Huśtawka

 

Pierwsze promienie wiosennego słońca niepewnie zaglądają przez okno. Wyjątkowo budzę się pierwsza. Antosia znów spała z nami w łóżku. Patrzę na jej rumiane poliki. Jest taka piękna, świeża. Obok niej leży „obrazek z księżniczką”, który wypadł jej z rączek podczas snu. Nie rozstaje się z nim ani na chwilę. Ten maleńki talizman jest obecnie najważniejszą rzeczą, którą posiada. Do niedawna było to różowe jojo, wcześniej wiewiór, piesek, stworek… Był czas, gdy spaliśmy z naręczem zabawek. Ile unieść zdołała, tyle dobrego towarzyszyło nam w nocy. Ciasno, ale jakże przytulnie…

Całuję ją w czoło, głaszczę po rączce, przytulam delikatnie by jej nie obudzić. Przykrywam pod samą szyję, bo przecież zmarznie, na pewno zmarznie. To co, że za chwilę się rozkopie, nogi zarzuci na kołdrę. Niech pośpi jeszcze chwilę w cieple.

Idę do kuchni, nastawiam wodę w czajniku, przeciągam się ospale i wyglądam przez okno. Ludzie stoją na przystanku. Ktoś biegnie, by zdążyć gdzieś, inny ktoś z psem na spacerze powłóczy nogami. Jakieś dziecko płacze, bo to dziecko przecież, dzieci płaczą. Listonosz ciągnie wózek, za chwilę zadzwoni by mu otworzyć… Widok ten sam każdego dnia. Tylko drzewa się zazieleniły. Kolejna zima za nami. Kolejne lato na horyzoncie.

Dźwięk gwizdka czajnika wyrywa mnie z zadumy nad cyklicznością czasu, powtarzalnością natury i życia. Dwie łyżeczki kawy, no może dwie i pół. Odejmę jednak trochę, bo na oko za dużo. Idealnie 2/3 wody i reszta mleka. Zapach świeżo zrobionej kawy przyjemnie pieści zmysły. Co z tego, że instant. W końcu kiedyś kupimy sobie ekspres.

Jeszcze raz spoglądam przez okno w kuchni. Kolejni ludzie, kolejny autobus, kolejna matka z dzieckiem i pies na smyczy. Uśmiecham się do siebie, bo przypomina mi się jak wczoraj w parku Antosia myślała, że mały york chce wypić jej soczek i mówiła do niego: „nie, nie piesku, nie możesz”. A on łasił się do niej i zaczepiał małymi łapkami. To wspomnienie przywodzi na myśl kolejne, gdy wracałyśmy do domu i pod blokiem Antka spytała, czy to już nasza klatka. Odpowiedziałam, że nie ta, następna, a ona zaśmiała się i krzyknęła „no tak, tu mieszka pies wariat przecież”. Pies wariat…

Dopijam kawę i słyszę wołanie. Wchodzę do sypialni, witam się z córeczką i zaczynamy kolejny dzień. Te same czynności, te same afery, walka, ucieczki, radości, zabawy. Dzień z pozoru jak każdy inny. („Mama, zrobisz mi naleśniki?”) A jednak różny od poprzedniego. Bo wiem, że dzisiaj znów mnie czymś zaskoczy. Nie mylę się. Na spacerze, w parku, Tosia mówi:

– Mamo, jest wiosna?
– Tak, Kochanie, wiosna.
– To napisz tam w telefonie!
– Co mam napisać?
– Żeby były kwiatki!

Śmiejemy się obie na głos i idziemy na huśtawkę.

„Jeden jest rytm, jeden rytm
Jeden jest węgiel i tlen
Zwykłą losu koleją
Praca, posiłek i sen
Jeden przypada na dzień
Świt jeden i jeden zmrok
Pierwsi odchodzą w cień
A drudzy równają krok

Jeden jest rytm, jeden rytm
Ważny jest wydech i wdech
Nasyć się równym oddechem
Nasyć się dzisiaj za trzech
Raz tylko dany ci czas
Ani on twój ani czyj
Z czasem się wszystko ustoi
Żyj na huśtawce żyj!”

 

park Julianów Łódź zabawa park im. Adama Mickiewicza Julianowski minimaliv blogminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa park im. Adama Mickiewicza Julianowski dziewczynka dzieckominimaliv blog park Julianów Łódź śmiech park im. Adama Mickiewicza Julianowskiminimaliv blog plac zabaw park Julianów Łódź im. Adama Mickiewicza Julianowskiminimaliv blog mini melissa buty buciki dla dzieci dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa piaskownica im. Adama Mickiewicza Julianowskiminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa piaskownica im. Adama Mickiewicza Julianowski zabawaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa piaskownica im. Adama Mickiewicza Julianowski zabawa smikiminimaliv blog zabawki piaskownica smikki łopatka grabki foremki piasek zabawa smikiminimaliv blog dziewczynka blondminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski zabawaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynka radość szczęścieminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynkaminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynka radość szczęścieminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynka radość szczęścieminimaliv blog park Julianów Łódź zabawa plac zabaw Julianowski huśtawka dziecko dziewczynka radość szczęściepark Julianów Łódź kwiatki wiosna słońce minimaliv blog

 

0
32 Komentarzy w
“Huśtawka”
    • Bardzo mnie to rozbawiło i gdy Tośka zobaczyła moją radość zaczęła śmiać się razem ze mną. Dla niej to było coś normalnego – piszesz i masz! :)

    • U nas było +22 niedawno. A później przyszła burza i koniec wiosny. Zdjęcia są sprzed kilku dni. Nie daję rady dodawać postów codziennie. Co ja bym miała Wam do powiedzenia tak często? :P

  • Nie mogę dzieci to maja pomysły. Moja Matylda wczoraj kazała napisać na telefonie do zajączka wielkanocnego- na pytanie jak mam zaadresować powiedziała: Jak to do : Zajączek i jego firma.
    Twoja córeczka genialna i urocza

    • Hahaha, ale się właśnie z Luckiem uśmialiśmy! Zajączek i jego firma… No genialne! Dzieci są takie proste, prawdziwe i piękne z natury! Ucałuj córeczkę od nas. Pozdrawiamy! :*

  • Jaka piękna jest twoja radość z codizenności! Mi od jakiegoś czasu bardzo jej brkauje. Nie umiem jej w sobie rozbudzić tak jakbym chciała. Chyba za dużo problemów.

    • Ola, ja też mam doły. Ogromne. Staram się jednak szukać w tej codzienności takich smaczków, którymi delektuję się później, np. pisząc post. Bo czyż nie małe rzeczy powinny nas cieszyć? Mogłabym być bezczelna i płakać, że nie mam ekspresu do kawy, ale cieszę się, że mam kawę. A że rozpuszczalną… ;) Spróbuj spojrzeć na swoje dzieci przez chwilę na spokojnie. Przyjrzyj im się. Zobacz jakie są czyste, świeże i nieskalane tym całym syfem, który my dorośli nosimy na barkach. A wtedy też się uśmiechniesz. A nawet roześmiejesz do rozpuku! :) Buziaki!

    • Ja też nie mam ekspresu, nie mam też laptopa, a mój telefon ma zbita szybkę hi hi ;))) Co do kawy i tak wolę sypane szatany, więc się tym nie martwię. :))) Masz rację, warto się czasem odciać od tej codzienności, która przynosi problemy i zmartwienia, a dzieci są do tego najlepszym środkiem, jakkolwiek dziwnie to brzmi. :) Staram się, staram, choć ostatnio faktycznie wywraca mi się wszystko do góry nogami.

  • Super blog. Śliczna dziewczynka, no i te imię <3 … Tosia dla dziewczynki – moje marzenie !!!! :)
    pięknie piszesz, fajnie się czyta ;)!
    pozdrawiamyy..

    • Ależ mnie dzisiaj rozpieszczacie dobrym słowem! Nic tylko dziękować. Uściskać by się chciało, więc robię to wirtualnie! :) :*

  • Post pełen optymizmu dla mnie na dzisiejszy dzien, pożyczam trochę energii dla sobie od Ciebie:) Bo dzis miałam mieć wizytę kontrolna u lekarza z małym, po czym jak zaszalam juz do przychodni okazało sie ze nie mam na dzis wizyty umówionej, ani na najbliższe dni, pani recepcjonistka o niczym nie wie:/ pytanie moje było jak nie wie? skoro do mnie dzwonili w środę!?? po czym sie okazało ze moze i do mnie dzwonili ale chodziło im prawdopodobnie o dziecko mojej współlokatorki która urodziła nie dawno… A jednak i tam mogą sie pomylić :)))

    • O rany, bajzel standardowy! Ale ustaliłas już wszystko? Mam nadzieję, że tak i że nie zniszczyło to tego pięknego dnia, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie pogoda boska! A nawet Bosackaaaaa!!! :))) Ściskam!

  • Tosia i jej koszyk przypomniał mi ostatni weekend :D Karina śpi z „Kasią” swoją ukochaną lalą, jakiś czas temu słyszę jak mówi „Kasiu wstawaj!” po chwili wpada do nas i krzyczy „Mamusiu, Tatusiu… Kasia nie wstała” nasze miny bezcenne :) :)
    Pamiętam jak wróciłam z małym do domu ze szpitala, najprostsza rzecz mnie cieszyła, a już najbardziej że wszyscy byliśmy razem! Mogła bym Cię czytać ciągle :D :D :D

  • Karina musi być niesamowita. Nie mogę się doczekać, gdy ją poznam. Kwintesencja dziecka! :)
    Czytaj mnie, czytaj Kochana! :) :*

  • Budzisz mój instynkt macierzyński :) (jedyny „parentingowy” blog, który oglądam i czytam. Mam nadzieję, że za ‚parentingowy’ się nie obrazisz, bo to różnie teraz bywa ;)) .

    • Nie no, nie mogę się obrazić, bo po części sporo tu dziecka, a więc także i rodzica… Tylko te parentingi też bym jakoś rozgraniczyła. Jedni piszą o ząbkowaniu i sraczkach a inni o życiu i rodzinie. Tak po ludzku…

      A nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że tu zaglądasz. To dla mnie wielka nagroda – każdy czytelnik, który wejdzie i skomentuje! Dziękuję!

      A macierzyństwo jest zajebiste, tylko nie można się spinać. Dziecko to mały dorosły tylko taki… mały! :) Ja mimo wszystko spinam się za bardzo, serio. Staram się odpiąć! :D

    • że macierzyństwo jest super to ja wierzę… Ale żeby przekonać kogoś do tacierzyństwa… (które też jest przecież super!).
      Naprawdę za bardzo się spinasz?? W każdym razie – nie widać :D Przeciwnie wręcz – wyglądasz na rozpięta niczym płaszczyk na wiosnę, który przyjemnie sobie fruwa na wietrze ;)

    • Sama prawda! Taty trzeba szukać, a znaleźć niełatwo! No spinam się jak każda mama, bo zawsze coś tam idzie nie tak… Ale robię wszystko by łapać luz i dawać go Tośce jak najwięcej! :) Dobrej nocy przyszła Mamo! :) :*

  • Tosia pięknie się śmieje. :o)
    Madame wstaje. Biegnie do pokoju, gdzie rolety są podniesione (w sypialni mamy zaciemniające) i zaraz wraca wołając: mamo, tato wstawamy! Już dzień. O 7 rano zwykle, ale potrafi i o 5. ;o)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.