Linie

 

Jezu, są dwie!
Jak dwie? Ja drugiej nie widzę.
No mówię ci! Blada jest, ale jest!
Rozmazane jakieś to wszystko…
Trzeba kupić drugi test.

Kupił elektroniczny. 1-2 tygodnie. Enceinte.

Linie…
Dwie.

Jego ostatnia paczka Marlboro, kupiona w pubie spod lady. Bo to po północy było. We Francji nocą ban na fajki.
Moje niedowierzanie. Tak za pierwszym razem? Tak od razu? Ludzie latami, a my raz i już? To niedorzeczne!

Jego odpowiedzialność. Czas na zmiany.
Moje obawy, płacz i szok. Że raz i już?

Jego działanie.
Mój płacz i szok i strach. I mdłości.

A kiedy mdłości się skończyły, wraz z nimi odszedł lęk i trwoga.
Przecież tego chcieliśmy, zaplanowaliśmy. Przecież tak właśnie miało być. Kochamy się!

Przeprowadzka do Londynu.
Czas piękny, lecz trudny, bo samotny. On w pracy, ja w domu – z daleka od domu. Tego prawdziwego.

Po 42 tygodniach tego dziwnego czasu, przyszłam na świat wraz z moją córką.
Urodziłam się na nowo. Tyle, że wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.
Później nic już nigdy nie było takie samo…

 

12345Untitled-2DSC_0310DSC_0330DSC_0631Untitled-1DSC_4967DSC_0802AktywnieIMG_4065Untitled-3

 

Rozczulają mnie te stare zdjęcia, gdy jeszcze pojęcia zielonego o fotografii nie miałam…
Mają jakiś swój urok, prawda?

10
10 Komentarzy w
“Linie”
  • Jaka maluta:) często zastanawiam się jak będzie wyglądała moja córka i jaka będzie w wieku Tosi. Wogóle często sie zastanawiam:) pozdrowienia

    • Też szok i niedowierzanie? A my planowaliśmy, robiliśmy to świadomie, a i tak myślałam, że zwariuję i że o co w ogóle chodzi!? :)

    • My mieliśmy starać się, i starać, i starać. Postanowiliśmy więc zacząć starać się od razu – skoro tyle ma to trwać. Udało się za pierwszym razem. I Mąż w tę drugą kreskę nie wierzył – nie widział jej, a ja widziałam – bladą, bladziutką… Niedowierzanie, bo – choć planowane – miało się nie udać! Jeszcze nie… A teraz leży koło mnie, nasz mały dwu i pół latek…

  • Znam to uczucie szok i niedowierzanie że tak raz bach ciach i już :P
    Jak zobaczyłam dwie kreseczki wykonałam błyskawiczny telefon do meżą a on właśnie siedział w zakładzie pogrzebowym i załatwiał formalności związane z pogrzebem swojego ojca …
    Ktoś odchodzi by ktoś mogł przyjść .
    Dodam jeszcze że ja miałam umówioną wizytę u lekarza i czekałam na gastroskopie ufff całe szczęście ze ten ból żołądka to była ciążą :P
    Pozdrawiam

    • Gosia, moja babcia umarła na trzy tygodnie przed terminem porodu. Byliśmy wtedy już w Anglii i nie mogłam nawet na pogrzeb przylecieć. To podobno częste, że w rodzinie ktoś starszy ustępuje miejsca nowemu życiu. A może łatwiej się z tym wtedy pogodzić…?

      Ale tego uczucia szoku, to ja chyba nigdy nie zapomnę! :)

    • I tu znowu – moją Babcię potrącił samochód tuż przed świętami. Zmarła na miejscu – niecałe cztery miesiące przed urodzinami Maksa…

  • Dziewczyno, ja już nie wiem, czy bardziej lubię Ciebie oglądać, czy czytać!
    U nas też 2 x było rach, ciach – a lekarze mówili, że chemioterapia, naświetlania i moja historia chorobowa nie dają szans… Wiara i miłość czynią czasem cuda :) Twój cud ma ujmujące spojrzenie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.