Moja

 

Będziemy mieli dziecko.
Pewnie dziewczynkę, tak czuję.
– Ciekawe jaka będzie. Piękna? Mądra? Doskonała? Oczywiście! Przecież nie może być inaczej.
– A co, jeśli może? Co, jeśli tak nie będzie?
– Daj spokój…

Musi mieć piękną pamiątkę. W końcu poczęliśmy ją w Cannes.
Kupiłam jej maskotkę, psa Nonosa. Cudo!
Tak, to będzie jej najukochańsza zabawka. Będzie z nią biegać, ciągnąć za uszy po ulicach, tulić ochlapaną błotem. Nie będzie się z nią rozstawać, nie pozwoli nawet uprać. Ja bym tak robiła!

Kot Filemon, miś Uszatek, Krecik – tylko dobre bajki…

Urodzi się szybko, sikać będzie na nocnik jak tylko usiądzie – w wieku 6 miesięcy. Chodzić spać o 20.00 w swoim łóżeczku. Pośpiewam jej trochę, nakarmię, uśpię i wrócę do Lucka. Obejrzymy sobie Godziny i zaśniemy wtuleni w siebie. Zakochani, szczęśliwi rodzice.

Na pewno zacznie szybko chodzić. Lucek roku nie miał. Mówić to jeszcze wcześniej niż chodzić – jak mama. A czytać i pisać zanim się obejrzymy… Na studia lepiej żeby nie szła, karierę niech robi!

No i urodziła się. Po trzech ciężkich dobach.
Czterokilogramowa, z mleczną plamą na pół uda. Z przygniecionym nosem. Sina. Z wędzidełkiem, które właściwie popsuło piękno naszych pierwszych wspólnych tygodni.
Nie miała 10 w skali Apgar. Ale miała wilczy apetyt. Tylko by jadła. Jadła i tyła. Więc gruba była.
Przez to, że gruba to wstać jej było ciężko i chodzić zaczęła grubo po roku.
Mówić też jakoś nie za wcześnie, bo przecież można drzeć japę a mama i tak ustąpi, zrozumie, przytuli, ukocha.

Bo kocha! Bo nie może słuchać płaczu swojej Perełki i nie zostawi w nocy nawet na sekundę.
Nie wyjdzie na piwo (bezalkoholowe) wieczorem, bo przecież jak się Perła obudzi to dramat, bo mamy nie ma i piersi ukochanej nie ma.
Z tatusiem nie posiedzi, bo usypia godzinę, dwie, trzy, aż sama padnie i obudzi się dopiero rano. Z nią w łóżku. Po co jej łóżeczko!?
A rano prasowanie, karmienie, zabawianie, sranie (dosłownie)… – Wy też licytujecie się, które z Was ma umyć dziecko po kupie?

Uzależnienie od matki.
Siostra mi mówi, że nigdy tego nie zrobi.
A nie rób!
Ja też myślałam, że będę wierna ideałom. Że do łóżka – spać! Pierwsza w nocy i puzzle układamy. Nie chcesz jeść? Nie jedz! Nie dostaniesz nic słodkiego. No dobra, masz tego piernika. To od cioci Czuczy, pyszne, wiem…

Pies Nonos leży w kącie. Leży i czeka. Nikt nie wie na co, bo moja córka w dupie ma Nonosa głęboko.
Na początku Teletubisie i Lala z lumpeksu.
Później Elmo. Ten tańszy – lepszy, gadający, od tatusia jest w tym samym miejscu co Nonos.
Świnka Peppa, a nie żadne Filemony!!!

Mówić – mówi. Non stop. „Elektryczność, kapitalizm, piwo”… Nie zamyka się!
Nie chodzi – biega. Sika w majtki, choć odpieluchowana.

Jest idealna. Taka ją sobie wymarzyłam – piękna, mądra i doskonała.

Moja.

 

napis litery pokój dziecięcy piękna dziewczynka kołdra Ikeapies Nonos Les Deglingoslala teletubisieDSC_0279DSC_0248zabawa ciastolina play dohzabawa ciastolina play dohzabawa ciastolina play dohauta autka samochody zabawki kołdra ikeafendyzabawa peppa pig świnka peppalas spacer płaszczyk zaraśpiące dziecko śpiąca dziewczynka śpiąca królewna

7
13 Komentarzy w
“Moja”
  • Tak, pod ścianą jak te wciśnięte z płaczu karteczki stoją do rozstrzelania wszystkie obietnice. rzeczywistość je przykrywa własnym płaszczem na miarę krojonym w kontrze wyobrażeń. Tak i na zdrowie, bo wszystko przychodzi „spoza nas”, i pięknie przychodzi. Antka, no jak ja mam słabość do tych Antek :)*

  • zajrzałam na twojego bloga przez Makóweczki, które polubiłam jakiś czas temu. po tym wpisie… zakochałam się:) niesmowite spojrzenie na świat, świetny cięty dowcip, wszystko mi pasuje. będę zaglądać częściej! ps. Jestem mamą prawie dwuletniego Juliana.. i jak na króla przystało, rządzi nami od urodzenia i robi wszystko na opak.

    • Bardzo mi miło, zapraszam zatem częściej! :)
      I najserdeczniejsze pozdrowienia dla Króla Juliana! Pewnie taki urwis jak moja Tośka!
      (choć wszyscy uważają, że jest bardzo spokojna; dziwne, jak się taki mały człowiek przy jednych zachowuje tak, a przy innych inaczej…)

      Pozdrawiam!

  • O jeju jakie piękne! Moja Kornelia ma cztery miesiące i czytając Twojego bloga cały czas zastanawiam się jaka będzie za rok, dwa lata. Na razie chłonę każdy dzień i podpisuję się rękami i nogami pod tym postem :)

Odpowiedz na „AleksandraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.