Mamo

 

Patrzysz na swoje nowo narodzone dziecko.

Widzisz zaciśnięte piąstki równiutko układające się po obu stronach dużej głowy, zupełnie nieproporcjonalnej do reszty ciała.
Dostrzegasz bezbronne spojrzenie spod przymkniętych powiek.
Gładzisz delikatnie jedwabne piętki. Te małe stópki są takie urocze…
Słaby oddech wydobywający się z maleńkiej piersi koi twoje zdenerwowanie, które narastało przez ostatnie miesiące.
Przerażenie ustępuje niepohamowanej radości.
Szczęście wypełnia cię całą i ogrzewa od środka. A może to jednak ten lipcowy upał…

Zdajesz sobie sprawę, że właśnie przepadłaś.
Umarłaś, by wraz ze swoim dzieckiem narodzić się na nowo.
Jako matka.

Od tej pory już nic nie będzie takie samo. Zwłaszcza dla ciebie. Jeszcze tego nie wiesz, ale wkrótce nadejdzie moment, w którym przerazisz się, załamiesz i poddasz. Po latach nie zliczysz tych momentów. Przeklniesz tysiąc razy swoje życie, nazywając je piekłem, żeby w rezultacie stwierdzić, że nic złego nigdy nie miało miejsca. Dla ciebie twoje dziecko było i jest aniołem. A ty mu nieba uchylasz…

Polany, połoniny kartek, zeszytów, podręczników.
Rzeki papierków po cukierkach za wersalką.
Góry talerzy, szklanek, garnków.
Las sztućców i mazaków.
Przypływy i odpływy prania i prasowania.
Wzniesienia uniesień, doliny upadków, oceany łez.
Geografia życia…

Zapamiętaj pierwsze niezdarne kroki.
I zaraz te drugie w butach, które zostawią brudne ślady błota na świeżo umytej podłodze. Bo tylko na chwilkę, portfel został na komodzie…

Pamiętaj wszystkie kłótnie i rozczarowania.
Zszarpane nerwy i zrujnowane plany.
Całkowity brak zrozumienia. Z każdej ze stron.
Pamiętaj bałagan w szafie z ubraniami.
Poplamione sukienki i podarte spodnie.
Śmieci zamiecione pod dywan.
Dwóje z klasówek i uwagi w dzienniczku.
Nie zapomnij o buntach, przykrych słowach, nietrafionych prezentach.

Pamiętaj także o chwilach pięknych i podniosłych, przecież było ich tak wiele…

Pamiętaj to wszystko, bo to NASZE życie.
Żyjemy nim obie tak samo.
I mimo, że tak bardzo się różnimy,
kocham Cię najmocniej,

Mamo.

 

 

11
14 Komentarzy w
“Mamo”
    • a ja widzę ten piękny uśmiech Twój i też się śmieję. Lucy, wielki człowieku zamknięty w malutkim ciałku :)

  • Czytając ten fragment „”Pamiętaj wszystkie kłótnie i rozczarowania.
    Zszarpane nerwy i zrujnowane plany.
    Całkowity brak zrozumienia. Z każdej ze stron.
    Pamiętaj bałagan w szafie z ubraniami.
    Poplamione sukienki i podarte spodnie.
    Śmieci zamiecione pod dywan.
    Dwóje z klasówek i uwagi w dzienniczku.
    Nie zapomnij o buntach, przykrych słowach, nietrafionych prezentach.””
    Po prostu poleciały mi łzy dlaczego ?
    Mam 12 letnia córkę którą muszę błagać i prosić właśnie o to co j.w.n. i uświadomiłam sobie teraz ,że za kilka lat to co teraz mi przeszkadza to o co nie mogę się doprosić ,będzie mi tego niesamowicie brakowało .
    Własnie tego bałaganu twórczego :)
    Kocham swoja córkę mimo że bałagani jest najwspanialsza na świecie .Jej uśmiech wynagradza mi wszelkie sytuacje …………Od pierwszej chwili gdy ją zobaczyłam była taka malutka ojjjj kiedy to było …………a czas tak szybko ucieka czasem mam wrażenie że nie zdążę jej poznać do końca ………..;)

    • Dlatego nie myśl o tym bałaganie, tylko skup się na przeżywaniu życia ze swoją córeczką. Kiedyś to wszystko będzie takie nieważne, ale dzisiaj tworzy Wasze życie. To Wasz bałagan. Zachowaj go w sercu na zawsze, bo kiedyś już go nie będzie. Ściskam Cię Aniu! :*

  • Miałam przeczytać ten tekst o budzącej się szkole, ale to innym razem. O tym sobie podumam…pozdrawiam, ta od sklepów z wielorybami;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.