obiad i w drodze na pocztę. Potem szyję. Mam w szafie bardzo dużo sukienek. Bardzo dużo ujrzało światło dzienne tylko kilka razy. One czekają na swoje okazje, a ja ich szukam. Znajduję np z telefonem „spotkajmy się na kawie”! To oddech codzienności. Niespieszna chwila ukradziona rzeczywistości. Podarowana, jak niespodzianka w ważnym dniu. Zapamiętana tym umalowanym okazjonalnie okiem, kawałkiem obcasa, uśmiechem przylepionym z radości na spotkanie w sobie kobiety.
    Na spotkanie przy kawie :)

    peesik – Szukając z Mirą pretekstu, by się na owej kawie spotkać wymyśliłyśmy ten konkurs!

  • Co robie dla siebie ? Przede wszystkim jak rano wstaję włączam muzykę ,idę do łazienki i nawet gdy włosy sterczą mi na głowie Uśmiecham się do siebie :) Kiedy już zaakceptuję ranne zmagania przed pracą nastawiam się pozytywnie na wszystkie przeciwności codziennego dnia. (Pracuję a raczej haruje w sklepie -więc klienci sa różni ). Staram się uśmiechać do wszystkich nawet tych którzy wstali lewą nogą przez co naprawdę każdy dzień jest weselszy. Czasem nie dużo potrzeba by być tak naprawdę szczęśliwym .A kiedy potrzebując odpoczynku usiadam w domowej pracowni z maseczką na twarzy i stopach gdzie razem z córką opowiadamy o przeróżnych sprawach. A jak humor nie dopisuje co się zdarza to nawet najmniejsze zakupy typu lakier do paznokci czy frezje cudowne pachnące na stolik potrafią niesamowicie podnieść na duchu .Nie zawsze tak było -jeszcze kilka miesięcy temu patrząc w lustro miałam przed oczami same moje wady moje niedoskonałości ,nie mialam siły się umalować , nie miałam siły żyć . Nawet miałam wrażenie ,że mój mąz już mnie nie kocha , dzieci nie szanują .Na szczęście czasem spotyka się na swojej drodze Aniołów które bezinteresownie pomagają UWIERZYĆ W SIEBIE . I za to kocham Anioły .Amelia -która dodała mi sił poprzez rozmowę pomogła mi uwierzyć ,że KAŻDA kobieta zasługuje na odrobinę szaleństwa nie tylko by Czuć się Piękną i szczęśliwą ale by również to Piękno i Uśmiech -pokazać żeby wszyscy je widzieli .A Twój Uśmiech może sprawić Tyle radości każdemu wokoło :)

  • Moze to smiesznie zabrzmi ale skoro robie cos dla siebie to robie to z milosci do kogosc.
    Robie ciasto bo lubie kiedy w moim domu unosi sie zapach wypiekow, lubie patrzec jak inni je palaszuja proszac o dokladke.
    Lubie biegac w deszczu i skakac po kaluzy by znow moc sie poczuc jak dziecko.
    Lubie wieczorem zapalic swiatlo wziac pedzle w dlon i wyrzyc sie malujac jakies dziwne rzeczy na mojej twarzy.
    Lubie ”wyc” do ksiezyca udajac ze moj glos niczym skowronek najpiekniejszy na swiecie.
    Lubie czasem ubrac sie w szpilki i fajna kiecke po to zeby wyjsc z domu w tenisowkach ,spodniach i ”t shircie”
    A najlepsze jest to ze to wszystko daje mi najwieksza radosc na swiecie :)

  • Co mogę zrobić dla siebie? Nie oceniać pochopnie, nie porównywać się z innymi, nie zazdrościć nikomu, cenić każdy dzień, uśmiechać się, nie zamartwiać się, robić rzeczy, które mnie dowartościowują: zrobić coś widocznego, namacalnego – uszyć piękną lalkę lub ładną poszewkę, córkom uszyć lalki, spódniczkę, odnowić stare donice na tarasie, pomalować dziecku pokój. Po tym wszystkim pojechać do mojego ulubionego przepięknego parku, usiąść w otoczeniu platanów i napić się przepysznej kawy od Pana, który sprzedaje ją „z roweru”. To mnie uszczęśliwia i to mogę robić dla siebie cały czas ;) ;)

  • jestem sierotą… robaczkiem świętojański
    – bez światła …
    jestem kobietą? …nie dostrzegam w sobie atrakcyjności..
    – ani trochę…
    żyłam w cieniu pięknej Mamy i super brata bliźniaka
    ubrana w szarość …szara …myszka
    teraz koloruję siebie rozplątując sieć kompleksów
    nabieram nowych barw widząc uśmiech w …lustrze
    próbuję być kobietą i…
    jak barwny motyl choć na chwilę na skrzydłach unieść
    …słońce i miłość
    zatrzymuję się widząc gwiazdy
    krzyczę jak nocny ptak
    czasem z radości, czasem z bólu i tęsknoty…
    Więc…
    jestem matką
    o tak :-) nienajlepszą…
    choć ….. mam nadzieję kochaną…

    ….zamykam oczy i uciekam od słów, myśli nieuczesanych, od smutku, od gwaru i …milczę w ciszy…maluję jasne chwile w potarganej głowie…
    słucham muzyki…
    ubrana w Rudą …
    czuję, że jestem…
    szczęśliwą i piękną kobietą… jednak :-)
    Dorota

  • Gdybyś zapytała co kiedyś robiłam dla siebie to mogła bym tu esej walnąć, a tak zamknę się w paru zdaniach. Dla siebie robię już nie wiele, bo na pierwszym miejscu są dzieci potem P. i czasem dla mnie czasu brakuje. Ale dla siebie przynajmniej raz w tygodniu zamykam się z Kariną w pokoju i malujemy sobie paznokcie (obie mamy wtedy radoche), wieczorami zasiadam na kanapie z kieliszkiem wina (lub i nie) i słucham P. co w pracy słychać, lub po prostu biorę długą kąpiel w wannie i nie myślę o niczym, tylko słucham muzyki :)

  • Czytam odpowiedzi i boję się zabrzmieć absurdalnie.
    Robię niewiele bo niezależnie od poczynań typu makijaż, sukienka i figlarne oko, zwłaszcza odkąd mam dziecko, kobietą się po prostu….czuję.

    Budzę się rano, spoglądam na śpiące obok dziecko. A nie, wróć. Dziecko budzi mnie rano wkładając palec do oka. I już wiem, że jestem kobietą bo jako matka polka karmiąca, mogę bezkarnie spać do 10. Śniadanie robię z myślą, że jestem doskonałą kucharką. Kucharką więc kobietą. I tak przez cały dzień aż do wieczora, kiedy siadam z książką, herbatą i mogę o sobie pomyśleć „nie dość, że kobieta to jeszcze spełniona”.

    Maluję paznokcie, układam kłaki bo fryzurą nie są już od dawna i wkładam sukienki, które kocham. A mimo to, właśnie codzienne sprawy czynią mnie płcią piękną.

  • Odczuwam pewnego rodzaju zakłopotanie. Zwykle odpowiadam, że jestem mamą, bez względu na to, że w byciu nią w rzeczywistości, zaszła istotna zmiana. Dotyczy to utraty dwojga dzieci. Naiwnie wierzę, że kiedyś dzieci powrócą. Patrząc w lustro, zapewniam siebie, że kiedyś – tak się właśnie stanie.
    W byciu kobietą a między poczuciem bycia mamą, snują się łzy. Łzy oczekiwania, które nie mają granic.
    W byciu kobietą pomaga mi przyjaźń, która podnosi mnie na duchu. Dzięki jej wsparciu staram się szukać jej w sobie.
    Pełną energii muzyką, ocieplam swoje dni, kiedy nie mogę myśli ukołysać.
    Gdzieś pomiędzy wspomnieniem drobnych rączek mojego synka zaciśniętych na szyi i mokrego całuska wyciskanego na policzku. Gdzieś pomiędzy wspomnieniem artystycznego ducha mojej córki i wyrażania osobowości gdy zakładała malowane trampki. Gdzieś pomiędzy tym co nienazwane, i nieoczekiwane. Staram się oddychać.
    Żyć. Czasem ekscytująco, czasem zwyczajnie i po prostu.

  • piękne te powyższe opisy o tym, co można, trzeba zrobić dla siebie. przyznaję. sama miewam z tym problem by o sobie nie zapomnieć. ale wtedy oblewam twarz zimną wodą, bo gdy robię coś dla siebie to i dla najbliższych. to dlatego dwa, trzy razy w tygodniu biegnę o 6:00 rano na siłkę poćwiczyć dla zdrowia (bo w ciągu dnia nie mam na to czasu). dlatego gdy wracam z dawno odwlekanych „moich” zakupów z pustymi rękoma, bo znów kupiłam coś dla wszystkich tylko nie dla siebie – następnego dnia mobilizuję się i lecę jeszcze raz. dlatego celebruję moje ceremonialne picie kawy nawet wówczas, gdy mieszkanie wygląda jak po przejściu tornada. dlatego poświęcam czas i rozwijam moje, często absurdalne, pasje. Dla siebie i dla nich jestem sobą, a jestem sobą gdy jestem królewną. A królewną jestem tylko wtedy gdy mam błysk w oku więc staram się pamiętać by nie zgasł…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.